Dzisiejsza trasa, była zaplanowana do zrealizowania w niedzielę (19.08). Plany nieco przełożyłem, bo miałem w niedzielne po południe szansę zrobienia trasy w całkowicie nie znanych mi stronach, a na dzisiejszą trasę, w dzisiejsze miejsca - no cóż, mogę się wybrać dowolnie kiedy chcę. Przy okazji dzisiejszej trasy potwierdziłem dewizę rowerową, jaką opracowałem przy moim ostatnim wojażu: Jedynym ograniczeniem, jest nasza zdolność do "przetrwania" chwil słabości. Gdy już je przetrwamy (chwile słabości) - śmigamy dalej. Dewiza się w pełni sprawdza, doświadczyłem tego dzisiaj, w dniu załamania się pogody. Lato w tym roku w szczególności dopisało, jest zazwyczaj słonecznie, ciepło - nie pada. To sprzyja aktywności fizycznej, i robieniu naprawdę fajnych tras, których w tym roku kilka miałem. Dzisiaj sprawy się nieco odwróciły. Pogoda jest paskudna. Wieje silny wiatr, jest chłodno, i nie przyjemnie. To mnie jednak nie może powstrzymać od jazdy! Pogoda nie będzie mi dyktowała warunków, i tego co mam robić czy nie. Związku z czym wyruszyłem w dzisiejszy wojaż, pełny nadziei na to, że się pogoda nieco poprawi i ociepli. Najwidoczniej miałem za małą wiarę bo nic z tego. Za to wiarę w swoje możliwości i siły mam na najwyższym poziomie. Dzięki czemu doprowadziłem dzisiejszą trasę do końca mimo nie sprzyjających warunków. Wszystko zaczęło się gdy wyruszyłem w trasę, jadąc bardzo dobrze znaną mi drogą DW108 do Golczewa. Jechało mi się bardzo ciężko i źle. Rower powodował liczne problemy, ciężko ciężko się jechało. Ale nie poddawałem się. Nie patrzyłem na to, że jest ciężko tylko aby jechać przed siebie. Dzięki temu gdy wjechałem już do Golczewa, czy minąłem Golczewo w stronę Stuchowa, jechało mi się już znacznie lepiej. Oczywiście problemy z rowerem raz po raz powracały. Ogólnie było ciężko dzisiaj, mało przyjemności z tej jazdy, więcej to wysoka samodyscyplina i chęć przetrwania na przecież nie dużej trasie.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 278
Trasa nr [łączna]: 362
Trasa nr [na blogu]: 276
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 11
W tym roku: 91
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 358 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 272 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 7531.35 km
Stan Licznika Końcowy: 7586.7 km
Stan Licznika Końcowy2*: 7495.67 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7282 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7338 km
Maksymalna prędkość: 35.8 km/h
Przejechałem: 55.35 km
Przejechałem [msc]: 717.15 km
Przebieg roweru [rok]: 4033.55 km
Przebieg roweru [suma]: 14904.36 km
Przejechalem w 2018: 4033.55 km
Podroż dookoła świata (2018) 10.0839 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 37.2609 [%] km
Czas jazdy: 03:21:30 h
Czas Jazdy Suma (ever): 941:28:56 h
Czas Jazdy Suma (blog): 718:02:48 h
Czas Jazdy Suma (2018): 250:58:27 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 40:21:24 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:40:08 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:45:29 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:34:58 h
Średnia: 16.52 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego wiodła mnie znanymi drogami, to taka ciekawa trasa, której jednej nazwy nie ma - leci przez Golczewo do Mechowa z Mechowa na Popiele i wracam nią przez Gryfice do domu. Różnie nazywam tą trasę, w zależności od celu jej przejazdu. Dzisiaj nazywa się Zbrodniami, Krakowicami i Rybokartami bo nie jest to jej oryginalny przebieg, o którym wspominam. Właśnie przez te dwie miejscowości podane w nazwie wpisu. Ale może po kolei, na początek mała dygresja, wszystkie znaki na niebie i ziemi, wskazują, że niestety wakacje się już kończą. Tym samym kończy się najgorętszy sezon jeżdżenia przeze mnie rowerkiem, robienia wielu fajnych tras :) Coraz wyraźniejsze są oznaki idącej jesieni. Obserwuję je od mniej więcej połowy Sierpnia, ale nie chciałem wcześniej o tym rozmyślać, za wiele pisać! W końcu jest jeszcze tyle do zrobienia, jest jeszcze tyle niezbadanych dróg, i tras. A tu jak co roku kończy się sezon, kończą się wakacje i zaczyna się Jesień. Jej wstępne oznaki są już widoczne. Zakwitnięte kasztanowce, wiele pożółkłych liści. I do tego dochodzi ta zdradziecka pogoda, która się tak zmieniać potrafi z dnia na dzień :) Wraz z Jesienią, z tymi zmianami odbywają się kolejne zmiany. Ale te są już bandyckie! Piękne strony, z którymi jestem blisko powiązany od 6 lat. Pierwszy raz drogą z Golczewa