Dzisiejszą trasę zaczynam kontynuacją chujni jaką okazała się poprzednia wyprawa.. Jej chujnia nadal trwa.. Ta kompilacja problemów: Wkurw, awarie Iglickiej "ósemki": - "& 100 000 odwiedzin bloga!l".. Po tej wkurwiającej pełnej awarii trasie - nie zrobiłem zdjęć licznika. Widziałem dzisiaj na starcie, że mam nie wykasowany licznik. I zamiast od razu sprawdzić czy zrobiłem zdjęcia.. To najpierw zresetowałem liczniki. I dopiero sprawdzam... Tak mógłbym uratować te dane. I nie miałbym niepotrzebnej komplikacji przy uzupełnianiu danych do wpisu na blogu. No ale się tych komplikacji nie udało uniknąć.. Zapamiętałem jedynie ilość km, co od razu sobie zapisałem. Do odtworzenia są pozostałe dane w tym czas jazdy. Najłatwiej odtwarzać go na podstawie kamery... Z danych GPS. Tyle, że te dane no właśnie nie są kompletne... Przez awarię kamerki. A dokładnie to, że wyskoczyła bateria. Może nie byłoby tych komplikacji jeśli zgodnie z założeniami - wziąłbym się za bloga wczoraj. No ale się nie udało. Ani wczoraj ani dziś. Wbrew wszystkiemu..! Wbrew każdemu..! Pojechałem dzisiaj na tą trasę. Nie łatwą. Z bardzo dużą niechęcią co do niej i dość sporą obsuwą czasową. W sumie ze szkoły wróciłem grubo po godz. 15. Jeździłem jeszcze na małe zakupy, po pizze. Nim wróciłem z tą pizzą, nim ją zjadłem. To zbliżała się godz. 17. Jeszcze było słonko, które wkrótce skryło się za gęstymi chmurami. No ale jakiś czas towarzyszyło mi na zaplanowanej na dziś trasie - na kolejnej trasie 50-tce.. Na której mimowolnie przewijała się myśl o nienawiści w stronę dyktatora placówki w której wciąż marnuję życie - a to już 6-sty rok leci. Na 1.09 minie 6 lat a zacznie się mój 7-my rok tutaj.. I zamiast głównie o trasie to w tym pierwszym akapicie skupiłem się o sytuacji, która budowała dzisiejszy wyjazd. No w końcu te czynniki - a nazwijmy je: "środowiskowe" - nie pozostają bez znaczenia.. Mają wpływ na mnie. I na moje osiągnięcia..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1804
Trasa nr [łączna]: 1880
Trasa nr [na blogu]: 1794
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 16
W tym roku: 75
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1865 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1779 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 31647.2 km
Stan Licznika Końcowy: 31697.17 km
Stan Licznika Końcowy2*: 31497.82 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10009 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 10059 km
Maksymalna prędkość: 33 km/h
Przejechałem: 49.97 km
Przejechałem [msc]: 568.8 km
Przebieg roweru [rok]: 1838 km
Przebieg roweru [suma]: 68464.96 km
Przejechalem w 2026: 1838 km
Podroż dookoła świata (2026) 4.595 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 171.1624 [%] km
Czas jazdy: 02:36:08 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4367:29:09 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4144:03:01 h
Czas Jazdy Suma (2026): 119:41:23 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 34:13:18 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:08:20 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:35:45 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:50 h
