Trasa z dnia dzisiejszego była zaplanowanym wyjazdem (niekoniecznie na dzisiaj) no ale tak się złożyło, że po tych kilku dniach kolejnej niepogody w te wakacje (a to się daje we znaki), była jakaś nadzieja na poprawę - słoneczną aurę, która prawie była! Trochę się chmurzyło ale to nic. Jedynie wiatr przeszkadzał a tak było naprawdę fajnie - okolice +24℃. I można było wyjechać w te świeże plany, które pojawiły się wraz z trasą: Trasa na Schwedt. Dzisiaj aby było prościej ruszało się z Niemieckiego Schwedt, na Polskie górzyste tereny, które wiodły blisko Odry aż do Cedyni. Z Cedyni już nieco gorzej, z dala od wodyyy... ale za to tereny wyżynne te dawały się jeszcze bardziej we znaki niż panujący wiatr... I ostatecznie powrót - w miarę płasko i przyjemnie przez Chojnę do Schwedt. Taki wyjazd :) Fajny, nie za długi - wyszło prawie 80 km w sumie, no ale dzień na tym zszedł... A przy okazji wyszedł nie planowany urbex w Chojnie. A wszystko przez zapas czasu, który postanowiliśmy użyć na zwiedzanie miasta na rowerach... Jak na prawdziwą rowerową wyprawę nie brakowało niczego: ani przygód, ani fajnych miejsc, ani dobrych zdjęć! Było na co popatrzeć - piękne zabytki, mury obronne Chojny, dość dokładnie opisane w artykule: Mury obronne Chojny. No i oczywiście spontaniczny urbex... Przejeżdżaliśmy tak sobie nowoczesnymi ulicami Chojny, które nowoczesnością ustępują jej dawnej historii... I zwróciłem uwagę na pewne obiekty przy ul. Żwirki i Wigury, a dokładnie ul. Orląt i ul. J. Kusocińskiego. To są pozostałości po dawnym lotnisku w Chojnie. Zresztą po wojsku to nie jedyne tutaj pamiątki, te jednak stanowiły nasz dzisiejszy urbex. Jak się okazuje dość mały... Bo można było z powodzeniem więcej zobaczyć i spróbować zwiedzić większą ilość budynków a byliśmy tylko w małej części, gdzie podejrzewam, że część druga budynku byłaby taka sama... To podobna akcja jak Heeresbekleidungsamt w Bernau (pod Berlinem). Budynki do siebie tożsame. Zwiedzane jednak dziś były koszary: Dawne koszary wojskowe, lotniska Chojna. Skojarzenia z GŻ mieliśmy dobre, że prawdopodobnie jest to związane z jakąś burdą dla żołnierzy. I tak faktycznie mogło być. A co najlepsze nie opodal jest to lotnisko... A my nic o tym nie wiedzieliśmy :O No nic, jeszcze się tam pojedzie. Może uda się więcej pozwiedzać. Bo niestety te budynki są w opłakanym stanie, sądząc po napisach na ścianach (większość po rosyjsku) wnioskować można, że są opuszczone od lat 90-tych, A więc ponad 30 lat nikt się tym nie opiekuje. I jest istna tragedia w środku... No szkoda aby się zawaliło całkowicie i odeszło w zapomnienie. Ten urbex był jednak fajnym uzupełnieniem dzisiejszej trasy - pośród pięknej natury, szlaku miłości wzdłuż Odry... Znalazła się jeszcze ta historyczna perełka.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1277
Trasa nr [łączna]: 1356
Trasa nr [na blogu]: 1270
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 18
W tym roku: 110
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1344 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1258 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 16558.7 km
Stan Licznika Końcowy: 16638.07 km
Stan Licznika Końcowy2*: 16518.67 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 29034 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 29113 km
Maksymalna prędkość: 43.2 km/h
Przejechałem: 79.37 km
Przejechałem [msc]: 795.91 km
Przebieg roweru [rok]: 4283.5 km
Przebieg roweru [suma]: 53337.75 km
Przejechalem w 2023: 4283.5 km
Podroż dookoła świata (2023) 10.7087 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 133.3444 [%] km
