Trasę z dnia dzisiejszego można określić jako bardzo trudną już od samego początku - w trakcie nie lepiej - końcówka ciut lepsza ale i tak oznaczała ostatnie podjazdy i ledwo dawałem radę. Jestem padnięty. Bez sił, bez wiary w to co robię. Nie wiem co mnie pokonuje - słabość wynikająca z dni, ciągłych zmian w pogodzie czy z jakiegoś osłabienia. Jakoś mi w lipcu - przynajmniej na początku bo nie wiem co będzie dalej nie idą. Aż przypominają mi się wspomnienia z trasy: "60 000" Aurelio !:"
- Trasa Bytów - Kościerzyna. Wtedy też było mega ciężko. Nie dawałem rady w jazach pod wzniesienia. Zupełnie jak dziś. Początek moich zmagań z częściowo zachmurzonym niebem to była jakaś poezja rozpaczy. Już pierwsze wzniesienia na drodze DW173 dały się mocno we znaki. Podobnie jak cała droga DW173 - droga z Połczyn Zdrój do Drawska Pomorskiego. A co ciekawe już kiedyś tą drogą jechałem: Pojezierze Drawskie. To były inne lepsze czasy. Miałem lepszą formę. Czystsze myślenie. W obecnych czasach podupadam na myśleniu o codzienności a to też się przekłada na moją formę. Szczególnie przejazd drogą DW173 był ciężki ale dalej nie było łatwiej. Czułem się bez formy, bez sił. Ledwo podjeżdżałem pod wzniesienia - będąc całkowicie wypompowany. Ratowałem się dużą ilością wody i słodzonym napojem - Fanta 1L. Wypiłem prawie cały napój na trasie byle mieć siłę do podjazdu na kolejne wykańczające wzniesienia. A nie tylko wzniesienia mnie wykańczały. Wiatr i niższa temp. robiła swoje - była dzisiaj okolica 20℃ może ciut lepiej - gdzieś z 22℃? Jednak wiatr swoje robił. A ja w nogach czułem, że nie daję rady z tą jazdą. Nie wiem jakim cudem jakoś przejechałem tą trasę oscylującą na ilość prawie 40 km.. Jakoś przejechałem.. Jednak wróciłem kompletnie wypompowany. A gdyby trasa miała być ciut dłuższa to nie wiem czy dałbym sobie z nią radę.. Aż tak podupadłem na formie :(
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1622
Trasa nr [łączna]: 1699
Trasa nr [na blogu]: 1613
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 87
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1685 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1599 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 26943.8 km
Stan Licznika Końcowy: 26982.55 km
Stan Licznika Końcowy2*: 26788.97 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5352 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 5390 km
Maksymalna prędkość: 41.6 km/h
Przejechałem: 38.75 km
Przejechałem [msc]: 82.88 km
Przebieg roweru [rok]: 2249.03 km
Przebieg roweru [suma]: 63682.49 km
Przejechalem w 2025: 2249.03 km
Podroż dookoła świata (2025) 5.6226 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 159.2062 [%] km
Czas jazdy: 02:19:20 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4059:24:04 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3835:57:56 h
Czas Jazdy Suma (2025): 143:55:38 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 04:50:12 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:36:44 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:39:16 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:54 h
Średnia: 16.73 km/h
Dzisiejsza trasa przebiegała w przepięknych rejonach Połczyna, Pojezierza Drawskiego. Planowałem zaliczyć te rejony już na ostatnich wyjazdach: Poznając Kluczewo. I może dobrze, że rozbiłem to na osobną trasę. Bo bym nie dał rady z przejechaniem tych wszystkich dróg. W ogóle już zaczynam wątpić w moje genialne pomysły z marzeniem o przejechaniu każdej drogi chociaż w granicy województwa. Tych dróg, jest tyle, że to mnie przeraża. Dzisiaj skupiałem się na przejeździe od Połczyna pod Drawsko Pomorskie gdzie odbijałem na wieś Słowianki. A po drodze i w okolicy mijałem sporo dróg, których nie wiem kiedy i jakim cudem mam zaliczyć.. Ze wsi Słowianki jechałem w okolicy jeziora Siecino na Chlebowo i do celu mojej podróży - już odwiedzanych rejonów Starego Worowa po Nowe Worowo. Bardziej płasko to jechało się lepiej ale i tak jechałem jakoś tak bez sił :( Piękne strony, które próbuję poznać ale tego nie da się zrobić w jeden, dwa czy dziesięć wyjazdów. Jest zbyt wiele dróg do odkrycia. A do tego trzeba doliczyć mało komfortową perspektywę dojazdu do samego Połczyna lub za Połczyn. A ta jazda autem też jest męcząca. Perspektywa spania w okolicy byłaby rozsądniejsza. Miałbym więcej czasu na eksplorację, nie musiałbym przejmować się powrotem do domu. Mógłbym szybciej zaczynać i później kończyć jazdy. I może musiałbym pomyśleć o wyjeździe w ten sposób.. Zaczynając np. urlop. Bo inaczej to nie widzę możliwości poznania tych dróg w samej okolicy Połczyna, Drawska Pomorskiego czy Świdwina. To okolice mocno ze sobą związane. W tym roku rowerowym szczególnie skupiam się na nich.. W najbliższej perspektywie skupiałem się jednak na powrocie do drogi DW173. Droga z Nowego Worowa nie była łatwa. Choć to są piękne górzyste tereny, pełne łąk, pastwisk i lasów to wzniesienia są wykańczające i fizycznie i psychicznie. I ciągną się ponad moje możliwości. Jednak.. Nawet największy trud w końcu dobiega końca. I tak dojeżdżam do DW173. Chwilowo jest lepiej. Jadę z wysokości Nowy Toporzyk na Połczyn Zdrój - gdzie w pierwszą stronę męczyłem się pod podjazdy, na których już prawie Aurelia stawała... To teraz pędziłem z powodzeniem po 30-40 km/h. Mógłbym pewnie szybciej ale nie czuję się pewnie tak szybko pędząc więc zwalniałem. Pod samym Połczynem jednak znów musiałem podjeżdżać pod górki. Przyjechałem nie dość, że zjechany to jeszcze wyjechany ze wszelkich sił... Pozostało już tylko spakować Aurelię i wracać do domu.. To była przede wszystkim bardzo męcząca podróż.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)