Trasa z dnia dzisiejszego jest moim kolejnym miejskim wojażem w ZS. Jest także kolejnym wojażem odbywającym się w takiej nieciekawej jak na maj pogodzie. Tracę już powoli nadzieje, że będzie ciepło w tym roku. Wyjątkowo długo przeciągają się chłodne dni. Wieczory też nie są ciekawe. A ja jestem skazany na jeżdżenie po południami. Trwa moja praca, drugi tydzień pracy, który powoduje taki dziwny tryb jeżdżenia. A mnie dobija ta pogoda. Zimno, i zimno i nieciekawie. A trzeba jeździć, trzeba trenować! To dzisiaj tak w zasadzie przypadkiem trafiłem na Niebuszewo, a potem na Odrę! Szlakiem Odry pojechałem! W sumie nie miałem niczego konkretnego zaplanowanego. Warto jednak poznawać nowe drogi, nowe szlaki w mieście! I stąd narodziła się taka dzisiejsza trasa, z takim fajnym tytułem. Fajny tytuł prawda? ;) A może fajny to złe słowo? Ciekawy? :)) Dla jasności i dla osób nie orientujących się jak wygląda Szczecin - Niebuszewo nie jest na szlakach Odry ułożone. A jednak mi się udało, z Niebuszewa na Odrę dojechać. To jednak nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że wciąż się nie poddaję i mimo tego, że dziennie 8h w pracy spędzam to jednak staram się jeździć i to robię. A to jest męczące. Męczą mnie te całe dnie w pracy - mimo tego, że tak naprawdę co dopiero zacząłem tą pracę - to mój drugi tydzień pracy. A już jest mi ciężko. I brakuje mi moich tras, w moich rodzinnych stronach, do których jestem taki przywiązany. Chodź robiłem je tyle razy, chodź tak dobrze znam te strony, to wciąż chce do nich powracać. Jakoś nie cieszy mnie codzienna myśl zwiedzania i poznawania Szczecina.. A przecież tak na dobrą sprawę Szczecina nie znam, co podkreśla dzisiejsza trasa, gdy się trochę pokręciłem po Niebuszewie, które najmniej ogarniam. W tym tą cholerną ulicę Emilii Plater, która jest dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Ilekroć na niej nie bywam tylekroć mam z nią problemy. Czego może dowodzić na przykład trasa: 9 Święto Rowerowe - ale się nakręciłem po ul. Emilii Plater! Zresztą na innych trasach też na niej bywałem, i zawsze jak tam jestem to nigdy nie wiem jak tam jechać :D Dzisiaj oczywiście nie było inaczej. W sumie.. Wycieczka po Niebuszewie przyniosła coś ciekawego, pięknego i nie oczekiwanego! Śladem GPSu powstało serduszko! ♥ :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 405
Trasa nr [łączna]: 488
Trasa nr [na blogu]: 402
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 7
W tym roku: 61
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 483 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 397 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 11666.4 km
Stan Licznika Końcowy: 11684.55 km
Stan Licznika Końcowy2*: 11593.52 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11344 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11344 km
Maksymalna prędkość: 34.8 km/h
Przejechałem: 18.15 km
Przejechałem [msc]: 140.43 km
Przebieg roweru [rok]: 1854.24 km
Przebieg roweru [suma]: 19002.23 km
Przejechalem w 2019: 1854.24 km
Podroż dookoła świata (2019) 4.6356 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 47.5056 [%] km
Czas jazdy: 01:17:13 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1197:26:07 h
Czas Jazdy Suma (blog): 973:59:59 h
Czas Jazdy Suma (2019): 117:42:53 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 09:42:02 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:23:09 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:55:47 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:18 h
Średnia: 14.14 km/h
Dzisiejsza trasa zaczęła się z myślą pojechania do Parku Kasprowicza, pokręcenia się po nim a potem zobaczymy co dalej. A jako, że już jestem po trasie, to wiem jako gdzie mnie te myśli i szlaki zaprowadziły. A zaprowadziły na Niebuszewo, nad Odrę, i Pomorzany! :) Wpierw jak wspominałem pojechałem na Park Kasprowicza. Udałem się w słonecznej aurze, wzdłuż ul. Sikorskiego, aby wyjechać na Al. Piastów a dalej plac Szarych Szeregów, i ul. Wielkopolską dojechałem do al. Jana Pawła II, którą dostałem się pod Urząd Miasta Szczecin. A z niego to już prosta droga do Parku Kasprowicza, po którym zrobiłem sobie rundę :) Trochę się przejechałem i tyle. Pięknie się zrobiło po południu. A mnie tylko żal tego, że jutro do pracy :( I nie mogę się zbytnio długo cieszyć dniem :( Po małej rundzie po parku Kasprowicza wjechałem na ul. Monte Casino. Udawałem pewnie sam przed sobą, że znam miasto tak dobrze jakbym chciał XD Już nawet chciałem być przewodnikiem hahaha. Otóż, właśnie w Parku Kasprowicza pomyślałem sobie, że chętnie bym pojechał wzdłuż Odry, wzdłuż Wałów Chrobrego. To takie piękne, reprezentacyjne miejsce Szczecina, które miałem nie raz okazję podziwiać, np. na trasie: Szczeciński miejski wojaż - Wyspa Grocka . I tak sobie