28.09.2025
Jazda nr: 1664

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa w dzisiejsze wczesne po południe poprowadziła mnie w nowe drogi! W sumie mam potrzebę się przejechać ale niekoniecznie mam na to ochotę ani możliwości fizyczne. Jest po prostu ciężko. Cały weekend jest taki do bani. Pełny smutku, żalu. Ciągną się sprawy ze szkoły przez kolejne dni i ma to na mnie ogromne oddziaływanie. Kolejny rok z rzędu mam opory przed tą szopką w postaci "imienin". Niby fajna tradycja - owszem. Tylko trzeba się bardziej lubić by miało to sens. A gdzieś te uczucia zaniknęły. Ostatni rok nie był łatwy. A teraz? Już od 01.09 toczone są boje. A wraz z nimi kontynuuje się różne nieporozumienia. I tak rośnie wzajemna niechęć do siebie. A przy tym wszystkim czuję gdzieś dalej odpowiedzialność za moje rowerowanie.. Piękna pogoda - dzisiaj już fajnie - po południu okolica +17/18℃. To naprawdę ładnie. Poranki za to dość zimne. Zaczynamy dzień z temp. w granicy +3℃ no może +4℃. Co to jest.. Nim się naciepli to chwila mija. I tak sensownie jest wyjechać w godzinach po południowych. Jestem jednak padnięty. Fizycznie i psychicznie. A może bardziej psychicznie - chociaż fizycznie też nie daję rady tak jeździć codziennie czy tak często. Muszę trochę spasować ale na razie nie mogę. No bo jest fajna pogoda.. Dni jeszcze w miarę. I chcę po prostu nabić trochę kilometrów. Aby w gorszych miesiącach (listopad i grudzień) - nie musieć się tak forsować. A sobie na spokojnie do tego podejść.. Na spokojnie - i w najczęściej pokonywane trasy (w sensie odległości) 18-28 km.. I to dosłownie! :) Dzisiaj z rana zbudowałem taki mały formularz: Formularz statystyki tras - rowerowe. Pokazuje on ile przejechałem tras w segmentach od 0-10 km, przez 11-20 km po maks do tej pory - czyli 223 km (segment 220-230 km). I jeśli wpiszemy w formularz swój zakres (na samym dole) 18-28 km to dostaniemy: 551 tras - uwzględniając wszystkie moje poczynania z Aurelią (na tę chwilę 1749) bo nie uwzględniam dzisiejszej trasy - a tylko z wpisów na blogu nie będzie to o wiele mniej 527 takich tras z 1663 wszystkich (bez dzisiejszej). Fajna sprawa. Taki formularz. Już kilka dni chodziły za mną myśli a ile to ja zrobiłem tras 50 km.. A ile innych. I teraz widać.. Jaki ze mnie rowerzysta - skoro 31,5% tras (dla danych: wszystkie) zrobiłem krótsze dystanse 18-28 km. Dla danych tylko z bloga % udział wygląda tak: 31,68%. Taki ze mnie rowerzysta.. ;) Słabeusz. Dłuższe trasy są rzadkością. Aczkolwiek się zdarzają ale nie aż tak często. I najwięcej właśnie jeżdżę krótkie dystanse - jak dziś. Gdy ledwo 20 km zrobiłem. No ale to wykańczający teren! Po lasach.. I głównie takie typowe leśne drogi. A nie takie fajne utwardzone.. A takie fajne utwardzone lub szutrowe to ja lubię najbardziej! No dobra.. Pochwaliłem się formularzem. Musiałem. Pewnie będę do niego wracał. Dużo mi ułatwia i sporo fajnych rzeczy pokazuje. Wpisałem do niego znane mi dane za 2014 r. i 2015 r. Oczywiście nie obywa się bez problemów. Bo mam kilka błędów (drobnych) ale mam w raportach z 2015 r. Moich rowerowych... Nie będę się o tym rozpisywał. Może innym razem, przy stosownej okazji. Na razie jest tak, że nie żyję już w bez świadomości tego, że tak mało jeżdżę. Niby wydaje się, że dużo ale mało. Nie jeżdżę przecież dużo. W skali iluś wpisów to może ma jakieś znaczenie. W skali pojedynczych wyjazdów: niekoniecznie. Aczkolwiek mam swoje niepodważalne sukcesy i tego będę się trzymał. A jako amator nie muszę niczego nikomu udowadniać.. A dziś.. No dziś ogólnie słabo. Nie mniej cieszy mnie nawet te 20 km. Bo to zawsze jakiś ruch, wyjście z domu. A dziś wyjątkowo także odkrycie nowych dróg i miejsc.. Wśród dobrze znanych! W końcu przez Kulice na Nowogard nie raz jechałem.. Jednak nie znałem pobliskiego lasu, ani innych skrytych tu dróg. No dziś wszystkich nie poznałem. To za mały dystans. Jednak jestem na dobrej drodze by odkrywać kolejne drogi.. Co z pewnością uczynię bo z pewnością jeszcze się tu wybiorę.. Przy kolejnej okazji. Na razie się tylko niepotrzebnie zajeżdżam.. Nie jestem wstanie jeździć z dnia na dzień.. Mam te smutne chwile. Może to, to jest przyczyną? A może po prostu potrzebuję odpoczynku.. A nie tylko gonić.. A z drugiej strony muszę gonić. Nie licząc dzisiejszej trasy muszę do końca roku zrobić jeszcze 1120 km. A więc nie tak mało. Więc poczucie odpowiedzialności nie pozwala mi odpocząć. A przez to wszystko tylko coraz bardziej pogrążam się w natłoku zaległości, i braku odnalezienia się w codzienności..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1673

