Trasa z dnia dzisiejszego stanowi do tej pory najważniejszą trasę! Po 13 msc.. w końcu doszło do tego momentu, że zrobiłem kolejne 5k km: "60 000" Aurelio !:"
- Trasa Bytów - Kościerzyna. A w tym czasie tyle się wydarzyło. Tyle zmieniło.. Mogę w końcu zostawić przeszłość za sobą. I żyć na nowy rachunek. Odkrywać nowe miejsca, poznawać nowych ludzi.. I wciąż mieć nadzieję na szczęście? Żyjąc z świadomością, że pewne moje szczęście minęło. Przez krótką chwilę trwało 5 000 km temu.. Gdy zaczynał się kolejny etap moich rowerowych podróży z Aurelią. Gdy dopiero wchodziłem w okres 60k km z Aurelią. A teraz jestem już po tym etapie.. Powiedzmy "przejściowym", który nie wyglądał dość optymistycznie. To czas chorowania, depresji. Niekończących się smutków.. A co za tym idzie mniej intensywnego okresu jeżdżenia z Aurelią. I to pomimo sprzyjających warunków pogodowych.. Pogoda jest ważna.. Tylko, że nie najważniejsza. Bo jednak ta strefa psychiczna.. A ta dość mocno podupadła wraz z końcem sierpnia. Wkrótce od tych przykrych wydarzeń faktycznie minie 5k km.. Nie zmienia to jednak za dużo. Wciąż pamiętam o tym co było.. Jak było.. Wciąż pamiętam o osobie, która tak nagle odeszła i zostawiła mnie samego.. :( Kolejne wydarzenia, i kolejne trasy nie pozwalają zapomnieć o przeszłości a miałem poniekąd na to nadzieję. Minęło 5k km od ostatniej ważnej trasy z Aurelią - czyli 60k km. Niedługo minie 5k km od 10 lat z Aurelią: 10 lat Aurelii!. Czy od dnia gdy mój świat się zawalił: Wiejskimi lasami & przygodami!. Nie zdawałem sobie od razu sprawy z tego jak wiele zmienią wydarzenia z dnia 26.08.2024 r. Nie widać tego było we wpisie z dnia 27.08 ani kolejnego: Niespodziewane wiejskie przygody!. Ale im dalej tym gorzej. Pierwsze miesiące były naprawdę trudne. Końcówka roku 2024 r. była naprawdę trudna. A mimo to, miała swoje piękne chwile..: Rügen: Nationalpark Jasmund. Jedna z piękniejszych chwil to właśnie wyjazd na Wyspę Rugię, gdzie byłem dwukrotnie: Rügen: Nationalpark Jasmund 2. A także wiele wyjazdów na Połczyn i okolicę! Zakochałem się w rejonie Połczyna..: Połczyńskie barwy. I odwiedzałem te rejony kilkukrotnie zarówno w samym 2024 r. Jak i w 2025 r. Oczywiście nie będę tutaj wymieniał każdego wpisu, jaki dzieli mnie od 60 000 km z Aurelią (WPIS=1469) po ostatni wpis: Trasa Makowice-Słudwia z 08.09 (WPIS 1652). To jest aż: 183 wpisy. A każdy stanowi osobną historię. Osobny stan w jakim jestem. I jakąś ważną część mojego życia, która wcale nie przemija.. A pozostaje zapisana na kartach bloga.. I mogę zawsze do tych historii wracać! Każdego czytelnika do tego też zachęcam. Nie sposób jest w tym krótkim wpisie powrócić do każdego ważnego wydarzenia z ostatnich 5k km.. Więc pobieżnie staram się zaznaczyć ważne momenty i fajne wyjazdy. A tych trochę było. Nawet w tym niezwykle trudnym emocjonalnie 2024 r. A w zasadzie końcówce roku: Makowice z MM (1827 dni później). Ważniejsze wydarzenia i trasy mieszają się z codziennymi wyjazdami "dla formy", "dla zasady". Bo "trzeba" a czasem "bo chcę". I kończy się tak trudny 2024 r. Do pewnego momentu wmawiam sobie i mam nadzieję, że rok 2025 r. będzie lepszy. A gdzie tam.. Zaczyna się od choroby, która trawi mnie długi czas.. I są fajne chwile.. Nie powiem, że nie.. Bo są fajne chwile.. Ale wciąż wiele dni przepełnia smutek, nostalgia.. Wciąż opłakuję przeszłość.. I wciąż trudno jest mi wrócić do tego co było.. Aczkolwiek.. To już się zaczęło! Trasa z 15.08.2025 r. sporo zmieniła. Na nowo udowodniłem sobie, że wciąż sporo potrafię i wciąż potrafię jeździć.. Jak dawniej: Trasa "100-tka": powrót do życia!. A czy to jest jedyna ważna trasa z 2025 r.? No oczywiście, że NIE! Nie jest to jedyna ważna trasa. Tak naprawdę liczy się każdy wyjazd jaki miałem. Każdy krok