13.11.2019
Jazda nr: 500

Tagi: zs_trPracy, zs_dino, zs, zach_slonca |

Trasa z dnia dzisiejszego jest zaplanowaną jeszcze od zeszłego tygodnia trasą czy właściwie wyjazdem na zakupy do sklepu Dino, do którego dość często jeżdżę na zakupy :) Na większe czyli na kilka dni, bo to jednak kawał drogi tam jechać, i zwykle mi się nie chce. A obecnie jest to trudne przedsięwzięcie, ze względu na to, że jedyna możliwość dojazdu odbywa się po pracy. A więc tego dnia coraz mniej, a jeszcze ta droga staje się coraz bardziej niebezpieczna i mniej przystępna, czego dowodzą aż trzy zdarzenia, które dzisiaj po drodze miałem. Jak jednak na ten pechowy 13.11 i tak miałem szczęście, że nic się nie stało, czego nie można powiedzieć o bohaterze tego newsa: Piorun poraził budowlańca w dn. 13.11.2019 [TwojaPogoda.pl]. Nie mniej moje zdarzenia też się plasują jako niebezpieczne, bo doszło do trzech incydentów z samochodami, które mogły mnie poważnie potrącić i to wówczas gdy znajdowałem się na ścieżce rowerowej. Dwa incydenty miały miejsce na ul. Mieszka I a jedno już w Mierzynie (wciągu drogi DK10). Więc nie dość, że dni coraz krótsze to coraz więcej niebezpieczeństw czyha w tym cholernym mieście. Dziwne jest to, że w poprzednich latach nie zauważyłem aż tak wielkiej skali tego zjawiska, a to pewnie z powodu tego, że znacznie mniej czasu, spędzałem w mieście. Miałem krótszą trasę dotarcia do uczelni, i omijała mnie cała walka o przetrwanie, która codziennie toczy się w tak wychwalanych przez niektóre osoby miastach. Dzisiejszy dzień nie należy do najszczęśliwszych ze względu na zdarzenia, jakie miały miejsce na drodze. Są jednak pozytywne strony wyjazdu. Mimo, że coraz szybciej się robi ciemno (w Warzymicach żegnałem zachód słońca), który widziałem jeszcze na ul. Mieszka I.., to dzisiaj było w miarę ciepło, w miarę spokojne popołudnie.. Nie sprawdzają się w ogóle prognozy pogody, które zakładały od wczorajszego dnia same deszczowe i chłodne dni. Wstępnie więc nie żałuję, że wziąłem rower ze sobą na ten tydzień. Nawet jeśli do weekendu miałbym się tylko raz przejechać to właśnie - chociaż raz się przejechałem a nie wcale. A tak by było gdybym nie zabrał Aurelii ze sobą, a taki pomysł miałem. Miały mnie do niego zachęcać nie sprawdzające się prognozy pogody. Zarówno wczoraj jak i dzisiaj jest spokojnie, ciepło. Chociaż słońca mało to jak na Listopad jest naprawdę ciepło. I co najważniejsze nie hula silny wiatr! Nawet trasa do pracy i względnie dzień w pracy był w miarę udany, zwieńczeniem trudów dnia była moja pierwsza taka podróż do Dina, w połowie jeszcze za dnia a w połowie nocą. Otóż do Przecławia do Dina jeszcze za widnego zdążyłem dojechać. Ale już powrót w całkowitych ciemnościach następował.. Można było oglądać jedynie światła miasta, które oświetlały całe widziane z obrzeży Szczecina niebo..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 503

  • Trasa nr [łączna]: 586
  • Trasa nr [na blogu]: 500
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 159

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 577 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 491 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 1819.47 km
  • Stan Licznika Końcowy: 1850.37 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 1855.64 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 14091 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 14122 km

  • Maksymalna prędkość: 34.9 km/h

  • Przejechałem: 30.9 km
  • Przejechałem [msc]: 186.55 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4844.05 km
  • Przebieg roweru [suma]: 21992.04 km

