03.03.2021
Jazda nr: 781

Tagi: zagorcze, zach_slonca, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa późnym po południem jak na tę porę roku, i w długą jak na tę godzinę o tej porze roku trasę - poprowadziła mnie na piękne szlaki trasy na Zagórcze. Dzisiaj w sumie taki ostatni dzień ładnej pogody - no przynajmniej przed weekendem mają być takie chwilowe zawirowania, że i deszczowo i w ogóle. A więc trzeba było chwytać dzień i pogodę. Temp. wciągu dnia wzrosła do ok. +12℃. Późnym po południem nadal się trzymała, na mojej trasie - a wróciłem przed godziną 19, wyjeżdżając po godzinie 16, nie było momentu, że temp. spadła poniżej +10℃. Choć miejscami było wyraźnie chłodniej to takiego momentu nie było. Dzisiaj mi się trochę praca przedłużyła. Trochę dłużej siedziałem - i była rada, i online szkolenie, które ze względu na plandemię odbywało się na sali gimnastycznej. W rozproszeniu.. A nie dość, że akustyka sali trochę przeszkadzała aby sensowni coś zrozumieć, to jeszcze mocno ścinało. Słaba jakość połączenia.. Tego się spodziewałem, że może być nie wesoło mimo, że najbliższy AP nie jest tak daleko, to mimo wszystko wyszła z tego niezła parodia. Także dzisiaj obchodziliśmy Dzień Kobiet w szkole ;) Szybciej, nie 8.03 a szybciej, ze względu na to, że powinny być wszystkie a przynajmniej zdecydowana większość w szkole. W końcu dzisiaj rada pedagogiczna, te szkolenie, gdzie przedstawiciel banku BNP Paribas - próbował zachwalać i namawiać do wzięcia udziału w programie Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK). To trochę się spóźnili, większość się wypisała.. No ja oczywiście też. Jakoś nie wierzę w ten zachwalany wszędzie program. Ani też nie wierzę w te straszenie tym całym covidem.. Ściema.. A z PPK chodzi o kasę.. Nie w ten rok, to za kilka lat się do tego dobiorą. Nie ma nic za darmo. A przy groźbie podnoszenia wieku emerytalnego do co najmniej 70 lat, a może i dalej.. Trzeba zadać sobie pytanie, kto będzie tyle żył.. Także - męczący dzień w szkole, ostatnie też bywają takie męczące. Tak się założyło, że przez te zdalne, i ciągle jakieś roszady, ciągle jest coś do zrobienia. Także trochę mi się dzisiaj rowerek opóźnił, co oczywiście nie oznacza, że nie było go w ogóle.. Bo nie byłoby dzisiejszego wpisu! Pojechałem mimo wszystko - mimo późnej pory. Z planów się nie rezygnuje. Bowiem rower, sport to nie zabawa, tylko odpowiedzialność!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 786

  • Trasa nr [łączna]: 867
  • Trasa nr [na blogu]: 781
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 2
  • W tym roku: 41

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 858 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 772 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9098 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 9135 km

  • Maksymalna prędkość: 31.1 km/h

  • Przejechałem: 37.86 km
  • Przejechałem [msc]: 88.41 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1140.04 km
  • Przebieg roweru [suma]: 33151.4 km

  • Przejechalem w 2021: 1140.04 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 2.8501 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 82.8785 [%] km

  • Czas jazdy: 02:16:55 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2098:42:10 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1875:16:02 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 74:42:22 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 05:06:38 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:33:19 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:49:20 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:09 h