Średnia: 19.22 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego oznaczała głównie walkę z samym sobą. Skurwysyństwo z którym ciągle spotykam się w szkole.. Ciągłe zmiany w pogodzie. Pogoda nadal nie jest stabilna. Do tego sporo stresowych sytuacji. I to wszystko bardzo źle na mnie wpływa. W wyniku czego nie działam tyle co mógłbym działać. I jestem przemęczony życiem i wszystkim innym. Najchętniej bym został w dzisiejsze po południe w domu. Zamknięty z pudełkiem pizzy oglądając kolejne odcinki SpangeBoba - jestem już na 9 sezonie. A to zły prognostyk.. Bo.. W tym tempie szybko wykończę odcinki. I będzie mi ciężko przerzucić się na coś innego.. Co pozwoli przetrwać kolejne tygodnie w tym pozbawionym celu życiu. Robiąc krok w którym wyszedłem z domu. Wziąłem Aurelię i ruszyłem! Mogę traktować jako zwycięstwo. Najtrudniej jest zrobić ten pierwszy krok. A potem? Mimo wszystko.. Jakoś idzie.. Ten krok jest najtrudniejszy. Dzisiejsze po południe nie było stabilne. Podobnie jak moje emocje nie są stabilne. No ale na razie DOŚĆ TEGO! Cały akapit wpisu na blogu poświęciłem tej nie wartej wspomnienia osobie. Drugiego akapitu nie zamierzam. Tak się złożyło, że dzisiaj pochłonięty pomocy pani psycholog - wyszedłem ze szkoły grubo po godzinie 15. Nim zamówiłem pizzę na dzisiejszy obiad.. Nim po nią pojechałem. Nim zdążyłem ją skonsumować - oglądając właśnie jeden z odcinków SpangeBoba - po południe nie zauważalnie mijało. Jest ponad 20℃ - dzisiaj miało być ok. 25℃. Więc fajna pogoda. Tylko, że wieje. I zaczęło się podejrzanie chmurzyć. Całą trasę podziwiałem te chmury - nie byłem jednak świadomy tego, że mogą nieść deszcz! A jednak.. Prognozy się pozmieniały i ostatecznie wieczorem padało. I to mocno. Miałem więc nie bywałe szczęście, że uniknąłem deszczu. Bo jeszcze tego mi potrzeba... W te i tak nie łatwe dni.. Także ciężka trasa za mną. Najgorzej w pierwszą stronę. W kierunku Golczewa miałem pod wiatr. Dzisiaj nie tyle, przez wiatr co z wygody postanowiłem pojechać moim ulubionym wariantem trasy 50-tki - od razu przez Wierzchy w kierunku Miętna po to aby odbić na Glicko - Sikorki i Grabin. W Sikorkach zwróciłem uwagę na stary dom.. Który nie raz mijałem. Wszystko tam pozarastane - ale - jeszcze stoi. Pytanie jak długo. Czy ten rok nie będzie jego ostatnim? Póki co stoi.. Minąłem więc Sikorki spokojniejszy. Mogłem jedynie skupić się na pielęgnowaniu nienawiści wobec dyktatora.. Który sobie od zawsze ze mną tak pogrywał.. Traktując gorzej na tle innych pracowników.. A gdy już minąłem Grabin - minęła połowa trasy.. Powrót był korzystniejszy. Nie było już co prawda słońca.. Towarzyszyła mi szarość.. Szarość dnia i życia.. Jednak kierunek wiatru sprzyjał nieco szybszej jeździe. Więc powrót mijał przyjemniej. Mały ruch aut jak na piątek był nie bywałą korzyścią. A jako pewną ciekawostkę dodam sytuację z lampą na skrzyżowaniu drogi DW108 z DW109 (Gryfice - Świnoujście). Jeszcze w poniedziałek widziałem uszkodzoną zwisającą lampę: Szkoła & Trasa na Łopianów. Trudno jej nie zauważyć :) Myślałem, że coś z tym zrobią służby porządkowe. W końcu trudno tego nie zauważyć. A minęło 5 dni - do dzisiaj. I nikt nic z tym nie zrobił. No chyba czekają aż powieje mocniej i całkiem ta lampa spadnie. Bo prędzej czy później tak się to stanie - czyżby to jakaś sugestia wobec tego, że prędzej czy później każdy przywódca z swojego tronu poleci?! Każdy