08.09.2019
Jazda nr: 464

Tagi: iglice, drzewa, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest moją drugą podróżą do tego wyjątkowego historycznie miejsca. Pierwsza taka podróż odbyła się w sumie nie tak dawno temu: Iglice: Straszny Pałacyk. Minął nie cały miesiąc czasu, a ja znów powracam w to miejsce w bardzo wyjątkowych okolicznościach. I pogodzie :) Pogoda taka typowo jesienna - deszczowo, zimno, wieje, ale za to przepięknie. W takie dni, w takie trasy człowiek zdaje sobie sprawę, że pewnych pięknych cudów natury nie oglądałby tylko dlatego, że pada deszcz! A kto powiedział, że jak pada to nie można pojechać? Oo Nie rozumiem tego. Mnie dzisiaj deszcz nie przeszkodził. Może gdybym miał więcej wolnego to moooże.. Choć prognozy pokazują, że w kolejnych dniach też będzie deszczowo. Także zdecydowałem się pojechać na zgliszcza Pałacyku w Iglicach, który popada w coraz większą ruinę. A gdyby tego było mało to śnił mi się parę dni temu, dokładnie w nocy w dniu 30.08. W tym śnie chciałem po oprowadzać jakąś wycieczkę, która była w Iglicach właśnie po tym Pałacyku. W śnie co prawda byłem w środku, ale wyglądało to miejsce co najmniej dziwnie i nie tak samo jak w rzeczywistości. To mi jednak nie przeszkodziło aby na kanwie tych przeżyć zaplanować dzisiejszy wyjazd. Podobnie jak ostatnim razem miałem nadzieję odwiedzić drugą część wnętrza tego zabytku. I podobnie jak nie cały miesiąc temu trafiłem na te same problemy :( Pozamykane na kłódki jedyne możliwe wejścia. Jeśli chodzi o wejście przez wielką dziurę gdzie się ściana zawaliła, kawałek stropu i zrobiła dziura aż do piwnicy to się nie da wejść. Dzisiaj dość długo próbowałem ale nie. Nie da się. To nie jest podłoże tak stabilne na jakie wygląda, a ja lekki i zwinny nie jestem -.- Więc lepiej wbić po prostu przez drzwi. Tak, normalnie przez drzwi jak dżentelmen. To będzie oczywiście oznaczało sforsowanie kłódki, no ale cóż. Bo się może za kilka miesięcy, a może lat okazać, że wszystko się zawali a zostanie tylko ta cholerna kłódka :) No nic, wrócę jeszcze do wspominanego piękna natury.. Szare, pola, które otula cienka powłoka deszczu.. Przepiękny widok! Nie pierwszy raz taki widzę! Upajałem się tym widokiem pod i za Łopianowem na trasie: Trasa buszującego w zbożu z 18.08.2019. Coś pięknego i wartego poświęcenia! Choć zaznaczam i mówię, że jazda w takich warunkach nie jest prosta, łatwa i do końca przyjemna! Lecz warto naprawdę! U mnie nie było jednak mowy abym nie pojechał. Ze względu na to, że to jest jedna z moich planowych tras - wyzwań, na najbliższe dni Września. Pierwszym takim wyzwaniem jest zaliczona trasa powrotu do domu: Trasa ze Szczecina z 06.09.2019. Drugą trasą miała być trasa, która miała się odbyć w sobotę - 07.09, ale z niej zrezygnowałem. Miała to być trasa "20-stka", na które miałem przestawić kamerkę (chcę ją obniżyć troszkę) i testować czy jest OK. Ale zrezygnowałem z tego pomysłu w tym tygodniu ze względu na zbliżający się 11.09, a wraz z nim ważne dla mnie daty - 5 lat od mojej pierwszej 100 km trasy i 5 lat Aureli (dokładnie 5 lat i 2 dni) bo Aurelia swoje 5 lat skończy jutro w dniu 09.09! No nie mniej nie chcę spierdzielić ustawienia, a potem się męczyć aby do niego wrócić. Tym bardziej, że moje wolne kończy się wraz z końcem dzisiejszego dnia. Na wolne napisałem wniosek dopiero na środę (11.09) - bardzo mi na tym zależy! Prognozy pokazują, że pogoda dopisze. To pozostaje mieć nadzieję, że tak będzie :))
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 467

  • Trasa nr [łączna]: 550
  • Trasa nr [na blogu]: 464
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 123

