19.08.2018
Jazda nr: 275

Tagi: zk, drzewa, wiejskie_przygody |

Trasa z dzisiejszego dnia, jest jedną z nie wielu tras, a w tym roku w zasadzie trzecią, którą rozpoczynam niekoniecznie w miejscu zamieszkania :) Natrafiła się szansa na przejażdżkę zaczynając w miejscowości Karlino, to nie mogłem z takiej szansy nie skorzystać! Do Karlina co prawda daleko nie mam, ale zawsze zaczynać w nowym miejscu, by móc poznać tutejsze tereny, wioski, miejsca czy przeżyć nową przygodę - zawsze warto! Nadarzyła mi się okazja, to z niej skorzystałem nie mógłbym nie. Dzisiaj wybierałem się z ojcem samochodem do Karlina a dokładnie najpierw do Białogardu a potem do Karlina, aby z Białogardu przywieść wujka do rodzimych stron. To pojechalim. Spakowałem rower. Zaplanowałem to sobie tak, że się wujka przywiezie, ojciec tam parę godzin zostanie z ciotką, a ja sobie pojeżdżę. Początkowo planowałem bardzo ciekawą trasę, ostatecznie przez CZAS, a miałem ograniczony CZAS na jeżdżenie zrezygnowałem z przebiegu trasy: Karlino->Koszalin->Kołobrzeg->Karlino. A jak się na koniec dzisiejszej trasy okaże chyba niepotrzebnie. Wyjątkowo szybko jechałem i wyjątkowo dobrze jechało mi się szybko pomimo początkowo niesprzyjających warunków pogodowych :) Otóż, chciałem ruszyć w trasę jeszcze przed godziną 11. Lecz, prywatne sprawy zatrzymały mnie na nieco dłużej co ostatecznie przełożyło się na to, że w trasę ruszyłem ok godziny 12. Do tego nie mogłem sobie jeździć do wieczora, robiłem tak aby wrócić gdzieś tak 16-17. Niestety słaba znajomość terenów w zasadzie żadna znajomość, przyczyniły się do tego, że mimo używania GPS nieco pokrętnie pojechałem po wioskach, samym Białogardzie i nabiłem dodatkowe kilometry co jest dobre, ale straciłem także trochę energii na nadrabianie prędkości jazdy. Zdradzę jeszcze jeden szkopuł wiejskich terenów od Koszalina w stronę Białogardu - nie wszędzie istnieje wprost droga, albo nie jest to takie oczywiste :D Zwykły problem, który widzę wszędzie to błędne lub brak oznakowań. Dla kogoś kto nie zna stron, nagłe zakończenie drogi raczej nie oznacza, że ma jechać prosto przez pola, i lasy bo to jest kontynuacja drogi, skoro brakuje głupiego znaku, że jedź prosto do takiej i takiej miejscowości. Wszystko opiera się na dobrej znajomości terenów, których tutaj - nie, nie znam :) Ale jakbym miał rower na wakacje u ciotki, która mieszka w domu po babci, to bym te wszystkie drogi i tereny poznał :) Wyjechałbym na cały dzień, raz pojechałbym jedną drugą, drugi raz drugą aż w końcu bym wiedział co i jak. Taki sam proces przechodziłem z moimi stronami, po których często rowerem jeżdżę, odkrywałem te drogi, strony najczęściej w 2014-2015 r., te najbliższe strony ode mnie. A w kolejnych latach także, bardziej oddalone miejscowości i drogi. A przede mną jeszcze dużo jeżdżenia, skąd odkryć wszystkie drogi, wszystkie miejsca muszę jeszcze spooooorooooo pojeździć :) Aaaaa i po drodze na Koszalin mijałem grupkę zapaleńców motoryzacyjnych jadących najprawdopodobniej na trwający dzisiaj zlot w Makowice :) Dużo starych aut, tuningowane maluchy, i inne dziwne samochody, nawet nie wiem co to za auta są :) Jedno jest pewne takie po drogach już nie jeżdżą bądź są bardzo rzadkim widokiem :) A kiedyś były codziennością jak dzisiaj VW Golfy, jakieś stare Mercedesy, Fiaty Punto, i inne tego typu "luksusowe" pojazdy :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 277

  • Trasa nr [łączna]: 361
  • Trasa nr [na blogu]: 275
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 10
  • W tym roku: 90

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 357 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 271 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 7458.58 km
  • Stan Licznika Końcowy: 7531.35 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 7440.32 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7209 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 7282 km

  • Maksymalna prędkość: 40.8 km/h

  • Przejechałem: 72.77 km
  • Przejechałem [msc]: 661.8 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3978.2 km
  • Przebieg roweru [suma]: 14849.01 km

  • Przejechalem w 2018: 3978.2 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 9.9455 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 37.1225 [%] km

