04.09.2023
Jazda nr: 1292

Tagi: wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego miała w zamyśle powrócić do niezrealizowanego celu z 2020 r.: Wpuszczony w Maliniec. Nie liczę na to, że zrobię to z MM. Z nim może sporadycznie się gdzieś pojedzie i w sumie tyle, albo aż tyle. Nie liczę na to, że powrócimy do dłuższych wspólnych tras i ich większej ilości. Ten etap w życiu jest zamknięty i teraz każdy idzie swoją drogą... No więc mimo pewnego emocjonalnego rozchwiania - skorzystałem z tego, że to właśnie dziś był początek roku szkolnego. Tak, co dopiero na to narzekałem: Trasa "50-tka": "nowy początek". A dzisiaj ciągnę z tego korzyść... Szybciej się skończyło. Można było pojechać szybciej. Dzień jeszcze nie jest tak tragicznie krótki. Dzisiaj zachód słońca następował o godzinie 19:43. Nie najgorzej, przynajmniej do godziny 20 jest jeszcze jasno. To oczywiście będzie się na nie korzyść zmieniać w kolejnych dniach... Póki co jest jednak korzystnie. Jest bardzo ciepło - wysoka temp. okolica 25℃. Tylko jest pewny problem: komary. W weekend mnie już dotkliwie pogryzły. A co by nie mówić ma to jakiś wpływ również na sferę psychiczną... Komary: totalne opętanie. Weekend był pod tym względem ciężki. A jeszcze się dzisiaj słabo czułem - pobolewała mnie głowa. Jednak nie poddając się - będąc na tabletkach - ruszyłem w trasę! Ubrałem się grubiej aby komary miały trudniej i bliżej godziny 15 wyjechałem w trasę. Jeszcze się po drodze z matką widziałem - to o kilka minut opóźniło mi trasę. Jednak i tak korzystnie czasowo jechałem. Nie korzystnie w sferze emocjonalnej - sytuacja z weekendu daje się we znaki a jej finałem będzie jutrzejszy dzień (pogrzeb). No ale dobra - dzisiaj jest dzisiaj. A co będzie jutro to będzie jutro. Ruszyłem pełny nadziei w trasę, że uda mi się przejechać tą planowaną drogę. W końcu skoro jadę za dnia, a dzień jest ciepły to nie powinny komary atakować. A nic bardziej mylnego... Zamiast normalnie jechać w krótkiej koszulce i spodenkach to jechałem jak jakiś odklejeniec - w cieplejszych a przy tym grubszych ciuchach. Jednak lasu nie zaliczyłem. Minąłem już Resko, i miejscowość Smólsko. Miałem wjechać w leśną drogę, którą wyjechałbym w Żerzynie. A z Żerzyna po takiej nie przyjemniej drodze (brukowa) udałbym się na Mołdawin. Jednak w las wjechałem dosłownie kawałek i dosłownie na chwilę. Mimo ciepłej pogody i braku opadów w ostatnich dniach wciąż utrzymują się tam kałuże, błoto. Idealne warunki aby to cholerstwo się rozmnażało i wciąż trwało... Wjechałem jak wspominam dosłownie na chwilę i dosłownie kawałek w głąb lasu... I jak widzę te chmury tego cholerstwa, które już lecą, już pędzą w moją stronę i zaczynają atak... Nie miałem innego wyjścia jak zrezygnować z zamysłu. Liczyłem się z taką możliwością, że liczebna ilość komarów będzie zbyt duża aby z nimi walczyć. Wobec czego wdrożyłem zamysł "zapasowy". Pojechałem z Reska od razu do skrzyżowania Mołdawin - Żerzyno, i skręciłem na ten Mołdawin aby jechać z niego dalej do Malinca drogą. Z Malinca również drogą (przez Wołkowo i Radowo Wielkie) wracałem do Reska. Nie odważyłem się wkroczyć w podmokłe tereny, leśne i polne drogi, które czekałyby na mnie przy sztucznych stawach w Malincu i dalej już takie nieprzyjemne miejsca, pełne robactwa towarzyszyłyby do samej wsi Piaski. Bezpieczniej było tym razem zrezygnować i pojechać na około drogą. Te skurwysyństwo nawet tu się kręciło. To co dopiero w lasach. Tam sytuacja byłaby o wiele gorsza... No i co by nie mówić to moja już druga w ten piękny wrześniowy czas porażka... Porażka spowodowana zbyt dużą ilością tego dziadostwa, które tak wnikliwie utrudnia życie... I radość z ciepłych, ładnych dni - momentalnie mija...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1299