Czas jazdy: 04:46:23 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3399:32:44 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3176:06:36 h
Czas Jazdy Suma (2023): 291:24:48 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 53:38:11 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:58:47 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:38:57 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:14 h
Średnia: 16.65 km/h
Dzisiejszy wyjazd rozpoczynał się w niemieckim Schwedt, do którego zresztą przez Niemcy przyjechaliśmy - dokładnie najszybciej i najwygodniej drogą B2. W Schwedt, które mamy w planach dokładnie zwiedzać we wrześniu zatrzymaliśmy się przy ul. Rosa-Luxemburg-Straße, ulica niby osiedla a nosi tak poważną nazwę! Jest imienia Róży Luksemburg. Kto zainteresowany to sam poczyta o tej historycznej postaci. A my tym czasem przemierzaliśmy Schwedt w stronę znanego nam wyjazdu z miasta. Dla nas w pewnym momencie był to dopiero przyjazd... To jednak dawne dzieje, zacierają się wśród setek innych tras i wpisów: Trasa na Siekierki. Dla mnie jednak takie wspomnienia są ważne i je pielęgnuję. Zmierzaliśmy więc do wyjazdu z miasta, dokładnie do Polskiej strony, która znajduje się w Krajniku Dolnym. Z Krajnika postanowiliśmy jechać do Cedyni. I dopiero z niej wracać przez Chojną. Robiąc tym samym taką fajną trasę w tych wciąż mało znanych ale fajnych stronach, które zresztą zwiedzałem w ramach Kampanii Wrześniowej 2022 r: Trasa:
"Siekierki-Moryń-Hohenwutzen". Dziś była okazja poznać te rejony od innej strony... Tak bardziej od strony rzeki Odry, Cedyńskiego Parku Krajobrazowego i Doliny Miłości: Dolina Miłości. Pewnie tu wrócę... Z JS :) Fajnie tu jest, tylko nieco ciężko... Taki leśny teren ciągnie się kilometrami, wzgórze za wzgórzem... A ruch aut na tej wąskiej drodze... Zbyt duży... No naprawdę powaleni są ci samochodziarze bo dajmy na to przykład drogi DW125. Jechaliśmy nią od wysokości Lubiechów Dolny do Cedyni i praktycznie zero aut... A do Lubiechów przez miejscowość Piasek? Masakra... Ile tych aut się tam pchało. A jeszcze droga taka... Wąsko, lasy dookoła. Dziurawe te drogi a ci się pchają... No cóż, i tak dojechaliśmy do Cedyni, której nawet nie zwiedzaliśmy. Tam co najwyżej skromny posiłek Quritto. Bo wiadomo Qurrito to taka tradycja (z KFC). I potem dalej w drogę przez malownicze strony drogi DW124 z Cedyni do Chojnej. I właśnie Chojna. Dłuższe postoje, zwiedzanie miasta. I ten nie spodziewany urbex. Część dawnego radzieckiego lotniska w Chojnej: "W Chojnie na lotnisku", Opuszczone lotnisko Chojna. I nieco więcej zdjęć z serwisu Numerak: Numerak - opuszczone lotnisko Chojna. Fajnie spędzony czas, fajny urbex który kilka wyzwań przed eksploratorami stawiał... No ale się udało w niego wbić. I pozwiedzać. Miejsce ma swój potencjał chciałbym w nie dalekiej przyszłości jeszcze raz je odwiedzić... A tym czasem przyszedł już czas na powrót, przy którym niepotrzebnie zakręciliśmy się po Chojnie... Tracąc nieco orientację gdzie jesteśmy :D Jednak w końcu drogę znaleźliśmy i mogliśmy już wracać drogą DK26, która głównie była takim leśnym terenem... Przy którym swoją misję spełniały kobiety pracujące. Przynajmniej jedną taką widzieliśmy. A teraz to rzadkość... No może prócz takich widoczków to dużo nieznanych mi dotąd szyldów stacji paliw jak np: Polmax czy stacja Apexim AB. Warto więc pojeździć po polsce... Zawsze można coś nowego zobaczyć :) Dobrze, że droga powrotna była z wiatrem i więcej spokojnie z górki czy płasko... Można było spokojnie wrócić do Schwedt. Gdzie pozostała prosta droga do samochodu... I powrót z tej pełnej wrażeń wycieczki! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)