  • Czas jazdy: 03:29:28 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 938:07:26 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 714:41:18 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 247:36:57 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 36:59:54 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:41:59 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:45:05 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:34:48 h

  • Średnia: 20.89 km/h
Dzisiejsza trasa tak jak wspominałem nie zaczęła się tam gdzie najczęściej, z mojego rodzinnego osiedla. Zaczęła się dokładnie na ogrodach działkowych w Karlinie. Zaczęła się nieco późno jak na planowaną długą trasę bo ok. godziny 12. Wyjeżdżając, nie byłem przekonany gdzie dojadę, gdzie mnie szlaki tras zaprowadzą oraz jak skończy się dzień na rowerze, jaką przygodą się zakończy :) Jazda zaczęła się od poprawy regulacji przedniego koła, było ono nie do końca poprawnie zamontowane, i dziwne drgania dostawało. Pomogło założenie go na nowo, może coś nie weszło poprawnie przy mocowaniu między piastą a widelcem. A drugi problem, już był dokuczliwy, chociażby na ostatniej jeździe Dookoła Dąbrowej Nowogardzkiej. Dotyczy wyrobionego już pewnie łożyska przy kierownicy czy bliżej widelca. I po prostu jak się mocniej skręci te łożysko to za twardo się jedzie, takie drgania dziwne są - szczególnie przy skręcaniu kierownicą. Gdy to się poluzuje to jest nadal źle, bo kierownica się za mocno obraca, sama ucieka. I tak źle i tak nie dobrze. Dzisiaj właśnie tak było, nieco za mocno dokręcone, jak się poluzowało to za słabo. Olałem to i jakoś pojechałem. Ruszyłem z Karlina jeszcze w słonecznej aurze do drogi DK6, którą jechałem do Koszalina. Stąd do Koszalina nie jest daleko, na początek miasta 22 km. Ok. 3 km zajął mi przejazd przez Karlino :) Jazda do Koszalina była męcząca. Szybko się zachmurzyło. Wiał silny wiatr, ja też trochę dociskałem na prędkość, przeważnie > 20 km/h. Były różne myśli, chodź by, że dziś to nie jest mój dzień :( Nie poddałem się tym myślom jednak. Pojechałem dalej prosto do Koszalina. Przed samym Koszalinem (pewnie związku z budową S6), wszystko rozkopane, wszystkie drogi, same utrudnienia. No sama droga do Koszalina też jest w licznych remontach. Wiele dróg na wioski jest pozamykanych np. na Nosówko czy Laski Koszalińskie albo Dunowo. Droga zamknięta i tyle, nie ma przejazdu ;) Nie, żebym rowerem nie pojechał ale nie o to chodzi. Problemy są dla mieszkańców czy przejezdnych. Ciągnące się wiele miesięcy remonty i budowy dróg (S6), już każdemu dają się we znaki. No nic, minąłem ten obraz nędzy i rozpaczy Polskiego budownictwa dróg. Może się na tym nie znam, ale nie uwierzę, że na obecne technologie remont kilku kilometrów dróg trwać musi rok, dłużej. A budowa to już całkiem. Tak przecież w cywilizowanych krajach nie może być. Bo co z tego, że kilka lat drogę się buduje, skoro za kilka msc będą kilka lat ją remontować -.- Takie realia. Minąwszy ten obraz nędzy, wjechałem do Koszalina. Związku z tym, że już nie wybieram się na Kołobrzeg (niestety :(), postanowiłem pojechać wioskami od strony Koszalina do Białogardu i wrócić z Białogardu. Postanowienie wcieliłem w życie. Zaraz na początku miasta, skręciłem na drogę w stronę Poznania (DK11), na kolejnym rondzie, odbiłem na Dunowo. Koszalin opuściłem równie szybko jak do niego wjechałem. Koniec Koszalina oznaczał początek kolejnej dość dużej i ciągnącej się jakiś czas miejscowości Niekłonice. Jak te wszystkie wioski przyległe do miast, bardzo szybko się rozrastają. Niekłonice przywitało mnie placem budowy kilku blokowego osiedla oraz debilami za kierownicą, głównie rejestracje Kołobrzeskie. Jak już 2 czy 3 debil na krótkim odcinku drogi sobie trąbi bez powodu. Jest chodnik, który jest niby ciągiem pieszo-rowerowym znak C-13/C-16. Ale nie ma znaku B-9 wzdłuż drogi. Więc nie czuję się w obowiązku jechać pseudo ciągiem, gdzie de facto pieszy ma więcej do powiedzenia niż rower, oraz czymś takim nie da się jechać, bo jest ustawiana kostka brukowa i to wzdłuż nie podłużnie -.