Dzisiejsza trasa jak to przystało na trasy Sylwestrowe, nie była łatwa. Równie ciężka co ubiegłoroczna. Na całe szczęście pozytywnie się zakończyła. Czyli dojazdem... Mimo trudności jakie wynikają z dzisiejszego dnia a właściwie wieczora. A może i poprzedzającego weekendu?... Wspominałem już we wpisie: Zimno & mglisto, że miałem ostatnie dni wyłączone... Z powodu migreny - był to piątek tj. 27.12 i sobota 28.12. Gorzej było natomiast w sobotę, gdy prócz migreny co zaatakowała później niż w piątek czyli w godzinach po południowych a w piątek już wczesnym po południem się zaczynało - zaczynałem się dziwnie czuć. Sądziłem, że to może przez migrenę. Jednak zapobiegawczo zacząłem brać 2x dziennie neosinę aby się nie rozwinęło. I się rozwinęło, w dzisiejszy wieczór nie mogłem spać. Czułem się mocno osłabiony tak jakby mnie coś dopadało...Z rana byłem dość zdołowany. Nie dość, że pogoda nie łatwa. Czasy ani pewne ani łatwe. To jeszcze kolejne w tym roku zachorowanie. A przynajmniej na to wygląda bo to tak się rozwija i stwarza takie ryzyko, że mógłbym być chory :( W końcu czuję się słabiej, znowu pobolewa mnie gardło. Pojawia się kaszel. Zaczyna mnie to męczyć dosłownie 2-3 tyg i chory i od sierpnia się to ciągnie (fasada). Ale, ale. Aby nie było za łatwo w ujęciu całorocznym też nie jest wesoło bo z chorobami zaczynałem 2024 r. i jak widać kończę. A jestem na tyle zdołowany... Słaby..., że byłem wstanie uwierzyć, że może nie dam rady. I poddać się. Najgorzej to, poddać się bez walki?... No ale dobrze, że zawalczyłem o tą trasę. Wierzyła we mnie dobra koleżanka: AWu, z którą jak dotąd miałem przyjemność zrobić jedną rowerową trasę: Przyjazna trasa:
- "Polowanie na zachód słońca" ale mam nadzieję, że nadchodzący rok przyniesie kolejne wyjazdy. Specjalne pozdrowienia dla AWu :) Dzisiejszy dzień mógłby się skończyć różnie gdybym sam miał w siebie wierzyć. Mogłem się poddać na dobrą sprawę nim pojechałem. A aby się nie poddawać ruszyłem tak szybko jak to możliwe - tuż po godzinie 9. Jeszcze panował taki półmrok. Wiatr nie był duży chociaż wg. serwisu IMGW miał przekraczać 40 km/h. To kolejny rok z rzędu jak jest straszenie armagedonem a nie pogodą! Na koniec roku. Na Sylwestra i Nowy Rok. Tak było oczywiście także podczas Sylwestra 2023 r.: Sylwester 2023. O w końcu mam okazję wspomnieć o tym wpisie.. :) Problem z drzewami pozostał ale dzisiaj nie jest na tyle duży bym opisywał wpis tagiem: drzewa. Do tego problemu jeszcze dojdę. Od okresu świątecznego w 2024 r. straszyli meteorolodzy, że będzie zmiana pogody. Oczywiście na gorsze - bo na co innego miałaby się zmieniać. Wiatry, deszcze... Huragany i nawałnice! No dobra trochę mnie ponosi.. no ale to jest jakiś stały element końca roku kalendarzowego, że coś się dzieje. Kilka dni zimy (z śniegiem!) to też robi się niepotrzebną tragedię -> Idzie zima - TwojaPogoda.pl - 29.12.2024 r. I najważniejsze! Straszenie załamaniem - wiatrami. A z tego co widzę w IMGW to nie będzie tak źle. Przynajmniej w moich stronach. Bo dopiero nad ranem ma powiać trochę mocniej >50km/h. Wichury takie >100 km/h się zdarzały. W okresie świąt 2023 r. Było nie ciekawie. Wiązało się to ze stratami w drzewostanie itd. Teraz, na dzień dzisiejszy i dzisiejszy rok to na serio: w dupie to mam. I bez wiatru co roku wycina się tyle niewinnych drzew. Świat tak mocno się zmienia z każdym dniem, że nie sposób za tym nadążyć. Spójrzmy jednak na te wypociny: Alarm pogody! - 28.12.2024 r.. Zobaczmy jeszcze na świeższe wpisy: Zima incoming - 30.12.2024 . - TwojaPogoda.pl. Nie wiem jak to komentować? Żałośnie? To może w ogóle nie będę. Piszą o nie wiadomo czym a na mapkach wysokie temperatury jak na styczeń (nawet +10℃). Na pewno deszczowo i może być wiatr. Skąd jednak te śniegi i arktyczne mrozy przy temp. +10℃. Jedynie na 3.01 wygląda to trochę mniej optymistycznie no ale to dopiero za 3 dni! Kto wie co za te 3 dni nas czeka.. Kto wie... Tzn. ja wiem kto :) Ja albo Wy z przyszłości. Czyli z momentu, gdzie już nastąpił 3.01.2025 r.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1534
