30.05.2018
Jazda nr: 236

Tagi: wiejskie_przygody, zach_slonca |

Dzisiejsza trasa to kontynuacja mojej porażki, na jednej zaplanowanej, wydałoby się, że ciekawej trasy - taka "50-tka", ale inna niż moja tradycyjna trasa "50-tka", którą ustanowiłem w wakacje 2015 r. Ta miałaby przebiegać przez Resko -> Modlimowo -> Gryfice. Problem w tym, że dzisiejszego dnia po raz drugi nie udało mi się sprostać trudom tej trasy. Po raz pierwszy z trudami trasy zmierzyłem się 23.05 gdy pomyślałem sobie o takiej trasie Mniejsza trasa. Ale wtedy przez problemy z techniczne z rowerem nie dałem sobie rady. Dzisiaj nie wiem na co mam zgonić? Na ciężki dzień? Bo mam ciężki dzień na uczelni, dzisiaj miałem 4h matmy (ćwiczenia i wykład) z Algorytmów Eksploatacji Danych a niezbyt przepadam za tym przedmiotem, chociaż dzisiaj nie było tak źle :) Ale podróż powrotna autobusem do domu, bardzo dłużąca się i bardzo ciężka. Przetłoczony autobus, duchota, gorąc, i problemy na drogach, gdzie ciągłe są remonty, i inne utrudnienia i tak przez całą podróż do domu, która zbliżała się do 2h trwania. To mnie wykańcza. W samą trasę przez to ruszyłem w późnych godzinach, gdybym może ruszył godzinę szybciej, albo jeszcze szybciej byłoby inaczej? Może? Tego nie wiem, o tym się nie przekonam. Mogę się tylko usprawiedliwiać czemu nie udało mi się dzisiaj zrobić trasy, którą powinienem nazwać: "znów mniejsza trasa" ;) Ale nie będę taki, nazwałem ją mniejsza trasa 2. Może jest jakiś urok w tym, że kilka razy się nie udaje powieść z tak trywialnym problemem jak zrobienie 50 km. Nie mniej, ruszyłem w tą ciekawą trasę w popołudniowych godzinach gdy słońce jeszcze nieźle przygrzewało i samego słońca nie brakowało. Nie jestem jednak do końca zadowolony z tej przepięknej letniej pogody. Co z tego, że jest po +30℃ nawet w najcieplejszym okresie dnia, skoro wciąż i ciągle jest wietrzna pogoda, wieje silny wiatr, który nie pozwala się cieszyć tym gorącem. Sprawia, że odczuwalna temp. może być niższa i utrudnia jazdę. Czy jednak na moje mniejsze siły dzisiaj wpłynęła pogoda? Nie sądzę. Raczej ciężki dzień na uczelni to raz, a dwa fakt, że wczoraj jeździłem i to nie wolno, straciłem trochę sił i nie zdążyłem się zregenerować. Nie bez powodu robię trasy w odstępie 1 dnia przerwy, to właśnie czas na regenerację sił. Inaczej nie potrafię i nie dałbym rady jechać. To dzisiaj nie dość, że mi się nie udał pierwotny plan, to jeszcze pomyślałem sobie, że może pojadę tą trasę "w drugą stronę", tzn. nie przez Resko do Gryfic a z Gryfic do Reska. Dla mięśni i dla treningu to nie ma w końcu znaczenia. Po prostu inne wyzwanie, tam gdzie miałem z górki będę miał pod górkę i analogicznie tam gdzie miałem z górki będę miał pod górkę :) Zróżnicowane wyzwanie, i poziom trudności. Plan wcieliłem w życie w sumie przypadkiem. Wyjeżdżałem z osiedlowej uliczki i bezmyślnie pojechałem prosto. A skoro tak zrobiłem to na szybkiego (na odcinku 200 metrów) przemyślałem sprawę, jak pojadę i postanowiłem skierować się na Gryfice, na które się skierowałem.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 238

  • Trasa nr [łączna]: 322
  • Trasa nr [na blogu]: 236
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 15
  • W tym roku: 51

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 318 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 232 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 5389.15 km
  • Stan Licznika Końcowy: 5425.28 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 5369.98 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5134 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 5170 km

  • Maksymalna prędkość: 40.2 km/h

  • Przejechałem: 36.13 km
  • Przejechałem [msc]: 821.15 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1872.13 km
  • Przebieg roweru [suma]: 12742.94 km

  • Przejechalem w 2018: 1872.13 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 4.6803 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 31.8573 [%] km

  • Czas jazdy: 02:03:05 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 811:55:14 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 588:29:06 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 121:24:45 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 51:38:33 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:26:34 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:22:50 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:21 h

