19.01.2024
Jazda nr: 1357

Tagi: tr20stka, wsch_slonca, drzewa, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego to moja 100-tna opisana na blogu trasa "20-stka". Tym razem - naprawdę setna ;) No bo w listopadzie, a uściślając na 02.11.2023 r. przymierzałem się do tej trasy, która ostatecznie okazała się być 99-trasą "20-stką". Ostatecznie wspomnianego 02.11 mimo, że miało mnie nie być to byłem w szkole: Trasa do szkoły - "rozsterki". Nie fajna sytuacja ani stojący za nim dzień. Na tą "99-tą" trasę "20-stkę" pojechałem kilka dni później: "99 trasa 20-stka". I ostatecznie aż po dziś dzień nie było okazji aby na tą trasę pojechać. Nastawiłem się, że na tą wyjątkową okazję jaką jest "100tna" opisana na blogu trasa 20-stka, odbędzie się ona w wyjątkowych okolicznościach. Wydaje się, że najbardziej wyjątkowe to nic innego jak wschód słońca - w końcu na blogu oprócz dzisiejszego wpisu jest tylko 18 takich wpisów na 1356 wszystkich (oprócz dzisiejszego) - czyli wpisy z wschodem słońca stanowią jedynie: 1,32% wszystkich wpisów. Z dalszą tendencją do tego, że wraz ze wzrostem ilości wpisów - współczynnik z 1,32% spadnie do <1%. Tak rzadko jeżdżę na trasach gdzie jest wschód słońca. A to wynika z kilku czynników: o taki wschód jest trudno. Nie zawsze jest - czego przykładem są ostatnie dni. Pięknie choć strasznie zimno byłoby np. w dniu: Mroźna Narnia. Pierwsza realna szansa od dni 01.11, 02.11, czy 08.11.2023 r. Na wschód słońca... A przecież to historia z przed 2 msc. Nawet dłużej bo jeśli chodzi o 01.11 czy 02.11.2023 to 2,5 msc temu. W innych przypadkach po prostu godziny wschodu słońca - zimą późno, jak dziś - po godzinie 8 a dokładnie o godzinie 8:05. Nim jednak się coś zaczęło dziać to minęła 8:10... Normalnie jest się w pracy o takich porach. A w miesiącach letnich - no cóż 4 czy 5 rano... Trudno o to. I nie zawsze się udaje. Jednak na wschodzie słońca byłem pary razy. Nie koniecznie z rowerem stąd taki niski współczynnik tych tras. A kolejna sprawa na którą się powołuję. O wschód słońca jest ciężko i o wiele trudniej niż o zachód słońca, który dla porównania na blogu podziwiałem: 200 razy. Współczynnik na trasy (bez dzisiejszej) to 14,74%. Widać różnicę prawda? Prawie 15% do 1,32% (z szansą na spadek poniżej 1%) a zachody mogą się umocnić lub nie stracić znacząco swojej pozycji względem mijanych tras. No dobra... Dzień 08.01.2024 r. minął bezpowrotnie. Na wschód większą szansę miałem 17.01 (środa). Jednak wtedy o tym nie pomyślałem. Dzisiejszą trasę miałem w planie robić 18.01 (czwartek) i na to się nastawiałem. A tym czasem dziś nie spodziewanie po godzinie 6 rano gdy nie mogłem spać, sprawdzałem radary pogodowe i chmury. I sytuacja wygląda na o wiele bardziej obiecującą niż była w rzeczywistości. Podjąłem spontaniczną decyzję, że jadę. A tak szczerze? To miałem taki plan w zanadrzu. W końcu "muszę" wykorzystać wolne za 06.01. W szkole się burzą już na ten temat... No ale nie chcę marnować dnia na byle co... Mimo, że ta sytuacja była jaka była a niebo było czystsze gdy jeszcze panowała noc wyruszyłem dziś na ten wschód. Szybko zdałem sobie jednak sprawę, że nie osiągnę za wiele. Zbyt wiele chmur. No dobra od wschodniej części nieba trochę się przejaśniało. Szansa była. Gdyby słońce pojawiło się ok. 8 rano to spoko. Udałoby się. A pojawiło się za późno tylko na chwilę było widziane. Nie mniej... Taki ponury ten wschód i nie taki ładny jak mógłbym się spodziewać. Od biedy jednak można zaliczyć to na wschód słońca... Możecie go sami ocenić, nagranie z drona DJ mini 3 PRO. Widać po nagraniu, że już rano mocno wiało. Nagranie nie wyszło ładnie: Taki sobie wschód słońca (19.01.2024). Pomimo tych wszystkich istotnych wad, nie poddałem się. I walczyłem o tą trasę. Przełamać mnie mogła jedynie chujowa sytuacja drogowa. No bo to, że wieje, że zimno to tam pal licho. A to, że drogi dalej skute lodem, słabo posypane (o ile w ogóle)... No i ten lichy wschód słońca. Szczerze? Zawiodłem się. Jednak nie chcę już dłużej czekać z tym wpisem tej "100-tnej" trasy 20-stki. Przez tą sytuację od wpisu z "99-tej" trasy 20-stki - sztucznie ograniczam się. I nawet jeśli miałbym ochotę pojechać na trasę "20-stkę" to nie mogłem. Czekałem na ten wyjątkowy moment który nie nadchodził... Wierzę jednak w to, że trasę "20-stkę" zrobię jeszcze nie raz zarówno ze wschodem jak i zachodem słońca. I to niezależnie od pory roku...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1365

