Dzisiejsza trasa była trochę mniej ambitna niż miała być. Miała dobić do 50 km. I pozwolić uzupełnić wszystkie braki w nieprzejechanych drogach w Grzybowie - czego nie udało mi się zrobić na ostatniej trasie gdy tam byłem: Poznając Grzybowo. Jednak dzisiaj nie miałem jakoś wielkiej weny do tej trasy. A do tego pogoda w kratkę. I kilka dni takich ładnych ciepłych. I kilka dni takiej paskudnej pogody, że tylko wieje i jest chłodno. Zniechęca. A najbardziej dobija mnie osobista sytuacja, której od kilku dni nie rozumiem. Na dzisiejszy dzień umawiałem się albo i nie z JS. W sumie zaproponowałem jej na początku tego tygodnia, że w weekend będę się do Grzybowa wybierał i mogę z nią przyjechać. Fajnie byśmy dzień spędzili. No ale nie chciała. Ostatecznie wziąłem dzisiaj matkę. A i tak się nie czułem dzisiaj szczęśliwy. Trochę chłodny dzień. Ciepło robiło się dopiero po południu gdy już kończyłem trasę. Robiłem na niej zamierzony cel - połączyć ślady GPS, przejechać drogi, którymi do tej pory w okolicy Grzybowa nie jeździłem i ostatecznie przejechałem kilka z pominiętych wcześniej dróg w samej Grzybowskiej wiosce. Jednak smutek dzisiaj jest silniejszy niż radość z jeżdżenia. I nie czuję jakiegoś zaangażowania w to co robię. Wyjazd ograniczył się do przejechania (koło) Grzybowa od Starego Borku do Nowogardku gdzie robiłem ujęcia z Drona. Z Nowogardku na Drzonowo i powrót przez Sarbia do Rogoziny. I stąd na nowo na Stary Borek z którego ruszyłem do Kołobrzegu przez Korzystno. Wyjeżdżając na obrzeżach Kołobrzegu, wbiłem się w ul. Grzybowską i wróciłem do Grzybowa. Odnalazłem w mieście matkę, która tam dalej chodziła. I wybraliśmy się na obiad. Nie miałem ochoty na coś normalnego a na pizzę. Wybrałem kolejny lokal wzdłuż ul. Nadmorskiej. Nie był to dobry wybór. Kolejny lokal, ta sama ulica a te jedzenie słabe. W odróżnieniu od sytuacji jaka miała miejsce jeszcze kilka dni temu na trasie: Poznając Grzybowo - było mniej pootwieranych lokali. Znacznie mniej ludzi i mniej możliwości aby gdzieś zjeść.. A może po prostu w całym tym Grzybowie nie ma dobrej knajpy?... Bynajmniej jest kolejna, do której już nie wrócę. Był to bar Tu i Teraz w Grzybowie. Może inne dania mają dobre - ale pizza to nie jest ich specjał. Bywały gorsze ale częściej o wiele lepsze niż ta serwowana tutaj.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1488
Trasa nr [łączna]: 1566
Trasa nr [na blogu]: 1480
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 16
W tym roku: 132
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1552 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1466 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 23601.6 km
Stan Licznika Końcowy: 23641.58 km
Stan Licznika Końcowy2*: 23491.56 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2011 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 2051 km
Maksymalna prędkość: 27.8 km/h
Przejechałem: 39.98 km
Przejechałem [msc]: 577.13 km
Przebieg roweru [rok]: 4482.76 km
Przebieg roweru [suma]: 60341.34 km
Przejechalem w 2024: 4482.76 km
Podroż dookoła świata (2024) 11.2069 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 150.8534 [%] km
Czas jazdy: 02:32:57 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3844:38:49 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3621:12:41 h
Czas Jazdy Suma (2024): 280:42:46 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 38:18:16 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:23:39 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:07:36 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:01 h