do przodu, nawet jeśli po nim szedłem w tył. I wciąż walczyłem z trudami życia.. Najważniejsze było nigdy się nie poddawać.. Choć sam w siebie nie wierzę to miałem i wciąż mam wsparcie w fajnych osobach.. Dzięki nim jestem w miejscu, którym jestem. Co prawda minęło sporo czasu - nim minęło te kolejne 5k km.. Jednak jest to dla mnie ważny moment. Bardzo ważny. To takie symboliczne zamknięcie przeszłości i otwarcie się na nowy etap.. W rowerowym, i sercowym życiu. Nie wiem co przyniesie czas i kolejne kilometry, gdzie będę za kolejne 100, 200 czy 1000 km. Nie mówiąc już gdzie będę za kolejne 5 000 km ani kiedy to w ogóle nastąpi. Czy za kolejne 13 msc. Czy szybciej.. Wiem co jest teraz.. Malutka nadzieja, że może się jeszcze w życiu poukłada i jakoś to będzie. W końcu tyle historii za mną, które oddzielają mnie od przykrych wydarzeń z końca sierpnia 2024 r. A tak naprawdę mój największy dramat ciągnął się właśnie wrzesień-październik 2024 r. To jest na tyle słaby czas, że prawie nic z tego okresu nie pamiętam. Jakby ten czas nie istniał. Z psychologii można określić te zjawisko jako: wyparcie. Żyłem jak takie zombie. Tylko rutyna codzienności pchała mnie z miejsca na miejsce. I wracałem do samotności. Czas spędzony z Aurelią mnie nie cieszył. Nic mnie nie cieszyło. No i dobra. Zgodzę się, że przez większość okresu jakim jest te 5 000 km nie było już pewnej dziewczyny w moim życiu to dopiero teraz, gdy finalnie zamykam rozdział 60-65 000 km z Aurelią i otwieram rozdział 65-70 000 km.. Mogę oddzielić przeszłość którą znam (i nie jest dobra) od wciąż nie poznanej przyszłości, która może przynieść mi coś lepszego w życiu.. Tylko czy naprawdę w to wierzę? A może trochę.. Odzyskuję powoli wiarę w siebie i w rower! Dążę do rozwoju i walczę o kilometry. Miłe chwile.. Ta walka w końcu może zaowocuje.. Miniony czas, nie należy do najłatwiejszych. A to podobno w trudach pokona droga definiuje wartość wędrowcy..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1662
Trasa nr [łączna]: 1739
Trasa nr [na blogu]: 1653
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 7
W tym roku: 127
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1725 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1639 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 28261 km
Stan Licznika Końcowy: 28316.93 km
Stan Licznika Końcowy2*: 28123.35 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6669 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 6725 km
Maksymalna prędkość: 28.7 km/h
Przejechałem: 55.93 km
Przejechałem [msc]: 256.21 km
Przebieg roweru [rok]: 3583.22 km
Przebieg roweru [suma]: 65016.68 km
Przejechalem w 2025: 3583.22 km
Podroż dookoła świata (2025) 8.958 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 162.5417 [%] km
Czas jazdy: 03:14:15 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4138:25:43 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3914:59:35 h
Czas Jazdy Suma (2025): 222:57:17 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 15:18:05 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:11:09 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:45:20 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:20 h
Średnia: 17.3 km/h
