10.12.2023
Jazda nr: 1342

Tagi: makowice, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa odbywa się na przekór światu, czasu i ludziom dookoła. Nawet opiewała w taką ciekawą relację na Facebooku, gdzie wstawiłem zdjęcie z symbolem: "FUCK U" i napisem: że na przekór światu. Przesłanie w sumie takie niech się jebie ten świat. Mam nie ciekawą sytuację w domu, w wielu wpisach o tym wspominałem. I nie lepiej to dalej wygląda. W ostatnich dniach trudno mi również odstawić jeżdżenie. Mam silną potrzebę jazdy. Na dzisiaj w sumie tak po cichu planowałem bardziej ambitną trasę. I w sumie pogoda na to pozwalała. Choć jeszcze wczoraj pokazywało deszcz i śnieg cały dzień. A tak naprawdę rano trochę posypało. I przed południem przeszła taka deszczowa chmura - akurat się w nią wjebałem - a to wg. radaru deszcz 40 dB. Nieźle dawało... No ale co tam... Świat mnie wkurwił. Musiałem się przejechać. Gdyby nie to, że dzień zaczynałem z migreną i źle się czułem to pojechałbym w ta ambitną trasę czyli 50-tkę. Oczywiście nie mam pewności ani gwarancji, że sytuacja na drodze Wierzchy - Miętno - Nowogard, czy Gacko - Sikorki - Grabin uległa aż takiej poprawie od wczoraj: "Pożegnanie zimy": - wiosenne domku odwiedzenie. Mógłbym jednak zaryzykować. Najwyżej by się nie udało - no co by się stało, nie udałoby się i tyle... No ale się tak czułem jak się czułem. Nieco przed godz. 12 mi przechodziło, to tylko trochę podładowałem baterię do kamerki, bo oczywiście od wczoraj tego nie zrobiłem. A wszystko mam rozładowane. Ubrałem się w coś suchego bo oczywiście po wczorajszym dniu mam mokre ubranie. I w drogę. Ze względu na okoliczności pomyślałem o Makowicach. Czyżbym się powtarzał? Pożegnanie zimy 2. Wybór trasy był dwojako kontrowersyjny ze względu na sytuacje rodzinne i tutejsze rodzinne spory, które swój finał mają na sali sądowej. A z drugiej strony: przecież źle się czuję. Tak kurwa. Nie czuję się dobrze, dopierdalanie się o to, zamęczanie niczego nie zmieni. Zamiast brać kolejne tabletki a kilka już wziąłem - wydawało się zdrowiej się przejechać. Trochę ruchu, świeże powietrze. Czasem pomaga. Nie zawsze - jednak co szkodzi spróbować? Gdy byłem na dworze i na trasie to faktycznie czułem się lepiej. Gdy wróciłem do domu znowu nie najlepiej. Dopiero wczesnym po południem poczułem się dużo lepiej... Jednak niesmak kolejnej niedzieli w domu pozostał. A te dopierdalanie się było zresztą od wczoraj, że znowu jadę, wyjeżdżam i nie siedzę w domu. I jak zwykle szukanie zaczepki. No bo jest weekend to od razu biegiem na zakupy, bo już trzeba jeździć bo coś tam. No ale tak z rana to nie można. Najlepiej tak kurwa abym nie skorzystał z tego, że mam weekend. Czyli pojechał sobie np. za dnia na rower. A gdybym chciał jechać po nocy to byłoby dopierdalanie się, że po nocach się nie jeździ. No ale ja kurwa za kilka dni skończę 30 lat. No kurwa.... Dorosły jestem... I jak mam żyć normalnie gdy takie rzeczy się dzieją. To mnie strasznie niszczy głównie od sfery psychicznej. Prowadzi ostatecznie do tego, że jestem niewydolny zawodowo ani życiowo... Zaszczepione mam od dziecka sztuczne lęki, a to mnie potem niszczy... Nie zawsze jestem wstanie się tu przełamać. I może stąd się bierze moja niechęć do jeżdżenia po nocach. W końcu od dziecka mam zaszczepione, że po nocach się nie jeździ... Mimo wszystko i przeciw wszystkim co mają problem w tym, że jeżdżę rowerem pojechałem. I to do tych wszystkich kieruję ten przekaz: PIERDOLCIE SIĘ. Mimo, migreny i słabej pogody pojechałem. Nie chcę być słaby, muszę być silny. A tak się buduje charyzmę! Nie poddaje i walczy! Ja potrzebuję wsparcia, a nie dokopywania... A to ostatecznie prowadzi do tego, że nie wierzę w siebie i swoje możliwości (choćby rowerowe ale także i życiowe)...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1349