Średnia: 15.78 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego miała w teorii mnie nie zajeździć za mocno bowiem jutro ważny dla mnie czas - 1.09 a wraz z nim trasa otwierająca nowy rok szkolny 2024/25. Wraz z nowym rokiem - jakby awans - zostaję jednym z belferów. Może to być ciekawe doświadczenie. Na razie o tym jeszcze nie myślę. Jeszcze jest weekend. Jeszcze powinienem się cieszyć weekendem, wakacjami i poprawiającą się pogodą, która właśnie od weekendu ma być coraz ładniejsza a w przyszłym tygodniu ma być eksplozja ciepła. Mówi się nawet o 30℃ na początku września: Wrzesień zaskoczy temp. - onet.pl. A mnie jakoś to nie cieszy. Normalnie to by pewnie cieszyło.. Nie cieszy.. Potrzebowałem jednak jakieś odskoczni od smutnych dni. Stąd mimo wszystko pojechałem na dzisiejszą trasę. Tym bardziej, że miałem ją zaplanowaną. Miała być nieco ambitniejsza. A plany się nieco rozjeżdżają przez to, że nie jadę sam. I w sumie nie chciałem być sam dzisiaj. A jak jeździłem z matką to nigdy za długo nie chciała być... Udało mi się znaleźć jednak zastępstwo na po południe. Namówiłem kolegę MM. z którym niekiedy na rowery się wybieraliśmy abyśmy się późnym już po południem wybrali do Brzeźnicy pod Drawskiem Pomorskim. To może być fajna przygoda.. Nie zakładałem jednak, że matka będzie chciała zostać dłużej w nie znanym Grzybowie. No ale chcąc czy nie chcąc trzeba było jechać jeszcze przed godz. 16. Bo nim się wróci itd. To i tak będzie bliżej 17 jeśli nie 17. Niby nie jest stąd długa droga ale wracam tak turystycznie przez Nowogardek potem na Trzebiatów. A tutaj drogi zostawiają wiele do życzenia. Nim jednak powrócę - to dopiero przyjechałem! :) Zostawiłem matkę na mieście. A sam zaparkowałem na dużym parkingu wzdłuż ul. Kołobrzeskiej. W pierwszych krokach dzisiejszej trasy wybrałem się na Stary Borek, aby z niego po tych dziurawych drogach pojechać właśnie na Nowogardek. Z Nowogardku na Drzonowo - znaną mi drogą - aczkolwiek rowerem jeszcze nie jechałem! :) Odkąd jednak pierwszy raz zobaczyłem tą drogę czy te strony - a poznałem je w tym roku właśnie! - to chciałem tu wrócić. Zrobiłem krótkie loty dronem. I wybrałem się dalej do już znanej miejscowości jaką była Sarbia. Minąłem Sarbię i wyjechałem w również już znanych stronach w Rogozinie. Wiatr dawał się we znaki, smutek. Zabłąkanie w życiu również. Nie potrafię się w ostatnich dniach odnaleźć. Nie śpię po nocach. Ciągle analizuję co się wydarzyło, co zjebałem w tym życiu, że tak jest... Bo przecież zawsze wszystko robię źle... Zaczęła się moja powolna i trudna podróż powrotna do Starego Borku skąd wyjechałem na nowe nie znane drogi pod Grzybowem! Dokładnie była to droga do Kostrzyna. Małe wsie, każda z dużym kościołem. Bliski dojazd do morza to powoduje, że te niby rolnicze tereny są również takie z urbanizowane. Jest jeszcze kilka możliwości powrotu do Grzybowa. Kiedyś skorzystam z tych możliwości i z pewnością będę chciał pojeździć po tych drogach aby lepiej poznać te tereny. I tak jechałem dalej aby ostatecznie wyjechać w Zieleniewie. A zaraz za nim w Kołobrzegu. Z Kołobrzegu od razu wracałem do Grzybowa. Najpierw obiad a potem dalsza trasa... Zaliczyłem tylko kilka z nieprzejechanych dotąd dróg i to po stronie nadmorskiej - takie drogi jak: ul. Długa, ul. Kwiatowa, ul. Polna. Miałem zaznaczone nie przejechane drogi i po prostu w nie jechałem ;) Aby były odznaczone ślady, że