W dniu dzisiejszym, wykonałem pierwszą jazdę w nowym sezonie, w nowym 2017r. Na jazdę wybrałem się zresztą spontanicznie i pomyślałem o niej przed godziną 15, a skusiła mnie ta dzisiejsza pogoda, przed południem byłem trochę na dworku - u wujka dokładnie, i być może zbyt długo nie byłem na dworze, ale wydawało się, że jest bardzo ciepło i fajnie i było dużo słoneczka, które mogło maskować to, że za ciepło nie jest (w dzień było ok. 3℃) gdy wyjeżdżałem w trasę (po godzinie 15 już..) było ok. 1℃ a gdy wróciłem temperatura wg różnych szacunków wynosiła - 1℃ do - 3℃. Więc sporo się zmieniło - temperatura zaczęła spadać co odczułem już w trakcie trasy, że robiło się coraz zimniej - szczególnie idący mróz czuć na udach - i to było już podczas samej trasy i jeszcze jakiś czas gdy zdążyłem już z niej do domu zjechać. W sumie bardzo fajnie i bardzo dobrze się stało, że pojechałem - chwila czasu, ale było fajnie ;) Chodź, tak szczerze to nie pomyślałem ale powinienem gdzieś tak 13-14 godzina maks wyjeżdżać - byłoby to lepsze nie załapałbym się jeszcze na ten spadek temperatury i pogarszające się warunki na drogach, chodź i tak te Polish Street to masakra jakaś i o ile ktoś się tym tematem to interesuje o tyle pewnie wie, że dzisiaj na ten przykład wiele dróg do jeżdżenia po zamykanych ;) Ruch samochodów zresztą też był mały - co przyczyniło się, że warunki na drodze nr 108, którą jechałem były kiepskie. Ale tak, zima w zasadzie zaczęła się jakieś 2 dni temu - ni z tego ni z owego zaczęło padać znacznie bardziej, popsuła się pogoda już całkowicie, wiejący silny wiatr, i ciągle padający śnieg, którego zresztą sporo nasypało. Nie lubię zim - i wolałbym aby zimy nie było. Ale skoro już sypnął ten śnieg to trzeba było skorzystać i wyjechać w trasę - i tak też uczyniłem. Wychodząc już z bloku i ruszając tuż po godzinie 15, było jeszcze w miarę ciepło - słoneczko i w ogóle. I pełno śniegu, nieodśnieżone lub słabo odśnieżone ulice, chodniki to był oczywiście standard. Wszędzie biało - i pojechałem i nie zdążyłem ruszyć XD i zbytnio wychyliłem się z kierownicy wprzód - już na samej ulicy i skosiłem radyjko, co sobie z poczuciem bezpieczeństwa wisiało na kierownicy XD - chwilowa przerwa aby je wsadzić i ruszyłem - jeszcze niepewnie i wolno - w końcu nie wiem kiedy mnie śliźnie. A rower niestety nie ma opon zimowych i trzeba sobie jakoś radzić. Spokojnie pojechałem ;) Ale powiem tak, Ci co jeszcze nie mieli okazji jeździć w zimę rowerem - to gorąco zachęcam, spróbować, zobaczyć jakie to uczucie, jak się rower będzie zachowywał na śniegu gdy po prostu zbytniej kontroli nie mamy. I tak wyjechałem już z osiedla i podjechałem kawałek drogą nr 109 do skrzyżowania na Golczewo i skręciłem w drogę nr 108. Miałem nadzieję, że będzie odśnieżona - nie była :(. I wolno jechałem w zasadzie środkiem drogi bo tam były najlepsze warunki. Co jakiś czas aby wpuścić wyprzedzające mnie pojazdy zjeżdżałem bliżej końca jezdni ale to już nie było takie fajne bo tam mnie całkiem znosi i nie idzie jechać, i trzeba się tylko odpychać bo w zasadzie koła w miejscu stoją -.- jakoś jednak szło jechać i tak minąłem pierwszą tablicę Sowna by znaleźć się za niedługo w "centrum" wsi Sowno i tuż przy jej końcu zjechać w zatoczkę autobusową. Tu był koniec mojej trasy na dziś - to historyczny moment tak naprawdę. Taką samą trasę zrobiłem 14.02.2015r. Już po całej odwilży itd.. Pierwsza przejażdżka Aurelią dla 2015r. Kiedy był dla mnie najlepszy Rowerowy Rok ! Teraz liczę, że pobiję moje rekordy 2015r, i ten rok również będzie udany, że uda mi się znów dojść do tras > 100km i nawet > 200km. Wszystko się wkrótce okaże. Pobyłem przy tej zatoczce chwilę czasu i tą samą drogą wróciłem już do domu, będąc w mieszkaniu dokładnie o godzinie 16.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 66
