Trasa z dnia dzisiejszego miała być fajną, większą przygodą! Drugi tydzień pod rząd przyjeżdżam do tego cholernego Szczecina. Liczyłem, że będzie fajnie i spoko. A się mocno przeliczyłem. Nie wiem z czym jest problem. Ze mną? Z rowerem? Z tą cholerną pogodą?! No chyba najwidoczniej z nią, bo jest coraz gorzej. W ogóle sobie nie mogę z niczym poradzić. Z jeżdżeniem w ogóle. Ani po chodnikach, ani po ulicach.. Jeszcze z rana był mróz. I co z tego, że wciągu dnia temp. była plusowa, jak swoje szanse na jeżdżenie zmarnowałem - właśnie tym zmarnowałem, że za szybko chciałem jechać.. Opierałem się na tym, że nadal dni są krótkie. Szybszy wyjazd, dawałby mi teoretycznie więcej czasu na jeżdżenie.. No ale nie poradziłem sobie z tym w ogóle. Mój wyjazd - z rowerem - był całkowicie bezcelowy i błędny. Nie dzisiaj, nie w taką pogodę. W sumie gdyby nie to, że w nocy padał ten cholerny śnieg, sytuacja pewnie nie byłaby taka zła.. Mogłem też inaczej dobrać trasę.. A tak, postawiłem na jeżdżenie w centrum. A tam masakra.. Ruszałem z osiedla Kaliny. I szybko zrezygnowałem z tego jeżdżenia. Nie szło mi to w ogóle w taką pogodę. Pewności w jeżdżeniu nie miałem ani na ulicy, ani na pokrytych śniegiem chodnikach. Krótko mówiąc największa porażka w roku.. I może jedna z większych w moim rowerowym życiu. A tej chujni nie ma sensu rozpisywać w drugim akapicie wpisu, to pozostanę na jednym i na słowach, że dzisiaj mimo szczerych chęci i nadziei nie wiele mi z tego wyszło.. #JEBAĆ ZIMĘ! ❄
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 765
Trasa nr [łączna]: 846
Trasa nr [na blogu]: 760
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 20
W tym roku: 20
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 837 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 751 dni [na blogu]