Trasa z dnia dzisiejszego, mimo na oficjalnie trwającą zimę, odbyła się w wyjątkowo dobrych warunkach pogodowych, gdzie na serio czuć ten powiew wiosny, w lesie można spotkać owady, coraz częściej i głośniej słychać śpiew ptaków. Nawet jeśli wiosna zawitała tylko na kilka dni, trzeba się z tego cieszyć i wykorzystywać te nieliczne ciepłe dni! Takich ciepłych dni od 16.01 od trasy: Trasa Łęczna-Potuliniec. Nie uraczyłem! Ciągle było tylko zimno i zimno. Co wiązało się z moim częstym narzekaniem a w konsekwencji zmartwieniem związanym z nie robieniem długich tras. To już było męczące. Ciągle zimno, i zimno. Przedłużająca się zima i związana z nią aura pogodowa, sprawiały, że tylko pytałem kiedy w końcu wiosna, kiedy wiosna! Na początku tego tygodnia, pojawiła się taka nadzieja, że pogoda będzie znacznie lepsza i cieplejsza. I w końcu jest! Oczekiwałem weekendu po to aby się przejechać. Zaplanowałem sobie nawet, że zrobię trasę "50-tkę" aby dobrze rozpocząć rok i intensywne przygotowania do IX Rajdu Dookoła Zalewu Szczecińskiego, na który jestem zapisany! Rajd się odbędzie za 76 dni. To wcale nie jest długo. To już krótki czas na trenowanie. A należy pamiętać, że ja jeszcze z końcem 2018 r., gdy pojawiła się informacja o planowanym IX Rajdzie zacząłem do niego przygotowania! Teraz się muszę bardziej przyłożyć, w każdej wolnej chwili jeździć, budować formę. Czasu nie jest zbyt dużo. To tylko 76 dni. Problemem wyjazdu na ten IX Rajd Dookoła Zalewu Szczecińskiego będzie fakt, że wyjazd odbywa się tak szybko (27-28.04). Gdyby to był (27-28.05) albo (27-28.06) to byłaby większa szansa na odpowiednie przygotowanie się do wyprawy. A tak to się tak szybko dzieje, i już. O rajdzie pewnie będę jeszcze wspominał. Póki co wspomnę o moich osiągnięciach - mimo początkowych trudności - trasa się udała. Osiągnięty wynik (prędkość) jest prawie taka sama jak efekty z mojej pierwszej 50-tki w 2018 r. - tylko tamta 50-tka odbyła się naprawdę na wiosnę: Trasa "50-tka" z 13.04.2018. Regularne treningi i jazdy na szlakach tras "50-tek" przyniosły mi spore pozytywne wyniki. Liczę na to, że w tym roku również tak będzie!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 358
Trasa nr [łączna]: 441
Trasa nr [na blogu]: 355
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 14
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 436 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 350 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 10050.3 km
Stan Licznika Końcowy: 10099.52 km
Stan Licznika Końcowy2*: 10008.49 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9808 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9857 km
Maksymalna prędkość: 28.9 km/h
Przejechałem: 49.22 km
Przejechałem [msc]: 101.9 km
Przebieg roweru [rok]: 269.18 km
Przebieg roweru [suma]: 17417.17 km
Przejechalem w 2019: 269.18 km
Podroż dookoła świata (2019) 0.673 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 43.5429 [%] km
Czas jazdy: 02:40:01 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1097:23:11 h
Czas Jazdy Suma (blog): 873:57:03 h
Czas Jazdy Suma (2019): 17:39:57 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 05:55:50 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:28:58 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:15:43 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:28 h
Średnia: 18.46 km/h
