Dzisiejsza trasa wśród paru nieodłączonych tematów, związanych nie tylko ze wsią ale ze zmianami w otaczającej nas rzeczywistości, w tym złym świecie - wiodła mnie tymi mitycznymi pięknymi, bajkowymi a niekiedy brzydkimi Opowieściami jakby z samej Narnii. Nowe przygody, nowe trasy. Nowe odwiedzone miejsca, spotkane istoty :) I.. Zmiany skrywające się pod widmem zbrodni. Przez cały 2020 r., dość często poruszałem ten haniebny temat. Dość często występowałem z negatywnymi opiniami odnoszącymi się do zaistniałych sytuacji. A czy coś to zmieniło? No chyba nie bardzo.. Proceder nadal trwa, i nadal ma się dobrze. Choć nie często o tym wspominam. Brakuje mi już sił do walki. Wycofuję się z tematu związanego z mordowaniem drzew. A ten pojawia się, coraz częściej i coraz śmielej w dotąd nie ruszonych miejscach. Przy przydrożnych drogach, we wsiach (przykład wieś Słudwia) - już od początku roku, w kilku miejscach we wsi wyrżnięto drzewa, wspominałem o tym we wpisie: Makowice-Lotnisko: Ponura odwilż. Temat się urywa. Ale dotyczy także innych wiosek - np. takie Czarne, wjazd do wioski. Tam zdaje się były to mordy jeszcze za 2020 r., ale drzewa na powiatowej drodze Czarne - DW152 (skrzyżowanie Płoty - Resko, a na wprost Dobiesław - Słudwia), jeszcze żyły. Obecnie już ich nie ma. Często widuję radośnie popierdalających sobie skurwysynów zajebanych - co przewożą tak wymordowane drzewa. To już nie możliwe, że wywożą wszystko co zamordowali w 2020 r. Biorą się za kolejne drzewa. Proceder się powtarza - niszczenie dróg, drzew, rozpierdalanie, rozjeżdżanie leśnych dróg. I nie ma się kto za tych skurwysynów wziąć. Nikt nie bierze pod uwagę skali zniszczeń.. To są po prostu morderstwa, które na nowo nawiedzają tą dla mnie wyjątkową ostoję, jaką jest ta moja Narnia.. Niegdyś piękna, wspaniała. A dziś.. To pobojowisko w tej nierównej walce. I takie historie się dzisiaj przydarzały. A także nowe rozdziały w mojej rowerowej przygodzie. Nowe odwiedzone miejsca.. Dotąd mi nieznane.. I przepiękne zachody słońca, oddające urok mijających dni.. Mijających w pełni wiosennych dni! W końcu pogoda na to pozwala - jest naprawdę pięknie, słonecznie i ciepło! Temp. dzisiaj wciągu dnia dochodziły do +18℃! To naprawdę trzeba by było być takim antyrowerowcą takim.. aby nie korzystać.. :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 782
Trasa nr [łączna]: 863
Trasa nr [na blogu]: 777
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 17
W tym roku: 37
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 854 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 768 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8944 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8991 km
Maksymalna prędkość: 31.7 km/h
Przejechałem: 47.29 km
Przejechałem [msc]: 541.55 km
Przebieg roweru [rok]: 995.97 km
Przebieg roweru [suma]: 33007.33 km
Przejechalem w 2021: 995.97 km
Podroż dookoła świata (2021) 2.4899 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 82.5183 [%] km
Czas jazdy: 03:10:40 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2089:59:23 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1866:33:15 h
Czas Jazdy Suma (2021): 65:59:35 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 34:37:04 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:02:11 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:47:01 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:13 h
