15.10.2024
Jazda nr: 1502

Tagi: wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest taka jakby to powiedzieć "spontaniczna". Była taka sytuacja w szkole, że pracowaliśmy krócej z powodu ciągnącej się od zeszłego piątku (11.10) awarii wody w Gryficach: Awaria w Gryficach. Całe miasto bez wody!. Dzisiaj awaria dotarła do Trzygłowa i nie było wody, stąd poszedł postulat o skrócenie godzin zajęć i w sumie tak się stało. Nauczycieli i dzieci nie było już po 12:30. Skorzystałem nadal z fajnej pogody i wciąż jeszcze dłuższych dni. Nie zdążyli jeszcze poprzestawiać czasu i skrócić dnia... Więc pojechałem do Połczyna! Z myślą zrobienia fajnej trasy dookoła miasta, co miało by być kontynuacją odkrywania pięknych rejonów pod Połczynem, które rozpocząłem wraz z trasą: Połczyńskie urbeksy & zwiady. Trasa się udała choć na początku było bardzo ciężko. Najtrudniej to jest chyba wyjechać z Połczyna. Nie dość, że pogoda jest jaka jest to nie mam dość dużo sił... Taki osłabiony się czuję... I ciężko mi jechać pod wzniesienia. Wydaje mi się, że Aurelia też ma jakieś słabsze momenty i to nie od dziś czy ostatnich dni aby nie było. To problem, który się dłużej ciągnie ale związku z tym, że w ostatnich tygodniach mało jeżdżę.. Mało co z domu wychodzę.. Nie jestem wstanie jednoznacznie powiedzieć co się dzieje. Moje podejrzenia sprowadzają się do problemu z suportem. Może po prostu trafił się jakiś słaby i szybciej jego kres nadejdzie niż oryginalnego - który trochę wytrzymał. A może przyczyna jeszcze inna? Doszedłem ale to już jakiś czas temu do wniosku, że jeśli ma się coś zepsuć to się zepsuje i wtedy będzie wiadomo co się zepsuło i podejmie odpowiednie kroki naprawcze. W tej chwili to niepotrzebne gdybanie. Nie wiadomo co się dzieje. Wracając jednak do głównego tematu dzisiejszego wyjazdu... szkoła była krócej otwarta, dni w miarę długie. Pogoda fajna. To jadę! I pojechałem. Podobnie jak ostatnio - odwiedziłem wieś Dziwogóra i stąd zrobiłem objazd bliskiej okolicy Połczyna. Nie jechałem dla kilometrów i w sumie tych za wiele nie zrobiłem. Spędziłem jednak fajnie czas. Zobaczyłem nowe drogi i miejsca. I to chyba najważniejsze. Będę chciał tu wrócić - szczególnie na drogę R15. I pojechać nią do Złocieńca. A z kolejną trasą może i do Czaplinka? I to koniecznie teraz. W najbliższych dniach. A może i w najbliższy weekend się wybiorę? Chodzi tylko i wyłącznie o te jesienne barwy - a te przecież nie utrzymają się za długo. I wkrótce może ich zabraknąć :( Pozostaną takie gołe drzewa. I ten urok minie. I trzeba będzie na niego czekać kolejny długi rok. A skąd pewność, że za rok będzie lepiej?.., że znajdę szczęście i radość w życiu? A bez niej tak trudno żyć. I cieszyć się barwami jesieni w tak mocno sprzyjających warunkach pogodowych jakie mamy w tym roku - bo jest wyjątkowo ciepło, jest wyjątkowo piękna jesień. Gdyby nie był to wyjątek a reguła - to z każdym rokiem mogłoby być tak ładnie...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1510

  • Trasa nr [łączna]: 1588
  • Trasa nr [na blogu]: 1502
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 154

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1574 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1488 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 24212.3 km
  • Stan Licznika Końcowy: 24228.99 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 24078.01 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2624 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 2640 km

  • Maksymalna prędkość: 31.6 km/h

  • Przejechałem: 16.69 km
  • Przejechałem [msc]: 222.3 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5070.22 km
  • Przebieg roweru [suma]: 60928.8 km

  • Przejechalem w 2024: 5070.22 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 12.6755 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 152.322 [%] km

  • Czas jazdy: 01:23:14 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3883:37:34 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3660:11:26 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 319:41:31 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 15:47:32 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:15:22 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:04:33 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:26 h