- Niestety wiele ścieżek rowerowych jest też w taki pseudo sposób projektowanych. No debile, wszędzie debile. Zdenerwowałem się już i w geście przyjaźni pokazałem kierowcy co nim myślę :) Niestety nie zatrzymał się a ja pojechałem dalej. Mijałem piękne wiejskie tereny, takie klimaty jak lubię. Cały czas utrzymywałem wysoką prędkość. Do Koszalina jechało mi się źle, ale gdy już Koszalin minąłem to odżyłem :) I lepiej z pogodą (cieplej), przyjemniej :) Już słonecznie. I tak powstał kolejny rowerowy cytat mojego autorstwa: Jedynym ograniczeniem, jest nasza zdolność do "przetrwania" chwil słabości. Gdy już je przetrwamy (chwile słabości) - śmigamy dalej. I taka prawda, dzisiaj przetrwałem, nie poddałem się. Cały czas idę przykładem trasy: "Miarą sukcesu jest suma porażek", gdzie też się nie poddałem! I tak minąłem kolejne miejscowości, będąc tu naprawdę pierwszy raz Tyle pierwszych razów, tyle nowych stron! :) Takie wsie jak Giezkowo, Jarzyce doprowadziły mnie do Dunowa. Tu chciałem jakoś dostać się np. do Stajkowa, byłoby szybciej w linii prostej. Ale nie jestem przekonany czy tam się przejedzie, czy jak to zrobić. Bo tam nie dość, że jest leśno-polny teren to jest jeszcze rzeka Radew. I nie wiadomo czy jest jakiś most czy coś. Coś na pewno musi być ale nie wiem czy tylko dla pociągu czy dla innych środków transportu także :) No niestety nie mam całego dnia aby bawić się w odkrywcę. To pojechałem ze Dunowa na Golica. Z Golic na Bardzlino. Z Bardzlina jest droga do DW167, która prowadzi na Tychowo, ale dałoby się z niej odbić w Zaspach Małych na, na nowo wiejskie drogi i dojechać do Białogardu. Tak jednak nie zrobiłem, pojechałem dalej do Wroniego Gniazda, które okazało się takim zadupiem. I tam jest problem właśnie. Wjeżdża się nie wiadomo gdzie. Nagle kończy się droga, zaczynają się lasy i pola. I bądź tu mądry by wiedzieć jak jechać -.- Jakoś intuicyjnie pojechałem taką gruntową drogą, która kawałkiem w las wjeżdżała, tak nasypana piachem, że się jechać nie dało. I okazało się, że ta droga wyprowadziła mnie na wieś Białogórzyno gdzie znowu - brak oznakowań - i z Białogórzyno mogłem na Białogard jechać przez Żeleźno. A ostatecznie pojechałem na Nosówek. Z Nosówka na Pustkowo (w gm. Białogard). I dalej prosto do Białogardu. Sam wyjazd z Nosówka bardzo smutny widok :( Bandyci wycięli przydrożne drzewa. Został syf, dziurawa droga i nie ma nic. Nieco dalej już za Pustkowem drzewa na tej gminnej drodze zostały. Ale ich czeka taki sam los. Są zaznaczone do wycięcia -.- Bandyci dosłownie wszystko niszczą, dewastują. Każdy skrawek ziemi, natury. W drzewiastej, i pięknej widokowo drodze dojechałem do Białogardu, zrobiłem rundę po mieście, nie bardzo wiedząc jak jechać, minąłem stację kolejową PKP, poruszałem się drogą DW166 na Koszalin. A powinienem wybrać kierunek na DW163 na Kołobrzeg. Błąd szybko naprawiłem i znalazłem się już na znanej mi drodze do Białogardu, którą jeżdżę samochodem. Z stamtąd wg. znaku - do Karlina miało być 5 km. Ale chyba jest szybciej, bo tą odległość pokonałem w 15 min. W ogóle, w całej dzisiejszej trasie jechałem bardzo szybko, i osiągnąłem ostatecznie bardzo ładny wynik w średniej prędkości jazdy, na bardzo ładnym dystansie nie całych 73 km. Dzisiaj miałem fajną przygodę! Wykorzystałem szansę od losu, że się gdzieś jedzie, wziąłem rower, pojeździłem. Fajna sprawa mieć bagażnik rowerowy przy samochodzie. I można zabierać rower ze sobą gdziekolwiek by się nie jechało :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa19sierpnia2018zdj1.jpgtrasa19sierpnia2018zdj2.jpgtrasa19sierpnia2018zdj3.jpgtrasa19sierpnia2018zdj4.jpgtrasa19sierpnia2018zdj5.jpgtrasa19sierpnia2018zdj6.jpgtrasa19sierpnia2018zdj7.jpgtrasa19sierpnia2018zdj8.jpgtrasa19sierpnia2018zdj9.jpgtrasa19sierpnia2018zdj10.jpg


Mapa przebiegu trasy :)