dyktator?!.. Historia wielokrotnie pokazywała, że tak się ostatecznie dzieje.. No cóż.. Kończąc ten emocjonalny (niestety negatywnie nacechowany) wpis.. Wspomnę jeszcze o jednej ciekawostce jaka przewijała mi się przez myśli. Otóż - liczba 2000! Wkrótce będę miał 2000 wpisów na blogu. Może jeszcze nie w tym roku ale w nadchodzącym 2027 r.? Całkiem możliwe! Szybciej ale raczej też w 2027 r. Będę miał 2000 tras z Aurelią (ogólnie)! A jeszcze nie tak dawno świętowałem 1000 dni rowerowych i 1000 tras z Aurelią ("1000 jazd": Zagórcze - 03.04.2022 r.) i Trasa Koszalin - Łazy:
"1000 dni rowerowych". Tym razem zrobię to bardziej szczegółowo.. I uwzględnię trasy z poza bloga, na blogu i właśnie dni rowerowe (1 trasa = 1 dzień)! :) Tylko to pieśń w sumie nie dalekiej przyszłości - 2027 r. Jesteśmy - znaczy ja jestem z chwilą pisania tego wpisu - w połowie 2026 r. To nie jest taka odległa perspektywa do której brakuje jedynie: 206 wpisów na blogu (wliczając dzisiejszy) oraz 120 tras (wszystkich) - czyli z tymi z poza bloga również. Wraz z tą rozkminką oraz faktem, że tak ważne są dla mnie trasy 50-tki.. Zacząłem myśleć, jaki % wszystkich tras stanowią trasy 50-tki? :) Ale nie w sensie, cyklicznej trasy "50-tki" bo to akurat łatwo policzyć: 113 tras 50-stek opisanych na blogu gdzie 113-sta to dzisiejsza i 115 od początku moich przygód z Aurelią na 1794 trasy (z dzisiejszą): 6,28% (113 tras 50-tek) i 6,11% (115 tras 50-tek) na 1880 tras. Chodzi mi bardziej o dystans! Jaki % wszystkich tras to trasy do 48,99 km i tras >49 km.. :) To już ciekawsze prawda? I dane też można analizować w zakresie danych tylko z zakresu bloga - oraz z zakresu wszystkich jazd. Coś podobnego już mam opracowane na potrzeby bloga: Statystyka bloga - ale w sumie... :) Można lekko zmodyfikować algorytm i policzyć rzeczone wartości, które przedstawiają się następująco. Na obecne 1794 trasy (opisane na blogu) trasy do 48,99 km stanowią: 72,97% (1309 wpisów) zaś powyżej 49: 27,03% (485 wpisów). Może i trasy po 50 km i więcej są dla mnie ważne ale jak widać duża ich część to trasy 50-tki, które są już bardzo dla mnie ważne! :) A jak wygląda ten podział z danymi z poza bloga? Otóż następująco: - trasy do 48,99 km 72,93% (1371 tras). Zaś powyżej 49 km: 27,07% (509 tras). Fajna statystyka.. Dopisałem sobie do Statystyk Bloga. Bo pewnie wrócę do tych wyliczeń - tych i zapewne wielu innych - wraz z nadchodzącą na to okazją jaką będzie: 2000 rowerowych tras, 2000 rowerowych dni oraz 2000 wpisów na blogu! Będą to trzy niezależne terminy - warte świętowania. Przyszłoroczny rowerowy rok pod tym względem wydaje się ciekawy. Ale także obecny taki nudny nie był! To w końcu 10 lat bloga.. 80 lat szkoły ;) Co nastąpi dokładnie 2.09.2026 r. A nie 11-12.06.2026 r. Bo w tych dniach jest jedynie przewidziana impreza związana z jubileuszem. No i tak.. Zbliża się także termin 1500 tras przedniej opony Schwalbe mondial. Nie sądziłem, że do tego momentu dojdzie a to proszę. Za 11 tras te wydarzenie (wliczając dzisiejsze - już odbyte) - więc bez dzisiejszego byłoby 12 tras!.. Będzie się jeszcze nie jedno w życiu działo. Szkoda, że głównie przez moją osobistą sytuację.. Takie krzywe akcje w szkole, mają na mnie aż tak duży wpływ...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)