Dzisiejsza ciekawa trasa poprowadziła mnie w rejony Szczecina. I w sumie mimo ambitniejszych planów nigdzie dalej się nie wybrałem a jedynie pozostałem w Szczecinie. Nie miałem jakoś weny na jeżdżenie, pogoda też taka słaba. W ogóle nie czuć idących wakacji a co za tym idzie pięknej wakacyjnej pogody. Momentami było na tyle chłodno, że naciągnąłem na siebie cieplejsze ubrania. Chociaż nie miało być dzisiaj tak źle - okolice +20℃ kilku stopni... To rzeczywistość była chłodniejsza. Początkowo plany zakładały zobaczenie tajemniczej posiadłości o której GŻ nie wiele wspominał. Poza tym, że warto się tam wybrać i, że na urbeksach mamy normalnie działający prąd :o No to byłaby nowość. Na tak wiele miejsc, które odwiedziłem to jeszcze w żadnym takich luksusów nie było. Zdarzyło się, że była woda normalnie w ruchach, która zalewała obiekty (pałac w Żelmowie) ale prądu nie. Doniesienia choć ciekawe udało się potwierdzić. Ze względu na dzisiejszy dzień po raz kolejny przekładam plany wyjazdu do Świdwina i zrobieniu trasy: Świdwin - Połczyn - Białogard. Jednak taki ciekawy urbeks jest ważniejszy. Tutaj może być tak, że w każdej chwili może być obiekt zamknięty i nie będzie dostępny. A dróg po których zamierzam jechać przecież nie zabiorą... :) Co najwyżej może się zmienić krajobraz. No ale tego nie unikniemy. Podobno "postępu" nie da się uniknąć. A ceną postępu jest wszechobecna zabudowa i betonoza... No nie mniej wyjazd uznaję za ciekawy. Miałem również możliwość poznać kilka nowych dróg w Szczecinie oraz rodzinne najbardziej rodzinne strony GŻ, z którym nie raz jeździłem na nie jedną wyprawę. I mogę tylko od siebie dodać, że z kim jak z kim ale z GŻ jeździ mi się akurat najlepiej :) Poza urbeksem zaliczyliśmy rundę po mieście. Dzisiaj jednak szczerze mówiąc okolice 100 km tras bym nie dał rady zrobić. Cały dzień zamknął się więc w skromniejszych kilometrach - ale za to w ciekawej historii. Dwukrotnie odwiedzaliśmy pozostałości budynków na ul. Judyma. W sumie nie widzę powodu ukrywania lokalizacji i miejsca - bowiem to kwestia dni gdy ten obiekt będzie nie dostępny. A to jest jedynie prywatny blog o którym wie nie wiele osób.. A ci co wiedzą to przecież tam nie pojadą i nic złego nie zrobią. Także odwiedziliśmy dawne obiekty Wydziału Biologicznego ZUT na ul. Judyma. Był to dokładnie Wydział Biotechnologii i Hodowli Zwierząt Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego. Jak pamiętacie albo i nie... To swojego czasu również studiowałem na ZUT na Wydziale Informatyki na ul. Żołnierskiej. Na całe szczęście dla siebie - robiłem tam tylko uzupełnienie mgr. Swojego czasu miałem popularne powiedzenie: "jebać zut". Nie znam innych wydziałów i ich obyczajów no ale po WI ZUT niczego dobrego nie mogę powiedzieć. Aczkolwiek lata mijają, pewne błędy są widziane. I na tę chwilę programy studiów są bardziej sensowne. Pozostaje jednak odwieczny problem kadry. Czasem to są starsi profesorowie i doktoranci a czasem młode pokolenie to zjebane szuje, które nie nadają się do pracy ze studentami. Może mają predyspozycje aby ich zamknąć z dala od społeczeństwa i niech prowadzą sobie badania. Ok, zgoda to nie była jedynie domena ZUT - na Akademii Morskiej (wówczas, za moich czasów) - również. Obecnie nie ma już Akademii Morskiej na ul. Wałów Chrobrego w Szczecinie jest Politechnika Morska. I tak uważam ich programy i kadrę za lepszą od tej na WI ZUT. Przechodząc jednak do meritum wycieczki była nią Katedra Hodowli Ptaków Egzotycznych i Ozdobnych. Gdyby ktoś się zastanawiał o jakie chodzi to pewnie o gołębie bo było ich tu sporo. Na tyle sporo, że miałem obawę latać dronem przy ul. Judyma. Nie dość, że drzew sporo... To jeszcze te ptaki. W samym budynku także były, dokładnie na strychu. Zachowały się ich nie wyklute jaja oraz martwi przedstawiciele. No dobrze, obiekt ciekawy ale tak naprawdę nie wiele tam zostało. Pojedyncze maszyny w zasadzie jedynie: dygestorium -> Dygestorium - wikipedia.pl. Mieli tutaj również ploter jak za dawnych lat i pracownię typu: introligatornię oraz poligrafii. Pozostałe pomieszczenia należały jednak do wydziału biologii - i było tak prawdopodobnie do 2014 r.: Jednostki organizacyjne WBiHZ - stan na 2014 r.
