22.05.2017
Jazda nr: 104

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa, chodź - krótka, męcząca i w konsekwencji nieco zmieniona - to już 3-ci raz z rzędu jak porzucam robienie 60 km trasy przez Golczewo-Mechowo-Gryfice, to jednak ma to coś. Po prostu czasami zmiany nie oznaczają niczego złego wręcz przeciwnie. Mogą być bardzo dobre i tak było dziś ! Dziś było dobrze, chodź to była zmiana - ale za to poznałem prawdziwe, przepiękne oblicza Truskolasu o których nie zdawałem sobie sprawy - całe hektary już kwitnącego na przepiękny żółty kolor rzepaku o zmysłowym zapachu, aromacie przygody i zapachu dzieciństwa. Takiego prawdziwego dzieciństwa, spędzanego na łonie natury, biegając w lesie, na polach, a nie spędzanego z nosem w ekranie w smartfona jak ma współczesna młodzież która niezbyt mądrze czyni. Nie wiedzą co tracą. A to co stracą nigdy nie odzyskają. Ja już w tym moim krótkim życiu, tak nie długo trwam w więzieniu zwanym "dorosłością" a już tęsknię za dzieciństwem - chodź nie było najszczęśliwsze było przede wszystkim beztroskie. Coś na co nie można sobie teraz pozwolić. Ahh. Jak ja kocham takie tereny <3 Łąki, pola, lasy i wieś. Spokój wsi, i jej uroki. Takie uroki i bardzo przepiękne miejsca dziś spotkałem. Zmieniając trasę i jadąc całkiem inaczej niż planowałem. Ale to nie wszystko! Poznałem dziś wyjątkowego towarzysza - małego ptaszka, który dopiero uczy się latać :-) A więc tak. Trasa jak trasa, moje trasy zwykle zaczynają się od drogi 108, nie inaczej było dziś. Dziś pojechałem drogą 108 aż do Uniborza. Przed Uniborzem zrobiłem sobie małą przerwę w pobliskim lesie. Dzisiaj wyjątkowo od samego początku jechało mi się bardzo ciężko. Nie czułem się dobrze jadąc, raczej taki zmęczony się czułem. Nie chciałem traktować jazdy i robienia trasy jako jakiegoś obowiązku a tak to wyglądało. Wyglądało jakbym się do niej zmuszał a ewidentnie mi nie szła. Po prostu nie był dziś mój dzień. Rower też mi jakoś ciężko chodził dziś. Szykuję się do wymiany części - kupuję nowe koło z lepszą piastą, nowy łańcuch i kasetę, zmieniam także tylną manetkę i tylną oponę. Tylko dzisiaj tak sobie myślałem, że nie wiem czy na pewno problemy jakie mam z rowerem wynikają z któreś z tych części. Mam wrażenie, że mocniejsze przyciskanie amortyzatora na widelcu do ziemi potęguje uczucie ciężkości jazdy czy po prostu amortyzator bardzo się w ziemię wgniata. Być może i amortyzator siadł (ten na widelcu z przodu) - przecież nic nie jest większe. Bo dziś przez większość trasy z małymi wyjątkami, miałem wrażenie, że ciężkość jazdy, uginanie się itd. pochodzi z przodu roweru a nie z tyłu. To być może takie złudzenie - nie wiem. Jeszcze to sprawdzę bo nie chce się wykosztować i nie chce aby się okazało, że to jeszcze nic nie dało i defekty są czy narastają bo na razie narastają i to mocno. Problem z przerzuceniem biegu na kasecie jest już coraz powszechniejszy. No i tak. Moja dzisiejsza nie chęć do jazdy, zmęczenie itd. Utrzymało się także przez dłuższą przerwę jaką zrobiłem pod Uniborzem. Więc pojechałem do Uniborza i zjechałem z niego do Ościęcina. W Ościęciniu skierowałem się na Ościęcin Kolonia i pojechałem na wprost piaszczystej leśnej drogi - miejscami przejezdnej, miejscami nie. Największy problem to skurwysyństwa, wjeżdżania do lasu ciężkim sprzętem i haratania tu drzew co bardzo zniszczyło drogę uniemożliwiając swobodną jazdę nią co było męczące.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 105

  • Trasa nr [łączna]: 190
  • Trasa nr [na blogu]: 104
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 40

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 187 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 101 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 1205.04 km
  • Stan Licznika Końcowy: 1236.66 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: brak km