  • Średnia: 17.62 km/h
Wraz z trasą, zrobiłem sobie takie małe wyzwanie, wyzwanie "18-stu kilometrów" polegające na jeździe bez przerwy 18 km odcinka, to oczywiście jest robione pod imprezę Sternfahrt 2018, na którą się mocno napaliłem i na której chciałbym być i pod nią trenuje. W moich ostatnich rowerowych wpisach wspominam co nie co na ten temat. Jak impreza mi się spodoba tak jak spodobała mi się masa krytyczna Rowerowego Szczecina -> Święta Rowerowego, nie wykluczam, że pojadę tam znów w przyszłym roku. Na 9 Święto Rowerowe (w tym roku wypada 17.06), się oczywiście wybieram :) Może w tym roku dopisze pogoda, rok temu nie dopisała : Ale mimo deszczu i tak się jeździło, było jednak znacznie mniej uczestników niż byłoby ich w przypadku dobrej pogody. Cóż, tacy to rowerzyści, tak bardzo zamiłowani do sportu, że trochę deszczu im przeszkadza.. A nie można patrzeć na pogodę i żadna pogoda nie może złamać ducha walki i rywalizacji! Osobiście preferuję upalne, gorące dni, dlatego jazda w ciężkich zimowych warunkach jest dla mnie prawdziwym wyzwaniem a jednak dzielnie przeciw niemu staję i trenuję ;) I jeżdżę cały czas, co prawda w zimę nie zrobię tyle kilometrów co w lecie, coś za coś. Nie mniej, dzisiaj jechało mi się w miarę dobrze na te Gryfice. Oszczędzałem siły, spokojnie sobie jechałem, wkrótce minąłem Gryfice i wyjechałem na drodze do Modlimowa, dopiero za Gryficami, zatrzymałem się, prawie te 18 km osiągnąłem, ale stanąłem wcześniej nie dlatego, że nie dałbym rady! Tylko dlatego, że dalej nie miałbym gdzie stanąć na dłuższą przerwę. A tak stanąłem sobie na zatoczce autobusowej. Piękna pogodowa aura zaczęła się zmieniać. Cały dzień było słonecznie. Gdy poszedłem na rower, robi się burzowo. Słońce powoli zanikało za ciemnymi burzowymi chmurami. Oczywiście widmo burzy nie ma na mnie wpływu i jak najbardziej w burzy bym pojechał, ale dalsza jazda, była nieco cięższa. Opadałem z sił, najgorzej było przed wsią Wyszobór, gdzie zrobiłem sobie kolejny postój, ale nie dało się odpocząć. Ciągłe atakują jakieś muchy, dziwne latające robactwa, które bez powodu atakują : Nie było wyjścia, zmęczony i bez odpoczynku ruszyłem na Wyszobór. A tuż za nim jadąc na Modlimowo rozważałem tak: poddam się, nie poddam się. Poddam się, nie poddam się. I tak kilkanaście razy, aż ostatecznie wyjeżdżając z Modlimowa na DK6, postanowiłem, że wrócę, trudno. Jakoś to sobie usprawiedliwię. I pojechałem dosłownie kawałek po DK6, patrzę, że na placu budowy S6 nie ma nikogo! Pusto! Długo nie myślałem, zawróciłem i pojechałem fragmentem S6 od Modlimowa po Kocierz. Prawie wszędzie jest asfalt, dużo syfu. Nie powstrzymała mnie też bramka na budowanym odcinku drogi S6. Dwukrotnie mnie jednak ta bramka powstrzymała na trasie: Wrong Turn oraz Wyzwanie próba determinacji. Dzisiaj było jednak inaczej, przeszedłem wąskim pasem, oddzielającym mnie od przepaści, do drugiej bramki, i udało się :) Nie spadłem, chodź w dół jest parę metrów, upadek nie byłby przyjemny. Ale nic się nie stało, dałem radę i pojechałem dalej, gdzie pojechałem fragmentami budowy S6 pod drogę na Kocierz. I już drugi raz, podobnie jak w przypadku trasy Mniejsza trasa, powrót w tamtym wypadku DK6 w całości, teraz S6, okazał się nie trafionym pomysłem. A czemu? Miałem dużo sił, szybko jechałem, po S6 nawet 40km/h. Po DK6 do domu też nieźle dawałem, jadąc w takiej burzowej aurze, robiąc przy okazji parę zdjęć niebu :) Ładne widoki, takie burzowe niebo.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa30maja2018zdj1.jpgtrasa30maja2018zdj2.jpgtrasa30maja2018zdj3.jpgtrasa30maja2018zdj4.jpgtrasa30maja2018zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)