16.11.2018
Jazda nr: 320

Tagi: tr50stka, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza bardzo szybka trasa "50-tka" odbyła się w bardzo pięknej pogodowej aurze :) Jest jak na Listopad nadal w miarę ciepło - chodź niestety zapowiadane prognozy pogody włącznie od dzisiejszego dnia zapowiadają obniżenie się temperatur i powrót do chłodu jaki zwykle towarzyszy miesiącom jesienno-zimowym. Więc nie będzie już tak pięknie, ładnie i korzystnie na rowerowe wojaże jak miało to miejsce do tej pory. Tym bardziej cieszę się, że udało mi się w tym roku załatwić moje sprawy związane ze szlakami budowy S6, załatwić inne fajne trasy - gdy były jeszcze sprzyjające chodź nie oczekiwane ze względu na porę roku sprzyjające warunki pogodowe. O procederze nie mam jednak co mówić ze względu na małe jeżdżenie w miesiącach jesienno-zimowych w dotychczasowych latach prowadzenia bloga (2016-2017), nie mniej już od Października poprzednich lat było znacznie chłodniej i panowała mniej sprzyjająca aura pogodowa, która dzisiaj może już nie jest tak piękna jak w poprzednich dniach, lecz nie jest jeszcze tak źle. Chodź pojawiają się już pierwsze przymrozki, chłodniejszy powiew jesieni. Liści na drzewach coraz mniej.. Aura pogodowa na myśl podsuwa mi takie charakterystyczne trasy jeszcze z okresu wakacyjnego, o idącej jesieni - między innymi: Powiew jesieni czy Leśny miejski wojaż. Przykładów mógłbym mnożyć, a przecież nie o to chodzi abym stworzył tutaj listę wszystkich tras, na których była gorsza pogoda. Jednak dla pełnego przekazu dodałbym jeszcze tą trasę: Nieudany projekt. Wskazuję tym samym, że gorsza pogoda (mimo wyraźnie wyższych temp.) zdarzała się raczej w "ciepłych" miesiącach. A jednak - temp. wysoka a wydawało się, że jest zimno, źle się jedzie. Taka normalka - zawirowania pogodowe. Wszystkie jednak szczęśliwie się kończyły. Kilka gorszych dni i piękna aura na nowo powracała. Przede wszystkim tak będę wspominał ten pełny zawirowań w życiu rok 2018, - wspominał go piękną pogodą, długim i pięknym latem. Jesteśmy już na ostatniej prostej roku - kończy się rok, kończą się pewne sprawy i etapy w życiu. Zostało jeszcze tylko 1.5 msc i co to jest te 1.5 msc.. Tyle się jednak jeszcze może zdarzyć. Ja liczę na jakieś miłe zaskoczenie :) Póki co - wspomnę tylko tyle, że dzisiejsza trasa była miłym zaskoczeniem (mimo 7℃ ciepełka) - czyli nie za dużo, i miejscami silnego wiatru (ok. 18-20km/h może w porywach więcej). Dzisiejsza trasa naprawdę okazała się sporym zaskoczeniem!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 322

  • Trasa nr [łączna]: 406
  • Trasa nr [na blogu]: 320
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 8
  • W tym roku: 135

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 401 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 315 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 9228.73 km
  • Stan Licznika Końcowy: 9277.54 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 9186.51 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8985 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 9033 km

  • Maksymalna prędkość: 32.9 km/h

  • Przejechałem: 48.81 km
  • Przejechałem [msc]: 312.49 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5724.41 km
  • Przebieg roweru [suma]: 16595.22 km

  • Przejechalem w 2018: 5724.41 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 14.311 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 41.4881 [%] km

  • Czas jazdy: 02:25:10 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1045:25:15 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 821:59:07 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 354:54:46 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 17:44:46 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:13:06 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:37:44 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:33:10 h

