Dzisiajsza trasa to planowana na kampanię wrześniową 2023 r. wycieczka stricte po miejscowości Schwedt. Swoją drogą bardzo ładna miejscowość, ale też spora i dość rozciągnięta. Znajduje się ona nie daleko, blisko Szczecina i dojazd wygodny. To można tu przyjeżdżać. Miejscowość stanowi również świetną bazę wyjazdową - jednak dzisiaj ograniczałem się z kolegą GŻ jedynie do walorów samego miasta. Jednak dzisiaj jakoś weny nie miałem do kręcenia się dookoła, i ścisłego pilnowania przejechania każdej a każdej ulicy. Może nie jest ich nie wiadomo ile, jednak i tak stanowiło to jakieś wyzwanie - a do tego niespodziewanie pojawił się mega urbex. A było nim opuszczone centrum handlowe przy ul. Friedrich-Engels-Straße. Nadmienię i przypomnę! Nie było to w żadnym razie planowane choć przed dzisiejszym wyjazdem GŻ tak jakby sugerował, że chciałby na jakiegoś urbexa się wybrać. I długo nie musieliśmy na to czekać... Zatrzymałem się przy blokach przy ul. Rosa-Luxemburg-Straße. Skąd wracaliśmy na początek miasta, wjazd od strony drogi B166. Akurat pas wjazdowy do miasta był w remoncie. To była dobra okazja aby się tutaj przejechać, zrobić kilka fotek. I stąd ruszyliśmy na podbój miasta, skręciliśmy nie świadomie właśnie w ul. Friedrich-Engels-Straße. Przejeżdżając dosłownie kawałek drogi po naszej lewej stronie ujawniła się wielka budowla składająca się z dwóch niezależnych budynków. Wczesna pora, jeszcze nie byliśmy rozjechani. Dopiero nadchodził dzisiejszy upał - dzisiaj w Niemczech i tu gdzie byliśmy czyli w Schwedt temp. przekraczała +32℃. Gdy zaczynaliśmy urbeksy było ok. 24℃ i już było czuć, że jest gorąco. Być może ta pogoda, być może ciężki tydzień jaki miałem i pełny nie fajnych wydarzeń... Jakoś wpłynął na mnie, że dzisiaj byłem rozkojarzony, wielkość miasta, której się nie spodziewałem - również swoje zrobiła. Po prostu nie doceniłem ilości dróżek, i miejsc tutaj. To wszystko sprawia (w połączeniu z ponad 2h urbexem) - 2h to tylko nagrywałem...., że nie udało się przejechać całego miasta. Jakiś zapas czasu mieliśmy - zwijaliśmy się stąd przed godz. 18. Więc z powodzeniem można było z tą 1h czy nawet 1,5h zostać... No ale mówiąc tak szczerze, to czułem się wypukany z sił, i trochę się słabiej czułem (ciśnieniowe bóle głowy). Bezpieczniej było wrócić. A najwyżej pozwiedza się Schwedt przy innej okazji. Coś tak czuję, że te miasto wymaga tak z dwóch to minimum przyjazdów... No ale wracając do Urbexu, to w sumie nie był wspaniały pomysł aby wziąć się za niego od razu. No dobra rozumiem mały urbex - z 20 min nic się nie dzieje i zaraz jedziemy. No ale ja tu 2h spędziłem tylko na nagrywaniu. A dosłownie każdej chwili tu nie nagrywałem... Więc w sumie czas jaki tu spędziliśmy wyniósł z powodzeniem ponad 