08.01.2024
Jazda nr: 1353

Tagi: narnia, drzewa, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie w malownicze strony Narnii, w której tak swoją drogą dawno nie byłem - minęło już ładnych kilka tygodni przekładających się na prawie 3 msc czasu: Jesienna Narnia. Wstępnie na dzisiejszy pełny słońca ale przy okazji bardzo mroźny dzień miałem inne plany. Jednak w życiu są pewne priorytety. Rower i trasa 20-stka o wschodzie słońca nie była dziś dla mnie najważniejsza. Jednak i tak większość dnia miałem wolne... I bez planów. Wziąłem sobie na dzisiaj urlop - którego swoją drogą mam dużo - ponad 40 dni. W zeszłym tygodniu te nasze urlopy powodowały pewne kontrowersje...: Trasa do szkoły: "wyjątkowa pogodowa chujnia". Nie będę na razie do tego wracał bo nie wiem jaka jest sytuacja w stanie na dzień dzisiejszy. Z prostej przyczyny. Dzisiaj w szkole mnie nie było. Także do tematu jeśli trzeba to wrócę. Póki co cieszę się dłuższym weekendem - gdzie podczas wczorajszej także mroźnej trasie: "Śnieg nie skryje zbrodni" - pomyślałem sobie aby dzisiaj pojechać na Narnię. W sumie dawno tu nie byłem. I byłem ciekawy jak wyglądają zbrodnie Narnijskie. A to przecież temat wielokrotnie się przewijający przez tego bloga - jeśli mam Narnię to zazwyczaj mam temat: drzewa. No rzadko kiedy bywa tak aby było inaczej... Zwykle Narnia === Drzewa. Nie inaczej będzie dziś. Ta skala zbrodni powala. Już sam dojazd do Narnii od strony Waniorowa mnie denerwował. Rozjebana niegdyś fajna polna droga. Obecnie rozjebana do granic przyzwoitości a może już nawet za te granice. Na resztach śniegu, zmarzniętego bardzo srogą zimą - wciągu dnia -4℃... Może momentami cieplej... No ale zmarzniętą srogą zimą... Przebijają się ślady kół maszyn używanych przy zabijaniu drzew a następnie ich wywożeniu. Jeśli chodzi o Nanrię to spotkałem się z tym, że częściej wywozili ciągnikami niż tirami... I zjebali drogę. Jak ja na nich kląłem. W samej Narnii też wszystko rozpierdolili. Byłem dzisiaj dla odmiany w jej głębinach, gdzie wciąż można się dostać. I co mogę rzecz. To nie jest już te miejsce, które pamiętam z dawnych lat. A te dawne lata smutne są... Gdy odkrywałem Narnię i często do niej przychodziłem to właśnie z powodu smutku, żalu. Tu znajdywałem chwilę ukojenia i radości. Z czasem Narnia stała się dla mnie: wyjątkowym miejscem. A te miejsce jest nieustannie od lat zarówno grabione jak i niszczone. Z dawnej Narnii już nie wiele poza wspomnieniami pozostało. Wspomnieniami sięgającymi nawet 12 lat wstecz. Właśnie w okolicy 2011 prędzej 2012 r. odkrywałem Narnię, która przez tyle lat tak mocno się zmieniła :( Dziś wybrałem się tu ponownie w sentymentalną podróż, drogą, którą niegdyś można było tu wejść od strony pól przy wsi Krężel. Obecnie to nie możliwe. Wszystko zarosło, poogradzali po tych nielegalnych wycinkach. Nie mniej byłem w "głębi" Narnii. Zrobiłem kilka zdjęć telefonem (Sony Xperia 1 V) - i te akurat udane - i kilka zdjęć aparatem: Sony DSC HX350. I te akurat nie udane. Dzisiaj jakoś szczęścia nie miałem do fotografii i jak tak przeglądam te zdjęcia z aparatu to dzisiaj tak słabo mi wyszły. Może dziś nie jest mój dzień do zabawy w fotografa. Na potrzeby dzisiejszego wpisu przejrzałem sobie właśnie moje skromne zbiory zdjęć. I najstarsze z Narnii mam właśnie z 2012 r. Nie wykluczone, że bywałem tam wcześniej. To są jeszcze lata technikum. Nie zapisywałem wówczas wszystkiego tak skrupulatnie jak teraz. I trudniej jest wrócić do niektórych tak odległych wydarzeń - 12 lat temu... Okres 12 lat to dokładnie: 4383 dni. Szmat czasu prawda? A ja wciąż odliczam pewny okres 5 lat czyli 1827 dni. I to wydaje się długo... A tu mamy okres nieco ponad 2x dłuższy. Obawiam się jednak, że za kolejne nawet 5 lat a już nie mówiąc 12 - jeśli będę wciąż żył oczywiście... Nie będę miał po co wracać do Narnii. Nie czeka mnie już tam nic :( Rozprawią się z nią do końca i do końca zrujnują jak obecnie nieustannie próbują. Wiele śladów kół po ich maszynach sugeruje, że wciąż tu przyjeżdżają. A niektóre wycinki wydają się być świeże - wciąż czuć zapach żyjących jeszcze do nie dawna drzew...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1361

