Dzisiejsza trasa poprowadziła mnie w towarzystwie kolegi MM do Bobolic, gdzie z planowanej krótszej trasy - zrobiła się nieco dłuższa i cięższa wyprawa - w pierwszą stronę głównie po lasach. A tam drogi dość wymagające, często strome. niejednokrotnie piaszczyste, czy pełne błota. Zniszczone przez ciężki sprzęt niszczący tutejsze połacie lasów. Te lasy są ogromne i ciągną się dosłownie kilometrami - mniej więcej od miejscowości Porost po Biały Bór - w linii prostej spokojnie z 15 km lasu. Nie miałem w planie podjeżdżać pod Biały Bór (dosłownie w samym Białym Borze nie byliśmy) ale pod nim już tak, blisko niego tak samo jak blisko miejscowości Sępolno Wielkie gdzie znajduje się tutejsza atrakcja Pomorskiej Góry Piachu do której dążył kolega MM. W sumie wolałbym tu samochodem podjechać - byłoby wygodniej. Jeszcze te dni krótkie a my i tak późno wyjechaliśmy. Przebijanie się po lasach również trochę czasu zajęło. A niespodziewanie noc, która nastąpiła tak szybko była bardzo mroźna. Wraz z zachodem słońca zrobiło się dość zimno. Czuć było lodowaty powiew nadchodzącej zimy. Póki co temp. była wysoka w okolicy 8℃ ale ta odczuwalna poszła mocno w dół. A faktycznie sama temp. w nieco ponad godzinę czasu spadła o jakieś 5-6℃. Jak wróciliśmy do Bobolic to termometr w aucie wskazywał: +2℃. Wilgotne zimne powietrze potęgowało nieprzyjemne odczucie chłodu. Nie chciałem być dzisiaj taki ambitny. Zwykle jestem ale jestem dopiero po incydencie chorobowym - zresztą nadal mi nie przeszło bo wciąż atakuje mnie silny kaszel: Halloweenowa trasa. I jestem z innych powodów, takich życiowych rozterek osłabiony. Nie spodziewałem się jednak, że jestem aż tak słaby..aż tak aby nie móc dorównać tępa MM? Tak się nie zdarzało. Nie dość, że był szybszy i lepiej sobie radził w jazdach pod wzniesienia to w ogóle lepiej sobie radził w tej jeździe. Nawet nie mówię o miejscach przez te cholerne lasy. A nie zbyt mi się widziało po nich jeździć dzisiaj. Czuję się na to zbyt słaby. Miałem w planie tutaj dzisiaj przyjechać i miałem już z rana jechać sam..! Nie miałem jednak za bardzo pomysłu na coś krótkiego w tych rejonach. Są one fajne, takie górzyste. Widoki cudne! Jednak również wymagające. Czułem się z rana trochę osłabiony. Przechodziły mi przez głowę myśli, że może nie pojadę. Może nie dam rady? Jednak na sam Biały Bór czy jego okolicę chciałem jechać! Jednak tak samemu?.. Nie chciałem samemu jechać.. :( Ostatecznie pojechałem z MM. Wstępne plany co do trasy - co mieliśmy zmieścić tak do 30 km - się zmieniły. I ostatecznie trasa wyszła prawie 40 km (bez 1 km). Z nocnym powrotem w tym gwałtownym spadku temp. Nie lubię ogólnie zimna. A do takich zimowych jazd trzeba tak stopniowo podchodzić. Ostatnie tygodnie mimo jesieni były dość ciepłe i nie zdążyłem się póki co przyzwyczaić do nieco chłodniejszych dni. A te ni z tego ni z owego się pojawiają.. A do tego te osłabienie po chorobie, po 10 dniach antybiotyku - gdzie dosłownie wczoraj brałem ostatnią dawkę. To jestem dopiero co po antybiotyku. I z innych powodów takich osobistych: nie sypiam za dobrze. Nie spodziewałem się jednak, że ma to na mnie aż tak ogromny wpływ. I, że jestem zarówno i fizycznie i psychicznie aż tak dużym wrakiem człowieka :( No po prostu... Chyba nigdy nie byłem aż tak słaby. Co by nie mówić ta trasa była dla mnie za długa. Już dojazd pod Pomorską Górę Piachu pod Białym Borem był wykańczający i dłużący się... Gdybym sam tu przyjechał to ograniczyłbym się do krótszej trasy dosłownie w okolicy samych Bobolic nie dłużej niż właśnie te 30 km. Pewnie wyszło by jeszcze mniej i byłoby wystarczająco. Jak na dzisiaj. Jak kiedyś mi się polepszy - o ile mi się polepszy - to powinna wrócić wena do dłuższych tras. Trochę się pojeździ, forma się odbuduje. I wtedy nie będzie taryfy ulgowej dla MM, który tak wykorzystał to, że jestem na tyle słabszy, że może być lepszy. I nie jestem wstanie go dogonić czy jechać z nim dłuższe dystanse. Jeszcze przyjdzie czas odwetu :]
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1514
Trasa nr [łączna]: 1592
Trasa nr [na blogu]: 1506
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 158
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1578 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1492 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 24321.9 km
Stan Licznika Końcowy: 24360.94 km
Stan Licznika Końcowy2*: 24209.96 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2733 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 2772 km