  • Trasa nr [łączna]: 1428
  • Trasa nr [na blogu]: 1342
  • W tym tygodniu: 6
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 182

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1415 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1329 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 19010.5 km
  • Stan Licznika Końcowy: 19025.35 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 18905.95 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 31487 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 31502 km

  • Maksymalna prędkość: 28 km/h

  • Przejechałem: 14.85 km
  • Przejechałem [msc]: 150.1 km
  • Przebieg roweru [rok]: 6670.72 km
  • Przebieg roweru [suma]: 55724.97 km

  • Przejechalem w 2023: 6670.72 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 16.6768 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 139.3124 [%] km

  • Czas jazdy: 00:55:43 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3556:07:41 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3332:41:33 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 447:59:45 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 09:45:59 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:23:43 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:27:41 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:14 h

  • Średnia: 16.2 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego mimo nie miłych incydentów się odbywała. Powiedzmy będąc uczciwym: jakaś trasa się odbyła. Miała być ambitniejsza. Nie wiecie o tym bo nie wspomniałem o tym we wczorajszym wpisie. Jestem jednak uczciwy wobec siebie i czytelników! Miałem w planie ambitną trasę. Po sytuacji jaka była na lotnisku w Makowicach dochodzę do wniosku, że droga na tych cholernych wiochach w gm. Nowogard nie byłaby zachęcająca i nie byłby to dobry pomysł tam się pchać. Nie mniej - w stanie na godzinę 11 - byłyby już 24h jak trwa odwilż... Jak nie teraz spróbować to kiedy? Jutro? Czy w kolejne dni? To byłoby za proste bo wtedy ani śniegu ani lodu na pewno by nie było. Gdyby nie to, że dopadła mnie ta migrena. Tylko wstałem dzisiaj i już się czułem źle i słabo. I jeszcze miałem dziwne sny... Niektóre przyjemne, ale te z którymi się obudziłem nie były fajne - takie ludzkie zoo, urbex z którego nie było wyjścia tylko było się uwięzionym jako właśnie żywy egzemplarz ludzkiego zoo. Nieprzyjemne sny tylko zapoczątkowały nie przyjemny dzień gdzie już od rana były roszczeniowe oczekiwania. I czepianie się o wszystko. Włącznie o to, że jadę na tą pierdoloną wiochę Makowice... Nie będę wspominał w szczegółach o co chodzi. To są jednak sprawy rodzinne, które wyszły na jaw w piątkowe po południe (08.12). I to miałoby nie jako obligować mnie do tego, że miałbym nie jeździć na tą pierdoloną wiochę, którą tylko rowerowo w tym roku (włącznie z dzisiejszą trasą) odwiedziłem 28 razy. No ale nie, nie można. Nie mogę... Bo ktoś będzie mi zabraniał - dorosłemu człowiekowi. I sterować tym co robię. Nie jechałem w żadnych rodzinnych sprawach aby była jasność. Tak sobie pomyślałem aby na szybkiego się przejechać, że sobie pojadę pod domki w Makowicach. Dokładnie pomyślałem o tym większym kompleksie obiektów - gdzie są magazyny, wieża kontroli lotów. Był tam również warsztat pojazdów wojskowych i kotłownia. Początkowo jednak miałem myśl, że tam nie podjadę. Pierdolę to i pod domkami zawrócę. No bo droga taka nie zbyt... Do domków spoko. A tam? Sam lód na drodze, albo cienka warstwa mokrego i bardzo śliskiego śniegu. Po sesji zdjęć przy domkach - na pół wiosennie a pół śnieżnie - postanowiłem się tam mimo wszystko przedostać. I przedostałem. Miałem ciekawe przemyślenia odnośnie tego co się dzieje. No bo śniegu sporo