Trasa z dnia dzisiejszego w moim odczuciu jest taka dość "smutna". Jakoś nic po myśli nie idzie, i fajnie nie idzie ta trasa, w odróżnieniu od naszej ostatniej wspólnej przygody: "Trasa przez Polskę". Jak widać nie każda wyprawa musi być w pełni udana... Choć ciężko tu się do czegoś szczególnego czepiać... Może pogoda taka sobie? A może inne przyczyny z życia osobistego sprawiały, że dzisiaj to tak wyglądało jak wygląda... Zaczęło się w ogóle od małych nie porozumień w wyniku których byłem za szybko w Gryficach na dzisiejszej trasie. Mogłem być później nieco... Jednak pewne przyzwyczajenie zrobiło swoje. I przyjechałem tak jak najczęściej przyjeżdżam na godz. 16. No ale nic, przygotowało się rumaki do drogi. I wkrótce gdy minęła już godz. 17 ruszyło się w drogę nie mając zbytnio ustalonego celu podróży, no może poza jednym - aby wjechać w te strony w których byliśmy ostatnio czyli na trasie: "Trasa przez Polskę". To tak ruszyliśmy. Aby nie jechać na około - trzeba było od razu ruszyć po nieco bardziej uczęszczanej w sezonie wakacyjnym drodze DW105 w stronę Borzyszewa a potem Zaleszczyc. Jeszcze z naszych wspólnych z JS tras z 2022 r., pamiętałem, że jest tam taka droga, którą można dojechać na Rzęsin. Tylko aby do niej się dostać to najrozsądniej i najszybciej to i tak jechać po drodze DW105..., która zresztą powinna mieć szerokie chodniki i drogi rowerowe... A nie ma. To zbyt mocno zurbanizowane strony Gryfic, które nieustannie się powiększają aby takich rozwiązań nie było! Umożliwiłyby dojazd dla tutejszej społeczności a także dojazd do kolejnych miejscowości zwiększając przy tym bezpieczeństwo niechronionych uczestników ruchu drogowego o czym jest sporo informacji. Codzienne pierdolenie w telewizji o tym samym trwać będzie przez całe wakacje. A nie będzie miało to żadnego wpływu na realną poprawę bezpieczeństwa na drogach. No ale mniejsza o to... Pojechaliśmy na te Zaleszczyce, skręciliśmy w głąb nowych zabudowań, i odbiliśmy na tą domniemaną drogę na Rzęsin, która była tą właściwą. Tylko powinniśmy do niej wjechać dalej niż wjechaliśmy... Bo tu był taki fragment mało uczęszczanej drogi, który stwarzał fałszywe przekonanie, że ta droga może w całości tak wyglądać. W ogóle wybór tras dzisiaj nam nie wyszedł... No co jednak poradzić, że te drogi takie są a nie inne... I tylko na koniec z tego wszystkiego doszło do uszkodzenia wózka, w którym jeździ piesek na te nasze wycieczki. Tu można wiele mówić, ale w sumie zawiniły słabe spawy, bo na każdym spawie coś pękało i pękało. I dzisiaj na wysokości Rzęsina się zepsuło do końca. No na szczęście jest taśma... Na taśmę i trytytki wszystko da się naprawić :-) I jakoś to poszło do kolejnych chwil niezrozumienia... A mianowicie przejazdu przez Zagórcze w stronę Wytoku. Tamta droga to jest jakieś nie porozumienie. Po ostatnich deszczowych dniach nie wygląda to dobrze. A to, że dla mnie ta droga ma jakiś szczególny sentyment nie ma w tym momencie znaczenia: Fajna trasa z 11.04.2021 r.. Tak sobie właśnie wspominałem te dzieje, pierwsze zdjęcia robione SONY DSC HX350, w którym zrobiłem (zachowane) w sumie 10670 zdjęć (stan na koniec czerwca 2023 r.). Tych zdjęć zresztą było więcej, po selekcji trochę odpadło - podobne mocno, lub nie udane. Nie mniej mój sentymentalizm i oczekiwanie jazdy lepszymi dzisiaj drogami, nie powinien nas prowadzić tą drogą przez Zagórcze. Tak jednak wyszło, że tu pojechaliśmy. A tak naprawdę sam bym się tu nie pchał. Po tych deszczowych dniach to tylko robactwa się namnożyło... I ciężko tak mimo wszystko. Jedyne pocieszenie jest takie, że do Wytoku nie było daleko. Jednak my zmierzaliśmy na Trzygłów. A stąd jeszcze kawałek drogi nas czekał, podobnie jak z Trzygłowa do Gryfic... Jednak cała trasa i tak zamknęłaby się w skromnych 30 km. W sumie dla mnie 30 km minęło w Gryficach a JS musiała sobie trochę dobić robiąc jeszcze rundę po mieście :) No cóż, taka ta dzisiejsza trasa pełna nie porozumień i jakoś tak jest smutno od początku tej trasy... No przynajmniej co zaznaczam: ja mam takie odczucia, że tak smutno...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1267
