Trasa z dnia dzisiejszego to taki fajny sposób spędzenia niedzielnego dnia.. Rowerowo bo jakby inaczej. To także realizacja jednego z rowerowych celów, o których wspominałem we wpisie: Trasa Brodników z 13.04. Wtedy co prawda miałem na myśli trasy robione po pracy, no ale nie oszukujmy się, na obecną długość dnia trasa 60 km nie jest jakimś wyzwaniem :) Szczególnie, że ja już po pracy robiłem np. trasę 100 km: Trasa "100-tka" z 30.03. A, że nie miałem lepszych planów na dzisiaj, walcząc ze zmęczeniem po dniu wczorajszym - może nie kilometry, a prędkość mnie dobiła. Trochę przesadzam z tym jeżdżeniem jak Gryfus po 20+km/h.. I trochę się przed trasą i na niej też dzisiaj tak nie ciekawie czułem. Atakowała, brała mnie migrena, udało się jednak ją przezwyciężyć i dzień nie był stracony, wręcz przeciwnie. Udany, fajny wyjazd. Taki historyczny.. Dawno minione piękne czasy, i wciąż zachowujące się po pamiątki.. Dawne miejsca, opuszczone obiekty.. Relikty przeszłości, dla niektórych zbędne.. Dla mnie są piękną pamiątką po dawno minionych czasach i ich świetności. Wielokrotnie spotykam się z fałszywym obliczem np. takiego PRLu. A on wcale nie był zły. Miejsc pracy było sporo, praktycznie każdy miał pracę, każdy miał zajęcie. A teraz? Teraz bez znajomości to ciężko. Oczywiście były pewne mankamenty tych czasów, jak gdyby obecne ich nie miały.. Nie było jednak źle.. Każda większa miejscowość miała jakieś dworki, pałace, gorzelnie. Było sporo dobrze prosperujących firm i zakładów pracy, które teraz są już wspomnieniem.. Znak czasu na zawsze zaciera po nich ślad, a takich miejsc ubywa... Obecne czasy nie sprzyjają zachowywaniu pamiątek z przeszłości, często będących pod wodzą prywatnych właścicieli, którzy mają to w poważaniu. Ani nie mają rozumu ani funduszy aby wykorzystać pozyskane dobra kulturowe. Czekają więc na to aby te dobra się po prostu zawaliły, przestały istnieć i nie stanowiły dla tych nie nadających się do niczego właścicieli problemu, aby można było miejsce po nich przeznaczyć pod nową agresywną zabudowę. Kolejne blokowiska, domy.. Jaskrawy przykład takich działań to Małe Błonia w Szczecinie, które odwiedziłem wraz z trasą: ZS: Szlakami historii. Mała mieścina, niegdyś osada położona na obrzeżach miasta, teraz coraz agresywniej rozbudowująca się Szczecińska metropolia, pochłaniająca wszystko co piękne i wartościowe.. Przecież ten Dwór w dawnym Siennie: Dwór Sienno - ma jakiegoś pierdolonego właściciela, który o niego nie dba.. I jedynie co potrafili zrobić to zamurować okna. Pewnie działającym tu developerom będzie na rękę, jak ten dworek się rozpadnie w cholerę. I będzie można w jego miejsce wybudować kolejne blokowiska, których na osiedlu Małe Błonia jest aż za dużo..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 815
Trasa nr [łączna]: 896
Trasa nr [na blogu]: 810
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 11
W tym roku: 70
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 887 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 801 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10248 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 10307 km
Maksymalna prędkość: 40.7 km/h
Przejechałem: 58.46 km
Przejechałem [msc]: 507.24 km
Przebieg roweru [rok]: 2310.8 km
Przebieg roweru [suma]: 34322.16 km
Przejechalem w 2021: 2310.8 km
Podroż dookoła świata (2021) 5.777 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 85.8054 [%] km
Czas jazdy: 03:24:54 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2173:06:18 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1949:40:10 h
Czas Jazdy Suma (2021): 149:06:30 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 32:29:47 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:57:15 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:07:48 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:32 h
Średnia: 17.19 km/h
Dzisiejsza choć udana trasa, wydaje się być taka smutna. Wiedzie przez smutne historie ze smutnego życia, jak tak wszystko wokoło przemija, przemijają ludzkie drogi, ich historie, pamięć o nich, przemija to co po sobie pozostawiali, to ile pracy włożyli by osiągnąć swoją pozycję w życiu czy po prostu przetrwać.. Nie zważając dzisiaj na przejściowe zdrowotne zawirowania, i pogodę (szaro, słonecznie, szaro, słonecznie) no i wieje.. Pojechałem w tą niedługą sentymentalną podróż.. Myślałem o niej już na trasie: Odwilż z przed kilku ładnych tygodni. Tak w ogóle jak ten czas leci nie? Co dopiero się rok zaczął a już mogę mówić, że się kończy.. Przecież niedługo wakacje, przyjdzie jesień, a za nią święta, jedne drugie.. I koniec.. Koniec kolejnego roku, i kolejnej pisanej w niej rowerowej historii.. Przecież już na ten moment mam za sobą 70 tras w roku wiele przejechanych kilometrów.. I już parę przygód, porażek czy sukcesów doświadczonych.. A teraz kolejne przygody, które zaczęły się we wsi