2,5h. To bardzo długo! To było dobijające. Jednak te miejsce, te opuszczone centrum z tą ilością pomieszczeń itd... Było tego warte! Z powodzeniem z chęcią zrezygnowałbym z jeżdżenia dzisiaj (jeśli na chwilę urbexu) miałbym jakieś sensowne przejechane kilometry - i skupił się jedynie na tym obiekcie. I tak sie skupiliśmy nad nim - czego dowodzi czas jaki tu spędziliśmy. Choć przyznam, że od razu nie było to takie oczywiste, że mamy do czynienia z centrum handlowym. I wydaje się, że to jest najważniejszy element dzisiejszego wyjazdu - jeden z moich najlepszych urbeksów i z powodzeniem najlepszy w trwającym (na chwilę wpisu i dzień jego opisywania) - roku 2023 r. Skupię się w tym akapicie na tym urbxie, choć całe miasto jest również ciekawie. Widzieliśmy kilka fajnych miejsc - w tym wielkie zakłady pracy: Leipa Werk Nord, Lepipa Werk Süd. W tym również starówkę w centrum miasta, do której wróciliśmy na koniec trasy. Wróciliśmy :D Bo ja dziś samochodem się trochę rozpędziłem po mieście i nie skręciłem od razu na bloki przy ul. Rosa-Luxemburg-Straße. Tylko dojechałem właśnie do starówki, gdzie oczywiście stawać nie stawałem. Nie wiem jakie tu są zasady parkowania... A tam wiem, że mam legalne miejsce postojowe i co najważniejsze za darmo. To zresztą dobre miejsce do postoju, blisko do centrum miasta itd. O czym zdążyłem się przekonać na trasie: Trasa Schwedt-Cedynia-Chojna. A wracając do tego wielkiego wydarzenia z dnia dzisiejszego - urbexu to znalazłem kilka informacji na temat tego centrum w tym filmiki innych eksploratorów (z 2020 r.): Verlassendes Einkaufscenter: Uckermark Passage. W opisie filmu znajduje się informacja o tym miejscu, historia i data zamknięcia. Znalazłem również taki artykuł: MIFA /UM-Passagen Schwedt. Miejsce jest niestety wielokrotnie niszczone, podpalane. Aktualnie nie wiele się tu zachowało... A szkoda. można było coś pozostawić dla przyszłych eksploratorów. A tak... A tak to zastaliśmy miejsce ogrodzone, z zakazami wstępu. Wbijaliśmy tu jak prawdziwi eksploratorzy przez dach... :D Takie metalowe schodki prowadziły do jednej części obiektu, a potem prowadził jedynie dach, i za nimi wybite okna. Nie wszystkie były zablokowane. To umożliwiło dostęp. Początkowo sądziłem, że mamy do czynienia z jakimś biurowcem czy ewentualnie mieszkaniami. Jednak dalsza eksploracja pozwoliła odkryć prawdę. Tak naprawdę jest to dawny pasaż handlowy w Schwedt, uruchomiony w 1990 r., który prawdopodobnie upadł już w 1993 r. - jeśli dobrze rozumiem tłumaczenie: Anfang der 1990er-Jahre wurde der Komplex Nowopolozk und CdC (Club der Chemiearbeiter) zum Einkaufszentrum Uckermark-Passagen umgebaut.
Dort war bis zum 1. Dezember 2010 die Zweigbibliothek der Schwedter Stadtbibliothek untergebracht.