  • Trasa nr [łączna]: 1750
  • Trasa nr [na blogu]: 1664
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 18
  • W tym roku: 138

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1736 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1650 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 28588.6 km
  • Stan Licznika Końcowy: 28609.12 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 28415.54 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7022 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 7043 km

  • Maksymalna prędkość: 27.6 km/h

  • Przejechałem: 20.52 km
  • Przejechałem [msc]: 573.4 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3900.41 km
  • Przebieg roweru [suma]: 65333.87 km

  • Przejechalem w 2025: 3900.41 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 9.751 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 163.3347 [%] km

  • Czas jazdy: 01:55:34 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4161:54:02 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3938:27:54 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 246:25:36 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 38:46:24 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:09:15 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:47:09 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:15 h

  • Średnia: 10.71 km/h
Trasę z dnia dzisiejszego rozpocząłem pod Kulicami. A podjechałem sobie tu autem aby było szybciej i łatwiej. Miałem zrobić dróżki przez same Kulice - wg. mapy jakieś są. A nigdy tu nie jeździłem. Jednak nie wjechałem w żadną z potencjalnych dróżek. Pozostawiłem sobie tą przyjemność na powrót. Nie spodziewałem się jednak, że będę wracał przez Nowogard... No ale o tym za chwilę. Początkowo walcząc z kryzysem i zmęczeniem.. W ostatnich trasach mam takie kryzysy na początku.. Jest mi tak ciężko się ruszyć. A gdy już się ruszę i pojadę to jakoś to leci. No ale tak. Trudno się ruszyć. Przeboleć tę początkową niemoc. Także walcząc z nią opuszczałem Kulice. Mijałem tutejszą farmę FotoWoltaiczną. I skręciłem w drogę, o której myślałem jeszcze 10 lat temu - gdy często bywałem w tych rejonach w 2015 r. Nigdy nie skręciłem na kolonię Wierzbęcina. Aż do dziś. Nie przejechałem jednak całości tych dróżek - gdyż odnóża prowadzą jedynie do domów. A takie podjazdy pod domy mogłyby się różnie skończyć. Szczególnie jeśli ktoś mieszka na takim uboczu.. A pod kompleks kilku budynków nie wjechałem bo wydawało mi się, że nic więcej tam nie ma. A jednak. Według mapy jest jeszcze kawałek drogi, która kończy się w polu. Może jeszcze sprawdzę te drogi. A jeśli nie to sobie odpuszczę. Wracając z kolonii Wierzbęcina, pojechałem na drugą stronę drogi. Początkowo rozjechane przez ciężki sprzęt leśne drogi. Miałem się kierować się w stronę Łosośnicy. I zrobić dróżki, które ciekawią mnie od 10 lat. Nim jednak pojechałem na Łosośnicę dałem się porwać ciekawej leśnej drodze.. Obok bagno.. Zaciekawił mnie ten kierunek bardziej - w którym to zacząłem wracać na Kulice. Nie byłem jednak świadomy tego, że droga lekko uciekała w prawą stronę. A więc odbijałem od Kulic. Byłem jednak zafascynowany tutejszą przyrodą. Dawnym kolejowym mostem. A raczej to co z niego zostało. I przepięknym widokiem na rzekę Sąpólna. Rzeka przecinała las, który znowu przecinają rzeźnicy. Coraz więcej i coraz zuchwalsze te wycinki. I tak nie świadomy niczego jechałem przed siebie. Aż wyjechałem