Trasa z dnia dzisiejszego odbywa się po tygodniowej przerwie. Wszystkie moje plany, piękna pogoda, no po prostu wszystko poszło się jebać i pierdolić. No oczywiście kurwa, mam od zajebania roboty (związaną z tą pierdoloną uczelnią: ZUT) także.. to muszę być chory. Mnie już po ostatniej trasie (Jesienna trasa i jesienne zbrodnie z 12.10.2018), zaczęło coś rozbierać. Pojawił się kaszel, ból gardła. W zasadzie z bólem gardła, ze złym samopoczuciem i ogólne tym, że się chujowo czuję walczę nadal. Tylko prawda jest taka, że ja się całe życie źle czuję -.- to nic nowego. Nie było jednak innego wyjścia chodź by dla mojego spokoju umysłu aby się dzisiaj nie wybrać na rowerowy wojaż. Przepadła mi jednak piękna pogoda, plany (chciałem 14.10 (niedziela)) zrobić sobie fajną trasę w stronę Goleniowa, pojechać przez Krzywice.. W takiej pięknej jesiennej aurze, pięknej słonecznej pogodzie. A, że to niedziela to śmiało mógłbym jechać po szlakach budowy S6 - porobić zdjęcia, odbić się po niezbyt udanym projekcie Szlaków budowy S6 z 30.09.2018 (Na szlakach S6: Płoty - Goleniów). A to niestety -.- Byłoby znacznie gorzej. Z moim poczuciem swojej wartości i miejsca w życiu także gdybym się dzisiaj nigdzie nie wybrał. Już po prostu musiałem! Tyle fajnych planów poszło.. To oczywiście nie jest ostateczna ostateczność jeżeli chodzi o tą cholerną drogę S6, w szczególności na odcinku Nowogard - Goleniów. Chodź niestety postęp prac jest ogromny, co miałem nieprzyjemność oglądać jadąc do Szczecina w dniu 15.10, oraz wracając w dniu 17.10. Otóż, już od po południa 15.10 nie ma przejazdu z Nowogardu przez Olchowo. Tej drogi już nie ma. Zamknięta, zaorana. Nie ma. Jeździ się już po S6, po obwodnicy Nowogardu. Taki sam los spotka wkrótce kolejne odcinki drogi - ja o tym wiem, o Nowogardzie się też domyślałem. Pomalowane pasy, montowane bariery.. Na innych odcinkach trasy też się to dzieje. No nic nie poradzę. Chcę wrócić do gry, nie myśleć o tym co mogło być a nie jest. Właściwie zaplanowanymi trasami na Szlakach S6 (prawdopodobnie już ostatnimi) a przynajmniej taką mam nadzieję ;] są terminy 1.11 i 11.11. Pozostaje mi mieć nadzieję, że do tych dni odbuduję formę, i dopisze pogoda..znowu.. Mam oczywiście wciąż nie słabnącą nadzieję, że ta cholerna budowa drogi przyspieszy, skończy się i będę miał jeden problem mniej.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 309
Trasa nr [łączna]: 393
Trasa nr [na blogu]: 307
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 8
W tym roku: 122
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 388 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 302 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 8837.09 km
Stan Licznika Końcowy: 8846.11 km
Stan Licznika Końcowy2*: 8755.08 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8592 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8601 km
Maksymalna prędkość: 23 km/h
Przejechałem: 9.02 km
Przejechałem [msc]: 199.15 km
Przebieg roweru [rok]: 5292.98 km
Przebieg roweru [suma]: 16163.79 km
Przejechalem w 2018: 5292.98 km
Podroż dookoła świata (2018) 13.2325 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 40.4095 [%] km
Czas jazdy: 00:33:32 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1020:07:18 h
Czas Jazdy Suma (blog): 796:41:10 h
Czas Jazdy Suma (2018): 329:36:49 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 12:57:21 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:37:10 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:42:06 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:34:42 h
Średnia: 16.4 km/h
Dzisiejsza trasa chodź krótka była mi bardzo potrzebna. Była krótka, była ale niekoniecznie była taka fajna. Składa się na to trochę spadek formy (w końcu nie jeździłem od 6 dni) tym samym przepadły mi 3 treningi planowane. No nie mniej pojechałem. Dzisiaj mam o tyle dobrze, że co prawda nie jest ta piękna jesień z temp. > 20℃ jak na początku tygodnia, ALE, nie jest jeszcze tak źle w pogodzie. W miarę ciepło było. Jednak trwająca coraz bardziej zaawansowana jesień zrobiła swoje. Świat już nie wygląda tak pięknie. Pewnie z dnia na dzień będzie coraz smutniejszy, coraz mniej kolorowy.. Coraz mniej liści na drzewach, coraz krótsze dni, coraz chłodniej. Nie lubię takiej pory roku :( W moim dzisiejszym nie długim wojażu, skierowałem się w stronę moich ulubionych miejsc i tras - wzdłuż drogi nr 108. Dobrze mi się jechało - przynajmniej w pierwszą stronę, z wiatrem. Dojechałem tak do wsi Sowno, przejechałem przez wieś Sowno i wracałem. I właśnie na wjeździe / wyjeździe ze Sowna (w dwie strony można jechać) natknąłem się na bandytów i ich bandyckie zachowania! Wycięli oni bowiem z pierwszego wjazdu do wsi od strony Płot prawie wszystkie drzewa! Wielo wielo letnie kasztanowce tutaj rosły i sobie spokojnie żyły. I z powodzeniem przeżyłyby nic nie warte życie tych śmieci. Jednak na to szansy nie mieli. Umarli :( Będąc mówiąc wprost zamordowani z jakże płytkich materialistycznych pobudek. Ów bandyci nadal pozostawali na miejscu zbrodni. Składowali na polu gałęzie z tych drzew. Zwyzywałem skurwysynów, którzy się dziwnie na mnie patrzyli Oo? A co kurwa nie wiedzą kim są. Za chwilę wjechałem na wieś Sowno, zrobiłem po niej rundę. I szybko się okazało, że zniszczenia i bandytyzm rozciąga się także na samą wieś. Tam została zamknięta droga. Jakieś prace trwają? Oo Co się jednak będę tym przejmował. Przejechałem pod ogrodzeniem, wyjeżdżając ze wsi porobiłem parę zdjęć zniszczeń i już smutniejszy i wolniejszy powróciłem z tego dzisiejszego wojażu po małej - wymuszonej chorobą przerwie. Aby być dosłownym to ów mankamenty zdrowotne nadal mnie męczą.. Nadal nie jestem do końca zdrowy. Tyle, że ile mam czekać?! Ja tak nie mogę już :( Szkoda mi każdej chwili, każdego dnia, nie przejechanego..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)