Dzisiejsza wyprawa jest bardzo ciężkim wyzwaniem. Kilkukrotnie - chyba 2 razy, przekładany termin wyjazdu przez kolegę MM. To nie dość, że taki niesłowny to jeszcze taki burżuj się z niego zrobił ;) W końcu dzisiejszy tytuł nie bez powodu jest taki. W dalszym ciągu panuje niezbyt przyjemna pogoda do jeżdżenia. Jest chłodno, wieje silny zniechęcający do działania wiatr. Dzisiaj się w połowie trasy mierzyłem z tymi trudnościami, miejscami jechałem z prędkościami 8-12 km/h bo się szybciej nie dało. Tak mocno wiało, zazwyczaj było dzisiaj szaro i nieprzyjemnie, choć słońce się wychylało zza chmur. Tylko co z tego skoro było chłodno i nieprzyjemnie, a trasa w wykonaniu MM to było jawne oszustwo :( To nie dość, że przenosił ten termin wyjazdu w czasie i ostatecznie wkroczyliśmy w taką nieprzyjemną pogodę, na którą narzekałem już na ostatniej trasie: Wpuszczony w Maliniec, to jeszcze dzisiaj się pojawia takie zło jak E-BIKE. Jak można w ogóle coś takiego promować?! Wypacza to sens trenowania, stawania się lepszym i silniejszym i stawia w złym świetle tych, którzy dochodzą do wszystkiego przez poświęcenie i ciężką pracę. Mnie to np. zniechęca. Jest cięższa pogoda to fakt. To jednak nie daje prawa iść na takie udogodnienia! W ogóle bez wysiłku jechać cholerstwem typu E-BIKE i jeszcze narzekać, że ciężko jest.. A dystans przecież nie był jakiś duży! Odcinek między Resko - Żelmowo i powrót przez Gostomin - Radowo Wielkie - Resko, wyniósł ok. 38 km. To nie jest przecież tragedia! Ja miałem dodatkowo do przejechania 26 km. A mnie już pierwsze 13 km do Reska, do domu kolegi MM trochę zmęczyło. Ta pogoda taka.. Wiało, wiało i jeszcze raz wiało. Niezbyt przyjemnie było. A do tego z początku wyjazdu miałem małe problemy z licznikiem, coś nie chciał działać. Tak w ogóle to właśnie, już od kilku tygodni nie mam licznika Thor, jak zaczął sprawiać problemy na razie odszedł w niepamięć, ale może czas do niego jednak wrócić, może na nowo będzie działał? Bo ten cały Sigma 800, który mam teraz to taki od początku niezbyt pewny i niegodny zaufania o czym się dzisiaj przekonałem. Jak zawiódł. Dobrze, że zawiódł z początkiem trasy, nie zdążyłem jeszcze z osiedla wyjechać. A nie gdzieś po drodze. Jakoś ciężko by mi było jechać bez kontrolowania kilometrów. A właśnie takim modelem dzisiaj jechałem. Wiedziałem, że cała trasa zmieści się w ok. 60-62 km: Żelmowo: Pałacyk - to sobie po prostu odliczałem kilometry do tych 60 km. A na dobrą sprawę te +5 km w górę, w dół byłoby dla mnie bez większego znaczenia. Dość dużo już z Aurelią przejechałem, aby zawsze brać jakiś margines na dystanse. Trzeba się z tym po prostu liczyć ;) Tylko nie mogę się policzyć z jawnym oszustwem w postaci jeżdżenia E-BIKE, które są popularne np. w Niemczech. Nie mogę i nie zaakceptuję oszustów jeżdżących takimi rowerami. To wypacza sens jeżdżenia rowerem, skoro jednym idzie łatwiej, lepiej i sprawniej. To wypacza sens, i zaprzecza poświęceniu w regularnym uprawianiu sportu. Bo tylko regularnością można coś osiągnąć! A nie szukać wymówek: bo dzisiaj pada, bo się źle czuję, a bo mi się nie chce. Trzeba mimo wszystko działać, bo to tylko to pozwala osiągać sukcesy. Także - dzisiaj było ciężko nie tylko z powodu pogody, ale także pojawienia się niechcianej złej maszyny w postaci E-BIKE. Na całe szczęście dla MM to nie był jego rower, tylko pożyczony ;) Bo tak by się mogło przypadkiem zdarzyć, że taki E-BIKE by przypadkiem trafił na listę polowań niejakiego Wędrowca ze Szczecina co poluje na E-HULAJNOGI ;) A to tyczy się mojej nieukończonej powieści z 2019 r. o tytule: "WĘDROWCA". A może tak mając wenę i czas, wrócę do pisania tej powieści kryminalistycznej.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 667
Trasa nr [łączna]: 749
Trasa nr [na blogu]: 663
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 18
W tym roku: 143
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 740 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 654 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4830 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 4894 km
Maksymalna prędkość: 37.5 km/h
Przejechałem: 63.75 km
Przejechałem [msc]: 1139.5 km
Przebieg roweru [rok]: 6328.59 km
Przebieg roweru [suma]: 28894.32 km
Przejechalem w 2020: 6328.59 km
Podroż dookoła świata (2020) 15.8215 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 72.2358 [%] km