Trasa nr [łączna]: 151
Trasa nr [na blogu]: 65
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 1
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 148 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 62 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 138.54 km
Stan Licznika Końcowy: 146.43 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
Stan Licznika 2* Końcowy: brak km
Maksymalna prędkość: 23.4 km/h
Przejechałem: 7.89 km
Przejechałem [msc]: 7.89 km
Przebieg roweru [rok]: 7.89 km
Przebieg roweru [suma]: 5874.51 km
Przejechalem w 2017: 7.89 km
Podroż dookoła świata (2017) 0.0197 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 14.6863 [%] km
Czas jazdy: 00:42:08 h
Czas Jazdy Suma (ever): 359:47:12 h
Czas Jazdy Suma (blog): 136:21:04 h
Czas Jazdy Suma (2017): 00:42:08 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 00:42:08 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 00:42:08 h
Średni czas jazdy w tym roku: 00:42:08 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:03:57 h
Średnia: 11.27 km/h
Dzisiejsza chodź krótka trasa (i tak dłuższej by się nie dało zrobić w taką pogodę ;p), daje wiele nadziei na udany rok, to dla mnie początek sezonu, czas od którego zacznę regularnie jeździć coraz, coraz więcej. Oczywiście gdy będzie ciepło, będę jeździł znacznie więcej a tak jak dziś, to przejażdżka ma bardziej symboliczne znaczenie. Była bo była - wiadomo, że gdy są takie warunki na drogach jak dziś, wszędzie zaspane, nic po odśnieżane to za bardzo nie da się jeździć i robić długich tras ;) Ale się wybrałem - zrobiłem, napstrykałem parę zdjęć ;) W trasie wiele razy się na chwilę zatrzymywałem - pierwszy dłuższy postój miałem zaraz gdy wyjechałem z osiedla ;D ale to po to aby komin naciągnąć bo jednak trochę chłodno jest, i na twarz wieje ;p A później kilka razy zatrzymywałem się aby porobić zdjęcia, puścić samochody - czy odpluć sobie ;p szkoda, że ten komin nie ma dziury na usta także -.- No ale nic, było fajnie. Pogoda szybko zaczęła się zmieniać, w pierwszą stronę jak jechałem zaczęło być z każdym krótkim interwałem czasu coraz zimniej - zachodziło już słoneczko, ale było nadal bardzo pięknie. Miejscami zaczęła pojawiać się mgła - więcej mgły miałem już w drodze powrotnej - i szybciej minęła mi droga powrotna - może dlatego, że już droga nieco lepsza była i miejscami dało się jechać nieco szybciej :) Ale ogólnie jechało się żółwim tempem, nie zabrakło chwilowych sytuacji, że w poślizg wpadłem ... ale się nie przewróciłem ;) Na zakończenie może powiem tak jak rok temu gdy robiłem moją pierwszą zimę na rowerze ;) - warto, spróbować i pojechać trochę po śniegu chodź by po to aby zobaczyć jak to jest a jest bardzo fajnie :D tylko trzeba bardziej uważać niż zwykle, bo można bez problemu się wypierniczyć :D Najlepszą akcję miałem już gdy zjechałem do bloku - wchodzę do klatki i wcale nie mogę roweru prowadzić ! o .. koła całe w śniegu i ślizgają się a nie jadą :D
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)