  • Średnia: 20.2 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego to moja tradycyjna "50-tka". Jednak jest to moja jedna z najlepszych tras "50-tek". Poprzednia trasa "50-tka" wypadła dawno - 2 tyg temu, i tak nieco późno rozpocząłem mój cykl "jak co piątek trasa 50-tek": Trasa "50-tka" - bateryjny problem. Tydzień temu niestety nie mogłem uczestniczyć w trasie "50-tki" z powodu pobytu w Szczecinie z rowerem. Dzisiaj jednak nie miałem żadnego dobrego powodu aby się wykręcić :) To się nie wykręcę i muszę działać. Poszedłem - zachęcała mnie pogoda, piękna słoneczna aura. Naprawdę już od wielu dni, kilku tras nie widywałem słońca. Ostatnie Listopadowe dni były pełne wilgoci, wysokiego ciśnienia, utrzymujących się całe dnie i nocy mgieł. Aż do dzisiaj - dzisiaj miłe zaskoczenie, słoneczko od samego rana po sam koniec dnia! W ogóle, coś się dzieje z ciśnieniem i z pogodą. Warto spojrzeć na artykuł: Wyż ciśnieniowy nad Polską - TwojaPogoda (16.11.2018). Właśnie z tego artykułu pochodzi mapka na dzisiejszy wpis. Miałem jeszcze do wyboru taką mapkę z dzisiejszego dnia: Mapka pogodowa TwojaPogoda z 16.11.2018. Myślę, że mój wybór jest ładniejszy :)) Te zwykłe mapki mi się już przejadły. Ciągle takie byle jakie mapki dają. Dobra - co do trasy - przebieg trasy znany - a jak :) Jednak początek trasy w żadnym razie nie wskazywał, że trasa prędkością dorówna do moich najlepszych tras "50-tek" w sezonie 2018: Szybka trasa "50-tka" z 25.05 czy Poniżej 2,5h na trasie "50-tce" z 08.06 bieżącego roku. Wyniki są porównywalne do pięknego rozpoczęcia sezonu 2016 r: Ładny wynik na trasie "50-tce" z 28.05.2016 oraz Poniżej 2,5 h na "50-stce" z 03.06.2016 r. Te wydarzenia przypominają mi jak łatwo się w życiu zatracić, stracić formę, szansę. Jak wszystko może się po prostu spierdolić.. Po pięknym moim w zasadzie "I roku" z Aurelią (2015 r.), chodź tak naprawdę za serio za rower się wziąłem w 2014 r., co zwieńczyła moja pierwsza trasa 100 km z 11.09.2014 r., ale właśnie - po pięknym roku 2015 r., taka załamka formy w 2016 r. Nie mogłem narzekać na pogodę wakacyjną, bo ta w porównaniu z 2017 r., była piękna. Mogłem jedynie narzekać na kwestie zdrowotne i na to, że nie podjąłem należytej walki - by wygrać z kryzysem :) Teraz się nie poddaję mimo wielu przeciwności losu i walczę o swoje. A wyniki walki są widoczne - gdyby nie fakt, że dzisiaj rozpocząłem trasę z nabitą ponad 1 minutą na liczniku (dla dosłownie kilku metrów) - co nabiło się przy wyprowadzaniu roweru z piwnicy - z powodzeniem miałbym wynik troszkę poniżej 2.5h na trasie "50-tce". I to w LISTOPADZIE! Nic na trasie nie wskazywało, że tak się stanie. Nie planowałem tego. Jednak nim wychodziłem z domu koło godziny 12, stwierdziłem, że będę pewnie o 15 w domu, bo to nie wakacje abym się wyrobił w 2.5 h! Dosłownie - padło to ode mnie, że nie ma szans, że zrobię taką średnią. I stało się. Pojechałem - bez problemu i bez refleksyjnie gnałem z prędkością >18 km/h, czasem >20km/h. A czasem mniej :) I tak do Truskolasu, z którego odbiłem na wieś Wierzchy. Moje myśli z myśli: "no kurwa ale niszczeje DW108.." bo niszczeje, coraz więcej dziur, pęknięć. Przeszły na myśli: "skurwysyny zajebane znowu lasy wycinają" - i znowu prawda bo wycinają. Karczowali lasy tuż przy Truskolesie w stronę Wierzchy (pod same skrzyżowanie na Szczytniki). Wielu tych skurwysynów i przestępców siedziało w lesie i niszczyli drzewostan.. Dzisiaj mi się nie chciało stawać za często. Miałem też padnięty telefon (ledwie 8%). Więc nie porobiłem zdjęć głupotom, czemuś co i tak nie zmieni faktu dokonanego - czyli WIELKIEJ ZBRODNI WOBEC