Średnia: 14.93 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego mimo tego, że nie jechałem wprost i od razu do mojej Narnii to właśnie do niej mnie wiodła. Była przewidziana, przemyślana i zaplanowana właśnie tak aby poprowadzić mnie w strony mojej Narnii. Wpierw zaliczałem Gryfice.. Potem już nowe strony! W dzisiejszych pisanych wielu historiach nie zabrakło małego Urbexu. W Gryficach przy ul. Niekładzkiej - znajdują się opuszczone budynki - prawdopodobnie jakieś zakłady, firma tu była. Stare zdjęcia w Street View (53.9226307,15.1980111) - z roku 2012, wskazują, że było tu ogrodzenie, jakieś drzwi w oknach itd. Obecnie już nie jest tak wesoło. To straszna ruina, ogrodzenia nie ma. Wszystko zniszczone. Ściany w środku przyozdabiane najróżniejszymi grafikami. Pomieszczenia wypełnione śmieciami.. Przed wejściem do środka mają odstraszać liczne tabliczki tego czynu zakazujące, ze względu na możliwość zawalenia się budynku :O No ale w żaden inny sposób nie jest on chroniony. Poza tymi tabliczkami. I w sumie gdyby nie te tabliczki to nie zwróciłbym na to uwagi. W końcu przez tą ulicę. Niekładzką jeździłem wielokrotnie - najczęściej w stronę sklepu: Mrówka. A także kilka razy do pobliskich zakładów mechaniki samochodowej. No ale te tabliczki zachęciły mnie do tego aby tutaj zrobić sobie przerwę, odwiedzić te miejsce. I jak zwykle całości nie przeszedłem. Nie chciałem zostawiać roweru na widoku, i się tutaj niepotrzebnie kręcić, więc przeleciałem prawie całe te pomieszczenia i będąc goniony przez czas ruszyłem dalej - ruszyłem na Niekładź, który graniczny z Gryficami. Tam spotkałem: pieso-stwora. Biedny psiak się zaplątał w jakąś folię.. I nie mógł wyjść i tak ciągnął ją za sobą.. Za Niekładziem przecina się budowana nowa droga - pierwsza część obwodnicy Gryfic. Chciałem się nią przejechać, ale się dużo pracowników kręci, i raczej wiadukty nie są porobione więc nie byłoby to możliwe.. Rusza budowa obwodnicy Gryfic - 2019 r.. Obecnie obwodnica powinna być prawie skończona ;) Pewnie jeszcze tu wrócę, w jakiś wolny od pracy dzień - o! O np. w święta wielkanocne, i sprawdzę na ile projekt został ukończony! A to dodam jeszcze jeden art. odnoszący się budowy tej obwodnicy: Trwa budowa obwodnicy Gryfic - superportal24.pl. Mimo, że trwa już jakiś czas, kilka razy ją widziałem to jakoś nie zwracałem na niej większej uwagi. Aż do dzisiaj - gdy wyjeżdżając z Niekładzia w stronę Prusinowa no nie dało się nie widzieć tej drogi.. No nie dało się.. Budowy tej drogi.. I tak zaliczyłem wkrótce nową wieś, w której jeszcze nie byłem: Prusinowo a wkrótce Mierzyn! :)) A za nim Zielin, i powrót już na znane strony, znane drogi na DW109 między Trzebiatowem a Gryficami. Będąc gonionym przez zachód słońca wracałem z Gryfic już bezpośrednio do mojej Narnii.. Postanowiłem zajechać do niej przez Brodniki.. Pięknie wypełniające się w promieniach zachodzącego słońca.. Odwiedziłem po drodze także Trzygłów, wieś gdzie bywam codziennie (zawodowo). I tak poleciało.. do Narnii wracałem przez Grębocin. Droga do Narnii - cała rozjechana, zniszczona, rozpierdolona. Jak ja na tych bandytów kląłem. A już sam wjazd do Narnii. Zetknięcie się dawnych wspomnień, z szarą rzeczywistością. Nic dobrego.. Jeszcze więcej negatywnych emocji, które wzmacniała powrotna droga. Gdzie nie mogłem przejechać bo wyżynali, mordowali kolejne drzewa, przy okazji niszcząc drogi aby wywozić te drewno, tam leciały całe litanie na tych śmieci.. Kurwa poprzywiązywałbym ich fałszywe mordy do tych zamordowanych drzew i niech sobie kurwa ciągną, łamiąc karki i zdychając. Jeden połamany, zastępowany byłby kolejnym. I jebani materialiści mieliby co chcą - wzbogacać się na niszczeniu natury! Szkodząc innym. A wszystkie te myśli już pod przykrywką nocy.. W blasku księżyca.. I tak robiłem ostatnie kilometry tej trasy, męcząc się z przejazdem po błotnych drogach, rozjeżdżonych i zniszczonych przez morderców drzew.. Kawałek asfaltowej drogi z Sowna do domu już nie wiele zmienił.. Cała Aurellia i ja ujebana w błocie..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)