  • Maksymalna prędkość: 32.5 km/h

  • Przejechałem: 31.62 km
  • Przejechałem [msc]: 527.46 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1098.12 km
  • Przebieg roweru [suma]: 6964.74 km

  • Przejechalem w 2017: 1098.12 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 2.7453 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 17.4119 [%] km

  • Czas jazdy: 02:19:44 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 440:38:40 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 217:12:32 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 81:33:36 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 35:49:20 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:59:07 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:02:20 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:04:07 h

  • Średnia: 13.65 km/h
Taka sytuacja trwała do samego słońca. Albo ogromne koleiny albo sporo piachu - miękkiego sprawiającego, że koła roweru się ślizgają i trzeba było go prowadzić. Tak jakoś jednak dotarłem, minąłem las i zacząłem się zbliżać do wsi Truskolas. Pokazała mi się teraz cudowna kraina, której wcześniej świadom nie byłem. Rozciągające się po horyzont pola uprawne, przepiękne w żółtym kolorze kwitnącego rzepaku i jego zapachu. Z dala gdzie nie gdzie jakieś domki czy obory. Widać też pastwiska a po przeciwnej stronie rozciągający się las. Po prostu coś cudnego i pięknego. Harmonię psuła głośna praca wyżynarki i zażynarki drzew jaką posługiwały się skurwysyny, upodleni ludzie - niszcząc drzewa. Gdy mijałem tą część drogi będąc bliższy wsi Truskolasu rozniósł się huk upadłego zamordowanego bardzo wysokiego drzewa, które rosło tu więcej lat, niż ja na tej ziemi stąpam. Jego żywot się właśnie ukończył. Te incydenty idealnie psują harmonię tego cudownego miejsca, tych cudownych okolic, które poznaję pierwszy raz. Jest tu po prostu przepięknie! I tak było już po samą wieś Truskolas. Właśnie byłem już na wsi, kierowałem się na drogę 108 (byłem na końcu wsi od strony mojej rodzinnej miejscowości) i tego wjazdu do wsi (zawracałem na tym wjeździe 16.05.2017) próbując robić tą trasę co dziś, potocznie zwaną trasą "60-tką". I tu właśnie w nie wysokiej trawie, natknąłem się na młodego pięknego ptaka :) Zrobiłem jemu kilka zdjęć, nawet był na kołach mojego rowerku (Aurelii ;pp). Cudownie, pięknie. To dowód na to, że nie każda zmiana koncepcji trasy jest zła - dzięki tej zmianie poznałem wieś Truskolas z innej strony i jedno co wiem na pewno, że nie raz jeszcze w te strony zawitam - pewnie przy schyłku dnia co będzie oznaczało jeszcze bardziej romantyczną aurę :)) Na co nawet warto dać się pogryźć komarom by to zobaczyć, by tu być i to przeżyć. Jak ja zazdroszczę tym ludziom co mieszkają na wsi. Chciałbym mieszkać na takiej nie dużej wsi, w takich uroczych miejscach, wieść spokojne życie z dala od problemów cywilizowanego świata i całej cywilizacji, gdzie w pogoni za pieniędzmi, karierą, zapomniało się o najważniejszych sprawach w życiu, najważniejszych osobach, tej prostej ludzkiej życzliwości i wielu wielu innych aspektach, dotąd nie poruszanych. Gdy już nacieszyłem się tą przyroda, wyjechałem z Truskolasu i wróciłem drogą 108. Powrót jeszcze chwilę mi zajął. Dalej jechało mi się ciężko a ja sam byłem bardzo zmęczony i tak dojechałem, i skończyłem dzisiejszy wyjazd. Dzisiejszą można uznać nie udaną wycieczkę, ale jednak taką, która tyle dla mnie wniosła i pokazała mi nowe cudne miejsca. Aby coś przeżyć, zobaczyć coś wyjątkowego wcale nie trzeba wybywać daleko od miejsca zamieszkania. Trzeba spojrzeć nieco dalej, i docenić to co mamy blisko siebie, co sprawia, że i nasze tereny są wyjątkowe i tak urocze jak te które dziś mijałem !

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa22maja2017zdj1.jpgtrasa22maja2017zdj2.jpgtrasa22maja2017zdj3.jpgtrasa22maja2017zdj4.jpgtrasa22maja2017zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)