Trasa nr [łączna]: 1612
Trasa nr [na blogu]: 1526
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 11
W tym roku: 178
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1598 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1512 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 24678 km
Stan Licznika Końcowy: 24733.79 km
Stan Licznika Końcowy2*: 24572.81 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3091 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 3146 km
Maksymalna prędkość: 31.8 km/h
Przejechałem: 55.79 km
Przejechałem [msc]: 210.44 km
Przebieg roweru [rok]: 5574.88 km
Przebieg roweru [suma]: 61433.46 km
Przejechalem w 2024: 5574.88 km
Podroż dookoła świata (2024) 13.9372 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 153.5837 [%] km
Czas jazdy: 03:23:12 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3915:28:26 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3692:02:18 h
Czas Jazdy Suma (2024): 351:32:23 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 12:52:36 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:10:14 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:57:50 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:19 h
Średnia: 16.49 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego kontynuuje tradycję. To już 8 - my rok.. Tej Sylwestrowej tradycji. I nie są łatwe lata ani łatwe trasy. Pogoda wypada różna. Wciąż nie jest unormowane prawnie, że 31.12 (Sylwester) miałby być dniem ustawowo wolnym od pracy. A bardzo bym chciał ;) Póki pracuję w urzędach, tudzież w szkole nie stanowi to jakiegoś większego problemu. Jednak nie można mieć pewności, że tak będzie zawsze choć tego bym sobie życzył! Pomimo pewnych sytuacji jakie mają miejsce w szkole, gdzie pracuję. To przyzwyczaiłem się do tego miejsca, tych ludzi. Dyrekcji. I nie chciałbym tego zmieniać choćby ze względu na kilkoro wartościowych ludzi, których poznałem w murach tej placówki. No ale dobra.. Dziś o tym.. Dziś o tym, że dzisiejsza trasa była trudna. Zeszłoroczny Sylwester również nie był łatwy ale dawał inne poczucie: pewnego złudnego bezpieczeństwa i trwałości pewnej relacji, która nie przeżyła do końca burzliwego, nie łatwego i pełnego przykrości 2024 r. Cieszę się bardzo, że rok się kończy. Kończy się możliwą moją kolejną chorobą. Jestem taki osłabiony. I nie czuję się za dobrze. Kończy się także nadzieją, na nową lepszą przyszłość. Wraz z 2025 r. a od dzisiejszej trasy do niego pozostają jedynie godziny - wkraczam w kolejny etap dorosłości. W postaci wynajmowanego mieszkania. Idę tam na próbę i z myślą, że idę na próbę. Może dlatego nie denerwuje mnie to jakoś szczególnie i nie stresuję się szczególnie tą dużą zmianą w moim życiu. Zacznę inny etap, w którym to będę żył niejako na swoim. Bez kontroli rodzicielskiej. I niepotrzebnych sporów. Wracając jednak do trasy - i kończącego się roku - w ostatni dzień musi się rodzić incydent. Cały rok zmagam się z nawracającymi objawami przeziębienia. Zaczyna się bardzo niewinnie. Bólem gardła. Kaszlem i katarem. A kończy wielodniowym napadowym kaszlem, ogólnym rozbiciem. Gdy objawy mijają nie mija dłużej niż 2-3 tyg. I na nowo. I tak mam od sierpnia, gdy mnie dość mocno rozłożyło. A do sierpnia - choć rzadziej ale też bywałem przeziębiony. W mijającym 2024 r. wiele razy miałem do czynienia z przeziębieniami, chorobami. I długotrwałym stanem smutku.. Po rozpadzie relacji. Nie mogę nie wspominać - jest to ważny element mojego życia - rowerowego też, choć w tym