byłem. Nie chętnie już jednak jeździłem. I nieco zmęczony i zniechęcony. Jakoś nie chciało mi się. Jakoś nie widziałem w tym celu. Tak w ogóle się zastanawiam, że mogłem dzisiaj w ogóle nie jechać.. Jakoś nie czułem tego wyjazdu a pojechałem bo tak trzeba... Bo miałem taki plan. I nie chcę się złamać do końca, że już nic nie będę robił bo popadnę w taką depresję. A jestem bliski takiego stanu. Szczególnie po wczorajszym dniu - piątku z 30.08. Tak bardzo potrzebowałem wsparcia, kontaktu. A znikąd go nie dostałem. Nikt się nie odezwał. Z nikim nie mogłem się nigdzie wybrać. Ostatecznie po wielu namowach pojechałem z matką do Iglic. W te smutne piątkowe po południe. Nie polepszyło mi się za bardzo tylko bardziej pogorszyło widząc jak ludzie się postarzeli, których znało się od zawsze. Jak się pozmieniało w tym życiu. Jak wieś (Iglice) staje się opustoszała. Po prostu powoli umiera... Żyją tylko wspomnienia z tego jak to wyglądało choćby 20 lat temu. Pełna dzieci wioska, ludzi. Coś się działo! A teraz? Dosłownie pustki. Nikogo nie ma... Smutno tak... I ten smutek dzisiaj również trwa. Miałem jeszcze małą nadzieję, że może dzisiejszy dzień spędzi ze mną JS.. No ale nie.. Nie spędziła... :( Może i mogłem być dłużej na rowerze dzisiaj ale szczerze? Nie za bardzo chciałem nawet. Nie chciało mi się jeździć. Z drugiej strony nie chciałem się przemęczać na jutrzejszy wyjazd. Nie dawno trawiła mnie choroba - dosłownie parę dni temu. Nie czuję się jeszcze na siłach.. Jeździć jak dawniej.. A do tego kondycja psychiczna spada mocno w dół. .. I to tak wszystko się ciągnie, że idzie mi słabiej nawet to co sprawiało mi zawsze tyle radości (czyli rower)...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)
Z powodu pewnego zaniechania, nie wiem jak to się stało. O czym ja myślałem i czy w ogóle myślałem.. Szykując dnia 16.09.2024 r. kartę pamięci na planowany w dniu 17.09.2024 r. wyjazd do Czaplinka - zamiast jak zawsze / od zawsze / odkąd prowadzę bloga a to jest ponad 8 lat, prawie 9 lat... skopiować całą zawartość karty to wszedłem jedynie w folder video i skopiowałem jedynie filmy. Chociaż tyle... Bo mogłoby się okazać, że nawet filmów nie skopiuję. Nie skopiowałem plików GPS. Karta została nadpisana zapisem trasy z dnia 17.09.2024 r. oraz z 18.09.2024 r. O problemie dowiedziałem się właśnie 18.09.2024 r. późnym po południem (było po godz. 18) jak chciałem przysiąść i uzupełniać spore zaległości z wpisami. Z stanem na 18.09.2024 r. mam nie opublikowane wpisy od WPIS=1472. Dzisiejszy dla porównania to wpis 1480. Jeszcze nigdy nie miałem takich zaległości ani takich problemów z blogiem. Miałem się brać właśnie za pisanie wpisu z 31.08 (dopiero 18.09)... Kolejne zaległości. Poprzednie wpisy tj. wpisy do WPIS=1479 był uzupełniony (w stanie na dzień 18.09.2024 r.). Tyle, że brakowało mediów, statystyk i nie był opublikowany. Podjąłem próbę naprawienia swojego błędu. Bezskutecznie. Nie udało się nic wskórać. I odzyskać plików - gdzie ostatecznie przyjąłem porażkę dopiero w dniu 20.09.2024 r. Między 31.08.2024 r. a 12.09.2024 r. - bezpowrotnie utraciłem ślady GPS. I te wpisy tych śladów mieć nie będą / i nie mają. Do sprawy odnoszę się jeszcze we wpisie z 22.09.2024 r: Grzybowo: przywracając ślady GPS - WPIS 1490 z 22.09.2024 r.. Niniejsza notatka, jako uzupełnienie informacji do wpisu dodałem w dniu 27.09.2024 r. (dopiero)... - uzupełniając i publikując zaległe wpisy od wpisu: Szczecińskie testy napędu - WPIS 1472 z 12.08.2024 r.