wmówiłem, że wiem co robię. Gdy niespodziewanie z ul. Monte Casino wyjechałem na pl. Odrodzenia nie byłem taki pewny siebie. Lecz wiedziałem, gdzie jestem. Ruszyłem na Plac Grunwaldzki. Stąd miasto już dobrze znam, otóż, byłem tutaj na większości uliczek. W końcu studiowałem prawie 4 lata na Akademii Morskiej, byłem rowerem kilka razy.. Z Placu Grunwaldzkiego postanowiłem zjechać bocznymi dróżkami, i pojechać nieco dalej.. W stronę Stoczni Szczecińskiej. I w ten sposób przejechałem ul. Rayjskiego, aby znaleźć się na Alei Wyzwolenia, z której już nieco moją drogę zgubiłem. Nie pojechałem na Kołłątaja. Skierowałem się na ul. Ofiar Oświęcimia. Więc właśnie te nieszczęsne Niebuszewo, gdzie drogę nieco zgubiłem.. i przejeżdżałem (a jakże) przez ul. Emilii Plater. Minąłem tak Osiedle Piastowskie. Gdybym nieco lepiej orientował się w tych stronach miasta to nie zrobiłbym ładnego serduszka! hahaha :p Ale to nic. Dzisiaj nie była ważna konkretna trasa, ani konkretne szlaki. Liczy się przygoda.. Którą bez wątpienia miałem. Chodź co to za przygoda, jeżdżenie po mieście. Pełno ludzi, aut, mijanie patologii ze ścieżkami rowerowymi (DDR), albo brak DDR, albo źle oznakowane. Całe ulice zawalone autami. Miejscami to rowerem ciężko przejechać. W mieście zresztą nie ma nic fajnego ani ładnego. Tym bardziej brakuje mi tych moich rodzinnych stron, gdzie się po prostu jeździ fajniej. Gdzie na trasie 18 km, jaką de facto dzisiaj zrobiłem, można minąć parę wiosek, zobaczyć coś ładnego. A niekoniecznie mijać kolejne ulice w mieście. W zasadzie na tym Niebuszewie nie chcę mówić, że błądziłem. Po prostu udawałem, że wiem co robię. I w taki nieoczekiwany sposób wyjechałem na ul. Kołłątaja.. i tamtejszej pizzeri, do której nie raz sobie przyjeżdżam :) Z Kołłątaja jednakże jakoś trafiłem, wjechałem na ul. Emilii Plater, którą już dzisiaj mijałem.. i pojechałem wzdłuż niej do samego Grabowa, wyjeżdżając na Dubois. Tutaj miała miejsce mała fantazja, a w zasadzie zgadywanie, jak wjechać na ścieżkę wzdłuż Odry :) Pierwsze dwie próby wjazdów okazały się nietrafione! Hahaha - trafiałem pod zamknięte tereny i prywatne firmy. No cóż, myślałem sobie, skoro nie jedna droga to druga. I tak w końcu się udało. Wjechałem na nabrzeże wzdłuż Odry dokładnie na ul. Jana z Kolana. W zasadzie ulicy.. Tutaj miała miejsce taka mała fantazja, wręcz finezja. Otóż jechałem wzdłuż chodnika, gdy wyjechałem z ul. Dubois (na wprost Stocznia Południe: Morski Park Przemysłowy). Mogłem co prawda jechać ulicą, ale powrót na drugą stronę byłby trudniejszy. Efektywniej było ten kawałek drogi jechać chodnikiem. Powiem tak, te drogi w Szczecinie, w mieście to jest jakiś chory żart. Dziura za dziurą to mało, krzywe to wszystko, zniszczone. A nie mówię o tym bez powodu. Otóż gdy już stanąłem przy statkach wzdłuż Odry, spostrzegłem, że pękła mi butla z wodą. Tym razem wsadziłem butlę z wodą do lewej komory sakwy. Wcześniej miałem w prawej i co się z nią stało? Pękła. A jakże. Masakra. To już jest pewne, sakwa do wymiany. Pozostaje mi wozić wodę w środkowej komorze.. Bo co zrobię do czasu wymiany całej sakwy. I eh. Jeszcze wypłaty nie mam, zresztą mojej pierwszej wypłaty a już same wydatki mnie czekają. No cóż. Dywagować nad tym nie było co.. Porobiłem fotek i ruszyłem wprost przed siebie, mijając malownicze strony Wałów Chrobrego, na których znajduje się Akademia Morska.. Postanowiłem tutaj, ze względu na chęć nabicia kilku dodatkowych kilometrów pojechać na Pomorzany! Póki co jechałem jednak przy samej Odrze.. Napajając się pięknymi widokami, mam też kilka fotek :)) I tak pojechałem dalej na Pomorzany wzdłuż Bulwaru Piastowskiego i tak do wiaduktu kolejowego, na skrzyżowaniu ul. Nowej, z Kolumba i Bulwaru Piastowskiego.. Tutaj już przeniosłem się na ulicę, którą dojechałem na Pomorzany. Na Pomorzanach odbiłem na ul. Dąbrowskiego, na której byłem dosłownie chwilę, po czym skręciłem na ul. Starkiewicza. Przejechałem koło szpitala w Pomorzanach, do którego się swego czasu (okres lipca 2018 r.), się sporo najeździłem. A stąd już prosta droga do akademika - wzdłuż ul. Powstańców Wielkopolskich do al. Bohaterów Warszawy i jestem. Na mapie wygląda to imponująco, a to tylko 18 km.. Aż trudno uwierzyć. Było fajnie, ale żal mnie ściska, że tak krótko. Mam trochę obawy, przed dłuższym jeżdżeniem,.. ze względu na to, że wcześnie do pracy wstaję (mam budzik na godz. 6) przed godz. 7 wychodzę.. I jestem ciągle przemęczony i zmęczony. A na końcu dnia jeszcze rowerek. Fajna, mała odskocznia.. Lecz bywa męcząca.. Nie wiem jak to dalej będzie.. Praca mi po prostu ciąży :( I piszę to mając staż w pracy nie całych 2 tyg. Bo właśnie leci mi drugi tydzień. Eh masakra. Zbytnio przywykłem do spokojnego studenckiego życia.. Ehh..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)