. Potem to wszystko upadło jak wszystko w tym mieście. Zostało prawdopodobnie sprzedane w okolicach 2020 r.: Powstaje nowy dom opieki - po budynkach WBiHZ. I w chwili obecnej jest to jeden wielki plac budowy. Pozamykane i ogrodzone są pozostałe budynki ZUT. To nie tylko odwiedzany przez nas główny budynek o kilku numerach od 20 do 24 na ul. Judyma. To także budynki obok. W tych jednak trwają prace remontowe. Kręci się tutaj sporo pracowników z budowy. Sam rzeczony budynek po ZUT także przejdzie remont. Jest już rozpoczęty. Jak zacząłem na początku wpisu - nie było tu za wiele pozostałości po pracy ZUT. Pojedyncze maszyny. Sporo papierów, po sekretariacie - sprawy służbowe, ZUS. Widać jak dba się o dane pracowników... Takie dokumenty powinny jeśli nie z archiwizowane to powinny być zniszczone a nie się walać po budynku. A pozostałe "fanty" to po prostu rzeczy, które przynieśli budowlańce. Narzędzia, kleje, zaprawy czy farby. Nic w sumie ciekawego i nie powinno być to publikowane aby nie zachęcić potencjalnych złodziei co chętnie by to wszystko powyciągali. Po urbeksie pojeździliśmy trochę po mieście. A na końcu zajechaliśmy ponownie w te miejsce - tym razem jednak krótszą drogą z wysokości ul. Wojska Polskiego w Szczecinie. Pokazaliśmy miejscówkę koledze MK z którym spędziło się drugą część dzisiejszego dnia i również było fajnie. W większym gronie to tak fajnie się przejechać - zawsze inaczej mija dzień.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1442
Trasa nr [łączna]: 1520
Trasa nr [na blogu]: 1434
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 8
W tym roku: 86
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1507 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1421 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 21899.5 km
Stan Licznika Końcowy: 21941.79 km
Stan Licznika Końcowy2*: 21803.99 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 307 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 349 km
Maksymalna prędkość: 32.8 km/h
Przejechałem: 42.29 km
Przejechałem [msc]: 349.16 km
Przebieg roweru [rok]: 2783.01 km
Przebieg roweru [suma]: 58641.59 km
Przejechalem w 2024: 2783.01 km
Podroż dookoła świata (2024) 6.9575 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 146.604 [%] km
Czas jazdy: 03:38:31 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3740:09:40 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3516:43:32 h
Czas Jazdy Suma (2024): 176:13:37 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 21:30:39 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:41:20 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:02:57 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:20 h
Średnia: 11.64 km/h