Skrzydłowo. Znajdują się tu dawne zakłady pracy. Ciężko mi stwierdzić jednoznacznie co tu było. Zachowały się jakieś magazyny, maszyny. Prawdopodobnie jakieś przetwórstwo zbóż, czegoś takiego.. Zachowały się pomieszczenia biurowe, kotłownia z piecem, i spore magazyny. Są tu charakterystyczne maszyny do mielenia zboża.. Więc prawdopodobnie tym zajmował się ów zakład. Nie daleko od Skrzydłowa, znajdował się drugi punkt mojej dzisiejszej wycieczki. Gorzelnia we wsi Smokęcino (wzdłuż drogi DW105). Podjechałem tak pod tą gorzelnię, zagadałem nawet do rolnika, który obok mieszka. Zapytałem o nią.. Dowiedziałem się, że właścicieli nie ma, nikt się tym nie przejmuje a sam obiekt niszczeje. Dotąd odwiedziłem kilka gorzelni, w dobrym stanie była w Wierzbęcinie ale niestety pusta. A ta w Smokęcinie była bogato wyposażona, znajdowały się tutaj wszystkie różne maszyny, nawet były tabliczki z poszczególnych pomieszczeń. Do części gorzelni nie udało mi się dostać, zniszczone schody, brak innego wejścia. Na pewno tu wrócę, namówię kolegę MK aby tu przyjechać i polecieć po prostu dronem w te trudno dostępne miejsca. Byłyby z tego dobre ujęcia zdjęciowe. I cóż, w Smokęcinie był jeszcze mały dworek, częściowo zawalony. Niestety na prywatnej posesji, jednakże nie jest to opisane jako teren prywatny, nie jest ogrodzone. A posesji pilnują dwa wielkie psy, które rzuciły się na mnie w przestrzeni publicznej, gdy byłem na ulicy.... I tego tak nie zostawię, skurwysyny mają zasrany obowiązek ogrodzić teren a nie puszczać sobie psy samopas... Skąd miałem wiedzieć, że to prywatny teren, skoro nic na to nie wskazuje... Więc tego obiektu nie udało mi się zobaczyć. I tu ponownie - pomoże dron. Podlecieć dronem, ocenić jego zniszczenia.. Na pocieszenie porobiłem parę zdjęć pięknym Gęsiom :) Dzikim Gęsiom przy jeziorku za Smokęcinem. Przypadkiem odkryłem kolejny dworek, do którego wejście ale takie, że nie z rowerem - przez okno :) W miejscowości Raciborów. Podobnie jak w dawnym Siennie obecnie rozwijającej się dzielnicy Szczecina nie posiadający żadnego wykształcenia i mózgu pseudo właściciel nieruchomości zamurował okna.. I czeka aż się dobytek zawali. Więc przy najbliższej okazji tam zajadę. Ktoś będzie musiał zostać przy rowerach, pozostali z oświetleniem i kamerami wbiją do środka na ekspedycję. Właśnie te zamurowane okna to jest chamstwo, będzie hardcorowa i niebezpieczna wycieczka.. I cóż.. Ze zwiedzania było tyle. Pozostały jeszcze tradycyjne problemy współczesnego świata, niepojętych rozmiarów masowa wycinka drzew, która odbywa się dosłownie wszędzie. Każdy skrawek jakiegoś lasu, samo siei.. Wszystko wszędzie jest masowo wyżynane.. Co ważniejsze, problem nie dostrzegam już tylko ja. Nawet w pracy go dostrzegają.. To jest gołym okiem widoczne co się dzieje. W coraz większej ilości miejsc, te masowe, niekontrolowane i nielegalne wycinki. Robiłem dziś kilka zdjęć przy miejscach takich większych wycinek, po kilka hektarów lasów jakby nigdy nic, tak po prostu sobie wyciąć. Ofiarami chciwości pozostały także niewinne drzewa wzdłuż drogi DW105 na odcinku za Kiełpinem do Gryfic.. I tak sobie jadąc dalej rozmyślałem o dawnych czasach, niszczonej przyrodzie.. I o tym nic nie wartym życiu.. A tak jeszcze wtrącę moje najbliższe plany. W najbliższych dniach mam w planie pojechać do Gryfic, przejechać się obwodnicą Gryfic od okolic drogi DW105 po DW110, przez całe miasto, podobno dużo jest zrobione, to warto spojrzeć, przejechać się. Jakoś wcześniej nie zwracałem większej uwagi na tą inwestycję. A warto, tak samo jak warto przyjrzeć się temu co się dzieje z inwestycją na drodze DW108. Pajace po przerwie zimowej wrócili, wykopali dziury aby przez odcinek drogi na ul. Grunwaldzkiej w Płotach wystawały studzienki i tak to pozostawiali.. Zadowoleni kurwa z siebie a, że przejechać tam nie ma jak to nikogo to kurwa nie obchodzi. A ta błazenada trwa już ładne parę tygodni. A większy rozpierdol utrzymuje się tam od Grudnia 2020 r. To wygląda tak jakby inwestycja została przerwana, porzucona i każdy ma to w dupie.. Zresztą nie wiadomo czy ta obwodnica Gryfic też nie skończy na tej samej zasadzie, choć akurat tutaj mają jeszcze czas (do Sierpnia 2021 r.), i robi to porządna firma: Budimex: Obwodnica Gryfic, Rusza budowa obwodnicy Gryfic. I mimo, że temat nie nowy - trwał cały 2020 r. to jakoś się jemu bliżej nie przyglądałem. No ale teraz zacznę.. :) W najbliższy weekend lub w okolicy Majówki przyjadę, przebadam temat... Porobię dokumentację zdjęciową i filmową. A tym czasem droga powrotna, przez Gryfice prosto do domu.. Zrobiło się tak pochmurnie nagle.. Jakby deszczowo. Miałem jednak szczęście, bo deszczowa aura ominęła mnie bokiem i poszła całkiem bokiem.. Zagrożenie jednak było, sporo chmur się zebrało. To było dodatkową motywacją, aby pędząc z wiatrem pędzić jak najszybciej! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)