24.02.2019
Jazda nr: 362

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody, rury |

Trasa zaplanowana na dzień dzisiejszy miała mieć nieco dłuższy przebieg, niż przebieg, który ostatecznie udało mi się wykręcić. Zawiodły mnie siły i pogoda. Zbyt mocno nastawiłem się na to, że dzisiaj będzie naprawdę ciepło i ładnie (jak 16.02) - gdy nawet po godzinie 20 było ciepło. Tak niestety nie jest. Temperatura co prawda w najcieplejszym momencie dnia dobija do +10℃, ale to nie jest jeszcze to na co liczyłem. Dzisiaj ogólnie było chłodno, przy okazji dość słonecznie. Przeważnie słonecznie, chodź na trasie trochę zachodziło to słonko, trochę się pojawiało. A ja ogólnie taki trochę bez sił jestem, ruszyłem osłabiony ostatnimi poczynaniami, dwie trasy na Szczecin (na - i - ze Szczecina), i piątkowa trasa 50-tka. To miało na mnie wpływ, nie zdążyłem wystarczająco odpocząć, do tego, wciąż taka niby wiosenna, niby zimowa pogoda, nieco popsuła moje plany. Nastawiłem się na to, że dzisiaj zmierzę się z wyzwaniem z trasą 100 km. Byłby to nie bagatelny sukces, najszybciej odbyta trasa 100 km. W zeszłym roku taki dystans po raz pierwszy zrobiłem dopiero 29.04 - Wyzwanie - próba determinacji. Było jednak nie porównywalnie cieplej i moja forma na nieco wyższym poziomie się znajdowała. Oczywiście dzisiejsza porażka to nie wina formy. No po prostu się nie udało i tyle. Nie zawsze się udaje. Nie mam jednak do siebie pretensji. Koniec końców zrobiłem ładną trasę. Chodź do ostatniej chwili rozważałem czy się poddać czy ciągnąć to dalej. Ostatecznie zwyciężył rozsądek. Zrobiłem 75 km dystans, ale nawet on był wyzwaniem i było po prostu ciężko. Cóż.. przedwczesna radość, zwiastunem porażki.. Nie ma co brnąć na siłę, gdy czuję, że nie dam rady. Z trasy jednak zrezygnowałem z ostatniej chwili, aby rezygnacja nie była zbyt prosta i przyjemna, ruszyłem lasem przez wieś Branisławice i Imno.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 365

  • Trasa nr [łączna]: 448
  • Trasa nr [na blogu]: 362
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 21

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 443 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 357 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 10349.5 km
  • Stan Licznika Końcowy: 10423.92 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 10332.89 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10108 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 10181 km

  • Maksymalna prędkość: 32.1 km/h

  • Przejechałem: 74.42 km
  • Przejechałem [msc]: 426.31 km
  • Przebieg roweru [rok]: 593.59 km
  • Przebieg roweru [suma]: 17741.58 km

  • Przejechalem w 2019: 593.59 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 1.484 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 44.354 [%] km

  • Czas jazdy: 04:37:11 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1116:17:01 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 892:50:53 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 36:33:47 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 24:49:40 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:15:25 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:44:28 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:46 h

