Dzisiejsza krótka trasa, może nawet tego nie nazwę trasą. Celem nie było przejechanie się nie wiadomo ile, i zrobienie nie wiadomo czego tylko dotarcie do Makowic na lotnisko i zorganizowanie sobie ogniska. Już dziś wiedziałem, że jutro (05.03) nie pojadę i nie będę robił mojej trasy 50-tki, pierwszej takiej długiej trasy w tym roku. A nawet jeżeli miałbym ją robić to po dzisiejszym dniu nie powinienem być zmęczony aby nie było to możliwe. To jednak kwestia powinności a nie smutnej rzeczywistości, która pozostawiła sporo do życzenia na koniec dnia. No nie mniej nie miało to stricte związku z dzisiejszym dystansem. Do tego jednak jeszcze dojdę. Ten weekend, gościł już wspaniałą pogodą, było ciepło i przyjemnie, w końcu robi się tak naprawdę wiosennie. Trzeba było to wykorzystać i zrobić ognisko ;) I w takim właśnie celu wybierałem się na Makowice dziś. Nie jechałem jednak sam, wziąłem matkę ze sobą.. i się długo jechało. Na początku zajechaliśmy jeszcze na cmentarz a później już prosto na Makowice, gdzie mijając Technikum do którego chodziłem widać coraz większy rozrost miasta z tej strony - powstaje tu coraz więcej domków jednorodzinnych i są to ziemie przeznaczone do sprzedaży pod zabudowę - kolejne zmiany i rozrost aglomeracji miejskich widoczny w wielu miejscach, w niezwykły sposób ukazujący "znak czasów" - tym czasem, ten znak czasów wcale nie wykazuje idącej wiosny. Chodź dziś wyjątkowo ciepło jest, zgodnie z zapowiedziami to stan chwilowy i po weekendzie, znów będzie paskudnie, wietrznie, zimno. Coraz mniej mi się to podoba, mam teraz więcej czasu, mógłbym go treningom poświęcać ale nie, nie odpowiadające warunki pogodowe powstrzymują moje zapały. Chociaż dzisiaj nie było powodów aby narzekać, jest o wiele cieplej, fajnie. Gdy było się już w końcu na Makowicach, udałem się nad rzekę, gdzie przygotowałem trochę drewna do rozpalenia dzisiejszego ogniska. I na wieczór wróciło się tą samą drogą - co się przyjechało, spędzając dziś całkiem fajnie czas. Normalna droga na Makowice, znam ją od dziecka, jeździłem nią tysiące razy, samym rowerem także, wiele razy się bywało i nie inaczej było dziś.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 79
Trasa nr [łączna]: 164
Trasa nr [na blogu]: 78
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 14
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 161 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 75 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 401.16 km
Stan Licznika Końcowy: 417.13 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
Stan Licznika 2* Końcowy: brak km
Maksymalna prędkość: 30.6 km/h
Przejechałem: 15.97 km
Przejechałem [msc]: 69.83 km
Przebieg roweru [rok]: 278.59 km
Przebieg roweru [suma]: 6145.21 km
Przejechalem w 2017: 278.59 km
Podroż dookoła świata (2017) 0.6965 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 15.363 [%] km
Czas jazdy: 01:43:26 h
Czas Jazdy Suma (ever): 382:05:37 h
Czas Jazdy Suma (blog): 158:39:29 h
Czas Jazdy Suma (2017): 23:00:33 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 05:25:28 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:48:29 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:38:37 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:00:30 h
Średnia: 9.3 km/h
Dzisiejsza fajna pogoda bardziej zachęcała do aktywności sportowej, dłuższej przejażdżki na rowerze czy cokolwiek innego. Wczoraj nie mniej trochę się przejechałem to dzisiaj mi się już nie chciało robić nic dłuższego. Dzisiaj w ogóle był jeszcze inny problem. Szykując właśnie to ognisko, pomijając fakt, że ze dwie godziny nie szło go rozpalić - niestety drewno jest jeszcze mokre, ostatnio sporo padało, to jeszcze nie jest taka fajna pogoda, jaka najpewniej najwcześniej nastąpi w kwietniu, w najgorszym razie gdzieś w maju - a nie chcę jeszcze 2 msc czekać. Już teraz mi się za bardzo nudzi i chciałbym sobie całe dnie na rowerze spędzać ale póki co nie mogę :< Przez to zbyt szybko wykańczam odcinki kreskówki jaką oglądam od kilku miesięcy, z tymże, do lutego oglądałem ją tylko będąc w akademiku przez kilka dni w tygodniu i nie aż w takich ilościach jako obecnie, gdzie między 1.02 a 1.03 obejrzałem 195 odcinków po 20 min. Ten serial kreskówkowy na chwilę obecną ma skromne 900 parę odcinków. Z taką prędkością nie zostało mi już ich wiele do obejrzenia, co jest nieco martwiące :( Zbyt szybko obejrzę i znów będę miał taki typowy problem: co obejrzeć, czym się zająć i tym bardziej będzie mi się dłużył okres do typowej wiosny, i do dni gdy będzie już > 20℃... chciałbym aby takie dni: JUŻ były. Do tej pory trzeba sobie jakoś radzić a okres wiosny rozpoczęło się właśnie, dzisiejszym, pierwszym w tym roku ogniskiem i wycieczką po lesie przy rzece Redze na Lotnisku Makowice, gdzie też była spora wycinka drzew co tylko w połączeniu z pogodą zrobiło tutaj bagniste mokradła i zmieniło mikroklimat tego środowiska. Bardzo się wybrudziłem, wiele się przedziałem przez te mokradła aby przedostać się na drugą stronę strumyka rzeki, która tędy płynęła bo tam było sporo gruzu, w tym cegły i inne kamienie i chciałem je przetransportować aby zrobić porządne ogrodzenie na palenisko - nie tylko na dziś ale ogólnie aby było i nawet myślałem o podwójnym okręgu. No cóż, misję uznaję za nie udaną chodź kamienie udało się pozyskać. I o ile na drugą stronę jakoś przelazłem to z powrotem już nie miałem tak łatwo. Ze sobą jakiś czas targałem dwie cegły, później je przerzuciłem i już ich nie znalazłem. Teraz targa mną zemsta na tych skurwielach co tak zniszczyli ten las, pocięli drzewa, zrobili sztucznie te bagna. Zostało tu wiele ściętych drzew, gałęzi, wiele jest także grupowanych w kupki. Planuję to wszystko, zabrać, przenieść i najdalej do października obecnego roku spalić wszystko w wielkich ogniskach ;] Gdzie na ten cel spędzało by się parę godzin. Właśnie ten syf pozostawiony w taki sposób, połamane, pocięte drzewa itd.. był kolejną przeszkodą w pokonywaniu tych mokradeł i szukaniu najpierw drogi jak się przedostać na drugą stronę a później jak powrócić -.-. No cóż.. harcerstwo ^^
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)