20.09.2023
Jazda nr: 1302

Tagi: trPracy, drzewa, narnia, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego zaczęła się nagle i nie spodziewanie. Bo tak słabo się biorę z rana za te jeżdżenie do szkoły. Niedługo skończy się wrzesień a ja właśnie w nim liczyłem na to, że w drodze do szkoły natrafię na wschody słońca :( Akurat dzisiaj był taki dzień, że na ten wschód bym nie trafił bo w jego czasie robiło się tak szarawo, trochę się słońce przebijało ale nie tak mocno. No i nadal problemem jest to, że nie wyjeżdżam tak szybko jak powinienem - czyli tak między tą 6:40 a 6:50. Nie jestem wstanie się wyrobić - gdybym mieszkał sam i byłyby inne warunki w domu to byłaby na to większa szansa. A tak realnie wyjeżdżam po godzinie 7. Dzisiaj to już w ogóle się przedłużyło bo gdzieś w okolicy 7:08 to dopiero w piwnicy byłem. A jeszcze same problemy po drodze - zabunkrowana piwnica. Nadal nie mam klucza do lepszego dojścia i muszę iść na około jak są te drzwi zamknięte. A to jest pewne utrudnienie. Potem jeszcze konieczność sformatowania karty w kamerze - wczoraj na wieczór kopiowałem dane. A już sformatować nie mogłem. I nie, nie mogę zrobić tego bezpośrednio z kamery. Po tylu latach - tą kamerkę Sony Action CAM AS200 mam od grudnia 2015 r - to się przyzwyczaiłem do tego absurdu jaki zrobiła firma SONY ale tylko na Europejski rynek. Z pozycji urządzenia nie można formatować karty i chuj... Jakbym mieszkał w Japonii to nie miałbym tego absurdalnego ograniczenia. Także rozmontowywać kamerę muszę - wciskać kartę w adapter microSD -> SD do aparatu (swoją drogą też Sony) - DSC HX350. I z jego pozycji format, i zmiana karty. Zawsze przy zmianie karty mam mały problem aby ją poprawnie ustawić... No ale dzisiaj jakoś poszło. Pozostał jeszcze jeden problem - wymienić akumulator. Bo oczywiście kamerka po kopiowaniu była włączona pod USB i bateria padnięta. To wymiana baterii, jeszcze się spakować i w drogę. Nadmienię, że w piwnicy byłem ok. 7:08. To na dobrą sprawę dzisiaj bliżej 7:15 ruszyłem dopiero. A najpóźniej powinienem 25 min temu (6:50). I jak w takich warunkach wyrobić się na ten wschód słońca?! O tej porze roku to na wschód po godz. 7 rano to za wcześnie. Choć jak tak dalej pójdzie to pewnie to się tak skończy... A w ogóle to miałem dzisiaj mieszane uczucia czy jechać czy nie. Taka ciężka noc, złe sny. W końcu wstaję. Koleżanka z pracy wysyła mi zdjęcia tęczy za oknem (w Grębocinie). No patrzę za okno u mnie też jest. A dzisiaj tęcza nie skojarzyła się z LGBT... A z nadzieją. To dobra, w pośpiechu się ubieram. Dzisiaj słabo przygotowany ale jadę! Po szkole dla odmiany, bo już dawno tego nie robiłem... Pojechałem w małą "po szkolną" trasę - właśnie po lasach i polach. Odwiedziłem moją Narnię, w której miałem być z początkiem tego tygodnia (18.09) a ostatecznie jestem dziś. I pomknąłem dalej przez Sowno w stronę Lisowa. Choć dziś do Lisowa - po nie zarysowanych na mapach drogach, ale istniejących! Nie dojechałem. Zaraz za rodzinną miejscowością odbiłem po takiej strasznie chujowej drodze, właśnie w zachodnie obrzeża rodzinnej miejscowości. Dziś szczególnie po południu było tak fajnie, że aż szkoda było zjeżdżać z trasy. No jednak czekały mnie jeszcze inne wyzwania - między innymi dalsze uzupełnianie bloga aby jakimś cudem być z nim na bieżąco - w końcu. I chociaż na chwilę...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1309

  • Trasa nr [łączna]: 1388
  • Trasa nr [na blogu]: 1302
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 13
  • W tym roku: 142

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1376 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1290 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 17856.2 km
  • Stan Licznika Końcowy: 17887.88 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 17768.48 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 30333 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 30364 km

  • Maksymalna prędkość: 42.4 km/h

  • Przejechałem: 31.68 km
  • Przejechałem [msc]: 495.82 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5533.27 km
  • Przebieg roweru [suma]: 54587.52 km

  • Przejechalem w 2023: 5533.27 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 13.8332 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 136.4688 [%] km

  • Czas jazdy: 02:05:12 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3478:58:02 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3255:31:54 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 370:50:06 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 29:54:13 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:18:01 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:36:41 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:13 h