  • Średnia: 16.12 km/h
Dzisiejszą trasę rozpocząłem chwilę po godzinie 930. Zależało mi aby wyjechać jak najszybciej. W końcu muszę się liczyć z czasem samej jazdy na poziomie 6h + przerwy. Więc optymalnie na trasę potrzebuję 8-9h. A o tej porze roku, trudno oczekiwać takiego czasu, skoro po 17 się ściemniać zaczyna, robić chłodno. Dzisiaj w ogóle było chłodno. I męczył mnie problem z dodatkowym licznikiem Sigma 600. Ten problem nie występuje od dziś, ale dzisiaj jest szczególnie męczący, ze względu na niego zatrzymywałem się wiele razy... i zaczęło mnie to już mocno wkurwiać. Otóż, problem pojawił się zaraz po wyjeździe z osiedla. Wtedy odkryłem, że licznik nie działa -.- Po prostu się czujnik na widelcu przesuwa. Więc przesuwam sam czujnik, magnes, aż w końcu łapie. Poświęciłem na to parę minut, chwilę łapało i chuj nie działa. Olałem to. Nie mam czasu się z tym bawić. Daleko nie ujechałem zrobiłem ponad 500 metrów, i zaczęło działać. Do czasu. Trochę po działało i się pierdoliło. Gdy byłem już za Nowogardem i kierowałem się w stronę Golczewa to myślałem, że mnie zaraz kurwa trafi jak co parę minut się rozłączało! To doprowadzi do kurwicy każdego, nawet kogoś tak spokojnego jak ja ;] To jeden z problemów na trasie, tych było kilka. Opowiadając jednak po kolei, gdy wyjeżdżałem z Płotów, kierując się w stronę Słudwii jakiś pojebaniec z Audi, wziął się za wyprzedzanie innego samochodu tuż przed mostem w Płotach (nad Regą), wprost na mnie się kierując.. TU KURWA KOGOŚ MOCNO POJEBAŁO. Skomentowałem to bardzo wulgarnie i pojechałem dalej. No serio kolesia pojebało. I nawet nie chodzi o to, że wyprzedzał na podwójnej ciągłej ale chodzi o to, że wyprzedzał na czołówkę z rowerem - PATOLOGIA. Wiele się patologii spotyka na tych drogach, oj wiele. W dalszej części trasy jednak podobnej sytuacji nie miałem. Minąłem Słudwia, skierowałem się na Resko. Póki co jakoś jechałem, chodź doskwierał mi chłodny wiatr, i ogólnie nie było za ciepło. Miałem nadzieję, że gdzieś po godzinie 11 zrobi się ciepło a to nic z tego. Ciepło zrobiło się dopiero po godzinie 14 gdy już ostatnie kilometry do domu robiłem. Całą trasę przemęczyłem się w wietrznej i chłodnej aurze pogodowej. Gdyby tego było mało to jechało mi się ciężko, zwykle wolno.. i ciężko. Tak do Reska, i z Reska do Nowogardu przez Łosośnicę i Kulice. Już wtedy na drodze z Reska do Nowogardu miałem myśli czy nie zawrócić, nie skrócić tej trasy. Nie chciałem się jednak poddawać. Chciałem walczyć. I jechałem dalej.. poprzez mocno dziurawą drogę, i piękne wiejskie tereny.. W końcu dojechałem pod Nowogard, gdzie zatrzymałem się na dłużej - widząc budowany gazociąg! ;)) Zagorzali czytelnicy pewnie pamiętają sprawę z wożeniem rur na Makowice Lotnisko: Zablokowane Makowice, Zmiany na Makowice-Lotnisko i Mrozy na Makowicach. Na trasie: "Mrozy na Makowicach", na zdjęciu przedstawiłem ciągnik, który wywozi rury z Lotniska, które wcześniej były tam zwożone, i tym samym była niszczona droga do Makowic. Obecnie się wywozi te rury, proceder trwa nadal. Z tego co wiem, rur się już nie zwozi a właśnie wywozi. I nie chodzi tu oczywiście o kontrowersyjny gazociąg: Nord Stream 2. To lokalny projekt - gazociągu z Goleniowa do Gdańska (przez Nowogard, także przez Sowno). W Sownie co prawda jeszcze rur nie kładą, ale widziałem już wykopany "pas", w którym będzie szła ta rura. Nieco więcej poukładanych rur, widziałem pod Nowogardem, gdzie stanąłem aby porobić parę zdjęć. Ciekawa sprawa, bo kontrowersje w 2018 r., budziło zwożenie rur i sprzętu na lotnisko Makowice. Kontrowersje wciąż budzi sprawa masowego wycinania drzew na Makowice-Lotnisko, oraz niszczenia jedynej dojazdowej do wsi drogi. I ciekawi mnie wobec tego fakt, jak będzie wyglądał tegoroczny rajd samochodowy po Lotnisku w Makowicach, skoro część lotniska jest zamknięta - bo przestępcy trzymają tam zresztą pod ochroną te rury.. chodzi mi o taką imprezę: Makowice-Lotnisko: Makowice 2k18. A może do kwietnia, już wszystkie rury będą wywiezione i drzewa wycięte?! No cóż. Zobaczymy. Zostałem chwilę dłużej przy tych rurach aby potem ruszyć dalej, przez cały Nowogard, w którym natknąłem się na ciekawy (jak się potem dowiedziałem - samochód Nysę) samochód :)) Wyglądał na bardzo stary i faktycznie taki jest. Obecnie takie perełki to w muzeach się spotyka a nie na drogach. Jadąc jeszcze przez Nowogard rozważałem czy nie pojechać przez Dąbrową Nowogardzką.. i tak skrócić sobie drogę. Ale nie! Póki co dzielnie walczyłem dalej, jadąc wzdłuż drogi DW106. Ostatecznie za Błotnem się poddałem. Zdałem sobie już całkowicie sprawę, że dalej brnąć w tą trasę nie ma sensu. I tak jej nie ukończę. Może gdyby było cieplej.. Nie wiem.. Dzisiaj nie widziałem dla siebie szans. Wobec czego zbliżając się do skrzyżowania z drogą DW108 - skręciłem na wieś Imno, po drodze mijając wieś Barnisławice. Ciężki kawałek trasy przez las, do Imna była droga z takich kamiennych płyt to jakoś się jechało ale już za Imnem po Truskolas - błoto, błoto, i ciężko się jechało. Ciężki kawał trasy i w lesie atakujące robactwo, w ewidentny sposób zwiastujące nastanie wiosny na stałe..! Wkrótce moja gehenna się skończyła, gdy wyjechałem na drogę DW108, popędziłem do domu utrzymując zwykle prędkość >20 km/h. To pewnie wynik działania wiatru, miałem wiatr w plecy, nie czułem dużego chłodu. Jakoś to szło! Ah. No i w samym lesie było cieplej.. w lesie.. gdzie różne zbrodnicze incydenty miały miejsce. To sobie jednak już daruję. Ile można ciągle o tym samym pisać. Wspomnę tylko o młodej ofierze takiej "legalnej" wycinki drzew. Mocno mnie wkurwia w tym artykule podkreślanie, że wycinka drzew była legalna. BZDURA. Żadna wycinka drzew nie jest ani legalna ani moralnie uzasadniona.. Te wycinki są robione tylko dla zysku.. 5-cio letni chłopczyk zabity na wycince drzew w lesie. Smutna historia, która rozsądku ludziom i tak nie doda. Szkoda dzieciaka. Czemu te drzewo akurat dziecko zabiło a nie tych skurwysynów co te drzewa wycinali!? Cóż.. moja trasa wkrótce dobiegła końca. I mimo, że nie udało mi się zrobić zaplanowanej trasy, nie jestem smutny ;) Cieszę się z tego co mam, i coraz większego doświadczenia! No cóż, następnym razem będzie lepiej, a dzisiaj wcale nie było najgorzej!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa24lutego2019zdj1.jpgtrasa24lutego2019zdj2.jpgtrasa24lutego2019zdj3.jpgtrasa24lutego2019zdj4.jpgtrasa24lutego2019zdj5.jpgtrasa24lutego2019zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)