04.02.2018
Jazda nr: 191

Tagi: makowice, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa, podobnie jak pierwsza w Lutym nie była dla mnie zbyt dobra ;) Ciągle jakieś problemy, jak nie rozładowane baterie, to z głównym licznikiem się coś dzieje. To pewnie kwestia nie dotrzymania regularności jazd, bo zgodnie z tą regularnością moja następna jazda po 01.02 powinna nastąpić 03.02, niestety zarówno 02.02 jak i 03.02 charakteryzował się okropną pogodą, ciągle padało, wiało. I jechać się nie dało. W nocy 03.02 na dzień dzisiejszy 04.02, przyszła odmiana pogody, spadł śnieżek. Niestety nie miał szans długo przetrwać o czym się dzisiaj przekonałem. Specjalnie wyruszałem wcześnie rano na rower (po godzinie 9), aby pojeździć jeszcze w śniegu, który jeszcze był. Ta możliwość niestety znikała z minuty na minutę przez utrzymującą się dodatnią temperaturę. Wyjechałem więc z domu, miałem w planie pojechać na Makowice-Lotnisko i gdzieś w tamtych stronach powrócić. W zasadzie nie myślałem przy wyjeździe o tym jaką trasą i jak będę wracał. Nie musiałem o tym zbyt długo myśleć - wyjechałem z rodzinnego osiedla i skierowałem się na drogę DW108, aby pojechać przez ogrody działkowe, obrzeża miasta gdzieś w stronę cmentarza i aby od strony cmentarza (drogi DK6), skierować się na Makowice. I byłem w trasie! Było średnio przyjemnie na dworze, może nie jest zimno ale nie jest też w pełni fajnie i przyjemnie, powietrze takie wilgotne, nieprzyjemne. Jednak sobie jadę. Minąłem budowany budynek Okręgowej Stacji Kontroli Pojazdów, patrzę na główny licznik a on mi jakieś głupoty pokazuje, że ja jadę niby 30-40 km/h, czasami szybciej i zbyt szybko nabija przejechane kilometry. Zawróciłem więc od razu, wróciłem do piwnicy. Sprawdziłem, nie zmienił się obwód koła w liczniku. Zmiana pozycji magnesu też nic nie dała, wyjechałem drugi raz, przejechałem ok. 200 m koło osiedla i wróciłem, bo nadal było coś nie tak. Z pierwszego wyjazdu, faktycznie zrobiłem ok. 1.6 km (wg zapasowego licznika SIGMA - 1.58), a mój główny licznik wskazał mi, że zrobiłem: 3.03 km przy prędkości maksymalnej: 54.3 km/h. Co się okazało?! A no okazało się, że się ojcu w piwnicy nudziło i prze lutował mi nowy czujnik z nowymi kablami do licznika -.- I przez to są teraz błędne odczyty. Nim się prze lutowało z powrotem stary kabel ze starym czujnikiem minęło gdzieś z godzina czasu, może chwila dłużej. Na tej niepotrzebnej zabawie straciłem tyle, że zdążył śnieg stopnieć ;/ Na świecie zrobiło się tak szaro, nieprzyjemnie. A ja chciałem sobie w śniegu pojeździć i straciłem na to szansę. Po czasie, jak sobie sprawę przemyślałem to też źle zrobiłem, że się wracałem itd. Przecież mogłem ten licznik wyłączyć i jechać tylko na zapasowym. I chrzanić to.. No ale niestety, od razu o tym nie pomyślałem i na tym tylko straciłem.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 193

  • Trasa nr [łączna]: 277
  • Trasa nr [na blogu]: 191
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 2
  • W tym roku: 6

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 273 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 187 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 3656.93 km
  • Stan Licznika Końcowy: 3672.88 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 3679.88 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3395 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 3411 km

  • Maksymalna prędkość: 38.5 km/h

  • Przejechałem: 15.95 km
  • Przejechałem [msc]: 35.19 km
  • Przebieg roweru [rok]: 119.73 km
  • Przebieg roweru [suma]: 10990.54 km

  • Przejechalem w 2018: 119.73 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 0.2993 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 27.4763 [%] km

  • Czas jazdy: 01:10:41 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 698:59:47 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 475:33:39 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 08:29:18 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 02:15:45 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:07:53 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:24:53 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:51 h

  • Średnia: 13.67 km/h
Gdy już licznik miałem w pełni sprawny, mogłem w końcu wyruszyć w trasę co uczyniłem. Pojechałem jak planowałem przez ogrody działkowe ale nie jechałem już w stronę cmentarza nie było sensu. Dookoła mnie panowała zaawansowana odwilż. Wciągu kilku minutowych interwałów czasowych, ginęły kolejne połacie śniegu, nawet te umiejscowione na polach uprawnych, czy w innych zakamarkach otaczającej mnie rzeczywistości. Już całkowicie bezrefleksyjnie, minąłem całą rodzinną mieścinę, wyjechałem w stronę wsi Makowice, i tuż przed Makowicami dogoniłem matkę, która znacznie szybciej wybrała się na wioskę na pieszo. Wybierała się tam jeszcze z chwilą gdy ja walczyłem z licznikiem, miała gdzieś z 40 min przewagi, ale i tak ją dogoniłem. Zmieniłem nieco moje plany co do jeżdżenia po samych Makowicach. Nie chciało mi się już zajeżdżać na tą cholerną wioskę czy te cholerne lotnisko. Zbyt często tam bywam, i mi się po prostu to nudzi, skręciłem więc na wiosce Makowice, w polne drogi, i pojechałem alternatywną gruntową drogą, częściowo przez pole, bo droga była nie przejezdna w stronę Kolonii Czarnego, skąd odbiłem na moje rodzinne strony. Przejażdżka ogólnie fajna, pogoda nie dopisała, mniejsza o nią. Mnie bardziej te techniczne problemy dzisiaj denerwowały. Co jak co, ale licznik główny THOR, musi działać! To dla mnie ważny wyznacznik i nie chcę mieć na nim fałszywych wskazań i fałszywych danych. W drodze powrotnej nieco pogoda się popsuła, zaczął padać deszcz ze śniegiem, ale nic sobie z tego nie robiłem. I po prostu na spokojnie, spokojnym tempem dojechałem do końca dzisiejszej trasy. Szkoda mi tego śniegu, była to pewna szansa, której należycie nie wykorzystałem a nie wiadomo czy w najbliższym czasie taka szansa się ponownie powtórzy. Mam nadzieję, że tak! Wtedy na pewno wykorzystam ją lepiej niż dzisiaj, gdzie faktycznie mogłem postąpić nieco inaczej i miałbym z tej innej decyzji nieco lepszą korzyść.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa04lutego2018zdj1.jpgtrasa04lutego2018zdj2.jpgtrasa04lutego2018zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)