Trasa z dnia dzisiejszego to powrót w zimę. W zimę, która wg. niektórych źródeł niespodziewanie i oczywiście: NIECHCIANIE wróciła w niedzielny wieczór (25.01). Jak dla mnie - pizgawica zaczęła się 26.01. Gdy po małej odwilży (okolica 0℃) - no może trochę na plusie w weekend - zeszła temp. do lekkich temp. ujemnych - ale mną stop z obfitym deszczem. Zamarzły samochody, drogi. Wszystko zamarzło. I był jeden wielki problem - do tego stopnia, że poniedziałek przynajmniej w moich rejonach mało co działało.. Tzn. szkoły zamknięte na mocy dekretu Burmistrza Gryfic, większość firm i przedsiębiorstw nie działała - ze względu na trudne warunki, trudność z dotarciem do pracy. Ta paranoja rozrosła się do tego stopnia, że we wtorek (27.01) również wszystko było zamknięte. Czy słusznie? Wątpię. We wtorek tylko padał śnieg. A raczej taki mokry śnieg. Był bardziej irytujący bo co najwyżej tworzył nową warstwę śniegu, która przykrywała grubą warstwę wczorajszego lodu. W poniedziałek fakt - ujemna temp. i deszcz. To nie jest dobre połączenie. Trwające wiele dni dni bez opadów, które w końcu zaczęły przynosić jakiś skutek! Zostały gwałtownie powstrzymane a sytuacja momentalnie robi się znowu chujowa. Do tego stopnia chujowa, że w poniedziałek owszem: nie było szans ruszyć się z domu. Zresztą był to jakiś dobijający dzień - który spędziłem na oglądaniu South Parku.. A mniej na pracach - choćby w Strukturze Katalogowej Stanu Plików. A to trochę się za mną ciągnie. I pomijając tutaj obszar działań przy Muzyce oraz Filmach (nazwy filmów - próba odzyskania) - co jeszcze nie nastąpiło i katalogowanie muzyki - gdzie te zadania wstrzymałem.. Pozostaje mi do ogarnięcia cała struktura Telefonu. Podjąłem już pierwsze prace - zacząłem przeglądać pierwsze telefony i zgromadzone tam materiały (tj. Samsung SGH X640), czy moje pierwsze Nokie (Nokia n95 i n95 8gb). Nie miałem jednak większej weny do tych prac. Co innego wtorek - wtedy już trochę się ruszyłem z tą pracą i nie ukrywam trochę zrobiłem - skończyłem katalogować pod nową strukturę i poprawiać błędy z przeszłości w katalogach telefonów: Samsung SGH X640 oraz Nokii N95. Jestem w trakcie N95 8GB - po niej pozostanie mi N96. I współczesne telefony - Sony Xperia Z2 oraz obecnie używana: Sony Xperia 1 V. Jak dobrze pójdzie - a mam nadzieję, że tak - w lutym skończę całe działania w obszarze Struktury Katalogowej Stanu Plików! Wraz z końcem lutego - zaczną się dłuższe dni.. I mam nadzieję, że lepsza pogoda.. I będę więcej czasu spędzał na rowerku.. I może będę miał lepsze niż obecnie podejście do życia - bo znowu mam takie dołujące. Ta niespodziewana wyrwa w szkolnej historii - mało mi pomogła. No chyba, że wtorek (27.01) - dzięki niemu trochę nadgoniłem - ale dzisiaj tj. 28.01 - wróciłem do tego wariatkowa.. Musiałem się jednak z stąd (ze szkoły) wyrwać - co uczyniłem ostatecznie po godzinie 14. Dokładnie w okolicy 14:15. I tak odważnie! W końcu w okolicy 17 jest ciemno. A dziś szczególnie.. I nie chodzi o to, że zachód słońca jest o godzinie 16:33. A o to, że dziś jest bardzo pochmurnie. A to zabija wszelkie światło.. W niektóre dni już nawet chwilę po 17 nie było tak źle. O np. w weekend tak było - gdy byłem na spacerku przy jeziorze Popiel w Skrzydłowie z kolegą MM. Nawet chwilę po godz. 17 było spoko. Dziś nie jest spoko. Więc dziś pasowało mi nawet po 13 się urwać ale nie za bardzo się udało. Bo dyktator był i był. Ostatecznie jednak olałem to, że jest i sobie poszedłem. Miałem męczący dzień. Czuję się przebodźcowany przez siedzenie w pok. 16 (gabinet psychologa), który dzieli drzwi z tą pierdoloną salą