06.04.2024
Jazda nr: 1393

Tagi: wiejskie_przygody, drzewa, JS |

Trasa z dnia dzisiejszego jest ciekawym sobotnim wypadem. Co prawda to miało być w ramach regularnych co dwutygodniowych wypraw (niedzielnych) z JS. No ale tak wyszło, że w ostatnich niedzielach nie jeździliśmy. Ostatni taki wypad miał miejsce: Mechowskie pola 2. I się wszystko rozsypało po dosłownie dwóch trasach... Na jutrzejszą niedzielę również nie dałoby rady. Moja propozycja była taka aby planowaną trasę zrobić dziś - w sumie dość ciekawą, jak to stwierdziła JS: przebiegającą przez wiele miejscowości. Może faktycznie. Można było na tej krótkiej trasie dużo zobaczyć, i przetrwać zmienność zarówno pogody jak i terenu po którym się jechało. Dzisiejsza wyprawa była wyprawą na Potuliniec. Sama okolica Potulinca jest bardzo ciekawa, wiele lasów i dróg. Nawet przyznam, że na wszystkich tych szlakach jeszcze nie byłem... Po prostu tych dróg jest tyle, że trudno wszędzie być! A często rzeczywistość sprowadza do tego, że nie ma czasu ekspansować nowych stron. Nie inaczej jest teraz w tym specyficznym czasie jakim są wybory - w październiku parlamentarne, teraz wybory samorządowe. I z ich przyczyny niedziela - 7.04 jest zajęta. A kolejne dni przyniosą jeszcze inne tematy. I ostatecznie nie wiadomo kiedy znów się wybierzemy na te rowerowanie wspólne. Te nasze wyprawy nie są częste ale są za to piękną historią. Nie inaczej jest z dzisiejszą. Niestety pogoda trochę taka słabo wiosenna. Niby jest ciepło - okolica +20℃, ale jest też mocny wiatr. Ten na szczęście na wspólnym - w tym wypadku większym etapie trasy - nam nie przeszkadzał. W dużej mierze z wiatrem walczyłem w drodze do Gryfic. Wzdłuż powalonej drogi DW109. Niejednokrotnie na nią narzekałem. I na obecnie ustępującą władzę Gminy Gryfice - za to, że wydali pieniądze na remont drogi DW109 w 2019 r. To tylko prowokuje do niebezpiecznych sytuacji, a kierowcom na tej drodze nawet po dziurach odpierdalało.... Co prawda nie pisałem o tym na wczorajszej trasie: Testowa trasa z serwisu, ale doszło do kilku incydentów. Odpierdala tym kierowcom... I to mocno im odpierdala... Dzisiaj nie było lepiej. Wczoraj można było to usprawiedliwiać: bo weekend. No ale dziś?! To na szczęście był mały fragment drogi, ale coraz mniej pewnie się czuję w jeżdżeniem drogą DW109. Mam wrażenie, że z roku na rok coraz mocniej kierowcom odwala i coraz niebezpieczniej jeżdżą. Zresztą jazda po DW109 była dzisiaj planowanym jednym z wariantów na dzisiejszy wyjazd. Myślałem również aby w ramach testu nowych rozwiązań w Aurelii - zrobić jeszcze dłuższa trasę. Nie wyrobiłem się jednak z rana aby szybciej jechać. Więc pojechałem w planowany czas, będąc i tak w Gryficach nieco za szybko na te dzisiejsze spotkanie z JS. A to może dlatego, że mam teraz nowe koła w Aurelii i to jakoś tak jedzie samo szybciej? :P No jakieś takie wrażenie mam, że jest lepiej. A to jest oczywiście dobre. To i tak dopiero pierwsze testy nowych kół, i hamulca tarczowego w Aurelii. Oczywiście z samymi hamulcami tarczowymi miałem już do czynienia na poprzednich rowerach ale w Aurelii przez prawie 10 lat jeździłem na V-BRAKE. Obecnie na V-BRAKE będę jeździł z tylnym kołem. Hamulec fajnie się sprawdza, koła również. A cała trasa była ciekawą wyprawą. Nie było tak źle z tą pogodą. A szczególnie bliżej po południowych godzin gdy było więcej słońca... Gdy wyruszaliśmy te słońce chowało się za chmurami a temperatura nie osiągała swoich maksymalnych wartości - oscylując w okolicy 16-17℃. Więc trochę chłodnawo. Dopiero po południu bliżej godz. 15 gdy już zjeżdżaliśmy z trasy było znacznie lepiej. Była to okolica +20℃. I praktycznie czyste niebo. Bez chmur. Mam wrażenie, że wiatr również jakby ucichł. A trasa dobiegła końca - to jednak nic - druga część dnia również była ciekawa, intensywna ale niezbędna. Czasem trzeba poświęcić czas niezbędne obowiązki z życia codziennego ;) Napisałem tajemniczo prawda? A może nie chcę tak wprost bo to nic do dzisiejszego dnia nie ma. Po prostu tak się kończy ten ciężki tydzień. Jednak wszystko się powoli układa. Pogoda lepsza, dni coraz dłuższe! Jest już do 20-stej widno... I można sobie zaplanować wyjazdy. I ciekawy sposób spędzania czasu poza domem, nie zaniedbując przy tym innych obowiązkowych czynności z życia codziennego! Choć to trudne, można to wszystko pogodzić... :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1401