  • Przejechalem w 2019: 4844.05 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 12.1101 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 54.9801 [%] km

  • Czas jazdy: 01:59:31 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1382:49:12 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1159:23:04 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 303:05:58 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 12:31:56 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:47:25 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:54:23 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:18 h

  • Średnia: 15.58 km/h
Dzisiejsza trasa zalicza się do udanych podróży, choć jak już wspominałem problemów na niej nie brakuje. Jeśli chodzi o inne kwestie, o których wspominałem na ostatniej trasie: Trasa "50-tka" - bateryjny problem - jak pojawiające się problemy z napędem Aurelii to tych dzisiaj nie doświadczyłem. Oczywiście co jakiś czas mam te uczucie, że jedzie mi się ciężko, ale to występuje głównie przy wzniesieniach a te są faktycznie ciężkie do pokonania to można ten defekt jeszcze sobie wytłumaczyć. Choć po dzisiejszej trasie widzę jego inne wyjaśnienie. Być może felga koła, lub felgi kół są trochę krzywe, same koła nadają się do prawdziwego centrowania (nie tylko naciągnięcia szprych), i krzywe koło i źle wyregulowane klocki hamulcowe ocierają o koło przez co szybciej się zużywają a ja mam wrażenie, że mi się ciężko jedzie. A to dlatego, że klocki ocierają się o koło nawet gdy nie hamuję tylko jadę. To oczywiście prowadzi do ich zdzierania. A ja szukam usprawiedliwia w tym, że jestem zmęczony i źle mi się jedzie :) No nie ważne. Ważniejsze są problemy jakie na dzisiejszej trasie się ujawniły. Zacznijmy od tego, że dojazd do pracy był jeszcze spokojny i nic się tam złego nie działo. Dziać się zaczęło dopiero na ul. Mieszka I, do której dzisiaj chcąc nie chcą musiałem dojechać przez ul. Narutowicza, która była cała zajebana w samochody. Nie dość, że tu zawsze jest ciężko przejechać to jeszcze zrobili tutaj zwężenie do jednego pasa, które już w ogóle korkuje całą ulicę. Ciężko manewrować między autami, brakuje pasów lub ścieżek rowerowych na tej ulicy. W ogóle infrastruktura rowerowa w Szczecinie jest słabo rozwiązana i przemyślana. I tak dochodzę do problemu jakim jest ul. Mieszka I, biegnie tam słabej jakości ścieżka rowerowa, obok jest chodnik. Sporo wjazdów / wyjazdów z tutejszych firm, sklepów.. To nie dość, że piesi mną stop włażą na ścieżkę rowerową, to problem niosą wyjeżdżające samochody. Mało który z tych debili pomyśli, że tu jest droga rowerowa, że należy się zatrzymać a nie dopierdalać. I tak właśnie zjeżdżam ze wzniesienia, mam ponad 20 km/h na liczniku, i wyjeżdża mi gamoń w jakimś złomie (to chyba jakiś bardzo stary golf III) albo coś takiego. Ledwo kurwa go ominąłem, wyhamować nie ma szans. Tylny i przedni hamulec na maksa i mała moc hamowania.. To dało mi do myślenia, że coś jest nie tak z hamulcami, zahamuje a to nie hamuje.. i kurwa pędzę na gamonia a ten zamiast cofnąć cokolwiek to chociaż tyle, że się zatrzymał! Przez chwilę kurwa myślałem no kurwa pierdolnę.. Co kurwa zrobię.. To pierwsze takie zdarzenie dzisiaj, drugie miało miejsce pod końcem ulicy przed rondem