gimnastyczną. A tam mną stop jest napierdalanie tymi piłkami, bieganie, stukanie, skakanie. A to się tak niesie. Jestem wykończony psychicznie bo potrzebuję się skupić. Coś zrobić. Nie tylko dla siebie - ale też szkolne zadania! I nie mogę. W tym hałasie nie mogę pracować. A to powoduje irytację, zmęczenie. I ostatecznie rosnącą agresję i niechęć do tego miejsca - gdzie jestem siłą trzymany. A to już prawie rok. Od wieści, które spłynęły na mnie w dniu 30.01.2025 r. To już kurwa prawie rok - jak się okazało, że jestem: WYJEBANY z swojego miejsca w szkole, w którym byłem tak długo - od wakacji 2022 r. Zaś rok 2022 r. Wiadomo z kim mi się kojarzy. I ten czas - ok. 2,5 roku znajomości i 2,5 roku jak byłem w tym swoim miejscu nim je straciłem. Konfliktu w szkole może by nie było. Bo i jest fajne miejsce, cichsze. No może w piątki trochę gorzej - ale to działania z premedytacją wymierzone przeciwko mnie. Bo jak tu pracuję już 6-sty rok w tej szkole, to muzyka nigdy nie była się w sali chemicznej. NIGDY. Dopiero w tym roku została tutaj przeniesiona. Więc piątkowe po południa to nie byłyby warunki do pracy w kantorku sali chemicznej - pomieszczeniu nr. 24. W tym pomieszczeniu parę razy już się znajdowałem i działałem. Odnajduję się tam. Jest mi lepiej. A nic przecież złego nie robię. Na istniejące biurko kładkę sobie laptopa, jakieś przekąski i działam. Ale kurwa nie! Bo dyktator ma z tym problem. A ja mam problem z miejscem gdzie mi każe siedzieć. To jest męczące. Dzisiaj po tym jebanym WFie czuję się tak wymęczony. Jestem prze bodźcowany. Potrzebowałem się przejechać. A druga sprawa jest taka, że ja przecież od niedzieli nie jeździłem: Trasa "20-stka": Rozjechane drogi 2.. Więc opuściłem szkołę by sensownie pojechać. Bo teraz tak: wrócić. Zjeść obiad. I ruszyć. No nim ruszyłem to zbliżała się godz. 15. Wróciłem tuż po godzinie 16. Jeszcze przed zachodem słońca - no ale takie balansowanie. Uda się? A może się nie uda? A gdyby tego było mało.. To pojawia się naturalna niechęć i zmęczenie.. Więc im szybciej ruszę tym lepiej: dla mnie..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1745
Trasa nr [łączna]: 1821
Trasa nr [na blogu]: 1735
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 16
W tym roku: 16
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1806 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1720 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 30075.1 km
Stan Licznika Końcowy: 30094.18 km
Stan Licznika Końcowy2*: 29900.6 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8552 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8571 km
Maksymalna prędkość: 26.4 km/h
Przejechałem: 19.08 km
Przejechałem [msc]: 234.9 km
Przebieg roweru [rok]: 234.9 km
Przebieg roweru [suma]: 66861.86 km
Przejechalem w 2026: 234.9 km
Podroż dookoła świata (2026) 0.5872 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 167.1547 [%] km
Czas jazdy: 01:10:14 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4264:09:00 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4040:42:52 h
Czas Jazdy Suma (2026): 16:21:14 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 16:21:14 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:01:20 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:01:20 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:56 h
Średnia: 16.35 km/h
