22.04.2023
Jazda nr: 1215

Tagi: tr100stka, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa mimo trudności i ciężkiego zakończenia tygodnia odbyła się i udała i tu pochwalę się: mimo trudności jakie mi na trasie towarzyszyły! A te to przede wszystkim zmęczenie życiem :) A potem zmęczenie całym tygodniem szkoły, wszelkimi pojawiającymi się tam wyzwaniami i trudnościami. A najgorzej to i tak wypadł wczorajszy dzień gdzie odbywała się "szkolna impreza". No wszystko fajnie ale dla mnie za długo, wróciłem z stamtąd koło godziny 22. Będąc już nieco skołowanym a przecież nie piłem, z bólem głowy (a przecież nie piłem!). A mimo tych niedogodności nie poddałem się i zrealizowałem swój cel, którym było przejechanie dzisiaj klasycznej trasy 100 km. A nie jest to łatwa droga. Wielokrotnie na przełomie lat, się o tym przekonuję. Nie mogłem się jednak o tym przekonać w minionym 2022 r. Ten rok był specyficzny i na nim nie zrobiłem wielu z moich stałych cyklicznych tras. A przecież trasa "100 km" do takich należy - z nią ostatni raz mierzyłem się w 2021 r.: Trasa "100-tka" z 20.10.2021 r.. I mierzę się z nią z sukcesem i dziś. Choć było ciężko to jednak trzeba znaleźć w sobie siłę i walczyć! Moją motywacją była piosenka z pierwszej serii Pokomenów (Indigo League): Najlepszym być naprawdę chcę Jak nigdy dotąd nikt Zdać muszę ważny test(...) i tu by się rozjeżdżała wizja autora piosenki od mojej :D zdać muszę ważny test, przejechać z każdą tras!. Szkoda, że tej piosenki tak fajnie nie pamiętałem na trasie i jak porównuję to co sobie śpiewałem z jej prawdziwym tekstem to są przekłamania z mojej strony =) Oj no, nie pamiętam już... Dawno to było. A właśnie w takich pięknych czasach jak rok 2018 r. dużo oglądałem te Pokemony, odcinek po odcinku... No nie mniej coś mi z tego zostało: najlepszym być, naprawdę chcę.... Tylko szkoda, że nie będzie mi to dane. I jedyne co mogę robić dopóki żyć będę - to próbować i walczyć o każdą trasę i przejechany kilometr. Co osiągnę, zobaczę i przeżyję to jest moje i tego mi nikt nie odbierze! I takiego rozumowania się trzymać zamierzam. Wspominałem o tym już nie raz... Rower czy w ogóle sport to odpowiedzialność. To jest odpowiedzialność przez duże "O". Dlatego dzisiaj mimo wszystko jadę. W innych okolicznościach ruszyłbym na trasę szybciej - no ale i tak nie jest źle - ruszyłem chwilę po godzinie 8 rano. No nie dałem rady szybciej :D Jak wstałem po godzinie 7, taki zmęczony byłem to jak?... Nie dało rady. Jednak gdy już wstałem to nie czekałem co przyniesie dzień tylko ruszyłem by swoje sprawy wziąć we własne ręce! To tylko ode mnie mogło zależeć czy będę walczył do końca. Moją dużą motywacją była dzisiaj pogoda - pierwszy raz w tym roku było +20℃. Szkoda tylko, że silny wiatr nie dawał za wygraną. Gdyby nie ten wiatr... To nie byłoby tak źle. A to właśnie ta niewidzialna przeszkoda utrudniała bardzo jazdę i zabierała siły. No dobra nie będę wszystkiego zwalał na pogodę. Nie byłem w tym tygodniu odpowiedzialny przez duże "O". Mając takie plany na weekend - wykończyłem się jazdami w tygodniu - jakiś wpływ na moje osłabienie ma również sytuacja opisana we wpisie: Bezmyślne wojaże. Próbuję to ignorować. No ale faktycznie - czuję się słabiej... Oby z tego nic nie wynikło! Na majówkę mam ambitne plany i chciałbym je realizować!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1222

  • Trasa nr [łączna]: 1301
  • Trasa nr [na blogu]: 1215
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 55

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1289 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1203 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 14256 km
  • Stan Licznika Końcowy: 14358.46 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 14283.46 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 26730 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 26832 km

  • Maksymalna prędkość: 33.6 km/h

  • Przejechałem: 102.46 km
  • Przejechałem [msc]: 687.8 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2003.52 km
  • Przebieg roweru [suma]: 51057.77 km

  • Przejechalem w 2023: 2003.52 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 5.0088 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 127.6444 [%] km

  • Czas jazdy: 05:41:56 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3243:35:58 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3020:09:50 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 135:28:02 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 41:51:02 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:29:15 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:27:47 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:17 h