Eröffnet 1993 und schon 2-3 Jahre später wirtschaftlich am Ende…Hauptursachen: der Abriss eines ganzen Plattenbau-Stadtteils (WK7 am Waldrand) und die Eröffnung eines großen Einkaufscenters in der Stadt (Oder/Center).. Szkoda, fajne miejsce. I dość "nowoczesne" jak na te lata. Względem tego co mamy w Polsce i względem tego, że ta historia działa się 30 lat temu. To ten przełom technologiczny jest do dziś widoczny... Taka atrakcja na początku dzisiejszego dnia... Dobijała dzisiaj właśnie pogoda. I dobijające było zmęczenie, które mieliśmy już po eksploracji. Biorąc pod uwagę te czynniki, oraz jeśli chodzi o mnie ciężkie poprzednie dni, w tym nie przyjemne sytuacje jakie tam miały miejsce w tych dniach... To myślę, że wynik ponad 50 km w dniu dzisiejszym i tak nie jest zły. I tak zdaje się, że najważniejszy element trasy to właśnie ten urbex... Dwa obiekty, przeszliśmy je od piwnic po dach. W jednym wypadku to i dosłownie po dachu, wbiliśmy po drabinie, przyczepionej w mur budynku. Warto było jednak tam zajrzeć. I zapoznać się z tą historią. Było to jednak męczące wydarzenie, a dalsza jazda już nie była taka przyjemna. Nie wiem jak u GŻ, ale przynajmniej mnie się ciężko jeździło... I skromna strawa w postaci Qurrito z KFC popita Coca-Colą nie była wstanie mnie dzisiaj zrezygnować. Możliwe, że gdybyśmy zostawili ten urbex na koniec dnia - byłoby znacznie lepiej. Z tymże, skoro już ten obiekt widzieliśmy to myśli i tak krążyłyby wokół niego. Więc trudno by było skupić się na innych celach dzisiejszej trasy. I tak chciałoby się tu wracać jak najszybciej... :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1302
Trasa nr [łączna]: 1381
Trasa nr [na blogu]: 1295
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 135
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1369 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1283 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 17606.2 km
Stan Licznika Końcowy: 17660.17 km
Stan Licznika Końcowy2*: 17540.77 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 30083 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 30137 km
Maksymalna prędkość: 26.1 km/h
Przejechałem: 53.97 km
Przejechałem [msc]: 268.21 km
Przebieg roweru [rok]: 5305.66 km
Przebieg roweru [suma]: 54359.91 km
Przejechalem w 2023: 5305.66 km
Podroż dookoła świata (2023) 13.2642 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 135.8998 [%] km
Czas jazdy: 03:39:04 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3465:05:42 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3241:39:34 h
Czas Jazdy Suma (2023): 356:57:46 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 16:01:53 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:40:19 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:38:39 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:23 h
Średnia: 14.79 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego ograniczała się do miejscowości Schwedt, jeżdżenia po niej i jej zwiedzania. Począwszy od ul. Rosa-Luxemburg-Straße, z której wystartowaliśmy w kierunku ul. Leverkusener Str. I wyjazdu z Schwedt. W drodze powrotnej do właściwego jeżdżenia po Schwedt zaczynaliśmy ją od dzielnicy Am Waldrand. W pełni się jednak w niej nie zanurzyliśmy - właśnie przez urbex - przy zwiedzaniu Uckermark Passagen. Po Urbexie, podjechaliśmy pod auto, zrobiliśmy tam sobie - nie wiem jak to ująć - drugie śniadanie czy obiad? W postaci Qurritto z KFC i Coli ;) Niestety nie zimnej :( Zdążyła się już trochę ocieplić. W końcu było już po godz. 12. Słońce nieźle przygrzewało i tak jeszcze brakowało do tych maksymalnych temp. które dziś miały wynieść aż 32℃. I to we wrześniu! Kto to widział taką pogodę... we wrześniu! No dobra, zjedliśmy obiad i pojechaliśmy dalej zwiedzać okolice od ul. Rosa-Luxemburg-Straße. Tak pokręciliśmy się przy blokach i ulicach