Dzisiejsza trasa służy jako pewny sposób terapii.. Musiałem się wyciszyć po męczącym dniu w szkole - gdzie zachowanie tych pierdolonych bachorów doprowadza mnie do kurwicy. Dzielić przestrzeń z panią psycholog: to nie jest dobry pomysł. Jej gabinet jest dla mnie męczący i za głośny. Nie raz poruszałem ten temat - na blogu pewnie też. W ciągu ostatniego roku. Nie raz i nie dwa, zdarza się, że przemycam tu opowieść z życia poza roweru. Bo często te wydarzenia i te chwile budują narrację trasy.. No i tak się toczy te złe życie - powróciła jebana i nie chciana zima... I po co wróciła!? Aby znowu namotać!? Wraz z powrotem zimy stały obraz. Znowu przez wiele dni - bo nie szykuje się żadna odwilż. Więc pewnie paranoja potrwa wiele dni.. Będę miał problem z wyjechaniem z osiedla. Co prawda chodniki posypali. Ale nie wszędzie i nierówno. Kawałkiem pojechałem ale to nie jest to. Wciąż jest bardzo dużo lodu. Nie ma co ryzykować. A do tego dochodzi stały obraz - pojazdów zastawiających całe chodniki. W dwie strony trasy się na to natknąłem. Wyjeżdżając z osiedla kurwa jebana z DPD stała - na całej szerokości chodnika. No prawie całej - zostawione dosłownie milimetry. I chuja kładą. Niech na jezdni kurwa stanie. No ja pierdole... Chodniki zniszczyć, zastawić i zadowoleni! A wracając to młody kutafon zajebany w pierdolonym BMW wpierdolił się na całą szerokość chodnika i zadowolony.... I jak się nie wkurwiać!? Jedynym pocieszeniem jest jedynie to, że poza tym jebanym osiedlem - przynajmniej główne drogi wyglądają spoko - a te drogi to: Wojewódzkie wzwyż -> tj. Krajowe, Ekspresowe/Autostrady. I na razie będę przykuty do jeżdżenia tylko drogami głównymi. Na wioski nie ma raczej co jechać w tym tygodniu. Opady deszczu i śniegu skończyły się dopiero wczoraj.. Służby porządkowe tak szybko nie ogarną dróg. I będą to mieli tym bardziej w dupie, że od poniedziałku zaczynają się ferie. Nie będzie dojeżdżania autobusów szkolnych. To już nic nie będą robić. A takie drogi zważywszy na mniejsze zaopiekowanie i mniejszy ruch aut, które mogłyby rozjeżdżać ten lód, który tam został.. - będą długo dochodzić do stanu, który pożegnałem w niedzielę (25.01).. Nie stanie się to na pewno w styczniu! Czy w pierwszych dniach lutego? Wątpię. Gdybyśmy mieli ferie w innym terminie to jeszcze byłaby szansa. A tak - naprawdę wątpię, że się coś na lepsze zmieni.. No ale cóż. Nie będę się na przód przejmował tym co przyniesie jutro. Dziś jest dziś. I dziś pojechałem do Truskolasu - po mojej ulubionej drodze DW108. Miałem dobre warunki - wiatr w plecy i przyjemnie się jechało. Nieco gorzej i chłodniej się wracało.. No i nie ważne, że ubrałem się lżej. I tak się spociłem. Koszulka polarowa cała mokra. A wziąłem jedynie koszulkę i kurtkę. Fakt. Cieplejszą kurtkę. Taką fajną granatową. Mogłem wziąć tą całkiem cienką - i całkiem żółtą / seledynową. Tak pomyślałem o niej.. Bo.. Ryzykowałem tym, że się zaraz ściemni. A jak znów natrafię na milicję? I znów będą się czepiać? -> Trasa "20-stka": Milicja. Dziś jednak nie jeździli. I dziś mamy nieco inną sytuację. A powiem, że nawet korzystniejszą bo.. Na początku grudnia - gdy miałem incydent z milicją - dnia ubywało.. A dziś - z końcem stycznia - tuż przed feriami - dnia przybywa.. To trochę inna sytuacja. Korzystniejsza.. :) No i cóż - pojechałem, wróciłem. Moje wyciszenie jednak szlak trafił przez tego bezmózga w BMW... Chciałem skorzystać z tego chodnika. I to od razu po wjechaniu na osiedle. Bo droga przez osiedle to sam lód. I ledwo, ledwo posypane. Tak szczerze? To chodniki lepiej posypane. Tyle, że warstwa lodu jest tak gruba, że to się nie zdąży tak szybko "przeżreć".. Więc sensownie byłoby jechać kawałkiem po chodniku (ile się da). A potem po protu prowadzić - zresztą tak uczyniłem. Tylko ten kutafon jebany w BMW i tak mnie wkurwił..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)