  • Trasa nr [łączna]: 1378
  • Trasa nr [na blogu]: 1292
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 132

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1366 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1280 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 17506.7 km
  • Stan Licznika Końcowy: 17560.43 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 17441.03 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 29983 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 30037 km

  • Maksymalna prędkość: 34.5 km/h

  • Przejechałem: 53.73 km
  • Przejechałem [msc]: 168.42 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5205.87 km
  • Przebieg roweru [suma]: 54260.12 km

  • Przejechalem w 2023: 5205.87 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 13.0147 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 135.6503 [%] km

  • Czas jazdy: 03:02:59 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3459:03:33 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3235:37:25 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 350:55:37 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 09:59:44 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:19:55 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:39:31 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:27 h

  • Średnia: 17.71 km/h
Dzisiejsza trasa jest w gruncie rzeczy nie udaną wyprawą. Choć jeśli chodzi o samą jazdę to ok. No fajnie spędziłem po południe mimo wszystkiego co się dzieje wokół... To jednak fajnie spędziłem ten czas. I tak życie mija - w sumie bez celowo. Prócz jazdy to było oczywiście wiele przemyśleń i smutków. Taki teraz ten czas mam w życiu smutny... To czas komarów i smutków... A jak widać również nie powodzeń. Mija te życie, kolejne dni a wraz z nimi kolejne trasy. To jednak nie wpływa w żaden sposób na kolejne powodzenia. Główny zamysł dzisiejszego wyjazdu został porzucony tuż za wsią Smólsko - gdy próbowałem wjechać w leśne drogi. Ilość komarów, które tam tylko czekały sprawiły, że zostałem dobitnie zniechęcony od tego zamysłu. Spodziewałem się tego, że tak może być i przygotowałem na ta okoliczność. Po prostu pojechałem do tego Malinca bo taki miałem zamysł ale pojechałem tam drogą a nie lasem. Pewne drogi i tak bym przejechał (ta brukowana droga) do Mołdawina. I tak by mnie wkurwiała i tak... Tylko nie musiałbym już tu wracać. A tak - trasa zaplanowana jeszcze w 2020 r., do dzisiaj się w pełni odbyć nie może. I czeka mnie kolejny powrót na te drogi, te dłużące się odcinki... Dzisiaj jakoś dojechałem do tego Mołdawina a co będzie dalej? No dobra można byłoby sobie jeszcze odpuścić kawałek drogi po lesie do Żerzyna. Tylko w samym Malincu już nawet nie miałem w głowie tego aby jechać po tym polu a dalej lasem do wsi Piaski. Przecież te małe skurwysyny latające są wszędzie. Tam na pewno by mnie dopadły. A już sytuacja z weekendu daje się mocno we znaki a to zniechęca do wychodzenia z domu. Te cholerne komary bardzo negatywnie wpływają na zdrowie psychiczne... Jak się tylko o tym myśli a to potem zniechęca do jakichkolwiek działań... Lepiej nie jechać rowerem, nie ryzykować... No do czego to dochodzi... Po ich ataku jest potem kilka takich dni dość ciężkich... Więc jak ich widzę, jak ich słyszę to reakcje mogą być przesadne. Dzisiejsze może nie są przesadne, po prostu się wycofałem i zrezygnowałem z planów. Będę chciał tą trasę zrealizować i pewnie zrealizuję ale w innych okolicznościach - bardziej sprzyjających i bezpiecznych :) A kiedy to będzie... To na razie ciężko powiedzieć. Gdyby upały i piękna pogoda trwała i trwała... To byłaby jakaś szansa na to, że te robactwo w końcu zdechnie. I normalność powróci. A jak będą ciepłe dni przeplatały się z deszczowymi to przecież nic się na lepsze nie zmieni... Dzisiaj w sumie najważniejsze jest to, że się w ogóle przejechałem. Minął fajnie dzień, zrobiłem kilometry. I tyle z korzyści wynikających z dzisiejszego dnia i wyjątkowo początku Roku Szkolnego... Od jutra wraca szkolna rzeczywistość... Pełna kolejnych wyzwań, problemów i absurdów którymi rządzi się szkoła a w szczególności ta w której znalazłem zatrudnienie właśnie w wspominanym kilka razy 2020 r.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa04wrzesnia2023zdj1.jpgtrasa04wrzesnia2023zdj2.jpgtrasa04wrzesnia2023zdj3.jpgtrasa04wrzesnia2023zdj4.jpgtrasa04wrzesnia2023zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)