Trasa nr [łączna]: 1346
Trasa nr [na blogu]: 1260
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 8
W tym roku: 100
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1334 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1248 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 16147.7 km
Stan Licznika Końcowy: 16181.92 km
Stan Licznika Końcowy2*: 16062.52 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 28622 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 28657 km
Maksymalna prędkość: 28.7 km/h
Przejechałem: 34.22 km
Przejechałem [msc]: 339.71 km
Przebieg roweru [rok]: 3827.3 km
Przebieg roweru [suma]: 52881.55 km
Przejechalem w 2023: 3827.3 km
Podroż dookoła świata (2023) 9.5682 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 132.2039 [%] km
Czas jazdy: 02:48:24 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3368:32:43 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3145:06:35 h
Czas Jazdy Suma (2023): 260:24:47 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 22:38:10 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:49:46 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:36:15 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:56 h
Średnia: 12.22 km/h
Dzisiejsza trasa taka smutna, z nie porozumieniami i awariami na dobrą sprawę kręciła się dookoła Gryfic - przejeżdżaliśmy przez znane strony, celem na początku był Rzęsin, który to cel osiągnęliśmy. A potem objazd jeziorka w Kołomąciu. Tylko aby to zrobić trzeba jechać na Świeszewo i potem odbić... A mnie się do tej pory wydawało, że jadąc bezpośrednio z Rzęsina dałoby radę to zrobić no ale chyba nie do końca... Zresztą słabo kojarzę te drogi. Nie bywało się tu tak często. No i pamiętać o wszystkim... No jest trudno... Jednak można jeszcze się tu kiedyś wybrać, przejechać same Świeszewo i te strony, mają swój potencjał. A, że jest to nie daleko... To nic tylko zwiedzać! :) No dobra, nie przejechaliśmy dzisiaj dookoła jeziora w Kołomąciu ani na same jezioro nie wjechaliśmy - jednak to nie oznacza, że nie możemy do tego planu wrócić i po prostu innym razem zajechać. Minęliśmy Kołomąć i udaliśmy się osobno na Zagórcze. Aby nie jechać normalną drogą skręciłem w leśną, nabiłem dodatkowe kilometry... Zaś JS pojechała normalnie. Mieliśmy się zobaczyć w Zagórczu do którego wkrótce podjechałem a koleżanki nie ma. Więc pojechałem na dół do drogi i też jej nie widzę... Po czym zacząłem wracać w stronę wioski a ona tam cały czas była :) Tylko w sumie pod tablicę wioski nie podjechałem. A przecież miałem bliżej niż jechać do drogi, to nie wiem co mną kierowało, że tak na odwrót procesy myślowe zadziałały. I teraz zamiast jechać kawałkiem lasem a potem już polną utwardzoną drogą do Trzygłowa... Pojechaliśmy przez Wytok. Na około, długo się wracało na Trzygłów a potem jeszcze do Jabłonowa i dopiero Gryfice. Na koniec dnia była jeszcze mała runda po mieście i tyle z dzisiejszej trasy. Trasa zaplanowana tak na 30 km i tak w sumie wyszło. Nawet trochę więcej ale to zawsze na korzyść... :) Jednak całokształt dzisiejszego wyjazdu oceniam na taki sobie...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)