Dzisiejsza trasa rozpoczyna się i kończy w Gdańsku. Dokładnie Gdańsk Lipce. Już na końcu Gdańska gdzie są remonty dróg. Szczególnie drogi wciągu drogi DK91 na Starogard Gdański. Za to jest dość duży postęp przy budowie drogi S6 szczególnie na odcinku Sławno-Słupsk. Opisywałem ten postęp w ramach wpisu 60 000 km z Aurelią. Wtedy rzeczone wartości wyglądały następująco: Wg. strony projektu stan na 06.08.2024 r. prace wykonane są w następujących proporcjach: Roboty budowlane: 26.9%, Zaawansowanie rzeczowe całkowite – 48,62 %.. Sytuacja się zmieniła - obecnie - Wg. strony projektu stan na 09.09.2025 r. prace wykonane są w następujących proporcjach: Roboty budowlane: 80%, Zaawansowanie rzeczowe całkowite – 85,00 %.. Spory postęp - aczkolwiek z obiecywanej w pełni zrobionej drogi na Gdańsk w 2025 r.. Są nici.. S6 Sławno-Słupsk GDDiK. Poszczęściło mnie się bo akurat na dzisiejszy wpis jest aktualizacja strony projektu. Wcześniejsza aktualizacja była zrobiona na dzień 02.09. Najważniejsze, że są postępy. Droga w całości czyli od Sianowa po sam Gdańsk ma być gotowa w 2026 r. A kolejne odcinki być może będą dostępne jeszcze w 2025 r. I być może jeszcze się o tym przekonam.. No ale po kolei - bo zacząłem w tym akapicie od ważniejszych wydarzeń.. Ogólnie od 2023 r.: Wyzwolone trasy. Nie jeździłem ani do Gdańska ani jego okolicy. Kilkukrotnie byłem na Kaszubach.. No ale ta radość trochę mi zeszła po wydarzeniach z końca sierpnia 2024 r.. Pomimo mijającego czasu i wydarzeń wciąż nie pogodziłem się z przeszłością. Nie spodziewanie w wakacje 2025 r. byłem jednak w Malborku u rodziny i w Gdańsku: Piekielna droga "Piekło" i Gdańsk . Stąd zresztą narodził się pomysł na dzisiejszą wyjątkową trasę. Jest okazja bo to 65 km z Aurelią. Przy okazji zaliczam nowe drogi. I dość męczącą i dłużącą się podróż do samego Gdańska. Po samym Gdańsku od strony Gdyni brakuje również obwodnicy wciągu drogi S6/S7: Budowa obwodnicy Gdańska i Budowa obwodnicy Gdańska - GDDKiA. Brak pełnej obwodnicy Trójmiasta + brak dojazdu (wygodnego) po S6.. Potęguje problemy. Dłuży się ta trasa.. Jest męcząca i niepotrzebnie wydłużona. I w wielu miejscach wkurwiająca jak się jedzie po tych wiochach. Do tego od zajebania milicji. Na niektórych wiochach w ciągu drogi DK6 na kierowców polują fotoradary.. Kamery na sygnalizacjach. A dodatkowo milicja ustawiona na wjeździe i wyjeździe z wiochy... Cokolwiek miałbym mówić o dzisiejszym wyjeździe to sama trasa rowerem nie stanowi żadnego problemu! Choć niestety nie udało mi się połączyć tras z jeżdżonymi już fragmentami po Gdańsku. Liczyłem się z taką okolicznością i się nią w ogóle nie przejmuję! Przyjadę sobie do Gdańska na spokojnie.. Na cały dzień w przyszłym roku.. Może już będzie zrobiona ta cholerna i wyczekiwana droga S6. Im częściej jeżdżę w te okolice (Kaszub) tym bardziej brakuje mi tej drogi S6. Szczególnie do Sławna czy Słupska. No ale bardziej do Sławna bo tam częściej jeżdżę: Budowa S6 (Sławno). A to niestety drogi jeszcze nie ma. Potęguje to pewne problemy, z którymi musiałem się dzisiaj zmierzyć.. Chcąc przyjechać na tą wycieczkę! No ale było warto. A ślady sobie połączę.. Najgorsze jest to, że pewnie jeszcze w tym roku przyjadę - jeszcze raz do Gdańska.. Kontynuując mój zamysł zrobienia trasy z Gdańska przez Tczew do Malborka (w ciągu drogi DK91) a potem DK21... Ciężki dojazd autem, ciężki powrót. Całość to blisko 8h za kierownicą (w sumie).. To jest dość męczące. Bardziej niż ta trasa rowerem, która szła mi wyjątkowo dobrze! Choć teren nie był ani łatwy ani spokojny. Jak już wspominałem - zaczynałem przy węźle Gdańsk Lipce. Jechałem wciągu drogi DK91 do Pruszcza Gdańskiego a dalej poruszałem się po DK91 do początku miejscowości Tczew. Mijałem tak historycznie ważne dla nas rejony.. Dawne granice Polski.. I ogólnie dość mocno zurbanizowane rejony. W zasadzie od Gdańska przez Pruszcz ciągnęło się jedno wielkie miasto, gdzie mijało się wiochę za wiochą.. I nie było widać końca tego ogromnego miasta. Dość mocno zurbanizowanych stron, które są przy okazji rowerowo słabo połączone. Niby są jakieś ścieżki rowerowe (DDRy) ale nie ma.. Ani oznaczeń, ani odpowiednich znaków. A za to jest chamstwo od strony kierowców, którzy w pierwsze 10 min drogi jak jechałem na Pruszcz Gdański a potem po Pruszczu