Trasa z dnia dzisiejszego jest jedną z tych nielicznych, w Szczecinie, które można uznać za szczęśliwe. W tym cholernym mieście, odkąd pracuję, spędziłem 7 msc życia, jestem coraz bardziej zmęczony życiem w tym cholernym mieście, tymi dojazdami tutaj, oczekuję tylko tych wyjazdów, po których następuje smutna rzeczywistość w postaci konieczności powrotu.. co już takie fajne nie jest.. Na razie jednak cieszę się tym, że wytrwałem do tego szczęśliwego dnia jakim jest wyjazd stąd! To moja ostatnia trasa powrotu ze Szczecina, w tym roku kalendarzowym.. Kilka dni świąt, odpoczynku.. I zobaczymy co przyniesie nowy rok. Jakie zmiany w życiu, wydarzenia, bądź jakie przygody będą mnie czekać! A póki co, cieszę się tą kolejną trasą powrotu. Choć niekoniecznie cieszę się z tak późnego powrotu, zważywszy na problemy wynikające z nocnych podróży rodzinnym autem, gdzie kurwa nic nie widać.. Ciemno wszędzie..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 517
Trasa nr [łączna]: 600
Trasa nr [na blogu]: 514
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 9
W tym roku: 173
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 591 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 505 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 2178.5 km
Stan Licznika Końcowy: 2196.64 km
Stan Licznika Końcowy2*: 2201.91 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 14425 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 14443 km
Maksymalna prędkość: 31.6 km/h
Przejechałem: 18.14 km
Przejechałem [msc]: 201.52 km
Przebieg roweru [rok]: 5190.32 km
Przebieg roweru [suma]: 22338.31 km
Przejechalem w 2019: 5190.32 km
Podroż dookoła świata (2019) 12.9758 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 55.8458 [%] km
Czas jazdy: 01:16:42 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1406:35:09 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1183:09:01 h
Czas Jazdy Suma (2019): 326:51:55 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 13:42:28 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:31:23 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:53:22 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:19 h
Średnia: 14.32 km/h
Dzisiejsza trasa rozpoczęła się dla mnie męczącym porankiem po męczącym tygodniu, w którym sporo robiłem, mało w internacie bywałem, i chodzę taki przemęczony.. I taki przemęczony dzisiaj do pracy jechałem. Mijając za każdym razem te same problemy na drogach. Zbyt duża ilość samochodów.. W drodze do pracy przed skrzyżowaniem na ul. Twardowskiego (ja jechałem ul. Mickiewicza), miałbym zdarzenie z busem, którego widzę drugi raz w tym tygodniu. Jest charakterystyczny.. świecą się jemu lampy do cofania.. Nie zachował odległości, wparował we mnie.. To nie było niestety w dniu dzisiejszym jedyne zdarzenie. Kolejne miało miejsce po przeżyciu tego strasznie nudnego i ciągnącego się w tej nudzie dnia w pracy.. Wracałem normalnie jak zawsze w stronę Dąbia, w powoli kończący się dzień, szybko zadający zmrok. Prócz większej co o tej porze dnia i w dniu tygodnia jest normalne, ilości aut na ul. Gdańskiej, a potem korki na ul. Przestrzennej, wszystko było normalne. Tłumy ludzi łażących po ścieżkach rowerowych w Dąbiu - normalne, standard. Do standardu nie zaliczyła się sprzeczka z kierowcą autobusu podmiejskiego, spółki ZDiTM. Zatrudniają coraz większe kurwy pozbawione rozumu.. Na ul. Goleniowskiej ruch w obydwie strony jak skurwysyn.. ciężko się wbić. W końcu widzę lukę, wbijam się. Podjeżdża taka kurwa z autobusu podmiejskiego pode mnie i sobie bezprecedensowo kurwa trąbi, nachalnie trzymając klakson i powtarzając to kilka razy. Spotkał się z mojej strony z wyzwiskami i okazanym znakiem wielkiej sympatii jakim go darzę.. Kurwa jebana, ciśnienie mi tylko podnosi. Niestety ale często jeżdżę komunikacją miejską do pracy / z pracy, i tam to jest codzienność jak ci jebnięci kierowcy z niczym sobie poradzić nie potrafią, tylko nadużywają klaksonu, blokują torowiska, przejścia dla pieszych i skrzyżowania. Tak się kończy zatrudnianie ukraińców, emerytów i rencistów.. Te cholerne miasto pełne nienawiści, braku zrozumienia wobec innych, pełne problemów jakie niesie życie w dużym mieście. Dlaczego więc miałbym tam mieszkać, cieszyć się z tego, że mam tam pracę..? I tam trwam..? Niby dlaczego..? Takie życie mi przecież nie odpowiada. Problematyczne dojazdy z drugiego końca miasta także.. Bo to codzienna mordęga aby dojechać, zdążyć i przy tej okazji przeżyć albo co najwyżej nie zostać rannym.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)