  • Trasa nr [łączna]: 1443
  • Trasa nr [na blogu]: 1357
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 9
  • W tym roku: 9

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1430 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1344 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 19324.4 km
  • Stan Licznika Końcowy: 19342.79 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 19223.39 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 31804 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 31822 km

  • Maksymalna prędkość: 26.2 km/h

  • Przejechałem: 18.39 km
  • Przejechałem [msc]: 183.94 km
  • Przebieg roweru [rok]: 183.94 km
  • Przebieg roweru [suma]: 56042.52 km

  • Przejechalem w 2024: 183.94 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 0.4598 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 140.1063 [%] km

  • Czas jazdy: 01:33:36 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3578:28:30 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3355:02:22 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 14:32:27 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 14:32:27 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:36:56 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:36:56 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:28 h

  • Średnia: 11.86 km/h
Dzisiejsza trasa jest dla mnie wyjątkowa. Podsumowuje pewny etap tras - etap dokładnie 2894 dni. Czyli średnio raz na 29 dni robiłem trasę "20-stkę" w ciągu ostatnich prawie 8 lat (a dokładnie 7 lat, 11 miesięcy i 3 dni). Te wydarzenie oczywiście mogło nastąpić szybciej (jak również i później) np. po 8 latach od pierwszej trasy... Pierwszej opisanej na blogu nie pierwszej "20-stki" w ogóle. Historia 20-stek sięga jeszcze czasów starego roweru na którym jeździłem, cofamy się do czasów lat 2012-2013. No może nawet 2014. Tutaj suma dni jest bardziej imponująca niż przedstawione: 2894 dni. Ten wynik i tak jest spory! I ciekawostka, pierwsza opisana na blogu trasa "20-stka" była 7-mą trasą, którą tutaj opisałem. Od tych wydarzeń mija sporo czasu i tak wiele się wydarzyło, że nie jestem wstanie tego wszystkiego na blogu przedstawić. Mogę co najwyżej przedstawić wpis na który się powołuję: Najfajniejsza trasa tego roku. A dalej mogę zachęcić jedynie do przejrzenia przejechanych tras, i kryjących się za nimi historii. A tych przecież nie brakuje to do dzisiaj jest 1351 tras. Kawał historii. Cofnijmy się jednak do ważnych wydarzeń z początku listopada 2023 r.: Trasa do szkoły - "rozsterki". Wspominałem, że trasę mogłem zrobić szybciej. Owszem. Bo wierzyłem, że przygotowana w 2020 r. funkcja "tagi" działa prawidłowo. Zliczałem sobie na ich podstawie pewne wyliczenia i rzadko bo rzadko ale używałem tych liczb we wpisach. Np. dzisiaj używam co do ilości wschodów czy zachodów słońca... Problem był jednak taki, że gdzieś, kiedyś w pewnej części kodu bloga zrobiłem taki myk, że ilość wpisów w 2017 r. +1. Dodawałem wartość +1 do tego licznika. Funkcja zliczania tagów korzysta z tego licznika a więc dla roku 2017 r. wartość była nie poprawna (powiększona o 1). Kilkukrotnie jeśli nie częściej odkąd mam system tagów (kwiecień, 2020) widziałem ten błąd. Jednak nie skojarzyłem go z tym wpisem w kodzie bloga... Błąd na przestrzeni lat się powielał i występował w każdym wyliczeniu sumarycznym tagów, w którym uwzględniałem dane za 2017 r. To