  • Trasa nr [łączna]: 1479
  • Trasa nr [na blogu]: 1393
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 45

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1466 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1380 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 20343.1 km
  • Stan Licznika Końcowy: 20394.96 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 20257.66 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 32824 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 32876 km

  • Maksymalna prędkość: 48.2 km/h

  • Przejechałem: 51.86 km
  • Przejechałem [msc]: 107.43 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1236.2 km
  • Przebieg roweru [suma]: 57094.78 km

  • Przejechalem w 2024: 1236.2 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 3.0905 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 142.737 [%] km

  • Czas jazdy: 03:31:03 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3643:49:10 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3420:23:02 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 79:53:07 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 06:41:49 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:40:27 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:46:31 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:29 h

  • Średnia: 14.75 km/h
Dzisiejsza trasa jak już zdążyłem wspomnieć, była ciekawą historią. Nieco złożoną jak na 50 km.. A dla JS - 40 km. Dużo się działo i słusznie JS zauważyła, że mieliśmy do czynienia z dużą zmiennością środowiska. Jak na tak krótką trasę to zmieniały się drogi i ich jakość oraz to co się dookoła działo. Począwszy od początku - była to dość ciężka droga i jeszcze chłodna mimo często przebijającego się słońca. Podróż na Gryfice, z których dla ironii wczoraj wracałem również pod wiatr... Była podobnie jak wczoraj irytująca. A to przez nic innego jak zachowanie kierowców, którym odpierdala cyklicznie. Wiele akcji wyprzedzania pod wzniesienia, na trzeciego. Brak zachowania odstępu do wyprzedzania roweru (min. 1.0 m). I zbyt duży ruch aut. I tak mniejszy niż ten piątkowy ale i tak za duży. Mniejszy ruch wymuszałby to, że byłoby bezpieczniej a tak jeżdżą bez opamiętania... I nie potrafią się zachować. Nie powinno być remontu tej cholernej drogi w 2019 r. bez zapewnienia budowanej od razu szerokiej i bezpiecznej drogi rowerowej, która byłaby bardzo potrzebna. W zasadzie istniałoby bezpieczne połączenie z Goleniowem. A dalej można by było kontynuować bezpieczne drogi do samego Szczecina. I powstałyby w ten sposób fajne turystyczne trasy. No ale nie... Ważniejsze jest dbanie o kierowców i tylko o nich... Nie zważając na innych uczestników ruchu. No ale odpuszczę sobie ten temat, teraz i tak nic się nie zmieni w tym temacie. A do niebezpiecznych incydentów dochodzi i będzie dochodzić. Skupiając się na czymś przyjemniejszym jest coraz bardziej kolorowo i coraz piękniej na otaczającym nas świecie. Wiosna przebija się na dobre. A wraz z wiosną był wiosenny serwis o którym już wspominałem: Testowa trasa z serwisu. I teraz ta Aurelia tak jakby szybciej jeździła? A może zamontowali mi silnik do niej? :D I nic nie wiem. A tak