  • Średnia: 15.21 km/h
Dzisiejsza trasa zaczynała się takim półmrokiem po godzinie 7 rano, gdy zmierzałem do szkoły. Mimo, że perspektywa taka nie ciekawa bo robiło się szarawo to jechałem! Z lekka kropił taki mały deszczyk. I nie było już widać ani wschodu słońca ani ładnego nieba, choć te miejscami się przebijało przez chmury. A w ogóle taki męczący dzień. Aby nie mówić, że dzień to tydzień również. Słabo idą zadania, jakoś się tak do pracy trudno zmotywować. No i chodziła mi po głowie kwestia tego wschodu słońca... Muszę koniecznie wyjeżdżać szybciej :) Inaczej to nie wiem kiedy się na to załapię - i trzeba pamiętać, że przecież każdego dnia nie będzie widać wschodu - czego przykładem jest dzisiejszy dzień. No dobra jakoś niespokojnie bo w pośpiechu ale dojechałem do szkoły. Przetrwałem tu dzień i musiałem się męczyć z drugą częścią dnia - słoneczną i dość ciepłą. A męczyć bo oczywiście z rana nie spakowałem sobie lżejszych ciuchów. I pojechałem w tych cieplejszych w których przyjechałem z rana. A gdyby tego było mało to przecież robiłem dystans dwukrotnie taki co z rana (z rana 11 km - a teraz 20 km). Co zajęło więcej czasu... Wracałem podobnie przez Baszewice, ale w Baszewicach nie odbijałem na Grębocin - mimo, że byłoby krócej - aby stąd dostać się do Narnii. Perspektywa jechania po tych dziurach była nie zachęcająca. A więc pojechałem przez Waniorowo. Minąłem mocno zniszczoną Narnię. Było w niej mniej robactwa, i mniej kałuż niż ostatnio: Narnijska droga. Gdyby nie padało to jeszcze kilka dni i nie byłoby tak źle. Tylko tam gdzie mokro to tego cholerstwa trochę się kręci. A tak jest w miarę bezpiecznie. Im bardziej sucho będzie tym lepiej. I tak sobie przez Narnię jechałem, myśląc o wszystkich zbrodniach jakie tu się dzieją, i wspomnieniach jakie mnie z nią łączą. Gdy już minąłem Narnię i zmierzałem przez kolonię Sowna do drogi DW108 - rozważałem, czy nie zrezygnować i nie wracać. Jednak się nie poddałem i pojechałem taką drogą, co do której nie jestem pewny czy ja tu już kiedyś jechałem czy nie? Jakoś nie kojarzę. Taka jeszcze jedna droga odchodząca od tej, która prowadzi na Potuliniec. Odbiłem więc na nią, pojechałem trasą, której nie ma na mapie. I znalazłem się pod Płotami. Jest jednak jeszcze droga, która prowadzi bliżej Wilczyńca. Dzisiaj jednak tam nie wjeżdżałem po tych i tak zrujnowanych ludzką chciwością lasów. Wiele wycinek i zniszczeń, miejscami zryte drogi leśne, które nadal były zalane po deszczach i wabiły tutaj owady. Na trasie tak sobie myślałem o zbliżającym się wydarzeniu 40 000 km przedniej opony Aurelii. O tym ile przejechałem itd. Myślałem o tym w kontekście aktualnego napędu Aurelii, i o tym ile na nim zrobię ;) Taki niefortunny czas, że jeśli ten napęd przetrwa do października przyszłego roku (październik 2024 r.), to nie będzie miał już innego wyjścia jak nie trwać do ferii 2025 r. Wiadomo, że po sezonie to już tyle nie jeżdżę. Robię krótsze i mniej wymagające trasy (zwykle druga połowa października). A więc to dobry czas na dobijanie napędu, który jest jak na moje standardy wciąż świeży: Wietrzna Trasa na Brodniki & test napędu. Ma dopiero przejechane: 4598 km - bez dzisiejszej trasy oczywiście. To jest ciekawa perspektywa ile wyciągnę na tym napędzie. Na ostatnich robiłem dystanse po 13 tyś km. (nie całe). A teraz? Teraz czas wymiany, i przejechane kilometry stawia tu ciekawe wyzwanie. Bo skoro napęd przetrwa sezon (do drugiej połowy października 2024 r.) to czemu miałbym go nie dobijać przez zimę... do ferii? :) No chyba, że nie przetrwa to eksperyment sprawdzenia co ile da radę przejechać - wbrew opiniom "znafców" - zostanie przerwany. Na razie trwa eksperyment sprawdzenia ile da radę przetrwać opona i przedni amortyzator, który tak szczerze mówiąc raz wydaje się, że działa lepiej a innym razem, że działa gorzej. Czasem pojawiają się dziwne dźwięki i zachowanie Aurelii, jednak ten stan nie utrzymuje się długo. I ciężko jednoznacznie stwierdzić czy winę za to ponosi wysłużony już na tę chwilę przedni amortyzator (widelec) czy przyczyna jest gdzie indziej...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa20wrzesnia2023zdj1.jpgtrasa20wrzesnia2023zdj2.jpgtrasa20wrzesnia2023zdj3.jpgtrasa20wrzesnia2023zdj4.jpgtrasa20wrzesnia2023zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)