dopierdalali się o to, że tam jest ścieżka, tam jest ścieżka. Tak kurwa. Nie widziałem wjazdu na nią. A potem było za późno. No i ścieżka nagle odbija w głąb Pruszcza.. A nie prowadzi prosto. Dlaczego mam jechać - gdzieś, gdzie nie chcę jechać?! Do tego nie ma znaku B-9. Więc niech jebnięte jednostki spierdalają.. Już na początku trasy nerwowe sytuacje.. Nie dość, że droga nie łatwa. Czasy nie pewne to jeszcze te kurwy w samochodach. Remonty dróg i wynikające z nich utrudnienia nie pomagają. No ale dobra - dalej jechałem choć nie musiałem (brak znaku B-9) wzdłuż drogi DK91 po ciągu pieszo rowerowym (C13/C16)... Tak w końcu dojechałem do Tczewa. Jednak dzisiaj nie wjeżdżałem w te miasto. Od razu odbijałem w drogę powrotną do Gdańska. Szkoda czasu. A nie mam go za dużo, dni krótsze.. A lepiej jest mi wracać gdzieś 15-16 (maksymalnie) bo nim się dowlekę to i tak trochę czasu minie. A faktycznie minęło. I faktycznie - w okolicy godz. 15 wyjeżdżałem z Gdańska. I nim wróciłem była już 19.. Może bym się wyrobił szybciej ale wracałem na rezerwie.. No dobra. Jestem w Tczew. Droga powrotna już ciekawsza. Po wielu wsiach i fajnych regionach, jednak te regiony jak dla mnie są zbyt mocno zurbanizowane.. Wracałem przez wieś Czatkowy na Krzywe Koło. O.. Jakaś sugestia? Aurelia nie ma krzywych kół! :D Z Krzywego Koła na Suchy Dąb do drogi DW227 z której wróciłem do Pruszcza Gdańskiego z którego wracałem bocznymi uliczkami do Gdańsk Lipce. Gdzie zakończyła się dzisiejsza piękna przygoda. Pokonałem barierę 65k km z Aurelią. Zaczynam nowy etap w życiu.. Szykuje się na kolejne trasy i kolejne wyzwania! :) Dzisiaj jechało się całkiem fajnie pomimo wiatru. Było dość ciepło. Okolica +25℃ no może realnie było z +23/24℃ ale było ciepło. Poranek był chłodny. I mocno wiało. W ogóle cały dzień mocno wiało.. To Tczewa miałem gorzej a z Tczewa już z wiatrem to fajniej! Zresztą nie przejmowałem się wiatrem. Dziś mi nie przeszkadzał. Najważniejsze, że jestem w formie! I przejechałem tą ważną dla mnie trasę.. Jeszcze bez wymian osprzętu w Aurelii. Choć już jestem na to przygotowany! Mam już nową sztycę NCX i mocniejszą sprężynę do niej.. Mam także nowe chwyty do Aurelii. Stare są rozwalone.. Niestety wciąż prześladują mnie stuki i pukanie od strony kierownicy. I to pomimo zmienionych sterów..: Serwisowa trasa. A więc przyczyna jest inna niż stery.. Tylko jaka.. Czy faktycznie sztyca tak stuka, że przenosi się przez ramę na kierownicę? Dziwne ale może.. możliwe.. No cóż.. Mimo wielu trudności - naprawdę wielu - i wielu przykrych sytuacji jestem tu gdzie jestem. Pokonałem kolejny ważny etap w mojej rowerowej historii.. Robię kolejne fajne trasy. I na nowo czuję radość z roweru i spędzania czasu z Aurelią. I oby tak pozostało na kolejne 5k km.. Jadę tak w nieznany czas.. A jaki będzie? Kolejne wpisy pokażą. Te minione pokazują ten ważny okres 60-65k km.. Pokazują to jak było trudno. A mimo to, z dość dużym wsparciem ważnych osób, które towarzyszyły mi w chwilach zwątpienia i smutku - udało się przetrwać.. Jestem dalej na moim życiowym etapie. Znacznie dalej.. Z nową malutką nadzieją, że jeszcze będą zarówno fajne dni jak i trasy. A tych przecież mimo niesprzyjającego okresu.. Kilka było. Poza wymienionymi do tej pory: Połczyńskimi Górami, Pięknem wsi i nowym odkryciem.... I wiele więcej. Nie sposób nie mniej wymienić każdej trasy.. A każda z minionych tras jest ważna i każda na swój mały sposób kształtowała to gdzie jestem teraz.. Poza zmianami w moim życiu zmienia się nieustannie świat, najbliższa okolica. A na to większego wpływu już nie mam. Nic nie wygląda tak samo jak wyglądało w minione 5k km temu. I za pewne nie będzie wyglądało tak samo po kolejnych 5k km..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)