ubyło, nawet na tak krótkiej trasie jak dzisiejsza zrobiłem kilka fajnych zdjęć. I tak - pola prawie zielone czy żółte czy szare a i brązowe! Bez śniegu. No ale na drogach trochę tego gówna białego jest. Tyle, że na drogach jest gorzej no bo jest lód. A na polach lodu nie ma. Miejscami tylko trochę śniegu zostało. Zima jest już powoli wspomnieniem. I o ile coś do jutra przetrwa to naprawdę jakieś nie dobitki... Trochę śniegu na dachach i w sumie tyle. Nic poważnego - większe zagrożenie to ten lód na drogach stwarza i tylko tyle... Mimo okoliczności trasa fajna. Choć ma gorsze momenty - nadal mi coś hałasuje w Aurelii. I to mimo tego, że po wczorajszej trasie (WPIS=1348) mając ją na aucie, umyłem na myjni. Prawdopodobnie to coś przy widelcu. Uszczelnienie poszło. No ewentualnie tylne koło znowu hałasuje (znowu albo dalej) jak się zaczęło psuć tak się psuje i sprawia problemy. A do tego wkurwia mnie sytuacja pod blokiem. No spoko - w końcu - przejeżdżam drogę z osiedla do DW108 normalnie a nie prowadzę rower. To jest akurat spoko. No ale ta wyrwa po zamordowanym drzewie o którym wspominałem sporo we wczorajszym wpisie, to wczoraj się stało - nie daje mi spokoju... Tyle lat widząc prawie codziennie te drzewo to się można przyzwyczaić prawda? A tu skurwysyny tak po prostu sobie wycinają... Ludzie to skończone gnoje.... A co do Aurelii - podobnie jak rok temu (Makowice & Słudwia) tak i dziś smarowałem łańcuch olejem Brunox Top-Kett - ze specjalnymi pozdrowieniami dla MM nie tylko ze względu na historię domków, przy których się widzimy za 379 dni. Nieco więcej o chodzi pisałem we wpisie 2 dni temu: Pożegnanie zimy 2. nie, ze względu na domki a na smarowanie łańcucha ;) Kolega MM uważa, że kupowanie dobrego łańcucha BRUNOX to strata kasy... Przejeżdżanie po 13k km na łańcuchu raczej przeczy jego teorii. Zresztą co ja mogę wiedzieć robiąc tysiące kilometrów rocznie - MM robiąc może 500 km rocznie wie lepiej :) A tak swoją drogą drogą, potraktujcie to jako nie złośliwą ciekawostkę w dniu 10 grudnia 2022 r. na trasie (WPIS=1146) też pozdrawiałem MM. Wrzucałem na relację na Facebooku zdjęcia jak smaruję łańcuch - właśnie pod Makowicami. I właśnie tym samym olejem do łańcucha, pozdrawiając MM :) Także MM czuj się wielokrotnie pozdrowiony w tym wpisie i do zobaczenia za 379 dni. Coraz bliżej sędziwego dnia.. Coraz bliżej.. A zdarzyć się może naprawdę wiele. Nikt nie da gwarancji, że te domki będą stały jeszcze jutro, za tydzień czy za miesiąc. Życie bywa takie nieprzewidywane (zobaczcie na sytuację z tą brzozą). Jeszcze wczoraj (9 grudnia 2023 r.) o godzinie 9 rano była. A po godzinie 13 już jej nie było. Nie wiadomo co się wydarzy przez kolejne 379 dni... Co by jednak nie było my musimy się spotkać. Co by mnie jeszcze nie wkurwiło również. Moja sytuacja w domu dzisiaj była szczególnie nie fajna... Takie dopierdalanie się o wszystko. I wymyślanie byle powodu do kłótni jakby to, że pojedziemy na zakupy jak wrócę z roweru miało jakiś większy na nie wpływ. Zresztą dzisiaj - co by nie mówić - nie czułem się za dobrze... Często mam te migreny i każdy sposób aby sobie z nimi poradzić jest dobry. Gdy już tak jest to potrzebuję wyciszenia i spokoju a nie ciągłego jazgotu nad głową. A to tylko potęguje negatywne odczucia i prowadzi do sprzeczek i kolejnych kłótni. Koniec końców nie czuję się przecież przez to lepiej... A negatywne oddziaływania tych sytuacji na moje życie jest jak najbardziej odczuwalne...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa10grudnia2023zdj1.jpgtrasa10grudnia2023zdj2.jpgtrasa10grudnia2023zdj3.jpgtrasa10grudnia2023zdj4.jpgtrasa10grudnia2023zdj5.jpgtrasa10grudnia2023zdj6.jpgtrasa10grudnia2023zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)