Trasa z dzisiejszego dnia chodź udana zbyt optymistyczna nie była przez warunki pogodowe :) Pogoda się bardzo zmieniła z dnia na dzień, z pięknej wakacyjnej pogody na późną jesień. Wieje, strasznie zimno, ciągle pada, szaro : Masakra co się dzieje z tą pogodą. Co ciekawe często tak w tym roku było, że jednego dnia wypadała ładna pogoda, na kolejny trening już brzydka, takie chwilowe załamania pogody nienapawające optymizmem. Aby nie być gołosłownym takie przykłady: Bałtycki wojaż - trasa z 09.08 piękna pogoda, ciepło, fajnie. Zaś 10.08 już brzydko tak samo 11.08 - bardzo źle -> Awaria i wiatry na Makowice-Lotnisko. I znalazło by się jeszcze kilka przykładów chodź by z Lipca, czy poprzednich miesięcy gdzie pogoda miała różne zawirowania. Oczywiście wyraźny przykład dzisiejszego dnia, wskazuje pogoda z 23.08 na mojej trasie 200 km: 15 tyś Aurelio - "200 km". Dzisiaj odczuwalna ok. 14℃ może gorzej, strasznie zimnooo a 2 dni temu - ponad 30℃ i prawie w ogóle wiatru! Bardzo dobrze, że pojechałem w trasę "200 km", trasę finałową wakacji (bo już nic dłuższego nie zrobię), oraz trasę życia tak wcześnie :) Bo teraz ciężko mi powiedzieć co przyniesie przyszłość, i jaka będzie pogoda. Na trasie do 100 km mogę się mierzyć nawet na słabej pogodzie, ale z czymś znacznie powyżej 100 km to nie bardzo :) Nie mniej pocieszające jest to, że dzisiejszym treningu towarzyszył mi kolega, z którym często jeżdżę :) A z kimś to zawsze fajniej.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 280
Trasa nr [łączna]: 364
Trasa nr [na blogu]: 278
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 93
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 360 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 274 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 7796.8 km
Stan Licznika Końcowy: 7830.45 km
Stan Licznika Końcowy2*: 7739.42 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7548 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7582 km
Maksymalna prędkość: 39.7 km/h
Przejechałem: 33.65 km
Przejechałem [msc]: 960.9 km
Przebieg roweru [rok]: 4277.3 km
Przebieg roweru [suma]: 15148.11 km
Przejechalem w 2018: 4277.3 km
Podroż dookoła świata (2018) 10.6933 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 37.8703 [%] km
Czas jazdy: 02:20:24 h
Czas Jazdy Suma (ever): 956:17:05 h
Czas Jazdy Suma (blog): 732:50:57 h
Czas Jazdy Suma (2018): 265:46:36 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 55:09:33 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 04:14:35 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:51:28 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:37:02 h
Średnia: 14.42 km/h
Nie spodziewałem się, że dzisiaj będzie mi szła jazda nawet nawet, spodziewałem się, że po 200 km, które co dopiero zrobiłem dzisiaj będzie mi się jeździło ciężko! Ale tak nie było! :) Ruszyłem bliżej godziny 15 w stronę Reska, droga DW152, byłem na 15, umówiony z kolegą, potem zmieniłem na 15:10 sądząc, że się nie wyrobię. Koniec końców nie było jeszcze godziny 15:15 gdy byłem już w Resku - tak jak przewidywałem ok. 40 min zajmuje mi taka jazda. Ale masakra z dojazdem - zimnooo, szaro, wieje, nawet taka deszczowa aura. No normalnie jak późną jesienią (jakiś listopad i to późny!). A co ciekawe początek dnia taki zły nie był. Co prawda lokalnie trochę popadało, ale było słoneczko, a gdy już wyjechałem w drogę to już go nie było ;( I były gorsze warunki. Nie dość, że cholerne radio na rowerze mnie wkurwia, to jeszcze pogoda. No nic, jakoś dojechałem do Reska, potem jechałem z kolegą do krzyżówki na Czarne. Wtedy zerwał się silny porywisty wiatr, leciały żółte liście z drzew no normalnie JESIEŃ! Z czasem lepiej nie było a gorzej. Ciągle padało, padało, i było coraz zimniej. Skręciliśmy przez Czarne na Makowice-Lotnisko tam zrobiliśmy rundke, i pooglądaliśmy popisy "motorowych kaskaderów" :) No cóż, czas było wkrótce wracać. Coraz zimniej, zbliżał się koniec dnia. Zbliżała się godzina 18. Odjechałem z kolegą do krzyżówki na Czarne gdzie nasze drogi się rozeszły - gdyby nie ta pogoda, i fakt, że nawet nie mam żadnej bluzy ani nic, to bym kolegę do Reska odprowadził i sobie wrócił. A tak nie bardzo : Co prawda mam kurtkę w sakwie, ale jest przepocona, to jej nakładanie byłoby ryzykowne, przewiałoby mnie, to bym zaraz chory był i tyle byłoby z mojego jeżdżenia. Gdy już ruszyłem w drogę powrotną, nieco ponad 14 min mi zajęła, i pokonałem te ostatnie kilometry (ok. 6 km) ze średnią 24,5 km/h, można liczyć ok. 14 min 41 sekund jazdy. I wróciłem :) Wróciłem pełny nadziei, że te chwilowe zawirowania pogody się po weekendzie skończą i jeszcze wróci lato. W końcu chcę zrobić jeszcze kilka fajnych tras! :-)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)