Dzisiejszą trasę rozpocząłem po godzinie 12. Z rana padał deszcz, chmurzyło się, wiało. O tak, przeszkodą w trasie był wiatr. Stojąca woda na jezdni też przeszkadzała, zdaje się, że jednak w ogóle się tym nie przejmowałem i jechałem dalej ;) W zeszłym (2018 r.), trasy 50-tki odbywały się cyklicznie co piątek. Dzisiejsza trasa rozpoczęła się w SOBOTĘ. Wraz z innym dniem przywitał mnie na trasie inny problem - spory ruch samochodów ciężarowych, chamskie głównie przez ciężarówki omijanie dziur i kolein w drodze (które de facto sami powodują). Stwarza to realne niebezpieczeństwo. Sam też nie jechałem po tych dziurach, gdzie zalegała woda. Właśnie to, że trochę popadało ujawniło falę zniszczeń drogi DW108. Droga niszczeje coraz bardziej. Na problem jej niszczenia zwracam szczególną uwagę od 2017 r. To co przywitało mnie z początkiem 2019 r., dokładnie z dzisiejszym dniem jest totalną patologią. Zniszczona, popękana droga, dziury, koleiny. To powinno ZMUSIĆ kierujących aby zwolnili. A Ci dalej dopierdalają. Szczególnie samochody ciężarowe się w taki nieodpowiedzialny sposób zachowywały - zjeżdżając bardzo mocno poza oś jezdni, w celu omijania dziur. Wraz z odwilżem posypała się cała droga, i te pseudo usuwanie dziur - polegające na wrzucaniu kamieni i ich zagrzewaniu... Kilkukrotnie wskazywałem na problem takich remontów, mówiąc wprost, że Ci którzy tych remontów dokonują są debilami. Taki sposób remontowania dróg się szybko sypie, dzisiaj to obserwowałem. Wyjeżdżone dziury. Te kamienie lecą za ciężarówkami i napierdalają we wszystkie strony. W taki sposób można powybijać szyby w autach jadących w przeciwnym kierunku -.- Brak wyobraźni i debilizm. I ciężka jazda. Do Uniborza jechało mi się ciężko. Jechałem wtedy znacznie wolniej. Walczyłem z wiatrem i ciężkimi warunkami pogodowymi, które poprawiły się gdy wjechałem na drogę DW106, i zmierzałem do Błotna. Poprawiła się moja prędkość - gdzie utrzymywałem przeważnie prędkość > 20km/h. I taką prędkość utrzymywałem jadąc przez Grabin, Sikorki i Glicko (przeważnie) :) Miałem ładną prędkość, ładne widoki. Słonko pokazywało się coraz częściej i na coraz dłużej. Wpływ wiatru był minimalny, było ciepło i przyjemnie. Wraz z upływem kilometrów na trasie - zrobiłem sobie kilka postoi, aby nie tylko delektować się pięknem otaczającej mnie natury - a sobie chwilę odpocząć ;) Wkrótce wjechałem na drogę z Nowogardu do Truskolasu przez Miętno i Wierzchy. Ta droga również przez zimę całkowicie się rozsypała. I również w dziwny sposób była mocno obciążona przez jadące samochody. Nie zważając na to gnałem dalej. W lesie przed Truskolasem zrobiłem sobie jeszcze jeden dłuższy postój i zmierzyłem się z ostatnim odcinkiem do domu - od Truskolasu do domu - 9 km trasy mnie czekało, co zaskakująco dobrze przejechałem, utrzymując wysoką prędkość. Właśnie kawałek za Truskolasem - osiągnąłem piękny wynik 10 000 km na moim głównym liczniku Thorn. Tą wartość byłbym wstanie osiągnąć kilka dni temu - na trasie: Trasa "20-stka" - remont DW109. I faktycznie wtedy ją osiągnąłem 10 015 km dokładnie, ALE, problemy z licznikiem Thorn z początku 2018 r., sprawiły, że różnica kilometrów nabitych na licznik od ostatniej wymiany baterii do teraz względem wartości faktycznie wyświetlanej przez licznik wynosi 91 km. Ten historyczny moment podsumowuję dopiero dzisiaj - 91 km później. Tym samym tak naprawdę 10 000 km na liczniku Thorn powinno wskoczyć w dniu 01.02 wskoczyło dzisiaj :) Zrobiłem 10 000 km od 30.05.2017 do 01.02.2019 (i do czasu uwidocznienia zmiany na liczniku do 09.02.2019) -> Deszcze niespokojne. Piękny widok. Nie bez powodu o tym wspominam :) W końcu do tej pory NIGDY nie udało mi się przejeździć bez awarii licznika tak długo. Swoją drogą wkrótce podobny los czeka zapasowy licznik Sigma 800, z którym od kilku dni, mam małe problemy - przesuwa się czujnik magnezu na ramieniu widelca -.- I to mnie denerwuje bardzo. Dzisiaj z tego powodu kilka razy wstawałem aby to poprawić -.- Takie uroki.. może trzeba będzie ten czujnik złapać jakąś opaską czy czymś aby się nie przesuwał.. Bo ja nie mam zamiaru się często z tego powodu zatrzymywać. A już się przyzwyczaiłem, że jak sobie jadę to różne wartości na dwóch licznikach mi migają, i bez tego nieco ciężko :) A, i na dzisiejszej trasie, pierwszy raz w tym roku, trasę umilały mi największe przeboje Jurego Szatunova, lecące w radiu, które mam przymocowane na rowerze ;)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)