Czas jazdy: 03:46:30 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1824:19:33 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1600:53:25 h
Czas Jazdy Suma (2020): 402:30:05 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 71:18:54 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:57:43 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:48:53 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:00 h
Średnia: 16.92 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jak już zdążyłem nadmienić niezbyt przyjemna, długa i wymagająca. Jej jedynym pięknym elementem było odwiedzenie pięknego pałacyku w Żelmowie, którego w tym roku odkryłem i w którym kilka razy już w tym roku byłem ;) Wkrótce będę jeszcze tutaj 2x - w miesiącu Wrześniu, raz robiąc objazd planowanej trasy na 12-13.09 lub 19-20.09. W zależności ile będę miał chętnych osób, kto pojedzie, jaka grupa i jak bardzo rowerowo pierdolnięci :P To zobaczymy czy uda się to zrobić w jeden dzień czy podzielimy wyprawę na 2 dni. W ramach tej planowanej trasy odwiedzi się Iglice i Żelmowo. W zasadzie już taki objazd robiłem: Pałacyki "Trzech Króli" - ale teraz planuję zrobić to bardziej terenowo, aby nie wieść grupy przez ruchliwe drogi (w szczególności DW152 na Resko). I zabrakło na mapie jednego strategicznego punktu jakim będzie Lotnisko w Makowicach :) Więc na początku Września w zależności od tego jak mi czas i sytuacja życiowa pozwoli, bo tak nie śmiało mówiąc - być może się moja sytuacja życiowa, z pracą będzie powoli rozwiązywała i to pozytywnie ;) Będę o tym wiedział najwcześniej dopiero w przyszłym tygodniu. No więc, jeśli sytuacja mi pozwoli, w tym pogoda, to jak najszybciej z początku Września chętnie sprawdziłbym planowany w głowie przebieg trasy. Sprawdziłbym jak to wypada czasowo, i ile dokładnie kilometrów wyjdzie. Wycieczka zaczęłaby się od Iglic, kolejnym punktem byłoby Żelmowo, a ostatnim Makowice. No nie mniej - myślę, że poniżej 90 km się zejść nie da. A może się mylę. Zobaczymy. Mam na myśli naprawdę ciekawy przebieg dla trasy, która łączyłaby wiele walorów wiejskiego życia, w połączeniu z mijającą historią. Dzisiaj była jeszcze okazja na nowo zapoznać się z Żelmowem. W końcu aby dobrze poznać niektóre miejsca trzeba je wiele razy odwiedzać. Szkoda, że z takim kosztem. Połowa dzisiejszej trasy to była męczarnia, a druga połowa mimo, że trochę lepiej bo np. z wiatrem. To jednak już mniej przyjemnie. Zmęczenie zrobiło swoje. A ja jeszcze jutro mam w planie wyjazd do Wełtynia. Ze Szczecina do Wełtynia, trasa koło 70 km z grupą Singlowe ;) Szybko działają, jak tak to tras rowerowych było mało, a jak tak to co tydzień są.. A ja już w zeszłą sobotę z nimi byłem: Szczecin - Trzebież. Teraz planuję znowu być. No nie wiem jak to będzie :) Do tego ta niepewna pogoda, dzisiaj jestem nią kompletnie załamany ;) Pogoda swoją drogą, a pomysły kolegi MM swoją ;) Nie będę do nich wracał.. ten E-BIKE.. No jak tak można! Powinno się w ogóle zakazać produkcji i jeżdżenia E-BIKE. Jak ktoś nie jest wstanie jeździć rowerem to niech jeździ skuterem, komarkiem czy innym czymś takim. Przynajmniej nie ma tutaj zniechęcenia dla osób, dla których liczy się tylko rower :) Mimo wielu trudności dzisiejsza trasa się udała, choć miejscami jadąc do tego Żelmowa, jak tak mocno wiało, było chłodno i nieprzyjemnie, to obawiałem się czy dam radę, czy moje doświadczenie w postaci ponad 6 tyś km w tym roku wystarczy. A może to tak nie działa, że im więcej się przejedzie tym lepiej się jeździ? ;) Ale to raczej to kwestia zmęczenia, byłem dzisiaj nie wyspany, trochę zniechęcony do życia i wszystkiego ;) A do tego ta pogoda.. To musiało mnie dzisiaj zniszczyć na tyle, że ja wykończony byłem po 13 km zrobionych do Reska. A gdzie reszta drogi? Ta pierwsza strona do Żelmowa, pełna podjazdów, i wyzwań była dodatkowym utrudnieniem z którym trzeba było co podkreślam: ZMIERZYĆ SIĘ UCZCIWIE, siłą mięśni i hartem ducha, a nie wykorzystując elektryczne wspomaganie w rowerze.. Pożyczać E-BIKE by pojechać dłuższą trasę. No jak mógłbym to przemilczeć?! :) Przy następnej trasie, na konwencjonalnym rowerze już tak przeciągnę kolegę MM, że on przez długie dni nie spojrzy na rower xD Tylko nie mówcie mu, bo jak to przeczyta to nie będzie chciał ze mną jechać! ;)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)