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 542 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 456 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 8 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 731.85 km
  • Stan Licznika Końcowy: 773.94 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 770.18 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13116 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 13158 km

  • Maksymalna prędkość: 36.2 km/h

  • Przejechałem: 42.09 km
  • Przejechałem [msc]: 179.45 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3767.62 km
  • Przebieg roweru [suma]: 20915.61 km

  • Przejechalem w 2019: 3767.62 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 9.419 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 52.289 [%] km

  • Czas jazdy: 02:34:10 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1314:28:13 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1091:02:05 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 234:44:59 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 10:16:02 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:34:01 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:54:31 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:20:11 h

  • Średnia: 16.4 km/h
Dzisiejszy wyjazd zaczął się dla mnie w porannych godzinach, w niezbyt sprzyjających warunkach pogodowych. Było szaro, deszczowo. Padał taki lekki deszczyk zwany kapuśniaczkiem. To mnie jednak nie zniechęciło do działania. I jazdy. Pełny nadziei, i wiary w swoje możliwości pojechałem! Ubrałem się jak na jesień, w długie grubsze spodnie, długą nieco grubszą polarową koszulkę i bluzę. I tak sobie jechałem do Iglic, ze względu na pogodę w jedną i drugą stronę trasy jechałem przez Łabuń Wielki. Nie miałem w myślach ryzykować jazdy przez Łabuń Mały i las, gdzie byłoby ciężko przejechać przez to błoto. Jeśli chodzi o trasę to szczególnie do Reska jechało mi się w miarę dobrze i szybko. Pod Reskiem, przed miejscowością Policko, skurwysyny w tutejszym lesie zaczęli rżnąć drzewa. I skurwysyny jebane przy wyrżniętych drzewo przybili tabliczkę, że drzewo jest monitorowane! Przystanąłem tam kurwa i tak głośno do tej tabliczki mówię: "to sobie skurwysyny jeszcze mikrofon zamontujcie abyście słyszeli co o was myślę!". Kurwa bandyctwo jebane coraz bardziej się bezkarne czuje, i kolejne drzewa padają ich ofiarą.. Te działania bardzo mnie denerwują, i nie mam dobrego zdania o takich osobach. Co zresztą wytrwali czytelnicy bloga na pewno potwierdzą. To przecież nie są kurwa ludzie, którzy niszczą naturę. To są śmiecie. Więc nie boję się o nich mówić co myślę. Bo co taki śmieć może zrobić? Pójdzie do sądu? Powodzenia. Z automatu taka jednostka nie powinna mieć żadnych praw. Tak samo jak inni degeneraci co skrzywdzą np. zwierzęta. Z jakiej racji taki śmieć ma mieć jakieś prawa!? No ale zostawmy ten temat. Minąłem Policko, wkrótce Resko. Jakoś się dojechało. Gdzieś od Reska przestało padać, było trochę chłodno i wietrznie. Wkrótce jednak dojechałem do Iglic, od razu skierowałem się na Pałacyk, na jego tyły gdzie ostatnim razem nie udało mi się wjechać dalej. I poszedłem na przeszpiegi, czy da się tam jakoś wleźć czy nie za bardzo. I nie, nie za bardzo. Nie udało mi się :( Przez tą dziurę nie wejdę. Tam jest wszystko zbyt delikatne, i niepewne. Innego wejścia nie znalazłem.. Także po raz kolejny poniosłem tutaj porażkę :( Wkrótce wybrałem się w drogę powrotną do domu, która była bardzo ciężka. Warunki pogodowe uległy pogorszeniu, a ja z sił opadłem. Ciężko mi się jechało, tak z kilometra na kilometr. Częste postoje, na zdjęcia, nie zdjęcia i byle do przodu. Ale naprawdę ciężko.. Jakoś mnie siły opuściły i nie szła mi już jazda wcale. Wróciłem przemoczony, trochę zmęczony, i zmarznięty. Jest jednak pewna dobra strona tego całego wydarzenia zwanego dzisiejszą przygodą, wróciłem szczęśliwy :) A co tam, że mokry... ;> Ważne, że szczęśliwy :) To w końcu jest najważniejsze, to co daje mi Aurelia, czyli szczęście i radość z życia!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa08wrzesnia2019zdj1.jpgtrasa08wrzesnia2019zdj2.jpgtrasa08wrzesnia2019zdj3.jpgtrasa08wrzesnia2019zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)