  • Trasa nr [łączna]: 1439
  • Trasa nr [na blogu]: 1353
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 5

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1426 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1340 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 19251 km
  • Stan Licznika Końcowy: 19267.27 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 19147.87 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 31728 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 31745 km

  • Maksymalna prędkość: 25.6 km/h

  • Przejechałem: 16.27 km
  • Przejechałem [msc]: 108.39 km
  • Przebieg roweru [rok]: 108.39 km
  • Przebieg roweru [suma]: 55966.97 km

  • Przejechalem w 2024: 108.39 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 0.271 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 139.9174 [%] km

  • Czas jazdy: 01:32:07 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3572:16:57 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3348:50:49 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 08:20:54 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 08:20:54 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:40:11 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:40:11 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:38 h

  • Średnia: 10.61 km/h
Dzisiejsza trasa przynajmniej z początku była bardzo mroźna. Nawet do tego stopnia, że prześladowała mnie myśl: no kurde nie dam rady... Nie dam rady... Te zetknięcie się z tym mrozem było takie ostre. A i tak temp. zdążyła wzrosnąć. Rano gdy dzień się zaczynał było -9℃. W okolicach mojego wyjazdu było już cieplej podejrzewam, że w granicach -5℃. Co innego, że odczuwalna leci w dół. Jest lekki wiatr. Dobrze, że się nie poddałem - choć te pierwsze minuty trasy... No powiem tak: gdybym pomyślał wcześniej i miał komin to bym go użył i w nim pojechał. Na pewno byłoby przyjemniej. A skoro nie miałem to musiałem się chwilę przemęczyć. W zasadzie już pod Narnią było mi lepiej i cieplej. W tym miejscu również napiszę o tym, że sytuacja drogowa się poprawia. I w tygodniu z powodzeniem będę mógł dojeżdżać do szkoły rowerem. Nie powinno stanowić to problemu! Co prawda miejscami na bocznych drogach trochę lodu zostaje ale nie jest tak źle! Czyżby drogowcy wraz z nowym rokiem wzięli się do roboty?! Co mnie bardzo dziwi ale jednocześnie cieszy sytuacja pod moim osiedlem również nie jest najgorsza! Jechałem kawałek chodnikiem a potem ulicą i bez problemu dałem radę. Nie musiałem tym razem prowadzić Aurelii przez całą ulicę. A tak zwykle kończą się ataki zimy. A w drodze powrotnej to całą drogę przejechałem ulicą! Nawet nie zjeżdżałem na chodnik. Jeśli chodzi np. o drogę na Waniorowo to tylko w jednym miejscu gdzie jest teren podmokły było trochę lodu na drodze. A tak drogi ładne, zadbane. Naprawdę nie wygląda to źle! :) Jeśli chodzi o dojazd do szkoły to jedynie może mnie