Dzisiejsza trasa jest krótką przejażdżką podczas której "zagłuszam głosy sumienia" :( Taka beznadzieja mnie ogarnęła, dziwny stan i towarzyszące jemu dziwne odczucie jakby takiego osamotnienia, wyizolowania. Nie potrafiłem się w tym odnaleźć. Dość głęboko te uczucie we mnie uderza. Znowu ponosi mnie nostalgia i dziwne sny. A także wspomnienia z przeszłości, co miesza się z rzeczywistością i tym co jest teraz. Czas mija, dawne problemy pozostają. Żal za tym co było się utrzymuje... Nie zagłusza tego naprawdę piękna pogoda! Mamy początek listopada, zaawansowana jesień, która pozbawiła większość drzew liści. I pozostają takie gołe. Jest jednak jak na tę poru roku dość ciepło - okolica +13℃. I w odróżnieniu od np. wczorajszego dnia: Trasa Makowice-Słudwia z 03.11 - praktycznie bez wietrznie. Więc całkiem przyjemnie! Wiadomo, że dopiero pod wieczór robi się nieco chłodniej. Jechałem blisko godzin z zachodem słońca, którego dzisiaj niestety nie było :( Była na to duża szansa, przez cały dzień było słonecznie i pięknie! Jedynie w nocy albo wcześnie rano padało bo było mokro ale już od rana ciepło. Jak jechałem do szkoły po godz. 7 rano było +8℃. Jak byłem na rowerze w okolicy godz. 15 było +13℃. Jak wróciłem po godz. 16 temp. nie zdążyła spaść. Za to zdążyło się słońce za chmurami schować. Jednak nadal było przyjemnie... Ciepło, bezwietrznie. Niebo nie zdążyło jeszcze nabrać wieczornych rumieńców. Moja terapia rowerowa nie przyniosła jednak skutku. Dalej utrzymuje się we mnie te uczucie, które zaatakowało mnie w pewnym momencie szkolnego dnia.. :( To takie nie przyjemne odczucie.. Smutek, żal i tęsknota. Wszystko razem zmieszane.. Jest w tym duże poczucie winy za wszystko co się do tej pory wydarzyło.. :(
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1516
Trasa nr [łączna]: 1594
Trasa nr [na blogu]: 1508
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 160
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1580 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1494 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 24379.6 km
Stan Licznika Końcowy: 24398.11 km
Stan Licznika Końcowy2*: 24247.13 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2791 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 2810 km
Maksymalna prędkość: 26.4 km/h
Przejechałem: 18.51 km
Przejechałem [msc]: 76.23 km
Przebieg roweru [rok]: 5239.28 km
Przebieg roweru [suma]: 61097.86 km
Przejechalem w 2024: 5239.28 km
Podroż dookoła świata (2024) 13.0982 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 152.7447 [%] km
Czas jazdy: 01:06:04 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3894:46:06 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3671:19:58 h
Czas Jazdy Suma (2024): 330:50:03 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 05:22:51 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:47:37 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:04:04 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:18 h
Średnia: 16.83 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego stanowiła małą i zarazem piękną pod względem słonecznej aury przejażdżkę, w wyjątkowych stronach, które zwykle wyjątkowo wspominam. A może dzisiaj nie jest dobrze wspominać skoro jestem w takim dziwnym emocjonalnym stanie, który jest nawet ciężko opisać? Nie wiem czy emocjonalne przywiązanie do miejsc, było dobrym pomysłem ale od wczorajszego dnia nawet chciałem pojechać śladami trasy 20-stki. Więc pojechałem... Chociaż chwilę czasu spędziłem miło obserwując pędzący świat. Ludzi, samochody, ciężarówki. Wszystko pędzi, nie zważa na nic, czas pędzi, wydarzenia mijają. I tak te życie przemija. Było ciepło i to był plus. Nie było zachodu słońca dzisiaj :( Nie ma co się jednak smucić! Następnym razem może się uda? Pewnie do końca roku jeszcze się uda. Z całą pewnością kilka razy na trasy 20-stki się wybiorę. Poza słabą kondycją fizyczną pojawia się jeszcze jeden problem. A raczej nie dopatrzenie z mojej strony... Nie sprawdzałem ciśnienia powietrza w oponach - o ile w nowej Continental, którą mam założone na tylne koło - trzyma powietrze - to o tyle zjechana na dzień dzisiejszy Schwalbe mondial, którą mam na przednim kole niekoniecznie. To musi być oczywiście wina samej zjechanej na dzień dzisiejszy opony. To może być wina dętki, która jakiś czas jeździ i może nie była w dobrym stanie. Oczywiście nie pod pompowałem. Na oko jest <2atm. A zwykle jeżdżę na 5 atm. Jest różnica. I może dlatego tak ciężko mi się jechało na ostatnich wyjazdach?... Jak trasa z MM: Trasa Bobolice-Biały Bór. Kolega MM, cwaniaczek sobie dopompował opony przed trasą. A ja już pewnie na deficycie jechałem i to może mieć wpływ na negatywne odczucia z którymi się mierzę i o których w wpisach wspominam. Na następną trasę dopompuję powietrza. I zobaczy się czy będzie lepiej. Może też być tak, że zużyta opona daje inne opory, inaczej się toczy i przez to mam takie odczucia, że dziwnie mi się jedzie, że ciężko. Miałem już takie myśli.. (w okolicy sierpnia). Nie pamiętam jednak czy dzieliłem się tym przemyśleniem w którymkolwiek wpisie na blogu - oczywiście wpisie przed dzisiejszym. A nawet jeśli nie to dalej są pewne przypuszczenia, które trudno będzie udowodnić. Jakby nie było.. To w sumie chyba dobrze, że się przejechałem. Chociaż tyle dla siebie zrobiłem... A na stan psychiczny w jakim jestem... Pewnie nie wiele mi pomoże... :( Pomogłoby wyjaśnienie pewnych spraw, które pozostają nie wyjaśnione obecnie od blisko 10 tygodni... To sporo czasu... Zbyt długo... :( Jednak nadzieja choć nikła mnie nie opuszcza... :( I wciąż liczę na to, że się uda wyjaśnić wszystko i znaleźć odrobinę szczęścia w codzienności...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)