05.06.2026
Jazda nr: 1798

Tagi: makowice, makowice_sludwia, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest krótką przejażdżką po dwóch dniach posuchy. Faktycznie - popsuła się pogoda. I będzie znowu taka przeplatanka. A dziś ładnie to jutro brzydko i deszczowo. Zmiany temperatury i ciśnienia dosłownie codziennie. I jak tu się dobrze czuć?.. Tak było choćby z wtorku na środę (z 02.06 na 03.06). Gdzie prócz zmiany pogody była również zmiana mojego nastawienia. I znowu jakoś posmutniałem w środę (03.06) co się niestety nie zmieniło. No może na chwilę - wczoraj w dniu 04.06. Pogoda we wtorek (02.06) ładna. W środę (03.06) do dupy. Szaro tak. Deszczowo. I depresyjnie. Do tego męczy mnie ta samotność. Brak celu w życiu. Jakiś cel na środę widziałem ale szybko dotarło do mnie, że było to zbyt pochopne wyobrażenie, które robiło mi dzień jeszcze we wtorek.. Pchało do działania. I być może w środę też bym działał gdyby nie fakt, że przestałem wierzyć w te wyobrażenie, które właśnie niestety było jedynie wyobrażeniem. Już od rana miałem depresyjny stan.. Sam smutek gości w moim pozbawionym celu życiu.. :( Myślałem o tym aby jeszcze w środę (03.06) się kawałek przejechać ale ostatecznie nigdzie nie pojechałem. Zaś cały czwartek poświęciłem na urbeksowy wyjazd! Na opuszczony hotel z rodziny hoteli Victoria w Brójcach Lubuskich.. Kawałek drogi (jakieś 170 km ze Szczecina). I jeszcze dojazd do Szczecina w dwie strony to 180 km + te 350 km. To spokojnie ponad 500 km zrobiłem. I nim pojechałem na urbeks może faktycznie lepiej było w czwartek zaliczyć trasę.. Liczyłem w sumie na to, że jak wrócę to pojadę. No ale się nie udało. Bo przyszła zapowiadana zmiana pogody. Trochę po grzmiało, trochę popadało. A późniejszym wieczorem już tak po godz. 20 już mi się nawet nie chciało iść. Dopadło mnie takie mocne zmęczenie. Pewnie wynikające z kolejnych gwałtownych zmian w pogodzie.. Nie ma żadnej stabilności w tym życiu. Ani w pogodzie ani w żadnej innej dziedzinie.. :( Także ostatnie 2 dni były ciężkie. A dzisiejszy też. Znowu tak depresyjnie. Rowerek trochę pomógł ale nie na długo. Czuję się dość mocno fizycznie wykończony.. Przytłoczony psychicznie. I nie wiem jak mam sobie poradzić z niedzielnym wyjazdem na Berlin na jubileuszowy 50-ty Sternfahrt.. Jakoś słabo to widzę.. Fizycznie jestem słaby. Psychicznie jestem słaby. Jeszcze nie pewna pogoda. Coś pokazują deszcze i burze na niedzielę (07.06). Do tego znowu kawał drogi bo trzeba do tego Bernau bei Berlin dojechać.. A potem kawałek i tak jest jazdy w peletonie. I powrotnej trasy.. I trasy powrotnej do domu. A to wszystko zbiega się z tym jubileuszem 80-cio lecia szkoły gdzie pracuję.. Więc wariactwo trwa w najlepsze. A w te ostatnie dni przed wydarzeniem to już w ogóle.. Nie wiem jak to przetrwamy i czy w większości nie pozbijamy się do przyszłego piątku - nim się skończy ten cyrk. A jego koniec i tak oznacza początek kolejnego problemu jakim jest koniec kolejnego roku szkolnego. Zawsze jest z tego tytułu trochę zamieszania.. I kolejne rady... Kolejne marnowanie czasu na nie. A już i tak mi w życiu nic nie wychodzi. To jeszcze te rady.. Nie ogarnąłem jeszcze tematów na zakończenie co dopiero minionego miesiąca maja.. Nie potrafię tak żyć - w tak zorganizowany, pewny i przewidywalny sposób w jaki bym chciał..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1808

  • Trasa nr [łączna]: 1884
  • Trasa nr [na blogu]: 1798
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 79

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1869 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1783 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 31790.5 km
  • Stan Licznika Końcowy: 31808.96 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 31609.61 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10152 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 10171 km

  • Maksymalna prędkość: 30.7 km/h

  • Przejechałem: 18.46 km
  • Przejechałem [msc]: 75.69 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1949.83 km
  • Przebieg roweru [suma]: 68576.79 km