Trasę z dnia dzisiejszego zaczynałem w okolicach Wałów Chrobrego na ul. Zygmunta Starego. Nie ryzykowałem ze znalezieniem miejsca postojowego w innym miejscu. Tu się rozpakowałem i przygotowałem do dzisiejszych w sumie nie łatwych wojaży. Całość trasy prowadziła miejskimi drogami. A te bywają różne. Nie miałem dzisiaj ani weny ani sił do jazdy. A jeszcze jechałem z pełnym ekwipunkiem w tym z dwoma u-lockami. Oczywiście jak to często bywa zdarzyły się nie spodziewane sytuacje i awarie a te przecież mogą się każdemu zdarzyć - tym razem zdarzyły GŻ. No ale aby nie było kolorowo sam mam problem z obecnym napędem w Aurelii, który jeszcze nie ma nawet 10k przejechanych km. Bez dzisiejszej trasy ma dokładnie: 8892 km. Więc jeszcze brakuje 1108 km do 10k. Nie byłem wstanie podjechać pod bardziej strome wzniesienia a tych w Szczecinie nie brakuje... Po prostu nie mam przełożeń. Nawet na pierwszym blacie korby (28t) jest problem. Jednak nie mam tyle sił w nogach aby na koronce kasety 28t czy mniejszej szaleć... Czasem zazdroszczę tym co mają koronkę 37t czy 42t... A co dopiero na czymś mniejszym... Ciężko jest tak. I ciężki rower pod tymi sakwami... Aparat, dron, dwa u-locki. Bluza i ciuchy na przebranie, woda. Czy jakiś napój. A wszystko waży. Tyle w tej torbie mam a jednak od jakiegoś czasu nie wożę nawet podstawowych narzędzi... A mogą się przydać... Nie mniej zaczynam trasę! Z okolic Wałów Chrobrego gnam prosto na Urząd Miasta w Szczecinie. W tutejszą kamienicę gdzie mieszka GŻ. Gdy się spotykamy ruszamy w podbój miasta... Początkowo zajeżdżamy na ul. Wojska Polskiego do Inkubatora Kultury. Tutaj spotykam się z MK. Odbieram od niego dawno nie widziane u mnie radyjko. Już naprawione - a w zasadzie powerbank naprawiony bo to z nim były problemy z jego gniazdem ładowania. Uniemożliwiało to ponowne ładowanie. A mam radyjko z tym powerbankiem na sztywno złączone - co również robił mi MK. Odebrałem od niego naprawiony sprzęt - długi czas nie było nawet okazji się spotkać aż do dziś ;) Po tak długim czasie.. I nie spodziewałem się tego, że jeszcze się dziś zobaczymy. Jak to jest... Te losy takie nie znane... No nie mniej odebrałem ten sprzęt i pojechaliśmy... GŻ prowadził wycieczkę aby nabić trochę kilometrów z początku nie łatwego wyjazdu i nie fajnej pogody. Już zaczęło kropić... I potem się rozpadało na dobre. No ale byliśmy już w budynku to przynajmniej na nas nie padało... Pojechaliśmy przez Park Kasprowicza potem na Niebuszewo przez ul. Kołłątaja i na ul. Chopina. I stąd przez park imienia F. Chopina dojechaliśmy do celu. Niegdyś bywałem w tych stronach ale nie często. I nie zdawałem sobie sprawy z tego co jeszcze skrywają poza dawnym prosektorium. Zwiedziliśmy cały budynek wraz z bratem GŻ. I po urbeksie wybraliśmy się w miasto. Początkowo przez ul. Wszystkich Świętych na ul. Obrotycką i do Żelechowa. A stąd prosto na Bukowo przez te góry na Gocławiu. Właśnie tutaj nie dałem rady podjechać na rozwalonym napędzie tak mi na tych koronkach mniejszych przeskakuje napęd... Nie idzie jechać i nie było wyjścia jak nie prowadzić. I w końcu dotarliśmy. Na nie znane mi dotąd miejsca przy ul. Okólnej. Spore osiedle domów jednorodzinnych i kawał historii dla dawnych czy obecnych mieszkańców tych stron... Zatrzymaliśmy się tutaj na dłuższą chwilę po czym ruszyliśmy dalej. W stronę projektowanej i przygotowanej do budowy trasy średnicowej przez Warszewo. Łącznik z ul. Łączną, gdzie swoją drogą również trwa wesoła zabudowa