Trasa z dnia dzisiejszego w końcu poprowadziła mnie do Lasów Powalic - nocą! W sumie naprawdę nocą! Bo na trasę wyjeżdżałem wraz z zachodem słońca - czyli dzisiaj o godzinie 15:40. Jesteśmy coraz bliżej najkrótszego dnia w roku! Możliwe, że nim nastąpi ten najkrótszy dzień w roku raz jeszcze zmierzę się z trasą Powalic. Tym razem jednak aby było ciekawiej - to całkowicie po zmroku. A czy trudno to osiągnąć? Raczej nie. Ruszyłbym gdzieś o godzinie 16. I akurat. W końcu jeszcze przez kilka dni dnia będzie ubywać. A wschód słońca będzie się cofał - chyba maksymalnie do 15:30 dla mojego regionu. Najważniejsze jest jednak to, że w ogóle ruszyłem w tą trasę. I ruszam z taką ciekawostką. Dziś wyruszam dosłownie z zachodem słońca (15:40). A kilka dni temu na trasie: Trasa Makowice-Słudwia:
- "Jesienne przedwiośnie" - wróciłem dosłownie 5 min przed zachodem słońca (o 15:40). Taka zbieżność. Ciekawa. Najtrudniejszy fragment trasy jakim jest wyjazd z lasu udało mi się zrobić nim do końca minął dzień.. Choć już mrok panował. Nie mniej bezchmurna pogoda, i księżyc na niebie sporo dawał. Rozświetlał drogę. I dodawał tajemniczości drogom po których jechałem. Kolejne nie łatwe dni mijają. Można z powodzeniem rzec, że mija kolejny miesiąc. Pomimo tego, że to jego pierwsze dni.. No ale z pierwszych zaraz będzie połowa. I koniec miesiąca. A tym razem oznacza to, że kolejny rok dobiegł końca. No ale cholera kiedy?! Pomimo tego, że trochę się w mijającym 2025 r. wydarzyło to nie dostrzegam tego.. kiedy ten rok minął.. No nie ważne. Wyjeżdżam z lasu już w coraz większym mroku. Prowadził mnie księżyc. A potem już byłem zdany tylko na swoje oświetlenie. A i tak było fajnie. Mimo, że chłodniej to fajnie. A dzisiaj szczególnie chłodno. Nie miałem moich jesienno-zimowych butów i założyłem letnie. Pomimo grubszego założenia skarpet i tak nie było przyjemnie. Ten dyskomfort towarzyszył mi od początku do końca dzisiejszej podróży.. W nowej cyklicznej trasie! A polubiłem tą trasę w tym roku. Ciekawe czy w przyszłym również będę ją lubił?
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1714
Trasa nr [łączna]: 1791
Trasa nr [na blogu]: 1705
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 179
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1777 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1691 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 29543.5 km
Stan Licznika Końcowy: 29566.83 km
Stan Licznika Końcowy2*: 29373.25 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8000 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8024 km
Maksymalna prędkość: 26.5 km/h
Przejechałem: 23.33 km
Przejechałem [msc]: 64.37 km
Przebieg roweru [rok]: 4881.39 km
Przebieg roweru [suma]: 66314.85 km
Przejechalem w 2025: 4881.39 km
Podroż dookoła świata (2025) 12.2035 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 165.7871 [%] km
Czas jazdy: 01:35:00 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4227:12:50 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4003:46:42 h
Czas Jazdy Suma (2025): 311:44:24 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 04:23:44 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:27:55 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:44:30 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:20:09 h
Średnia: 14.73 km/h
Dzisiejsza trasa przebiegła z końca dnia na początek długiego jesiennego wieczoru.. Najtrudniejszy fragment trasy udało się zrobić nim jeszcze nadszedł zmrok.. I nie było w sumie tak źle w lesie. Spodziewałem się, że będzie gorzej. A najwidoczniej najgorzej z tym błotem i rozjechanymi drogami jest w okolicy Dąbia: Zuchwałe nocne lasy. W Skrzydłowie nie jest tak źle.. :) Choć i tu są spore wycinki drzew - szczególnie wzdłuż leśnej drogi PŻ16. Takie lecą tu wycinki. I hałasowanie maszyny do wycinek! I jak to się ma do: zakazu hałasowania w lesie?! Straszenie, stresowanie zwierzyny?! To, że mają "pozwolenie" sprawia, że zwierzętom to nie przeszkadza?! Jest niby "ok", bo mają pozwolenie?! To samo z wjeżdżaniem w strefy "Ostoi zwierząt". Nikomu nie wolno ale tym barbarzyńcom to kto zabroni?! No kurwa.. Świeże wycinki. I jeszcze dzisiaj jak jechałem to maszyna hałasowała w lesie. Dokonywała kolejnych haniebnych zbrodni. Do tego z dupy osoby w terenowych autach, poruszali się po tutejszych lasach. Dokonują się każdego dnia i w dalszym ciągu ohydne zbrodnie. Ile można powtarzać ten temat!? A to wciąż i wciąż jest. Wycinki i skala zniszczeń w lasach jest po prostu ogromna. I to jest wręcz niewiarygodne, że problem na nowo powraca. Z każdym rokiem. I można śmiało powiedzieć, że jest gorzej. I co nam daje jakaś społeczna świadomość i sprzeciw?! No nic nie daje. Bo ten proceder nieustannie się odbywa. Minąłem te miejsca by się nie wkurwiać. A jest na co się wkurwiać. Nie tylko na zachowanie tych leśników. Na życie. Na siebie? No w sumie. Bo oczywiście nie przygotowany jestem. Nie mam naładowanych baterii do kamery. Nie podładowałem lampek. Jak mi to padnie. No na dzisiaj starczyło. Z bateriami był problem ale.. Miałem jeszcze jedną baterię naładowaną. To dzięki temu nie musiałem kombinować i co chwilę stawać i zmieniać baterie. Bo byłoby to irytujące i wkurwiające. Jakoś tym razem przetrwałem. No ale mam dziwne wrażenie, że baterie które podłączam do ładowania przez powerbank się jednak nie ładują. Bo powinienem mieć wyjęte i naładowane. A są co najwyżej częściowo! I faktycznie. Zauważyłem problem na trasie, że się ładowanie rozłącza... Może ładowarka pada? W sumie ciężko powiedzieć z czego wynika ta irytująca anomalia. Utrudniająca mi na ogół życie. Bo nie zawsze mam przygotowane, naładowane (zapasowe) baterie.. Pomimo wkurwienia i trudów jakoś dzisiejsza trasa spokojnie minęła. Choć pozostają moje niespokojne myśli. Poczucie samotności i odrzucenia przez świat.. :(
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)