  • Przejechalem w 2026: 1949.83 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 4.8746 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 171.442 [%] km

  • Czas jazdy: 01:00:16 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4374:31:30 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4151:05:22 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 126:43:44 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 04:39:11 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:33:04 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:36:15 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:45 h

  • Średnia: 18.46 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego prócz całej otoczki i marudzenia jakie przedstawiłem w pierwszej części akapitu jest jakże potrzebnym wyjazdem! Pogoda taka sobie. Średnia taka. Trochę mocniej wieje. Jest okolica +18℃ no może ciut więcej. Niby dzisiaj temp. nieśmiało zbliży się do +20℃ i może nawet te +20℃ przekroczy - tak naprawdę nieśmiale.. Jednak nie będzie mi to dane. Mój dzień wypełniają nieoczekiwane nerwowe sytuacje, dziwne szkolne oczekiwania - choćby związku z organizacją jubileuszu. A to coraz mniej czasu.. No ale już nie chcę się na tym skupiać. Naprawdę.. Skupiam się na najbliższym wyjeździe na Sternfahrt. Chyba najbardziej w starości jaka mnie dopada zaczyna mi przeszkadzać wczesna godzina wyjazdów. Co prawda i tak wstaję dość wcześnie ale nie mam świadomości takiej, że muszę. Bo gdy pojawia się ta świadomość to ten dyskomfort związany z wyjazdem robi się coraz trudniejszy. Zawsze tak miałem.. Tylko teraz czuję, że jest to gorsze.. Odczuwam większą presję przed wyjazdami.. Mam dość mocny psychiczny zjazd. Pewnie to minie jak już pojadę. Jak się uda pokonać trasę! Zresztą na spokojnie. Nie muszę się pchać z peletonem do końca. Czyli do Großer Stern (plac w centrum Szczecina) z kolumną zwycięstwa: Großer Stern - wikipedia. Zawsze mogę wcześniej zrezygnować. Zostawiając sobie taką furtkę.. Mam lżejsze myślenie :) No i spoko. To dopiero będzie jednak w niedzielę (07.06). A ja już niepotrzebnie przeżywam na dzisiejszym wyjeździe na którym testowałem uchwyt na telefon. Na rowerze jeszcze nigdy nie miałem takiego uchwytu. Pierwszy raz sobie taki sprawiłem. Zamówiłem sobie uchwyt Rockbros RB039 za 79 zł ze sklepu Decathlon. Miałem już go w tygodniu ale nie miałem okazji przetestować, sprawdzić. Robię to dopiero dziś. Tak naprawdę na ostatnią chwilę. No ładne mam kurde przygotowanie. Bardzo ładne.. No ale cóż. Nie mogę powiedzieć, że jestem gotów. Nie czuję się gotowy. Czuję się bardziej przytłoczony i ciężko mi stwierdzić na ile to słaba psychika a na ile kwestia fizyczna. Chociaż jakieś przygotowanie mam. No nie powinienem mieć problemu zrobić z 80 czy nawet 100 km. Jednak 100 raczej nie będzie. Prędzej okolica 80 km - zmieści się całość wyzwania. Gorzej samochodem bo znowu całość będzie oznaczała przejechanie ok. 500 km.. No ale co zrobić.. Taki żywot. Ważne, że w końcu się wybrałem. I tak już optymistycznie myślę, że jakby w niedzielę była taka pogoda jak dziś to nie byłoby tak źle.. Powinienem dać sobie radę! :-) W końcu to nie moja pierwsza ani za pewne ostatnia wyprawa.. I tak.. Dzisiaj robię skromną trasę: Makowice - Słudwia. Zaczynając tym razem od Makowic. Ze względu na kierunek wiatru aby mieć łatwiejszy powrót. Zaczynam mimo wszystko ładnie trasę. I ładnie mi idzie.. Mijam Makowice, Czarne.. I ostatecznie Słudwia. Dojeżdżam a to najważniejsze.. Lekko zjechany. Gdyby nie plany na pozostałą część dnia.. A może jakbym sensowniej ułożył sobie ten dzień.. To bym mógł z powodzeniem zrobić sensowniejszą trasę nawet taką po 30 km.. Znowu mi się marzą te 30 km trasy po lasach! :) Nie poddaję się za łatwo. A to chyba dobrze.. Chociaż nie ukrywam ten początek czerwca.. Trochę mnie dobija.. Co jednak z tego wyniknie.. Tradycyjnie pokażą kolejne wpisy..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa05czerwca2026zdj1.jpgtrasa05czerwca2026zdj2.jpgtrasa05czerwca2026zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)