NATURZE! Takie zbrodnie ciągną się od 2017 r., ciągną się przez 2018 r. Mnie już ten temat męczy. Nawet nie chce mi się linkować wpisów, gdzie wyzywam tych śmieci, gdzie jeżdżę za nimi. Gdzie uwieczniam skalę zniszczeń a ta jest ogromna. Całe hektary lasów giną w imię próżności i zysku skorumpowanych ŚMIECI, którym wiecznie mało pieniędzy. Te myśli mnie nakręcały resztę drogi, przebiły się jeszcze myśli jak bardzo zniszczone są lokalne drogi z Wierzchy na Miętno (w kierunku Nowogardu) albo droga z Grabina do skrzyżowania z DW106 (gdzie jeszcze chamsko stoi woda w dziurach w jezdni). To polebka masowej wycinki drzew w okolicy wsi Grabin, Błotno i wzdłuż drogi DW106 w stronę Golczewa. Wszystko zniszczyć, zaorać. Dzisiaj właśnie widziałem zaoraną ziemię tuż za Truskolasem. Gdzie był niegdyś las, drzewa. Zaorali ziemię. No kurwa.. aż mi się uruchamia automatyczna broń atomowa gotowa w każdej chwili wybić tą populację nie szanujących żadnych świętości ludzi. Gdzieś wokół tych tematów przeminął mi jednak wątek prędkości - na niego zwróciłem uwagę już w okolicach Wierzchy - gdy nie wiedzieć czemu spostrzegłem, że mam średnią ok. 19.4-19.5 km/h! To mnie zachęciło aby mocniej nacisnąć pedały co zrobiłem za wsią Glicko, przez Sikorki. Cisnąłem nawet >25 km/h. Na DW106 w stronę skrzyżowania z DW108 przyszły znowu refleksje w sprawie wycinania tutejszych drzew. No po prostu SKURWYSYNY i ŚMIECIE. To się samo ciśnie na usta jak się widzi ogołocony krajobraz.. zamordowane leśne zwierzęta.. które zginąć musiały by jakiś ZWYRODNIALEC miał chwilę radości, że pozbawił kogoś życia.. A jaką ja bym miał satysfakcję gdyby takich śmieci wilki w lasach zagryzły... Przechodząc jednak do prędkości, wciąż korzystałem z pogody. Chodź było czuć chłodny wiatr, który wiał wprost na mnie był dla mnie pozytywnym impulsem. Mimo, że ciężko było mi jechać, starałem się utrzymywać prędkości >20 km/h. I tak dojechałem do DW108. Do wsi Unibórz. I już przed wsią Unibórz nieco z sił opadłem. Więc postanowiłem zrobić sobie przerwę. A mogłem tą przerwę zrobić dosłownie 1-2 min. później :) Bo zdążyłem stanąć i minęła mnie karawana tirów. Pierwszy tir (wszystkie niskopodwioziówki) wiózł busa, i osobowe samochody. Drugi wiózł 4 ciągniki. Trzeci znowu busa i osobówkę. Taki widok, taki widok - i pozostanie tylko we wspomnieniach :) No trudno, skąd miałem wiedzieć. Teraz nadszedł dla mnie ostatni decydujący moment. Miałem średnią 19.7 km/h. Byłem po zrobieniu nie całych 2h jazdy. I jak depnąłem to szło nawet w graniach 25-28 km/h! Mimo zmęczenia, zadyszki - gnałem ile wlezie. Moją motywacją była pewna piosenka Jurego Szatunowa, którą sobie kilka razy odtwarzałem (kawałek za Uniborzem zacząłem ją odtwarzać - trwa ponad 4 min) skończyłem przed Sownem. Może 3-4x ją odtworzyłem - była moją motywacją. A ta piosenka to jeden z większych hitów Jurego Satunova: Юрий Шатунов - А лето цвета w transkrypcji tytuł wygląda tak: Jura Satunov - Leta Cveta Neba. Ah chciałbym tak sobie znów na tej trasie zaśpiewać..А лето цвета неба - огромное и синее. А лето цвета солнца - золотом расшитое. Takie piękne.. z tęsknotą do wakacji ♥

Oh, aktualizacja mała. Nie będę już zmieniał wpisu, jednak na trasie osiągnąłem czas <2.5h! :P Związku z tym, niektóre dygresje są bez sensu - co nie zmienia faktu, że ładny wynik :-) I rzadki (w końcu śr > 20 km/h).

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa16listopada2018zdj1.jpgtrasa16listopada2018zdj2.jpgtrasa16listopada2018zdj3.jpgtrasa16listopada2018zdj4.jpgtrasa16listopada2018zdj5.jpgtrasa16listopada2018zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)