z domami jednorodzinnymi w dzielnicy Talsand. Gdzie nie skupiałem się już na tej jeździe przy zbyt podobnych do siebie uliczkach. Wypaczyłem inne cele! A mianowicie Wasserturm: WASSERTURM. Czyli po prostu wieża ciśnień. A jak ładna :) Po niej pojechaliśmy już bliżej centrum miasta, kręcąc się po wielu uliczkach, z domami jednorodzinnymi i blokami. Ostatecznie wyjechaliśmy przy Odrze. Przy ul. Bollewerk, którą mijaliśmy różne atrakcje i pikniki, które odbywały się dziś w Schwedt, przy Uckermärkische Bühnen Schwedt i pobliskim parku :) Było tu jednak zbyt wiele ludzi i dzieci aby się w to pchać. Chwilę i tak przystaliśmy. Mieli tu różne dźwigi, którymi przewozili dzieci i ich opiekunów, a także nowoczesny bardzo rozbudowany a przy tym wielki sprzęt dla straży pożarnej! Nie zajęliśmy się jednak tym tematem zbyt długo, mieliśmy przejechane ledwo 20 km. A wypadałoby zrobić te z 50 km... No to ruszyliśmy dalej jadąc w stronę dzielnicy Kunheide, po ul. Berliner Str., jeszcze raz odbiliśmy z trasy. Zwróciłem tu uwagę na ciekawy obiekt, który niestety znajduje się na posesji firmy i nie mieliśmy jak do niego dotrzeć. Obiekt na terenie firmy ZOWA. Za to zwiedziliśmy kolejne wielkie osiedla domów jednorodzinnych położonych blisko rzeki Odry. I ruszyliśmy dalej ostatecznie na tą dzielnicę Kunheide, gdzie zjechaliśmy okolice firmy LEIPA. Mocno uprzemysłowione rejony. Wracając z nich zajechaliśmy do Nord-Center. Zwiedziliśmy i tutejsze blokowiska, i wiele ulic z osiedlami domów jednorodzinnych. W tym momencie już byłem padnięty i już przestałem ogarniać co się dzieje, gdzie byłem, gdzie jechałem... Dłużyło się to wszystko. Próbowaliśmy wyjechać z stąd do centrum ale od razu się nie udało... Trochę się pokręciliśmy przy tych ulicach i ostatecznie wyjechaliśmy ze Schwedt w stronę Vierraden. Do Vierraden nie chciałem jechać. W końcu mieliśmy dziś jeździć tylko po Schwedt. Więc wróciliśmy do granic miejscowości Schwedt i wbiliśmy się w infrastrukturę tutejszych zakładów energetyki a dokładnie w ogromną farmę fotowoltaiczną i tutejsze jak mniemam sztuczne jeziora - jezioro Kieskuhle. Cała okolica to taka post-przemysłowa niby przemysł na odnawialnej energii ale jakoś to tak wszystko zniszczone.... I dostosowane pod tą niby odnawialną energię. Możliwe, że te miejsce ma związek z ogromną firmą na wjeździe do Schwedt: PCK Raffinerie. W końcu to bliskie strony, jednak będąc tutaj tego nie wyłapałem. Dopiero na mapie widzę o co chodzi... No dobra... Wracamy. Wracaliśmy do centrum Schwedt, zajechaliśmy do Oder-Center. W ogóle nie skapnąłem się, że Oder-Center jest obok blokowisk, gdzie stanąłem samochodem. Zamiast tam normalnie przejechać to robiliśmy niepotrzebne kółko, szukając tej cholernej starówki, na której byliśmy już tylko chwilę. I potem wracaliśmy już do samochodu. I na dzień dzisiejszy, na dzisiejszą trasę, która w całości ograniczała się do jeżdżenia po Schwedt byłoby tyle. I tak było fajnie i męcząco. Co tu ukrywać to ten urbex sporo namieszał. Gdyby nie on to pewnie z powodzeniem zrobiłoby się z 20 czy nawet 30 km więcej i miało szansę kilka miejsc w mieście zobaczyć. No ale dobra... Będzie jeszcze okazja! To następnym razem jeśli zobaczymy więcej to na pewno coś innego. I wówczas i dzisiejsza i następna trasa (włącznie) da jakieś fajne efekty i poznanie tego wcale nie tak małego miasta. Dość rozciągnięte. I rozbite wokół przez Nationalpark Unteres Odertal i inne walory naturalne, opisujące te piękne miejsca. Co tu dużo mówić... No Schwedt czy w ogóle dotąd poznane Niemcy (czyli głównie Meklemburgia-Pomorze Przednie) bardzo mi się podoba. Zresztą z tego co wiem koledze GŻ te strony również się podobają. Tu jest całkiem inne życie niż u nas... Może i lepsze? Kto wie... Na pewno inne i wydaje się, że jest lepsze i spokojniejsze...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)