martwić przejazd przez Grębocin. A już na trasie Baszewice - Trzygłów poza leśnym odcinkiem nie powinno być problemów :) Wracając jednak do dzisiejszej trasy... Dojazd do Narnii wzdłuż drogi przy torach relacji Szczecin - Płoty - Kołobrzeg - to tragedia. Tak zniszczona jest ta droga, koleiny, wyrwy spowodowane wielokrotnym jeżdżeniem przeładowanymi ciągnikami lub ciężarówkami (w końcu takie też tu się pojawiały). W samej Narnii ślady zbrodni ciągnęły się dalej. Nowe wycinki. Część drzewa (z października 2023 r.) nie zabrana... Zwiedziłem w Narnii kilka punktów w których dawno nie byłem. I wracając natknąłem się na pewny złom, rozkraczony samochód. Widać wiejski gniot. A w nim jakaś baba, w stroju leśnika. Ciekawe co tu przestępcy robili. Czyżby tuszowali zbrodnie jakich dokonują?!... Minąłem ją czym prędzej aby nie wdawać się w niepotrzebne dyskusje. Wracając przez kolonię Sowna wjechałem jeszcze do Sowna. Szykując się na wczorajszą trasę: "Śnieg nie skryje zbrodni". Sprawdzałem przejechane przeze mnie trasy. Włączyłem sobie wszystkie ślady GPS w GPS Track Editor. I co wyszło... No wyszło to, że nawet w takim Sownie była jedna droga w środku wsi którą nigdy nie jechałem! A przecież po Sownie tyle razy jeździłem. A tu taka wpadka... Dzisiaj ją załatałem. Udało mi się znaleźć tą drogę. Szczerze? To w tym miejscu bywałem wiele razy. Tutaj stoją takie porzucone ciągniki siodłowe... (kabina ciężarówek dla nie wtajemniczonych). I zawsze myślałem, że ten lewoskręt za ciężarówkami to wjazd w posesję ale nie. To jeszcze jest taki łącznik. Dopiero dzisiaj go odkryłem po tylu latach... A przecież od dziecka do Sowna się jeździło. Mama miała tutaj znajomych i bywałem tutaj jeszcze na starym rowerze... I, że nie odkryłem tej drogi - w tak małej miejscowości... Teraz jest jednak odkryta - to w sumie wyszło przypadkiem bo chciałem na GPS prócz dróg przy wsi Dąbie, sprawdzić coś jeszcze - trwają prace przygotowawcze do przygotowania i wdrożenia na blogu funkcji PodobnychTras. Temat nie nowy, kilka razy się pojawiał. Nigdy nie udało się jednak tej funkcji zaimplementować. Być może w rozpoczynającym się 2024 r. będzie lepiej? No dobrze, mała runda po wsi Sowno zakończyła dzisiejszą trasę. Pozostało już tylko wrócić - mając znowu gorsze warunki do jazdy (lekki wiatr) i było chłodniej, mało przyjemnie - wzdłuż drogi DW108. Będąc tak w Narnii, w głębi lasu gdzie nie docierał wiatr było fajnie. Tak szczerze? To mógłbym w tej Narnii tak pozostać na wiele godzin... Pomimo tego, że mocno ją zniszczyli i to nie jest już te same miejsce... Wciąż unosi się tutaj "duch" dawnej Narnii...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa08stycznia2024zdj1.jpgtrasa08stycznia2024zdj2.jpgtrasa08stycznia2024zdj3.jpgtrasa08stycznia2024zdj4.jpgtrasa08stycznia2024zdj5.jpgtrasa08stycznia2024zdj6.jpgtrasa08stycznia2024zdj7.jpgtrasa08stycznia2024zdj8.jpgtrasa08stycznia2024zdj9.jpg


Mapa przebiegu trasy :)