  • Średnia: 16.7 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego odbywała się już na koniec dnia.. Przy zachodzącym słońcu.. I pod wiatr.. Ten pierwszy odcinek trasy miałem pod wiatr. Towarzyszyła jemu nieco większa ruchliwość na trasie (DW108). Słoneczko, ciepło tylko ten wiatr. A mnie trzymały emocje dzisiejszego dnia. Dłużący się, ale fajny. Gościnnie miałem dzisiaj zajęcia w 4 kl SP. Temat o rowerach! :) Więc fajnie, temat mi znany. A mimo wszystko trzeba było dzisiaj gonić, bo czas uciekał. A plany przyjazdu do Zagórcza to faktycznie miałem podobnie jak wiele innych. Na szybkiego jednak tak sobie pomyślałem, że byłoby fajnie oglądać zachód słońca w Zagórczu. W najpiękniejszej wsi, w moich stronach.. Wsi, na której mógłbym się osiąść. Choć by byłoby mi szkoda rodzinnego domu i widoku jaki za niego mam, na tę łąkę, przypominającą dzieciństwo. I na coś, co nie gdyś można było nazwać lasem, nim to zniszczyli, nim wszystko rozkopali. Często jak myślę o przeszłości, ta sama do mnie powraca.. To pojawia się we wspomnieniach jakiś letni dzień, spędzony właśnie w tym lesie. W drodze do niego, na jakąś polanę z mamą, gdy jeszcze jestem mały - chodzę może do zerówki, może jeszcze nie.. Potem pokój pełny zabawek, rozłożone one także na parapecie w moim pokoju, do którego wdzierają się promienie zachodzącego słońca.. I gdzieś te wspomnienia wiążą się także z okresem dzieciństwa gdy w telewizji leciała pierwsza część serii Pokemonów: Indigo League. Niektóre z tych historii powracają tak do mnie mimowolnie. Powracały nawet na mojej ostatniej trasie, z wczorajszego dnia: Trio trudu: "300 tras później". Powracały do mnie także w momencie kończącego się dnia, zachodu słońca.. Na odcinku drogi od Łabunia Wielkiego przez Policko do Reska. Te strony - szczególnie wywołują we mnie wspomnienia o tym co było, co już dawno minęło w moim życiu.. Okres dzieciństwa spędzany w Iglicach.. Ta cała magia, miłość zawarta we wsi, i te samotne kroczenie przez życie.. Może te wszystkie uczucia, próbuję zmaterializować w bliskiej memu sercu wsi, z konikami.. i pięknymi wiejskimi walorami...jaką jest Zagórcze.. Ledwo zdążyłem dzisiaj na ten zachód słońca, słońce niżej chylić się zaczęło już w Uniborzu, spoglądałem tak na nie, mijając Ościęcin i gnałem dalej przez Jasiel prosto do Zagórcza.. I zdążyłem w ostatnią chwilę, pożegnać się z dzisiejszym dniem właśnie tam.. Żegnały mnie takie koniki we wsi.. A mnie ogarniał jakiś smutek z końcem dnia.. Nie wiem czemu.. Ale coś czuję, że w przyszłych latach nie będę miał powodu do radości. Czy tym powodem miałoby być to, że zostanę sam w życiu? Bez nikogo. Sam, splątany we wspomnieniach, i z żalem o tych minionych chwilach.. Może nie wszystkich tak dalekich jak jak okres dzieciństwa z którego najwyraźniej nigdy nie powróciłem.. A choćby takiego 2017 r. Gdy skończyłem pierwszy etap studiów z końcem stycznia 2017 r. już na uczelni nie bywałem, tylko sporadycznie kilka razy na sprawy związane z pracą inżynierską a potem samą obroną. Okres nie wystarczająco dobrze wykorzystywałem na rower, ale wiąże się z pewną epoką w życiu tym ostatnim "spokojem". Dni zaczynałem wcześnie rano - często 5,6.. Leciała muzyczka na YouTube, zajmowałem się raportami PracyNaWakacje, swoimi bieżącymi sprawami, rowerem, blogiem. Gdzie minęły te chwile, gdzie minął ten czas? Time, where did you go? Why did you leave me here alone? Wait, dont go so fast Im missing the moments as they pass.. - piosenka Time w wykonaniu Chantal Kreviazuk - posłuchajcie sami jak bardzo wpisuje się w tą nostalgię o przemijającym, zmieniającym się życiu i świecie: Chantal Kreviazuk - Time. I cóż, mrok powoli nadchodził, a ja zmagałem się z rozjeżdżoną, zalaną drogą za Zagórczem w stronę Wytoku, gdzie częściowo nie było przejazdu. Potem już łatwiej z Wytoku pod Gardomino.. I aleją kasztanową do wyjazdu z Mechowa pognałem.. Żegnały mnie zwierzątka, tak niewinnie brykające sobie po polach, młode sarenki.. I żegnały mnie wspomnienia.. W sercu, w duszy dziś grały mi dzisiaj inne melodie, niż te o których wspominam wraz z opisem dzisiejszej trasy. Grały mi takie melodie jak: "Wybaczcie piechocie...", a także mojej ulubionej z repertuaru B. Okudżawy, o czym wielokrotnie wspominałem: Pieśń Gruzińska.. W tą bezgwiezdną noc tylko te wspomnienia sprawiały, że nie popadłem całkowicie w smutek jaki mnie ogarniał. Smutek na myśl, że kiedyś, mam nadzieję, że za wiele, wiele lat - miałby nadejść taki czas, że powracałbym do pustego domu. Sam do siebie. I żył sam dla siebie.. Teraz mam gdzie, dokąd wracać.. Są rodzice, niestety rodzeństwa nie mam. Jakaś trwałość w życiu jest, jakiś sens w nim odnajduję. A co będzie później? Czy wielkie przywiązanie do nowej pracy w szkole, do ludzi tam pracujących będzie silniejsze od nieustających od wielu lat myśli, o tym w jaki sposób.. W jaki sposób gdy już nie będzie nadziei i smutek mnie dobije, pożegnam się z Aurelią i z Wami?.. Póki co jednak historia trwa.. Przede mną jeszcze ponad 65 tyś km.. A kto wie, może po 100.000 km z Aurelią nadal będzie tliła się nadzieja i dalsze życie? :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa03marca2021zdj1.jpgtrasa03marca2021zdj2.jpgtrasa03marca2021zdj3.jpgtrasa03marca2021zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)