serio - mimo jazdy pod wiatr dość szybko dojechałem do Gryfic. Za szybko nawet... A może za szybko wyjechałem... Zakładałem, że dojadę później. Nic się takiego przecież nie stało, miałem jeszcze chwilę czasu to jeszcze się pokręciłem po mieście nim pojechałem po JS i jej Romualda (jej rower) z którym wybrała się na dzisiejszą przygodę. I gdy ostatecznie do niej doszło ruszyliśmy. Mijając Gryfice ul. Trzygłowską i jadąc przez Jabłonowo właśnie do Trzygłowa skąd ruszyliśmy przez Baszewice do Waniorowa. Po drodze minęliśmy faktycznie pierwsze miejscowości - i Jabłonowo i Trzygłów a potem Baszewice i jeszcze dalej Waniorowo. Piękne strony, umiejscowione w wiejskiej scenerii. I stąd mijaliśmy obrzeża mojej Narnii, drogą którą obecnie jeżdżą bardzo rzadko - z Waniorowa na kolonię Sowna. A co tu się nadziało... I może dlatego tak rzadko tu przyjeżdżam? Wszystko wyrżnęli, i zniszczyli. Włącznie z tymi i tak zniszczonymi płytami jumbo, które kolejnych lat tej dzikiej wycinki nie przetrwały. Obrzeża Narnii są bardzo zniszczone. A tak swoją drogą, był również plan aby jechać do Potulinca przez Narnię. Tylko przez pogodę nie sugerowałem tego wariantu drogi... Wczoraj jeszcze padało. I w ostatnich dniach też - znowu jest mokro i wszędzie błoto. W samym przedostawaniu się do Sowna były trudniejsze momenty, a potem dziurawe drogi prowadziły nas do samego Sowna. Kolejne zmiany scenerii i poziomu trudności dochodziły do ostatecznych zmagań jakimi był wyjazd polną drogą z Sowna w stronę Potulinca. To taki nie długi kawałek drogi, który jest problematyczny o każdej porze roku. Latem jak jest wszystko jest wyschnięte to jest tak grząsko (sam piach), że nie idzie jechać. A teraz... Trochę popadało i jest błoto, kałuże i też jest problem. Tak jest z samym wyjazdem z Sowna aż do utwardzonej drogi przez las. Tam się już jedzie elegancko aż do samego Potulinca gdzie na nowo wita nas asfalt z którego już dzisiaj nie zjeżdżaliśmy. Z jednej strony - zrobiliśmy ciut więcej, z drugiej lepszymi drogami. Mijając Potuliniec przy kościele i jadąc do starej drogi DK6 (czyli pod Wyszogórę). W ramach ostatnich zmagań były lekkie wzniesienia przy wybudowanej drodze S6 - nic strasznego! :) I powrót przez Lisowo należał już tylko do przyjemności. Z wiatrem w plecy fajnie się jechało. Szkoda, że trasa tak szybko minęła bo była fajną przygodą i co najważniejsze: przygodą spędzoną we dwoje ♥♥. Samemu to nie byłoby to samo. I wróciliśmy i od razu po powrocie trzeba było przystąpić do dalszych działań, które wypełniały dzisiejszy pełny wrażeń dzień. Oby przyszłość przyniosła więcej takich fajnych wspólnych wyjazdów! :) Na koniec jeszcze dopiszę bo zapomniałem dodać wcześniej, że dzisiaj przed wyjazdem robiłem ustawienie kamerki (w końcu) bo już jakiś czas chciałem ją ustawiać. W końcu ustawiona - i co dziwne, jeden objazd przed ustawieniem, jeden objazd osiedla po ustawieniu i było wszystko dobrze... I można było zaczynać przygodę czyli jechać na Gryfice... :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa06kwietnia2024zdj1.jpgtrasa06kwietnia2024zdj2.jpgtrasa06kwietnia2024zdj3.jpgtrasa06kwietnia2024zdj4.jpgtrasa06kwietnia2024zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)