Trasa z dnia dzisiejszego: zimno, w chuj zimno. Kiedy kurwa koniec tej pierdolonej zimy?! No ile można?! W ostatnich dniach ciągle zimno, ciągle pada ten cholerny śnieg. Co wciągu dnia zdąży stopnieć, to nad ranem znowu jest. Nie inaczej było dzisiaj. Do tego od dzisiejszego dnia, z każdym kolejnym dniem miało być coraz bardziej cieplej, coraz bardziej jesiennie. Mam już dość tej zimy. Tego ciągłego zimna, ciężkich nocy, które coraz gorzej znoszę. A winę za to ponoszą zawirowania pogodowe. Ta cholerna pogoda też nie umożliwia mi zrobienia jakieś dłuższej trasy. Moje trasy w tym roku oscylują w granicach 10-20 km :< Fakt, że lepsze 10-20 niż nic, nie jest jakoś w pełni zadowalający. Chciałbym już wiosny, cieplejszych dni jakie były chodź by w Grudniu 2018 r., już nie mówiąc o ciepłym Listopadzie 2018 r. Teraz jest za to drugi miesiąc zimno i nie ciekawie.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 356
Trasa nr [łączna]: 439
Trasa nr [na blogu]: 353
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 12
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 434 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 348 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 10015.5 km
Stan Licznika Końcowy: 10026.84 km
Stan Licznika Końcowy2*: 9935.81 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9774 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9785 km
Maksymalna prędkość: 32.1 km/h
Przejechałem: 11.34 km
Przejechałem [msc]: 29.21 km
Przebieg roweru [rok]: 196.49 km
Przebieg roweru [suma]: 17344.48 km
Przejechalem w 2019: 196.49 km
Podroż dookoła świata (2019) 0.4912 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 43.3612 [%] km
Czas jazdy: 00:49:19 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1093:25:24 h
Czas Jazdy Suma (blog): 869:59:16 h
Czas Jazdy Suma (2019): 13:42:10 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 01:58:03 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 00:59:02 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:08:31 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:38 h
Średnia: 13.89 km/h
Dzisiejszą trasę rozpocząłem od wyjechania kawałek na osiedlu, i wrócenie się do domu. Nie było wyjścia jak nie wrócić się i nie ubrać nieco cieplej - mam podwójne spodnie, grubą czapkę, komin. Musiałem jeszcze dodatkowo wziąć grubą bluzę pod kurtkę. Sama koszulka długa, z kurtką to za mało. To męczące jest. Ciężko się tak na tą zimę ubierać, nie lubię się tak grubo ubierać, nie wygodnie. Więcej rzeczy jest do prania. I tym bardziej marzy mi się wiosna, ciepłe długie lato. Męczy mnie ta zima, zimowa pogoda, wciąż krótkie dni (chodź coraz dłuższe) - to jednak wciąż krótkie. No i same te trasy takie sobie. Taaak, są takie sobie. Próbuję sobie mawiać, że trasa to trasa, każda jest fajna. Liczy się to, że w ogóle wyjadę. A może tylko sobie tak wmawiam. Myślę, że z początkiem 2018 r. było o wiele lepiej, lepiej pogoda dopisywała i mimo mniejszych możliwości czasowych, udawało mi się znacznie lepiej realizować moje rowerowe wojaże. Dzisiejszy - ograniczył się do miejskiego wojażu. Miałem w planie jechać na Truskolas, nawet ruszyłem wzdłuż drogi DW108. Lecz na końcu budowanej obwodnicy Płotów zawróciłem. Ruszyłem ogrodami działkowymi na centrum miasta - w stronę Szczecina, gdzie zrobiłem sobie rundę po mieście. W powrotnej drodze - zajechałem ponownie ogrodami działkowymi wzdłuż drogi DW108 aby ponownie zawrócić na końcu obwodnicy Płotów. I wrócić, z dzisiejszej, krótkiej, zimnej i takiej sobie trasy. Nie jestem już zadowolony z takich krótkich wyjazdów i przeciągających się w czasie zimowych krajobrazów, od których w ostatnich latach można było odpocząć i się odzwyczaić.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)