Dzisiejsza trasa była ciut dłuższa, z ciut lepszą pogodą - już taką wiosenną! Aż się chce jechać, chce się żyć. Mimo trudnych chwil... Z osobistych powodów... Na rowerze sobie jakoś radziłem. I miałem nadzieję na zrobienie jedynie trasy na Brodniki. Potrzebowałem się przejechać - odpocząć psychicznie. A, że fajna pogoda i dzień dłuższy... To same zachęty stały za tym aby pojechać! Do samego zachodu słońca i to dosłownie spędziłem na rowerze robiąc całkiem niezłą trasę! To dobry prognostyk na nadchodzący weekend gdy ma być naprawdę ciepło a temp. ma dochodzić nawet do +15℃. W weekend planuję zrobić trasę 50-tkę. A kolejnego dnia może pojadę na Czaplinek? W okolicę Bornego Sulinowa, Szczecinka. Dawno nie byłem w tamtych rejonach... Chętnie bym tam wrócił. To na razie odległe plany bo przed nimi stoją kolejne dni jakie czekają mnie do przeżycia w tym tygodniu. A tym czasem mijające dni nie są lepsze. Wspominałem, że moja ostatnia trasa pod względem emocjonalnym była taka słaba: Trasa Makowice-Słudwia z 03.03. No i te dni nie są lepsze. Wczoraj byliśmy u tego wujka w szpitalu z matką. Codziennie są inne informacje od lekarzy. Raz lepiej, raz gorzej... Nie wiadomo czego spodziewać. Chce się wierzyć w to, że będzie dobrze. Nic się na tę chwilę nie poradzi. Nie chcę pisać, że wszystko w rękach lekarzy bo to w ogóle nie uwierzę. Raczej wszystko w mocy Bożej. Póki jest jak jest... Korzystam z pogody... Nie wiadomo jak długo się utrzyma. I dbam o swoją kondycję fizyczną a może bardziej umysłową. W końcu ta umysłowa najbardziej cierpi w tym momencie. Ten lepszy ten 2025 r. taki ciężki jest... Trudny pod każdym względem i tak mało w tym roku jest tych chwil na rowerze. A te najbardziej są mi potrzebne. Pomimo niesprzyjających okoliczności... Spędziłem wczorajszy dzień nawet fajnie na pewnym spotkaniu w Resku z koleżanką. A dzisiaj zgodnie z tym co sobie zaplanowałem: rower niezależnie od tego co miałoby się nie dziać to rower!... Trasa się w pełni udała i poszła mi o wiele lepiej niż mogłem się tego spodziewać! Bo po trasie na Brodniki wciąż miałem siłę i chęci aby pojechać dalej!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1553
Trasa nr [łączna]: 1630
Trasa nr [na blogu]: 1544
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 18
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1616 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1530 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 24996.8 km
Stan Licznika Końcowy: 25032.6 km
Stan Licznika Końcowy2*: 24866.62 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3410 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 3446 km
Maksymalna prędkość: 28.9 km/h
Przejechałem: 35.8 km
Przejechałem [msc]: 54.68 km
Przebieg roweru [rok]: 298.83 km
Przebieg roweru [suma]: 61732.29 km
Przejechalem w 2025: 298.83 km
Podroż dookoła świata (2025) 0.7471 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 154.3307 [%] km
Czas jazdy: 02:37:30 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3935:37:10 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3712:11:02 h
Czas Jazdy Suma (2025): 20:08:44 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:49:40 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:54:50 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:07:09 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:25 h
Średnia: 13.68 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego w większości w chwilach ze słońcem prowadziła mnie na Brodniki! Nie jeździłem tutaj od jakiegoś czasu. A dość powiedzieć, że od jakiegoś czasu jeżdżę tyle o ile... Co powoduje u mnie jedynie smutek i żal. Nie mogłem się jednak oprzeć dzisiejszej pięknej pogodzie. I planach! W planach była trasa to i pojechałem. Tak naprawdę wstępnie miałem w planach jechać we wtorek 04.03 na Brodniki, ale tego dnia pojechaliśmy do szpitala w Gryficach. To trasa odpadła. We wtorek nie było jednak tak ciepło jak dziś. Z dnia na dzień coraz ładniej i taki stan ma się utrzymać do weekendu. To trzeba korzystać. I budować na nowo formę. A pozostałe sprawy? Mieć jedynie nadzieje, że się poukładają. Faktycznie już dawno nie jeździłem bo już nie pamiętałem jaki to brak przyjemności jechać po drodze DW109... Wiele aut i ich niebezpieczne manewry. Ryzykowne wyprzedzanie na siłę byle wyprzedzić. I zbyt duża ilość aut na drodze. Na szczęście odcinek na Brodniki szybko minął. A po nim już przyjemniejszy odcinek na Trzygłów.. Dziś szybciej ze szkoły zwijałem się aby i tak tutaj wrócić :D Taka sytuacja. Jechało mi się naprawdę dobrze. Momentami mam takie wrażenie, że po prostu z Aurelia idzie ciężej. I prawdopodobnie mam tylne koło do centrowania bo trochę ucieka. Wiadomo, że zawsze będzie co robić przy swoim sprzęcie. A ja nie dość, że już nie jeżdżę to jeszcze nie dbam o ten sprzęt :( Aurelia się zawieść na mnie. Mam nadzieje, że wkrótce się sprawy poukładają. I ruszę z sezonem na całego, zrobię te niezbędne naprawy. I może się jakoś zacznie w tym życiu układać... No cóż. Po trudach trasy bo zawsze jakieś są - wróciłem na Płoty i zamiast od razu do domu to pojechałem jeszcze na Makowice - na samą wioskę gdzie koło krzyża i dawnego kasztanowca ruszyłem w stronę kolonii wsi Czarne, mijając po drodze piękny zachód słońca. Dobrze, że wziąłem z sobą aparat. Mojego wiernego kompana - cyfrówkę Sony DSC HX350. Zrobiłem kilka pięknych ujęć, które będą miłym wspomnieniem dzisiejszych chwil. Wraz z wieczornym chłodem, powróciłem do domu, boczną drogą przez kolonię Czarne, która nie często jeżdżę. Bardzo rzadko się tutaj zapuszczam - a dzisiaj była okazja to tak zrobiłem!... Oby był to dobry początek lepszych dni. I tego oczekiwanego lepszego 2025 r...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)