12.12.2022
Jazda nr: 1148

Tagi: wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa to spora zimowa porażka. I dla mnie osobiście zawód. Nastawiłem się i mimo tego, że już trochę jeździłem i jestem tym wszystkim zmęczony... To postanowiłem zmierzyć się wcale nie łatwą trasą (finałem) dla tras wstępujących w noc - trasą do Nowogardu i powrót na Resko przez Jarchlino, Łosośnica. Tak wybraną drogą (na Nowogard) i powrót na Resko nie jest to wcale proste samo w sobie. Wyjeżdżając po godz. 15 również nie jest fajnie. I ciemno co samo w sobie nie jest fajne, i zmęczenie po dniu daje o sobie znać. U mnie dodatkowo zmęczenie potęgowane jest poprzednimi dniami, w których trochę jeździłem. I tak żyję z dnia na dzień na rowerze! I ani odpoczynku. Jednak dzisiaj miałem nadzieję, że dam radę zrobić tą trasę. Mimo wszystko. I mimo tej pierdolonej pogody, która mi wszystko zepsuła. Mimo pogody pojechałem w zeszłym tygodniu: Nocny wkurw. Mimo pogody próbowałem dziś. Miało być fajnie i przystępnie. Wciągu dnia jest na plusie, lekko topnieje ten cholerny śnieg i problem na nie odśnieżanych drogach. Służby porządkowe w ogóle o to nie dbają. Nie bo co po prawda? O nic nie dbać. Tak najlepiej... Więc plusowa temp. miała się utrzymywać do około godziny 23. Wtedy miała przechodzić z 0℃ do minusa. I tyle z teorii... W praktyce już w okolicy godz. 16 jak zaczęło się ściemniać ten cały syf na drodze zaczął przymarzać. I mimo, że miało być ładnie to padał śnieg. Te białe gówno. Zaczął łapać mróz. A na nie zadbanych drogach szybko zrobiło się ślisko i nieprzyjemnie. I tyle z mojego jeżdżenia... Tyle co te 6 km jakoś pojechałem. A wrócić o wiele gorzej. Co ciekawe im bliżej Płotów mimo późniejszej pory tym było korzystniej i tu jeszcze nie zdążył mróz tak mocno ściąć roztopionych wciągu dnia lodów. Mimo wszystko porażka dzisiaj. Przegrałem z atakiem tej nikomu niepotrzebnej i szkodliwej zimy.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1154

  • Trasa nr [łączna]: 1234
  • Trasa nr [na blogu]: 1148
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 192

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1222 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1136 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 11933.9 km
  • Stan Licznika Końcowy: 11947.25 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 11872.25 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24475 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 24488 km

  • Maksymalna prędkość: 26.5 km/h

  • Przejechałem: 13.35 km
  • Przejechałem [msc]: 218.43 km
  • Przebieg roweru [rok]: 7392.4 km
  • Przebieg roweru [suma]: 48646.71 km

  • Przejechalem w 2022: 7392.4 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 18.481 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 121.6168 [%] km

  • Czas jazdy: 01:12:28 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3082:52:17 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2859:26:09 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 488:31:58 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 15:12:32 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:10:22 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:32:40 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:40 h

  • Średnia: 11.13 km/h
Trasa choć miała być dłuższa i przebiegać znacznie dalej, jedynie poprowadziła mnie kawałek z Lisowo, gdzie widząc iż robi się coraz gorzej z drogą postanowiłem wrócić. A mogłem postanowić wrócić szybciej. Bo ile w stronę Nowogardu jakoś to szło, choć robiło się mniej przyjemnie, a drogę zaczął pokrywać lód to jeszcze jakoś jechałem. A jak długo by to trwało? Nie wiadomo... Z pewnością kolejne drogi, mniej uczęszczane i mniej zadbane również byłyby problematyczne. W końcu na dzisiaj szykował się dość długi wyjazd, i wcale nie prosty nawet w dobrych warunkach do jazdy. Te warunki drogowe, które jednak zastałem całkowicie z dyskwalifikowały ten wyjazd. I w najbliższych dniach pewnie nie będzie to w ogóle możliwe. A całkowitą winę za to ponoszą gnoje z zarządu dróg, którzy olewają sobie całkowicie temat dbania o drogi. I tak co zimę ten sam nie kończący się problem... Braku jakichkolwiek konsekwencji dla zarządców dróg, którzy mają zasrany obowiązek o nie dbać. I przez nich nie udał mi się ten wyjazd. Całe przygotowania poszły się jebać. A na takie wyjazdy zimą, nie łatwe zresztą. Składają się dwa składowe: 1. przygotowanie które chwilę trwa, i jest bardziej upierdliwe niż latem, gdy po prostu założę dwie rzeczy na siebie i jadę, 2. sam wyjazd. Ten punkt 2 może nie taki oczywiste, ale to głównie sfera psychologiczna. Nie łatwo się zmotywować i mimo nie pewności i trudności ruszyć i jechać. To nie jest wcale takie łatwe. A jak jeszcze dookoła wszyscy cię zniechęcają i dowalają za to, że jeździsz mimo wszystko... No przykro mi, że mam kurwa pasję, z której nie chcę zrezygnować. Jedyna dobra rzecz w tym chujowym życiu, jakaś odskocznia od codzienności. Nie zrezygnuję z niej bo komuś się coś nie podoba... Mam nie jeździć bo jest ciemno o 16? Bo jest zima? No kurwa. Nie moja wina, że kończę szkołę o 15. I nie dam rady jeździć w tygodniu za dnia!... A już takie komentarze się pojawiają. Pewne osoby w tym mieście mnie widywały jak jeżdżę czy dopiero wybieram się w trasy i już donosili... I co i pewnie teraz się cieszą, że się nie udał mi ten wyjazd. A nie udał się, nie z mojej winy. A nie przyjmę argumentacji, że jest zima i się nie jeździ. Będę jeździć na przekór wszystkiemu i wszystkim.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa12grudnia2022zdj1.jpgtrasa12grudnia2022zdj2.jpgtrasa12grudnia2022zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)