wielkimi osiedlami...: Urbanistyczna patologia Warszewa. Prace naprawcze mają być gotowe do 2026 r. I tym samym powstanie tutaj trasa północna, łącząca ul. Łączną z Warszewem: BUDOWA TRASY PÓŁNOCNEJ W SZCZECINIE - inwestycje.um.szczecin.pl. Przejeżdżaliśmy - a dokładniej to GŻ przejeżdżał ja się przedzierałem. Nie byłem wstanie jechać po wysokich skarpach na ul. Włodzimierza-Ostoi-Zagórskiego. Jak nie stromy zjazd po piachu i dziurach to inne niebezpieczeństwa. Zrezygnowałem z ryzyka... Nie mniej będę chciał tutaj wrócić nim ruszy inwestycja. Rejony ciekawe i chyba w nich już byłem. Nie pamiętam czy również z GŻ czy tylko z WG: ZS: Szlakami historii.. Nie mniej wrócę tutaj.. Jeszcze. Dzisiaj się nie rozstawiałem z dronem. Pogoda zniechęcająca i nie chciałem. Pędziliśmy z ul. Łącznej na obiad na ul. Kołłątaja i to był główny cel! Po obiedzie mieliśmy pojeździć trochę po Niebuszewie. Skończyło się na kręceniu po pawilonach Manhatanu... Jakoś jeździć po tych uliczkach bez celu było po prostu średnio przyjemnie. W pewnym momencie takiego jeżdżenia po wciąż mokrym chodniku - gdy byliśmy na obiedzie przeszedł ulewny deszcz - wywrotkę zaliczył GŻ. I uszkodził siodełko. Wypadło z mocowania. I nie udało mi się ani GŻ tego wcisnąć. Wróciliśmy więc do kamienicy gdzie mieszka GŻ ale nie za wiele się wykombinowało. Pisałem do MK jaki ma pomysł... A, że jeszcze był na tym inkubatorze. To podjechaliśmy. I jemu się udało dokonać naprawy, po której ze względu na to, że nie miał po południowych planów pojechał z nami na urbeks na ul. Judyma. To drugie odwiedzenie tego miejsca w dniu dzisiejszym!.. :) I fajnie. No ale tym razem nie przebijaliśmy się do ul. Chopina tylko prościej z wysokości ul. Wojska Polskiego pojechaliśmy na ul. Madajńskiego z niej na ul. Arkońską i przecięliśmy drogę osiedlem przy ul. Wiosny Ludów. Wyjechaliśmy parkiem imienia F. Chopina prosto na rzeczoną ul. Judyma. Dostęp był nieco zatarasowany przez budowlańców, którzy skończyli pracę na dzień dzisiejszy. Nie mniej bez trudu dostaliśmy się do środka aby ponownie zwiedzić te miejsce tym razem pokazując je MK. Po urbeksie zaproponowałem abyśmy pojechali do KFC na Bramie Portowej. Stąd każdy będzie miał blisko do swojego docelowego miejsca.. I była jeszcze okazja spędzić chwilę czasu w męskim gronie. Plan został zaakceptowany z tymże jechaliśmy tam znowu przez ten park F. Chopina. A tu wzniesienia, drzewa i same trudności. Dalej z ul. Wiosny Ludów było już prościej dostać się do centrum i ostatecznie wyjechać na Bramę Portową prosto pod KFC. Stąd nasza wspólna historia się kończy. Wracałem starym miastem, a potem przy Komendzie Wojewódzkiej Policji, której tak szczerze nie lubię ;) Gnoi cholernych. I tak dowlekłem się do samochodu. A koledzy? Każdy w swoją stronę - GŻ na UM a MK na Pomorzany. Każdy jednak miał stąd w miarę blisko i wygodny dojazd. I tak kończy się ta dzisiejsza przygoda - na tym urbeksowym Szczecinie. Zresztą nie pierwszy raz - już taka nazwa wpisu była wykorzystywana więc ta nie jest jakaś "nowa" czy "unikalna".
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)