12.02.2025
Jazda nr: 1536

Tagi: drzewa, makowice, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa po kolejnej przerwie w regularnym jeżdżeniu.. Odbywa się w nieco nie sprzyjających warunkach pogodowych. Zresztą ostatnie dni takie były. Dość mroźne. A nawet jak nie pogoda to po prostu gorzej się czułem. Najczęściej fizycznie. Chociaż momentami psychicznie też odpadałem. Miałem dużą ochotę wczoraj się przejechać - 11.02 była naprawdę fajna pogoda. Bez wiatru. Słońce. Temp. +3℃. Może szału nie ma ale słońce i odczuwalna pewnie na poziomie z +5℃. Dzisiaj dla odmiany temp. ledwo przekracza +1℃ i odczuwalna to pewnie z -5℃. Jest taki silny i zimny wiatr. I tak od rana... Poranki są bardzo chłodne - są na poziomie -7℃. To bardzo zimno. W ciągu dnia temp. rośnie do kilku stop. na plusie. To jednak sprawia, że są ogromne wahania ciśnienia w ciągu godzin. Czynniki pogodowe, stres. I zła sytuacja w szkole, w której pracuję mogła mnie załatwić. Cały miniony weekend się słabo czułem. Na tyle słabo, że nawet nie miałem takiej myśli: "a pójdę sobie na rower". Skończyło się ogromną migreną, wymiotami - w poniedziałek 10.02. Czułem się tak źle, że nie poszedłem do pracy tego dnia. Więc naprawdę źle się czułem. We wtorek 11.02 lepiej ale miałem pewny wyjazd osobisty. Obiecałem komuś pomóc. I, że zawiozę tą osobę :) A obietnice się spełnia. Więc fajny czas na rowerek minął. Dzisiaj słońce też się pojawiło... Było jednak krócej aktywne i mniej intensywnie świeciło względem wczorajszego dnia. To jednak wystarczyło aby skusić mnie do wyjścia... I do przejechania się. Chciałem być bardziej ambitny i zrobić 101-wszą trasę Makowice-Słudwia. A tym czasem ledwo zrobiłem trasę do Makowic. Na Makowicach przy krzyżu nawrotka. Strasznie zimno. I ten wiatr co mocno obniża odczuwalną. Wiatrzysko wręcz potęguje odczucie zimna. Nie żałuję jednak, że pojechałem. Nawet jeśli oznaczało to tak krótką przejażdżkę jak te nie całe 12km... Dla siebie potrzebowałem się przejechać. A może już nie długo będzie lepsza pogoda. Będę się lepiej czuł. I będę dzięki temu więcej na rowerku pojawiał? Nie chcę tracić wiary właśnie w to, że tak właśnie będzie! I tak właśnie może być!...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1545

  • Trasa nr [łączna]: 1622
  • Trasa nr [na blogu]: 1536
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 10

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1608 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1522 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 24866.3 km
  • Stan Licznika Końcowy: 24878.18 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 24712.2 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3279 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 3291 km

  • Maksymalna prędkość: 27 km/h

  • Przejechałem: 11.88 km
  • Przejechałem [msc]: 50.62 km
  • Przebieg roweru [rok]: 144.46 km
  • Przebieg roweru [suma]: 61577.92 km

  • Przejechalem w 2025: 144.46 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 0.3611 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 153.9448 [%] km

  • Czas jazdy: 00:44:08 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3925:23:15 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3701:57:07 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 09:54:49 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:56:11 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 00:59:03 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 00:59:29 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:46 h

  • Średnia: 16.2 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była krótka... A ta pogoda była wykańczająca. Aby było tak zimno.. To jest po prostu nie możliwe... Aby było aż tak zimno. Z rana spore mrozy bo temp. spadają do -7℃. To bardzo zimno! Niby zima ale chciałoby się wiosny. I miało być ocieplenie klimatu którego nie ma. Za to jest coraz większe skurwysyństwo. W styczniu kilka razy jeździłem na Makowice - aby nie mówić, że cały styczeń taki był. A luty nie zapowiada się "ambitniej". Przynajmniej na razie. Nie wiadomo jak się miesiąc skończy. Na razie jest jak jest... Czyli jest słabo... To kolejny słaby miesiąc. W przeciwieństwie jednak do stycznia jeszcze się nie skończył. A więc jeszcze sporo się może zdarzyć... A co się na razie zdarzyło? Kolejne wycięte drzewa na drodze do Makowic. Zaznaczonych jest więcej ofiar. Nie mniej... Kolejne padły... Kolejne zostały bestialsko zniszczone... Urok tej drogi mija na zawsze. Już nigdy nie będzie tak pięknie jak było. Wszystko co piękne zostaje tylko w pamięci. Jest dalekim głosem przeszłości... :( Nie dość, że pod wiatr... To jeszcze wzdłuż przykrych widoków.. wiodła ta moja dzisiejsza nie łatwa droga. Co prawda nie jestem dalej zdrowy. Wciąż łapie mnie silny kaszel. Wciąż się źle czuję. No ale co tam... Jak chciałem jechać to miałem sobie odmawiać? :) W innych okolicznościach pojechałbym wczoraj. No ale jak to często bywa, są sprawy ważniejsze. I ludzie.. ważniejsi niż rower. No ale dzisiaj mogłem sobie na to pozwolić. A pogoda nieco nie pozwalała. Poszedłem jednak na ustępstwa. Zrobiłem skromną trasę ale zrobiłem. I czuję się po niej lepiej. Tego potrzebuję. Przejechać się, odstresować. Wyjeździć te złe emocje i tłamszące mnie różne myśli... Szkoda tylko, że wraca zima. Dzisiejsza pogoda jest na to dowodem. A prognozy wskazują na to, że jeszcze przed weekendem będzie atak zimy. A całkowicie pięknie (i ciepło)! Ma być dopiero po weekendzie.. Jeszcze chwilowo możliwy ten znienawidzony śnieg. Znowu mróz.. I tylko zimno, zimno i zimno... Kiedy to się wreszcie skończy... A jak skończy się jedna zima to zacznie się kolejna. Jak skończ się mordowanie drzew w jednym miejscu to zacznie w innym. I tak będzie ta tzw. spierdolina życia trwała...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa12lutego2025zdj1.jpgtrasa12lutego2025zdj2.jpgtrasa12lutego2025zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)