Trasa z dnia dzisiejszego jest wprost inspirowana trasą, która odbyła się na kilka dni przed nieudanym przejazdem 147 UltraBiku: Inne drogi Zagócza. W zasadzie szła bardzo podobnie do niej tyle, że wybrałem dzisiaj przejazd nieznanymi mi dotąd ścieżkami prowadzącymi pod Zagórcze. Tak się domyślałem, że te drogi są, jednak nie byłem pewny, ostatecznie po upewnieniu się jak jechać pojechałem dzisiaj późnym po południem. Męcząca, trudna do przejechania trasa - w większości prowadząca po różnych mniej lub bardziej przejezdnych ścieżkach. Zaczęła się już od płyt jumbo na drodze do Krężela, przechodziła przez istną psiarnię w kolonii Sowna. Kilka razy zwracałem już uwagę na ten problem, że ludziom mocno we łbach odbija z tymi psami. Coraz więcej ich trzymają. Coraz większych i groźniejszych pod wcale nie przystosowanym do tego ogrodzeniem. Istnieje spore ryzyko wydostania się takiego bydlaka na zewnątrz a o tragedię nie trudno. Co ci jebnięci ludzie mają we łbach aby wszędzie trzymać te cholerne psy. Często większą ilość i to duże, groźne odmiany.. Prawo jakoś powinno to regulować. Wątek już stary, ale jakoś mnie się teraz przypomniał: The Lost. Do tego dochodzą często zniszczone chciwością i głupotą kompletnie nieprzejezdne drogi, przy polach, lasach - czymś co dawniej było lasami. Wyciętym w cholerę, zniszczonym.. I to zniszczonym na dużą skalę. Dzisiaj sporo tych kilometrów w terenie nabiłem.. Naprawdę sporo. Można nawet pomyśleć, że ze względu na durne pomysły, które zaczynam już kwestionować po porażce na 147 UltraBiku: 147 UltraBike 2021: porażka - wybrałem się dzisiaj w taką trasę.. Choć piękna i w ogóle, miejscami naprawdę ciężka.. Terenowo, robali.. Nie wszędzie dało się jechać, trzeba było pchać rower i walczyć z robalami.. Uderza także problem wycinek drzew, na który sporo narzekałem i kląłem ;) To przecież ich wina, zniszczyli niektóre drogi dojazdowe.. Przez swoje chciwe zapędy.. Ah, i tak z ważniejszych aspektów dzisiejszego wyjazdu nie byłem na nim sam ;) Po niechęci, i byciu na nie, pojechała na tą trasę ze mną dzisiaj matka i jej koleżanka. W sumie wyszło nam nie całe 30 km, i wcale nie łatwymi drogami. Więc nie jest to wcale najgorszy wynik!..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 849
Trasa nr [łączna]: 930
Trasa nr [na blogu]: 844
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 104
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 921 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 835 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11842 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11870 km
Maksymalna prędkość: 29.7 km/h
Przejechałem: 28.47 km
Przejechałem [msc]: 253.33 km
Przebieg roweru [rok]: 3929.89 km
Przebieg roweru [suma]: 35941.25 km
Przejechalem w 2021: 3929.89 km
Podroż dookoła świata (2021) 9.8247 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 89.8531 [%] km
Czas jazdy: 02:49:56 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2274:38:30 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2051:12:22 h
Czas Jazdy Suma (2021): 250:38:42 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 16:37:18 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:46:13 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:24:36 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:58 h
Średnia: 10.11 km/h