  • Średnia: 12.07 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego odbyła się w Połczynie, przy jesiennych barwach. Skorzystałem z krótszego roboczego dnia. Czym prędzej wróciłem do domu, po szybkim posiłku w drogę! I tak ruszyłem w jeszcze względnie ciepły dzień. Dopiero pod wieczór, bliżej zachodu słońca robiło się strasznie zimnoo :( Niekiedy te noce bywają takie chłodne. Wręcz nieprzyjemne. Trasa zaczęła się od dojazdu do wsi Dziwogóry, skąd udałem się od razu na wieś Wardyń Górny. Początek był ciężki aby nie powiedzieć, że bardzo ciężki. Od Dziwogóry taka zjechana droga polna, pełna błota, stojącej wody. Ślisko, nieprzyjemnie. Taki obrazek ciągnął się jakiś czas aż pod sam Wardyń, gdzie krajobraz zmieniał się nie do poznania. Znacznie ciekawsze rejony. Pięknie tutaj. Szkoda, że nie mogę dzielić tych chwil i wspomnień z bliską mi osobą :( Z Wardynia odbijałem w leśną drogę, która jedynie przechodziła blisko zalesionych stron. W rzeczywistości ciągnęła się przy polach a wkrótce większych zabudowaniach - wyprowadzając mnie w okolicy większej wsi Zajączkówko. Tutejsze rejony są również wyjątkowe i warte dalszej eksploracji. Jak będę miał okazję na pewno tu wrócę. W końcu mój główny życiowy cel nie ulega zmianie. A jest nim poznanie jak największej ilości dróg w województwie zachodniopomorskim. A przecież Połczyn i jego okolica jak najbardziej zalicza się do tego kryterium. Tak wyjechałem w ciekawych rejonach, obrośniętych gęstym lasem. I mocno pagórkowatym. Na swoje szczęście zjeżdżałem w dół. Jedynie mogłem ścierać klocki hamulcowe niż zajeżdżać kolana męcząc się na podjeździe pod tak strome wzniesienia. Swój rajd zakończyłem pod miejscowością Ostrowąs. Przy przecinającym się szlaku rowerowym R15, który wchodził w głąb ciągnącego się tutaj lasu i prowadził zgodnie z oznakowaniami do Złocieńca. Całość tych niezwykłych stron to nic innego jak Drawski Park Krajobrazowy. Przystanąłem na dłużej przy tej ścieżce rowerowej R15, i miejscowości Ostrowąs. W kończącym się dniu i spadającą temp. przynajmniej tą odczuwalną, wyciągałem drona. Okazało się, że z domu nie wziąłem karty sd do drona. Więc moje możliwości były nieco ograniczone i ograniczał się do kilku zdjęć i krótkich ujęć, które mogłem zapisać w budowanej pamięci kontrolera drona. Tracę tym samym na jakości materiałów. Jednak i tak było warto i było pięknie. Tutejsze strony są niezwykłe. Na pewno tu wrócę! Jeszcze w tych jesiennych barwach... Wstępnie nastawiam się na to, że wrócę w najbliższy weekend. Może pogoda dopisze? I będzie to możliwe? Póki drzewa są kolorowe i jest tak pięknie. Zrobiłbym więcej zdjęć i dłuższe ujęcia ale nie miałem w sumie na czym - nie biorąc karty z domu. Przerzucałem ostatnie nagrania z drona i karta została w czytniku. Nie pomyślałem aby ją wziąć. No w sumie co się sobie dziwię. Dzisiejszy wyjazd nie był planowany to wyjazd spontaniczny. Nawet mam ograniczoną pojemność na karcie w kamerze. Kończy mi się miejsce do nagrywania i jestem na dosłownie ostatnich minutach. Dzisiejszą trasę jednak udało się zamknąć i obyło się bez kombinowania. Ten problem był mi znany i się przygotowałem. Po prostu wziąłem drugą kartę SD ze sobą. Nie musiałem jednak kombinować i podmieniać kart na trasie. Udało się dzisiejszą trasę jeszcze zmieścić w ograniczonym czasie nagrywania który miałem.. W ostatnich dniach czy tygodniach trudno powiedzieć, że ja coś myślę nad tym co robię. Może robię, mówię różne rzeczy ale nie zdaję sobie sprawy z tego co robię czy mówię. Nie skupiam się na tym. Nie myślę nad tym co robię. Robię bo robię... Działam jakoś schematycznie bez polotu a to może prowadzić do wielu sytuacji w których już do tej pory zawaliłem wiele spraw. A ile jeszcze zawalę czy spierdolę przez to, że jestem taki załamany?... Niby spędzam dziś fajnie czas. A czy mnie to cieszy? Chyba nie. Nic nie sprawia mi radości, włącznie z rowerem i czasem spędzonym na rowerze a niegdyś to była jedyna rzecz, która sprawiała mi radość: rower. To była moja ucieczka od codzienności... A teraz i to nie pomaga... Tak to jest jak poczułem, że życie może wyglądać lepiej. To chciałbym aby tak wyglądało.. :( No cóż, po ujęciach przy wsi Ostrowąs - ograniczonych skądinąd brakiem karty pamięci w dronie.. Wróciłem do Połczyna w kończącym się dniu. Gdzie było coraz zimniej i zimniej. Wróciłem od razu do auta, gdzie spakowałem Aurelię i pojechałem w drogę powrotną do domu. Aczkolwiek nie spieszyło mi się za bardzo. Moje ostatnie podróże do Połczyna takie są, że jak wracam (przez Białogard) to wracam na Kołobrzeg, wbijam na drogę S6 i jadę do KFC na MOP Jarkowo. Zajadam tu smutki. A może to taka mała "nagroda", że mimo wszystko wyszedłem z domu i się ruszyłem? Nie wiem jak to traktować...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa15pazdziernika2024zdj1.jpgtrasa15pazdziernika2024zdj2.jpgtrasa15pazdziernika2024zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)