na wyjeździe z Nowogardu! Pojawia się tutaj coraz więcej osiedli domów jednorodzinnych. Początkowo zacząłem wracać z Nowogardu wzdłuż drogi DW144. Odbiłem na wyjeździe z Nowogardu na strzelnicę myśliwską. Przebijałem się tutejszym latem do drogi, którą przyjechałem. Jednak ominąłem tą drogę. I wjechałem kawałek za nią. Mijając ciekawe przyrodniczo rejony. Jednak droga, którą jechałem kończyła się dosłownie na polu. Dałoby radę przejechać ale nie wiedziałem gdzie się znalazłem. Wydaje mi się, że faktyczne polne drogi już nie istnieją tutaj. Zarosły i nie ma. To bardziej przypominało miedzę.. Niż typową drogę. Jeśli bym się nie poddał - a zresztą nie takie rzeczy robiłem w życiu - to wyjechałbym w Maszkowie. Jednak pojechałem w przeciwną stronę. W stronę Kulic. I przeczucie miałem dobre ALE gdy znów wyjechałem na drodze - gdzie niegdyś prawdopodobnie szła wąskotorówka zamiast skręcać w lewo - skąd przyjechałem, pojechałem prosto. Nie byłem pewny czy w "lewo" to dobry kierunek. Okazałoby się, że taki by był. Wg. mapy. No ale teraz mądry. Patrzę na ślad mojej trasy i mapę. To mądry. A w terenie to wygląda inaczej.. I tak zacząłem na nowo odbijać od Kulic. Kolejna wybrana droga i znowu pole.. I znów dałoby radę przejechać. Wg. mapy jest przejazd.. No ale zrezygnowałem i szukałem innej drogi. I tak kręcąc się na czuja, wyjechałem za Nowogardem na drodze DW144... Wyjechałem dokładnie na drodze PŻ25... Tutejszych lasów.. Nieźle się zakręciłem! Dzięki temu jednak poznałem nowe rejony i nowe drogi. A nic nie stoi na przeszkodzie aby tu wrócić. I poznać jeszcze lepiej te dotąd nie poznane przeze mnie drogi.. Na dziś odpuściłem sobie dalszą jazdę. Czuję się padnięty. Robi się późno. Lepiej wrócić.. Na bieżąco napisać wpis. Może ogarnę kilka innych spraw. Z zaległych. Albo chociaż zacznę - to zawsze dobry prognostyk.. Trzeba w końcu zacząć działać bo codzienność dobije mnie zbyt mocno. I wtedy już z niczym nie ruszę. Dziś wracam lekko podbudowany. Jednak obawiam się, że ta moja pewność siebie dość szybko minie. A jeszcze pochwalę się jedną rzeczą. Chociaż czy jest się czym chwalić? Odnosi się to do wczorajszej trasy: Ambitne Iglice!. Na której to miałem wielkiego farta! Bo nie zgrywałem danych z kamery. Nie sprawdzałem nawet ile mam miejsca! I pojechałem na pewniaka. A, że szło mi słabo to się wszystko dłużyło.. Dopiero w domu postanowiłem sprawdzić ile mam miejsca. I to już wieczorem gdy miałem wpis zrobiony i opublikowany. I co się okazało?! Do końca miejsca na karcie miałem tylko 2 min. I jakimś cudem dojechałem do końca.. I starczyło mi miejsca! No fart jak nic! I to wielki fart.. Jednak nie można żyć na farcie. Będę musiał zmienić kartę na 256 gb.. Bo jednak 128 gb to mała. No dobra rozumiem, że to FHD - że mam miejsca na 17h nagrania. Tylko jak się dużo jeździ to te 17h wypełniam dosłownie w kilka dni.. A nie zawsze pamiętam aby w porę sprawdzać ile mam miejsca i zgrywać po prostu dane... Niesamowite jest jednak to, że tak mnie się wczoraj fartneło. Kłóci się to trochę z moją życiową dewizą, zgodnie z którą jestem życiowym nieudacznikiem.. No ale dobra.. Jeden przypadek jeszcze nic nie potwierdza ani nie zaprzecza!..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa28wrzesnia2025zdj1.jpgtrasa28wrzesnia2025zdj2.jpgtrasa28wrzesnia2025zdj3.jpgtrasa28wrzesnia2025zdj4.jpgtrasa28wrzesnia2025zdj5.jpgtrasa28wrzesnia2025zdj6.jpgtrasa28wrzesnia2025zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)