na Stuchowo (może nie do samego Stuchowa) ale w tamtych stronach jechałem dnia 08.07.2012 r. Na trasie z Golczewa do Sosnowic, i wyjechałem w Upadłym. Nie mniej byłem w tamtych stronach. Niestety pamiątkowych zdjęć z tamtych czasów wiele nie mam. Więc zostają wspomnienia, to była moja pierwsza duża trasa. Taka z marszu, bez większych przygotowań. Sama trasa miała opiewać na ok. 50km. Co było stanowczo za dużo z czym nie byłem wstanie sobie poradzić. To była motywacja do dalszego działania rowerowego, do dojścia do obecnej formy. Nie mniej od 2012 r. przez 2013 r. i dalsze lata często odwiedzam drogę z Golczewa na Stuchowo. Jest mi bliska, a co tam się dzieje od zeszłego roku! To jest zwykłe PRZESTĘPSTWO - ZBRODNIA !!! Ja tych ludzi nazywam wprost ZBRODNIARZAMI. W 2017 r. zaczęli wycinać drzewa przy Mechowie. Teraz w 2018 r. wycięli drzewa tuż za Golczewem jeszcze przed Upadłym. Do tego nieustannie działała piła w lesie, gdzie padało kolejne drzewo za drzewem! Te tereny są naprawdę bardzo piękne, dające dom wielu gatunkom zwierząt. A ludzie ścierwo wszystko zniszczy, zdewastuje i będzie w ten sposób usprawiedliwiać odstrzał zwierząt, które nie mają gdzie się podziać. A wystarczy spojrzeć ile zwierząt ginie na drogach, wystarczy spojrzeć na Wilki szukające pożywienia w ludzkich domostwach bo skurwysyny z bronią odebrali im pożywienie. Problem się nasila o to jeden z artykułów na ten temat: Wilki atakują coraz bliżej gospodarstw albo Wilk zagryzł psa. Takie sytuacje będą coraz częstsze. Tępi ludzie by najchętniej wymordowali te wilki, tj. inne zwierzęta. A ja napiszę wprost to tych ludzi wymordować będzie więcej korzyści. Sytuacja będzie podobna w moim regionie. Wymordowane drzewa. Dzisiaj widziałem bardzo wiele ciężarówek wywożących drzewo. Kolejne skurwysyny i przestępcy. I skąd mają te drzewo!? Pustoszą lasy przy Czermnicy, przy Błotnie czy właśnie przy Mechowie, Upadłym. I jak to później wygląda?! Wjechałem w las, zrobiłem materiał dowodowy z tej szkodliwej działalności. I pojechałem dalej. Nie wjeżdżałem dzisiaj do Mechowa, pojechałem lasem do drogi na Świeszewo (z Gacka) i nią wróciłem do Gacka, pojechałem do Wołczyna skąd właśnie udałem się do Krakowic :) Wiele razy jak jechałem przez Wołczyno to myślałem o tych Krakowicach. W końcu tam zajechałem. Wioska zaczyna się w samej wsi Wołczyno. Jest nowy znak, że to nowa miejscowość. A to wygląda tak jakby mieszkała tam jedna rodzina, i mieli wioskę o swoim nazwisku rodowym - KRAKOWIAK. Swoją drogą takowe nazwisko źle mi się kojarzy po I sem. studiów MGR ;) No nie mniej pojechałem tam, minąłem tylko gospodarstwo, dalej rozciągało się pole i las. I właśnie przez te pole, przez ten las wiodła jakaś droga (podobno to jest droga), taka typowa wiejska droga, którą wyjechałem w Rybokartach. Kolejna wioska, którą często mijam a nigdy nie miałem okazji do niej rowerem zajechać. Dzisiaj taka okazja się nadarzyła i z niej skorzystałem. Przejechałem się po całych Rybokartach, wjeżdżając do nich od strony tartaku -.- I z Rybokart wyjechałem na DW105, stamtąd pojechałem już na Gryfice. Po minięciu Krakowic w drodze na Ryborkaty czy przez same Rybokarty towarzyszyły mi różne myśli - nad rozwijającymi się lasami, ich nieustanną rozbudową, zabieraniem przez nich kolejnych terenów. I tak sobie myślę, czy to możliwe, żeby za ileś lat, okoliczne wioski, połączyły się z Gryficami np. Zabraliby wtedy las, którym jechałem i tą drogę wiejską, taką typową wiejską drogę?! :( Zamieniając ją w asfalt, zmieniając te tereny nie do poznania. Mam bardzo duży sentyment do wsi, co zresztą widać po moich wpisach. I niezmiernie smuci mnie to co widuję, jak to wszystko dookoła mnie się zmienia, jak szybko grabi się kolejne elementy natury, grabi je dla własnych celów. A jakie to wzniosłe cele? Te cele to tylko materializm. Mam nadzieję, że dla decydentów ilość cyferek na koncie w banku jest ważniejsza niż losy planety i ludzi :( Przecież, gdy wody wyleją, słońce nas spali, najważniejsze będzie to, kto ile dóbr materialnych przez życie nazbierał. Takie myśli, nieopuszczany mnie po same Gryfice. I cóż, miały prawo. W końcu gdy minąłem zjazd na Popiele zaczęły się takie mocno zurbanizowane tereny - Zaleszyce a za nimi Borzyszewo, które ciągnie się po same Gryfice. No cóż, zmieniłem myślenie dopiero za Gryficami, gdy jak zwykle miałem przerwę na ul. Żwirka i Muchomorka - a stąd już jednym tchem, bez zatrzymywania się i nieco prężniejszymi ruchami, ruszyłem do domu :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)