dało mi w 2023 r. fałszywy obraz ilości wpisów "tras 20-stek" powiększając ich liczbę o 1. Wierząc w licznik,a w ostatniej chwili się opamiętałem i dla pewności policzyłem ręcznie. I wtedy wyszło, że zamierzałem zrobić trasę "99-tą" opisaną na blogu (w dniu 02.11.2023 r.) a nie jak myślałem "100-tną" trasę. Wkurwiło mnie to i to mocno. W kolejnych dniach miałem sporo pracy. Zresztą szczerze? Ostatecznie dopiero 31.12.2023 r. wprowadziłem wszystkie poprawki do wyliczeń wykorzystujących dane o tagach na blogu. Przy okazji poprawiło się inne błędy, wynikające prawdopodobnie z migracji bloga na jego nową wersję (w 30 maja 2023 r.). Taka to historia... Najważniejsze, że temat ogarnięty. Teraz tagi działają poprawnie, również dla wspomnianego 2017 r. Dzisiaj choć słaby ten wschód to niech będzie... To przecież nie ostatnia trasa jaką robię. A każda trasa, nawet cykliczna jak ta - pisze swoją własną historię. Dzisiaj pisze ją ziąb. Z rana było ok. -4/-5℃. Nie najgorzej. Tylko wiatr... Wiatr... I ta odczuwalna leciała w granicę -10℃ a to już nieprzyjemnie. Strasznie zimno. Jak z tego zimna ma się zrobić ciepło?! Dzisiaj podobno ma być +2℃. A od weekendu w końcu ocieplenie i kolejny raz żegnany nie chcianą zimę. I oby znowu nie wróciła... Po wschodzie słońca zacząłem jechać na Waniorowo. Kawałkami droga w miarę przejezdna. Posypana. A potem zonk... Biała, skuta lodem... Miałem się poddać. Dobrze, że jednak postanowiłem walczyć do końca. Po drodze zrobiłem dwa fajne zdjęcia moim wiernym aparatem Sony DSC HX350. Możliwe, że te zdjęcia pojawią się w styczniowym podsumowaniu miesiąca na grupie: MOJE FOTECZKI. Wyszły mi naprawdę fajnie. Muszę coś pisać aby stłumić wkurwienie. Obecną sytuację drogową klaruje sytuacja z poniedziałku 15.01.2024 r. Wtedy przyszły zamiecie, śnieg. Te gówno leży po dziś dzień - pal licho, że na polach. Leży na drogach o które nikt nie dba i na chodnikach. No ja rozumiem, że drogi typu: A, S, DK mają pierwszeństwo. No ale kurwa... Sytuacja z poniedziałku a dziś mamy piątek! Powinny być wszystkie drogi uczciwie solą posypane. A tym czasem drogowcy i zarządcy dróg czekają aż zrobi się ciepło i samo stopnieje. Dojazd a w dużej mierze dojście do Waniorowa to lekka przesada. Odcinek przy polach lepiej, lepiej. A teraz najlepsza sytuacja. Droga między Mechowem a Gardomino. Posypana... Jedzie się spokojnie i dobrze. Można?! Można. Tyle, że soli z piachem zabrakło na Mechowo. Tutaj na szczęście były chodniki w miarę przejezdne to nie musiałem prowadzić a mogłem spokojnie jechać. I tak do drogi 108... Skąd już spokojnie wróciłem - pogrążony w swoich myślach. O np. o tych niszczeniach lasów... Przy Waniorowie przy polach (na kamerze tego nie będzie) - mam zdjęcia z aparatu, widać jak rżną kolejne drzewa. Żadne nie może przetrwać. A także mojej historii na blogu. Wyprzedzała mnie ciekawa ciężarówka - zielona plandeka, z pięknym nadrukiem. Coś mi to przypomina ale na chwilę pisania tego wpisu nie mogę sobie przypomnieć nazwy - zresztą wrzucę zdjęcie i zobaczycie sami. I tak sobie właśnie myślałem, czemu tak rzadko takie fajne obrazki z tras wrzucam. Przecież często mnie mijają różne ciężarówki, niejednokrotnie mogą mieć jakieś ładne nadruki - jak ta...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa19stycznia2024zdj1.jpgtrasa19stycznia2024zdj2.jpgtrasa19stycznia2024zdj3.jpgtrasa19stycznia2024zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)