Trasa z dnia dzisiejszego to kontynuacja jeżdżenia po Makowicach i obserwowania kresu problemu rurowego, który już od tak dawna, w tylu wpisach opisuję - włącznie z dzisiejszym wpisem temat poruszany 37 razy i tylko 13 razy w tym roku. Najwięcej w 2019 r - bo przypada na ten problem aż 20 wpisów. W tym roku to oczywiste, że tyle ich nie będzie ze względu na to, że problem się kończy. A przecież przyjeżdżać tutaj codziennie nie ma sensu.. Dzisiaj miało sens ;) Znowu pojechałem z matką na Makowice, na dzisiejszą trasę ;) Nie ma oglądania głupot w telewizji, jeżdżenie rowerek ważniejszy! :) Tyle, że jeszcze się umówiłem z kolegą MM. I byłem pewny, że przyjedzie uczciwie rowerem. A ten wpada tu motorem -.- Związku z owym nie mogę uznać dzisiejszego wpisu jako tego, że razem jeździliśmy, że był moim towarzyszem podróży. A skorzystać z sytuacji korzysta :) W końcu na początku jego wolnego od pracy i powrotu z Poznania, uczciliśmy przejażdżką po lotnisku: Wspomnienie historii
"czasem rozsiane..". I tak cicho podejrzewałem, że przed końcem planowanego wolnego okresu (do końca Września), na ostatnią pożegnalną trasę pojedziemy raz jeszcze na lotnisko. I wtedy nazwę wpis coś w stylu: Uwolnionego, Oswobodzonego lotniska ;) Zakładam, że wówczas nie będzie tego śmietnika z rurami i w końcu będzie tu normalnie. I wiele wskazuje na to, że tak może być! W końcu dzisiaj, przypadkiem się okazało, że na do tej pory ściśle chroniony przez ochronę obszar lotniska gdzie składowane były rury na gazociągi - da się na nowo wjechać! Można tu wjechać co dziś zrobiłem - pierwszy raz od 2018 r.!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 672
Trasa nr [łączna]: 754
Trasa nr [na blogu]: 668
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 148
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 745 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 659 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5083 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 5106 km
Maksymalna prędkość: 36.4 km/h
Przejechałem: 23.05 km
Przejechałem [msc]: 93.32 km
Przebieg roweru [rok]: 6541.03 km
Przebieg roweru [suma]: 29106.76 km
Przejechalem w 2020: 6541.03 km
Podroż dookoła świata (2020) 16.3526 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 72.7669 [%] km
Czas jazdy: 01:37:06 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1837:35:30 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1614:09:22 h
Czas Jazdy Suma (2020): 415:46:02 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 05:37:50 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:52:37 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:48:33 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:07 h
Średnia: 14.26 km/h
Dzisiejsza przejażdżka kolejna po wczorajszej prowadziła mnie na te słynne, znane i często wybierane Lotnisko w Makowicach. Bo tak na dobrą sprawę gdzie mam jeździć? ;) Nie ma gdzie. A tu jest blisko, łatwo i przyjemnie. Zaliczyłem sobie dzisiaj rundkę po lotnisku. Nie pchałem się głupio jak wczoraj, o chyba we wczorajszym wpisie: Makowice-Lotnisko: Kres rur o tym nie pisałem ;) Ale pogryzły mnie wrześniowe komary, pilnującego bomboskładu. To dzisiaj się tam nie pchałem ;) Dzisiaj wjechałem w dotąd zakazane strony - na część lotniska na której nadal pozostał nie wielki skład rur. Ciekawe czy te rury stąd będą wywiezione czy one tak po prostu zostaną?! A może jeszcze dowiozą?! Choć nie sądzę, skoro zabrali stąd swoją bazę, barakowóz - przecież ochrona, pracownicy byli tutaj cały czas. Nawet psa mieli. A od tej chorej sytuacji mija sporo czasu. Pierwszy raz temat podejmuję dopiero we wpisie: Makowice-Lotnisko z 16.09.2018 r.. Ale ta sytuacja trwa już od kilku msc. Co ważniejsze - ostatni raz w zakazanej dotąd części lotniska, pasa startowego jeździłem we wpisie: Powiew jesieni - gdy jeszcze nie zwozili tych cholernych rur. A także wpis: Makowice-Lotnsiko z 20.06.2018 r.. Więc od tych wydarzeń naprawdę minęło sporo czasu. Teraz mam nadzieję, że problem możliwie szybko się rozwiąże, te rury zostaną stąd na zawsze wywiezione i znowu będzie mogło być normalnie :) A póki co spędzałem tu chwilę czasu, czekając na spóźnialskiego kolegę MM na motorze ;) Potem kawałek się przejechaliśmy. I przyszedł powrotu czasu, przy coraz krótszym dniu, miałem okazję mijać początek pięknego dzisiejszego zachodu słońca. Dzisiaj na Lotnisku w Makowicach podziwiałem robaczki i inne owady <3 :33 A zwieńczeniem dnia był piękny zachód słońca, gdy wracałem boczną dróżką do domu, przez pola, obok kolonii wsi Czarne.. Po granice Płotowskiego miasta. I taka nostalgia się u mnie utrzymuje, raczej normalna w porze jesiennej. Gdy tak sobie jeżdżę i widzę jak to wszystko z przeszłością się zmieniało, aż nadchodzą obecne niepewne czasy.. Świat i Polska pogrążona w kryzysie, szalejące śmiercionośne wirusy.. Jakich my czasów doczekaliśmy eh :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)