roku wspólnych tras (z JS) miałem mało. Więcej to było spotkań poza rowerem. No i tak przychodzi ten Sylwester. Ja już od 1 w nocy dnia 31.12.2024 r. nie śpię. Nie czuję się dobrze. Z rana mam natłok negatywnych myśli. Upadek za upadkiem.. Dobrze, że mam osoby w których mam wsparcie (AWu - ponownie pozdrowienia!). I ostatecznie postanawiam jechać. Co będzie to będzie. Trudno. Jadę.. Jest nieprzyjemnie z rana. Na DW109 oczywiście większy ruch aut. Może nie tyle co w normalny dzień ale i tak przeginają. I co nie którzy przeginają z tym jeżdżeniem - agresywnym wręcz. Spokojnie, z wiatrem w plecy dobijam do Gryfic. Odcinek na Popiel jest trudniejszy - więcej pod wiatr. Małe zmęczenie daje się we znaki. I w końcu odcinek na Mechowo... Tu jest lepiej. Tu są inne problemy i smutne obrazy. Spora wycinka drzew tu przy wsi Popiel. I akurat byli gnoje - jeden przyjechał samochodem a drugi skuterem. Cięli gałęzie i pozostałości po wycince. Trochę za mało na tag: drzewa. Ogólnie trudno nie widzieć działalności przestępców z Lasów Państwowych. Ich działalność widać wszędzie. Mijam to jednak bez większej refleksji. Staram się za wiele nie myśleć. Obserwuję jedynie wzrastające kilometry. Mijający na trasie czas. W okolicy Popiel wsi mijała moja pierwsza godzina trasy. Wkrótce za Kukaniem zrobiłem sobie mały postój. Pierwszą przerwę. Miałem skromne 20 km za sobą. Ponad godzina trasy. Do Mechowa dojechałem sprawnie i bez większego zmęczenia. Odcinek z Mechowa na Golczewo bardziej dawał się we znaki. Swoją drogą to odcinek niegdyś z bardzo złą nawierzchnią drogi. Obecnie częściowo naprawiona jest ta droga - mówię częściowo bo od wyjazdu z Mechowa przez Wołowiec. Za Wołowcem wraca stara nie zrobiona droga. Coś dziwnego się tu dzieje. Jakby próba naprawy - zrywania wierzchniej warstwy asfaltu i wysypywania dużej ilości kamieni. Taki obrazek mam pod samym Upadłym. Zmieniły się te strony. A może dziś tylko.. Taka lekka mgiełka, szarawo. Nie było tak zimno. Była okolica +4℃ choć odczuwalna faktycznie mogła być niższa ale na pewno nie na minusie jak sugerowała strona IMGW. Po trudach trudach minęły 2h trasy a ja znalazłem się w Golczewie. Na wyjeździe z Golczewa zrobiłem sobie ostatni dłuższy postój. I w drogę.. Wyjazd był ciężki. Pod wiatr. Na całe szczęście i to robotę robiło powrót z Golczewa miałem albo z wiatrem w plecy albo lekko skosem co w niczym nie przeszkadzało. Fajnie się wracało. Spokojnie i w miarę takim akceptowalnym tempem. Mimo tych moich porannych wątpliwości - trasa się udała. Choć momentami było ciężko, będąc może mało obiektywny - bo mogę tego już tak dobrze nie pamiętać - myślę, że Sylwester z 2023 r. był trudniejszy. Wtedy byłem osłabiony i wykończony tuż po chorobie. W tym roku na odbudowę sił po okresie choroby, i braku chęci na rower miałem nieco dłużej..: Makowice - powrót?. A to, że się dzisiaj gorzej czuję. No w sumie nie musi niczego przekreślać. Wzmocnię się większą dawką neosiny, i witaminkami.. Może pomoże.. :) Oby ładnie zacząć nowy - 2025 r. i tylko tyle.. :) Najważniejsze, że dzisiaj się udało. Ciekawe jak sobie poradzę z zamknięciem wszystkich raportów i zadań za mijający 2024 r. To już od paru jest problem i od paru lat cyklicznie się z tym nie wyrabiam. Sytuacja z mijającego 2024 r. jest w ogóle trudna.. I trzeba brać na to poprawkę.. Jakby się miało nie udać dzisiaj to są jeszcze pierwsze dni stycznia aby nadrobić.. :) Na razie się nie będę tym przejmował. Zrobiłem ostatnią trasę w tym roku. Nie łatwą ani wcale nie krótką. I tym sukcesem będę na razie żył. :) Także.. Do zobaczenia w 2025 r.! a może i dalej, jeśli czytacie wpis z dnia, który jest już długo po 31.12.2024 r. ... :) Tradycyjnie życzę Dobrego i Udanego 2025 r. dla czytelników bloga!.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)