Maksymalna prędkość: 35.1 km/h
Przejechałem: 39.04 km
Przejechałem [msc]: 39.04 km
Przebieg roweru [rok]: 5202.09 km
Przebieg roweru [suma]: 61060.67 km
Przejechalem w 2024: 5202.09 km
Podroż dookoła świata (2024) 13.0052 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 152.6517 [%] km
Czas jazdy: 03:06:00 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3892:29:15 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3669:03:07 h
Czas Jazdy Suma (2024): 328:33:12 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:06:00 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:06:00 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:04:46 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:24 h
Średnia: 12.59 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego stanowi nową przygodę. W dopiero co poznawanych przeze mnie stronach. Pierwszy raz przyjechałem tutaj tydzień temu - w sumie nawet nie tydzień a 6 dni temu, w niedzielę 27.10. Aby jakoś spędzić kolejny smutny i przy tym samotny weekend. Nie chciałem siedzieć w domu. Była fajna pogoda choć w ważniejszych momentach dnia zabrakło słońca :( Pojechałem na ten Biały Bór aby zwiedzić same miasteczko, zrobić tutaj loty dronem. A gdy się wracało wstąpiłem na tą słynną Pomorską Górę Piachu, którą polecał MM. Zresztą kilka dni wcześniej o niej wspominał. Zainspirowałem się aby tu przyjechać - na krańce województwa zachodniopomorskiego gdzie jeszcze nie byłem. Miałem w zeszłym tygodniu okazję po raz pierwszy jechać nie dawno oddaną do użytku drogą S11 na odcinku Koszalin - Boblice: Droga Koszalin - Bobolice (S11) otwarta - gov.pl. Nie dawno i to dosłownie bo we wrześniu 2023 r. Ostatecznie droga S11 będzie łączyła Pomorze ze Śląskiem i prowadzić będzie przez Szczecinek - Piłę na Poznań a potem w dół aż do Katowic. Nim jednak ukończą tą drogę to pewnie roboty sterowane sztuczną inteligencją przejmą władze nad światem. Jeszcze kilka lat temu był realny termin okolicy 2030 r. Teraz pewnie 2035 r. Jeśli się uda to będzie dobrze. Jeszcze ponad 10 lat. To spory kawał czasu. Nie mniej póki co nie jeżdżę w tamte strony... Dla mnie osobiście kluczowe jest to, że wkrótce ale nie tak szybko jakbym chciał - będzie gotowa droga S6 do Gdańska obecnie od Sianowa przez Sławno po Słupsk (istniejącą obwodnicę Słupska w ciągu drogi S6) i od Słupska po Bożepole Wielkie - gdzie już istnieje droga S6. Z tych stron szybciej skorzystam niż z rozbudowywanej S11 w dół Polski. Nie mniej w zeszłym tygodniu pierwszy raz a dziś drugi raz jechałem w te strony i zwiedzałem nowe miejsca. Te lasy są tutaj dość interesujące. Piękne krajobrazy. No ale też takie drogi są wymagające. I wolałbym tego unikać nie będąc w pełni sił. Ruszaliśmy też o takiej późnej porze bo dochodziła godzina 14. Niestety dni krótkie to nie wiele można zdziałać... Nim dotarliśmy pod tą Pomorską Górę Piachu mając zrobione dosłownie 19 km.. Trafiliśmy już na rozpoczynający się zachód słońca i taką zimnicę. Gdybym miał tu auto to sam bym na tą górę wbił. Porobił fajne ujęcia. I poczekał do końca zachodu słońca a zaraz po nim do auta.. ogrzać się..! Ten spadek temp. taki szybki nieco utrudniał życie. I droga powrotna wzdłuż drogi DK25. Jak na krajówkę nie panował na niej duży ruch aut. Chociaż jakieś oczywiście były. Gorsze było to, że MM tak dopierdalał, że nie nadążałem za nim. Nie wiem co się jemu stało :] Zawsze tak wolno jeździł a dzisiaj jak dowalił te >20 km/h... Jedynie ratowało nas a może szczególnie mnie to, że większość drogi była jak nie płasko to tak ze wzniesień... Większość.. Bo pod samymi Bobolicami było trochę pod górkę, ale potem znowu tak z górki... Więc jakoś szło jechać ale i tak ciężko. Nie mam w ogóle formy. Te prawie 40 km wykończyło mnie całkowicie :( I można powiedzieć a to jest ewenement, że to dzisiaj MM mnie wyciągnął i przeciągnął wręcz.. na tej rowerowej trasie. To chyba mój koniec i upadek, skoro tak mocno padłem i psychicznie i fizycznie, skoro jestem aż tak słaby :( Z trudem i można rzec: chłodem.. Udało się wrócić.. W nagrodę za trasę zajeżdżaliśmy jeszcze do KFC w drodze powrotnej na MOP Jarkowo. A skąd ten chłód? Coś podawali, że będzie zimnooo: Arktyczny podmuch chłodu - TwojaPogoda.pl. Oby to było chwilowe :( Zimno źle na mnie działa.. :( Wolę jak jest ciepło. Oby było znowu ciepło, oby było znowu lato.. :( I może znowu będzie pięknie, miło i przyjemnie?...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)