Dzisiejsza trasa umacnia mnie w kilku przekonaniach, które nieodłącznie towarzyszą mi w ostatnich dniach. Otóż z napędem Aurelii jest coraz gorzej. Działa i wygląda coraz gorzej. Nie ma co z tym czekać, pewnie w Czerwcu będę musiał się umówić i w końcu pojechać i zrobić z nim porządek, nim mi się to na jakieś trasie rozsypie. Zaczyna się teraz taki ważny okres w rowerowaniu - okres wakacji, gdzie się zazwyczaj sporo jeździ i nabija sporo km. Więc trzeba coś z tym zrobić.. Wraz z tymi myślami, że jest coraz gorzej, coraz gorzej pojawiają się wątpliwości wokół mojego postanowienia z nieudanej trasy 147 UltraBiku. No dość szybko mam wątpliwości.. :) Nie spodziewałem się. Niby mowa tylko o 100 km, co to jest 100 km.. W normalnych warunkach może tak, ale nie terenowo. A tak na dobrą sprawę zrobiłem po trasie UltraBiku co najmniej 120 km w sumie. Więc znacznie więcej niż zrobiłbym do jej końca. Oczywiście mierzyłbym się tam z różnymi przewijającymi się wyzwaniami, różnorodnością dróg. Tyle, że cała trasa - pozostało do zrobienia faktycznie ok. 110 km z Maszewa - nie biegłaby tylko polnymi i leśnymi drogami. No bez przesady. Nie mniej postanowiłem zrobić te 100 km terenowo to póki co się chcę z tego wywiązać. Obawiam się jednak, że szlak mnie trafi jakbym miał ciągle jeździć takimi trasami jak dziś, aby w miarę możliwości jak najbardziej unikać asfaltu i jak najwięcej gonić terenowo.. W normalnych warunkach przecież te 100 km terenowo będą wiązać się z przejechaniem setek km po asfaltach. Różnych asfaltach.. A przecież różnorodność dróg, jakie czekały na mnie na pozostałych szlakach 147 UltraBiku nie byłyby aż tak różne jak te, które do tej pory pokonałem i które najpewniej w kolejnych dniach = co wiąże się z kolejnymi trasami, które pokonam .. No nie wiem, rodzą się we mnie wątpliwości. To jednak spory wyczyn, a tylna opona najbardziej dostała w postępujące zużycie.. Wykończyła mnie po prostu dzisiejsza trasa :) Zbyt dużo terenu, mam go szczerze dość a nie wyobrażam sobie na tę chwilę jeździć w terenie kolejnych kilometrów.. A nie powiem, odkrywać nowe drogi jest fajnie, ale nie zawsze tak fajnie jakby się wydawało ;) Wpierdzielić się w zasypane piachem drogi nie jest zbyt fajnie.. Oczywiście dzisiaj też skrupulatnie podliczałem km. Dla przypomnienia po trasie: Trasa buszującego w zbożu z 08.06.. Mam terenowo przejechane 3,75 km. Dzisiaj w sumie zrobiłem: 8,63+0,09+0,59+2,09+7,39 czyli: 18,79 km. Właśnie w czym tkwi problem tego cyrku, w mojej skrupulatności. Dosłownie przepisuję wszystko (od 14,29 do 14,88) potem (od 15,11 do 17,20) itd. itd. I sumując te różnice wychodzą mi jakieś wyniki. Dzisiaj było to 18,79. Więc przez wszystkie trasy mam dopiero 22,54 km z 100 km.. A po asfaltach w sumie: 120,28 km odejmując od tego wynik tylko w terenie mam nie mniej aż: 97,74 km. Stąd moje rosnące obawy, czy taka zabawa, te skrupulatne liczenie, zapisywanie ma sens.. Mnie się tego już nie chce robić, już mnie to męczy. A co to będzie dalej. Przecież do tych 100 km jeszcze daleka droga. Więc najpewniej zrobię tak - bo już się na to szykuję, że zrobię sobie jedną mega trasę a na niej te 50 km w terenie tylko jak nie lepiej. I zamknie się w końcu ten durny wątek. Już o tym myślę. Bo takie zabawy po kilka km, robiąc przy tym setki km asfaltowo nie mają sensu.. W ogóle sensu nie miało sensu to, że w ogóle wystartowałem w tym UltraBiku. Ostatecznie nie czułem się na siłach by jechać, mogłem zrezygnować. Ale nie.. Podszedłem do tematu ambitnie a teraz ciągnie się to za mną..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)