akademickim, wyjeżdża kolejny gamoń i to samo robi, wpierdala się prosto na rowerzystę. No zajebiście kurwa.. dwie osoby chcą mnie zabić albo mocno poturbować a ja jeszcze do tego cholernego Przecławia nie dojechałem. Przede mną najgorszy fragment drogi, początek ul. Cukrowej, gdzie jest od zajebania aut o tej porze dnia.. Przebić się tam ciężko. Tam powinna być obowiązkowa ścieżka rowerowa, która łączyć się powinna z ul. Mieszka I. To jest jakieś daleko idące nieporozumienie, że tak nie jest.. A przejechać tutaj to naprawdę ciężko.. I w końcu wyjazd ze Szczecina to już spokojniej. Chociaż te ciągnące się peryferia miasta, też nie są bezpieczne, sporo dzieci, sporo ludzi, którzy pchają się wszędzie.. jakby chodnika im było mało. I tak w końcu dojeżdżam. Jeszcze za dnia do Przecławia, pod Dino. Tam oczywiście ruch spory, spore kolejki, po zrobieniu zakupów trochę się namęczyłem aby to wszystko popakować i jakoś pojechać. Moim największym problemem jest to, że jadę po pracy, ale od razu z pracy. Więc wiozę ze sobą normalne ciuchy do chodzenia (dżinsy, jakaś bluza, koszulka) a to zajmuje miejsce -.- A najgorsza jest torba na ramię, którą mam w pracy. Więc brać tą torbę, zakupy, nawet do tak pojemnej sakwy, którą mam obecnie jest ciężko, ciągle mam przeładowany rower, ucieka mi na jedną stronę. Ciężko się jedzie, ale najgorzej to się zapakować. Tutaj najbardziej wkurwia mnie to, że mi kierownica ciągle ucieka, przekręca się, obraca się.. Jakoś sobie jednak poradziłem i w drogę! Pierwszy raz wracam do Szczecina, po tych wioskach już po nocy.. Denerwują mnie te światła miasta, ta niekończąca się miejska zabudowa, od której jest tak ciężko uciec, do której znów powracam. Miejsc całkowicie pustych, jest mało.. Tu jest wioska za wioską i tak do Stobna. Jedynie od Stobna do Dołuje, jest kawałek wsi.. A wiadomo jak to jest nocą po za miastem.. Wyobraźnia :) Wkrótce jestem w Dołuje, a z niego już tylko Skarbimierzyce, Mierzyn. I właśnie w Mierzynie mógłbym znów nie dojechać do celu. Niepotrzebnie zjechałem na DDR. Mogłem już jechać ulicą. I następnym razem tak zrobię. Znowu się rozpędziłem na ścieżce, a tam z bramy wyjeżdża bus. Nawet nie spojrzy, nie pomyśli. Pierdolnąłby mnie jak nic.. z trudem uniknąłem zderzenia z tym wielkim autem.. Ostatnie minuty trasy nie przyniosły niczego nowego.. Powrót tradycyjnie ul. Topolową, która już w Szczecinie łączy się z ul. Łukasińskiego. W tym tygodniu wyjątkowo po zakupach w Dino nie robiłem sobie przerwy żadnej po drodze. Nie jedynie na wyjeździe z Przecławia zatrzymałem się na chwilę aby odebrać telefon. A tak to jechałem cały czas. Bez zatrzymywania się. Trochę zmęczony ale nie ze względu na trasę a na duże, ciężkie zakupy, które zrobiłem - dojechałem. Trasa przestała mnie cieszyć już na myśl, że jutro znowu do tej jebanej roboty. No dobra, na koniec wpisu, powiem tak, raczej będę jeszcze jeździł do Dina na zakupy :) Zakupy w Kauflandzie (Szczeciński miejski wojaż: Kaufland z 06.11.2019) - niezbyt mi odpowiadają..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa13listopada2019zdj1.jpgtrasa13listopada2019zdj2.jpgtrasa13listopada2019zdj3.jpgtrasa13listopada2019zdj4.jpgtrasa13listopada2019zdj5.jpgtrasa13listopada2019zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)