  • Średnia: 18.03 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego "trasa 100km" to tak naprawdę nie jest jedno a kilka małych wyzwań, które trzeba rozpatrywać osobno. Każdy etap trasy, który ma swoje lepsze i gorsze momenty. Na początku nie jest może tak źle. Tylko często można poddać się za szybko - gdy trafi się na jazdę pod wiatr. Jest o wiele trudniej i nie przyjemniej. Dzisiaj akurat wiatr nie dokuczał mi na początku trasy - z rana nie było tak źle. Ta gorsza pogoda i osłabienie dopadło mnie dopiero pod Nowogardem, na umownym "II etapie" trasy. Gdy pokonałem już "I-etap". A ten ciągnął się przez Słudwia do Reska. Pierwszy etap. Mały ruch aut. W miarę spokojnie i płasko. Etap "II" ciągnący się od Reska do Nowogardu już bardziej wykańcza. Tu już wiatr dawał się we znaki, i nieco podwyższony teren również - to taka mało przyjemna droga przez Łosośnicę i Kulice. Po drodze kilka wzniesień i rozwalona pełna dziur droga... Dookoła coraz większe wycinki drzew. Tutejsze lasy przechodzą powoli do historii... Nie mam sił i weny wciąż mówić o temacie drzew... Tylko ciągle te drzewa i drzewa. Wszędzie tylko je wycinają i niszczą. A tyle się mówi o "ekologii" o "ociepleniu klimatu". Tylko puste hasła, które nie odzwierciedlają rzeczywistości. Przetrwałem i ten etap wchodząc w "III" przez Nowogard pod Unibórz. Dłuższy etap trasy który jedynie na przejeździe przez Nowogard był irytujący. Większy ruch aut w Nowogardzie i niektórym już słonko w łeb wali tym samochodziarzom bezrozumnym... Oj wali im w łeb wali i to równo... Jeden zjeb nawet strąbił mnie za to, że zjechałem z kończącego się drogi pieszo-rowerowej na ulicę. A co miałem zrobić wg. tego zjeba? Nie mogę przecież kontynuować jazdy chodnikiem! To miałem zawrócić czy co... Bezrozumne istoty. Nieco większy ruch aut dawał się również we znaki na drodze DW106 w stronę Golczewa. Ten odcinek jednak pokonałem sprawnie i szybko... Nawet narodziła się mi się tutaj taka myśl, że jeśli w przyszły weekend byłaby fajna pogoda to chętnie zrobiłbym sobie taką bardziej ambitną trasę - przez Resko - Nowogard na Golczewo i dalej do Kamienia Pomorskiego i z niego powrót przez Stuchowo na Gryfice. Fajna trasa, którą powinienem zamknąć tak w granicach 120 km. Pozostawiam jednak te ambitne plany na potem bo teraz mierzyłem się z kolejnym nie łatwym etapem dzisiejszej trasy - etapem "IV". Z Uniborza do Gryfic. Niby niedługi odcinek drogi. Jednak nieco trudniejszy. Jest niby ciepło ale ten wiatr... I czuje się tak trochę nieprzyjemnie. Ta droga jest zresztą też taka nieprzyjemna, trochę pagórkowata... Jakoś jednak przejechałem ten odcinek - ambitniej i szybciej! Wjechałem do Gryfic, odwiedziłem koleżankę JS. I wkrótce wracałem przez ostatnie dwa etapy trasy - etap "V" z Gryfic do Modlimowa - no to była katastrofa. Droga masakra. Kierowcom wali w łeb równo. No niektórym tak waliło.... popierdoleni jacyś. Drogowcy co łaskawie udają, że robią drogę między Gryficami a Rotnowem - zerwali całkowicie nawierzchnię drogi. Jest tu sporo piachu, kamieni. Nie jest to bezpieczne ani dobre podłoże do jazdy. A do tego szalejące samochody, których właściciele zachowują się jakby byli całkowicie pierdolnięci umysłowo (i pewnie tak jest)... A do tego wiatr. Wykańczał nie mniej niż górki. Tu już powtarzanie wciąż słów piosenki "Janusz Radka" do czołówki serii Pokemon - Indigo League - nie wiele pomagało. Zmęczenie robiło swoje. Jednak się nie poddawałem i walczyłem. Bowiem wiedziałem, że jeśli wjadę w etap "VI" to jakoś dam sobie radę. I w końcu dojechałem do Modlimowa, w końcu je minąłem... Kierunek wiatru na ostatnim etapie Modlimowo - Płoty zaczął mi sprzyjać ale i tak jechało mi się ciężko - tu na tym kilkukilometrowym odcinku bywało trudniej i łatwiej. Jeszcze dojazd do dawnej restauracji Europa był ambitny i sprawny. No ale dalszy fragment trasy aż do skrzyżowania na Gostyń Łobeski był masakrą. Dopiero ostatni taki leśny odcinek drogi był wybawieniem. Tu wiatr tak nie szalał i było płasko i jechało się lepiej. Trasa 100-tka to taka specyficzna trasa, łączy w sobie kilka trudniejszych dróg znanych z innych cyklicznych tras, i znanych ze setek moich wojaży. Takie połączenie sprawia, że taki przecież "skromny" dystans jest czymś naprawdę ciężkim do pokonania. Dzisiaj było trudno. Wróciłem taki padnięty... Całkowicie wypłukany z sił. No ale za to szczęśliwy z wyjazdu. W końcu nikt nie powiedział, że droga na szczyt będzie prosta...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa22kwietnia2023zdj1.jpgtrasa22kwietnia2023zdj2.jpgtrasa22kwietnia2023zdj3.jpgtrasa22kwietnia2023zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)